środa, 12 września 2012

Edyta Czepiel "Jasne błękitne okna"
Przez błękitne okna

Edyta Czepiel
Jasne błękitne okna
Wyd. MUZA S.A.
2006
368 stron
Jakiś czas temu pisałam Wam o swoim zachwycie filmem Jasne błękitne okna w reżyserii Bogusława Lindy (KLIK). Niedawno udało mi się przeczytać książkę Edyty Czepiel inspirowaną tymi samymi wydarzeniami.

Beata i Sygita zaprzyjaźniają się jako nastolatki. Wiele je różni, są jednak wydarzenia, które potrafią połączyć nawet tak odległe światy i tak właśnie było w tym przypadku. Po wkroczeniu w dorosłość, drogi przyjaciółek się rozchodzą. Sygita wychodzi za mąż, rodzi córeczkę i swoje życie układa w rodzinnej miejscowości. Celem Beaty jest zrobienie kariery w środowisku gwiazd. Rola Moniki w znanym serialu staje się przepustką do świata, o którym tak marzy. Gdy Sygita widzi występ przyjaciółki w telewizji, chwyta za telefon. Po krótkiej rozmowie znajomość odżywa. Mija niewiele czasu, gdy Beata staje w progu domu koleżanki. Wielka radość szybko jednak zostaje zepchnięta na bok, przez piętrzące się problemy. Sygita jest ciężko chora. Beata przeżywa swój prywatny dramat, o którym nie chce opowiedzieć nawet przyjaciółce.


Fabuła książki niewiele się różni od filmowej. Dwie przyjaciółki spotykają się po latach, każda z bagażem własnych problemów. Czas pokaże czy ich znajomość przetrwa próby, na które zostanie wystawiona. Zasadniczą różnicą pomiędzy wersją Czepiel i Lindy jest wybór postaci, która przybliża nam całą historię. Podczas gdy w filmie Linda skupia się przede wszystkim na Beacie, podporządkowującej swój świat niesieniu pomocy śmiertelnie chorej przyjaciółce, w wersji Edyty Czepiel, to Sygita gra pierwsze skrzypce, to jej autorka oddaje głos, a jest to głos pełen rozdzierającego smutku i bólu.

Płyny, które w innych plądrują ciało, u mnie zamarznięte stoją i zaczynają cuchnąć. We mnie życie stoi, nie płynie jak u innych, nie posuwa się przed siebie, ale trwa. To najgorsza forma egzystencji, bezpłodna, bezowocna, martwa. Ubywa mnie, moje komórki rozpuszczają się w błyskawicznym tempie. Pustoszeje mi głowa, ramiona wciskają się w łóżko. Nie potrzebują mowy, by wyrazić śmierć.*

Edyta Czepiel stworzyła książkę bolesną, trudną, pozbawiającą złudzeń, nadziei. Jasne błękitne okna przytłaczają potężnym ładunkiem emocji. Nie bez znaczenia jest język, w jakim ta powieść jest napisana. Czepiel pisze pięknie. Nie jest to język prostych słów i nie jest to książka z tych, które połyka się w jeden wieczór. Tę opowieść czyta się powoli, bo każde zdanie warte jest poświęconej mu uwagi. Niektórym przeszkadza styl autorki. Spotkałam się z opiniami, że książka jest przegadana, że zbyt wiele w niej dziwnych metafor i pseudopoetyckich sformułowań. Tę prozę albo się czuje, albo nie. Nie każdemu musi ona odpowiadać. Dla mnie jest piękna sama w sobie, a i fabule nie mam czego zarzucić.

To nie jest łatwa książka ani językowo, ani emocjonalnie. Porusza piękny temat, niesamowitej siły przyjaźni, ale też odzierając ze złudzeń, pokazuje jak beznadziejną walkę niekiedy toczymy, jak nasze starania nie przynoszą efektów, choćbyśmy byli gotowi do największych poświęceń.
 
Jasne błękitne okna są debiutanckim tworem Edyty Czepiel. Mam taką cichą nadzieję, że nie skończy się na tej jednej książce.

---
* Edyta Czepiel, Jasne błękitne okna, Wyd. Muza S.A, 2006, s. 276.

18 komentarzy:

  1. Nie dla mnie ta książka. Myślę, że jest zbyt przytłaczająca i na ten moment raczej sobie z nią nie poradzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przytłaczająca i są takie momenty w życiu, kiedy lepiej po nią nie sięgać.

      Usuń
  2. Może kiedyś, na ten czas na razie podziękuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę dobra rzecz, tylko smutna...

      Usuń
  3. również w tej chwili raczej odpuszczę
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie bardzo udało mi się zachęcić do lektury. ;)

      Usuń
  4. Może kiedyś przeczytam. Ale raczej nie prędko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, no ale nie da się przeczytać wszystkiego, więc selekcja jest jak najbardziej wskazana.

      Usuń
  5. O nienienie, zdecydowanie nie. :P Myślę, że nawet pewnie wiesz, które zdanie mnie odstraszyło. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek napisze pozytywną recenzję, a tu prawie każdy marudzi, że to nie dla niego. Rzucam to!

      Myślę, że chyba nie wiem. Ale nadal myślę, więc może na coś wpadnę. =)

      Usuń
    2. Unikam przegadanych książek - wiem, że to nie Twoja opinia, tylko przytoczona, no ale. ;)

      Usuń
    3. #%$@$!#$^%*&(*(^%@^!@#@#$!!
      Drugi raz nie popełnię tego błędu! Wcale nie jest przegadana. Chlip! :(

      Usuń
  6. Czuję się jak najbardziej zachęcona do tej powieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... Czyli nie wszystko stracone. ;)

      Usuń
  7. Bardzo trafna recenzja.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...