niedziela, 16 września 2012

Finaliści Nike 2012

Statuetka Nike autorstwa
prof. Gustawa Zemły
źr. wyborcza.pl
Wczoraj zostały ogłoszone tytuły książek, które znalazły się w ścisłym finale Nagrody Literackiej Nike 2012. Szansę na wygraną mają następujące tytuły:
        • Krystyna Czerni, "Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego" (biografia)
        • Andrzej Franaszek, "Miłosz. Biografia" (biografia)
        • Filip Springer, "Miedzianka. Historia znikania" (reportaż)
        • Małgorzata Szejnert, "Dom żółwia. Zanzibar" (reportaż)
        • Marek Bieńczyk, "Książka twarzy" (eseje)
        • Poezja Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, "Imię i znamię" (poezja)
        • Magdalena Tulli, "Włoskie szpilki" (opowiadania)
Przyznaję, że nie miałam okazji czytać żadnej z wymienionych pozycji, ale z wielką przyjemnością zapoznałabym się z reportażem Małgorzaty Szejnert o Zanzibarze, niewielkiej wysepce należącej do Tanzanii, która kojarzy mi się głównie z Freddiem Mercurym, targami niewolników oraz najróżniejszego rodzaju przyprawami.

Zwycięski tytuł zostanie ogłoszony 7 października. Oprócz nagrody głównej, przyznawanej przez komisję pod przewodnictwem Tadeusza Nyczka, zostanie przyznana także Nagroda Czytelników. Macie w tej finałowej siódemce swojego faworyta?

Nagrody Nike przyznawane są co roku. Poniżej znajduje się lista zwycięzców poprzednich edycji.

1997 - Wiesław Myśliwski "Widnokrąg"
1998 - Czesław Miłosz "Piesek przydrożny"
1999 - Stanisław Barańczak "Chirurgiczna precyzja"
2000 - Tadeusz Różewicz "Matka odchodzi"
2001 - Jerzy Pilch "Pod mocnym aniołem"
2002 - Joanna Olczak-Ronikier "W ogrodzie pamięci"
2003 - Jarosław Marek Rymkiewicz "Zachód słońca w Milanówku"
2004 - Wojciech Kuczok "Gnój"
2005 - Andrzej Stasiuk "Jadąc do Babadag"
2006 - Dorota Masłowska "Paw królowej"
2007 - Wiesław Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli"
2008 - Olga Tokarczuk "Bieguni"
2009 - Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki "Piosenka o zależnościach i uzależnieniach"
2010 - Tadeusz Słobodzianek "Nasz klasa. Historia w XIV lekcjach"
2011 - Marian Pilot "Pióropusz"

Wiesław Myśliwski
"Traktat o łuskaniu fasoli"
Pogrubioną czcionką zaznaczyłam te pozycje, które czytałam. Wszystkie są warte uwagi, jedynie "Gnój" mnie rozczarował i uważam go za najsłabszą znaną mi książkę Kuczoka. O wiele lepszy jest film Magdaleny Piekorz "Pręgi", do którego Kuczok napisał scenariusz, w dużej mierze opierający się na wydarzeniach opisanych w "Gnoju".
Mam nadzieję, że kiedyś przeczytam pozostałe zwycięskie publikacje, choć nie traktuję nagród Nike jako wyznacznika wartościowej literatury, podobnie jak jak literackich Nobli czy Nagród Brookera. Lubię jednak wiedzieć, co doceniają inni, czasami dając się przy tym namówić na lekturę książki, której być może nigdy bym nie poznała. Tak było choćby w przypadku "Traktatu o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego czy "Życia Pi" Yanna Martela (Brooker 2002).

A jak jest u Was? Śledzicie rozdania nagród literackich? Sięgacie po zwycięskie tytuły? Które z nagrodzonych książek spodobały Wam się najbardziej, a które okazały się rozczarowaniem?

38 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o żadnej, wiem, wstyd, jak nie wiem ;) Nie śledzę, sięgam po te pozycje, które mi wpadną w oko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd, to nie czytać wcale, a i to jest kwestią sporną. :)

      Usuń
  2. Raczej nie śledzę takich zestawień, bo jednak to wszystko jest kwestią gustu, jednym się podoba, innym nie. Tak samo nie biorę do siebie takich zestawień typu: "100 książek, które musisz przeczytać", "100 najważniejszych książek według ..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo lubię takie zestawienia. Często przypominają mi o klasykach, których nie czytałam, a chciałaby poznać.

      Usuń
    2. Ja raczej rzadko zaglądam do takich zestawień, czasami jakąś fajną książkę znajdę do przeczytania, przypomnę sobie, że coś miałam przeczytać, ale nie traktuję tego sztywno, że muszę koniecznie przeczytać bo jest na liście książek, które wszyscy muszą przeczytać ;)

      Usuń
    3. Też ich jakoś specjalnie nie szukam, ale jak już trafię, to lubię sprawdzić ile czytałam, ile znam i ile mam w planach. Jakby nie było, to każda taka lista jest subiektywna, więc nie ma sensu traktować tych zestawień jako literacką wyrocznię. Tak jak napisałam wyżej, zwykle przypominają mi o klasyce i o tym, że np. nadal nie czytałam "Anny Kareniny" czy "Przeminęło z wiatrem". :)

      Usuń
  3. Nie czytałam żadnej z powyższych pozycji. Czuję się troszkę zacofana, jeśli chodzi o literaturę. Ale mam czas, wszystko nadrobię. ;)

    Jeżeli chodzi o recenzję książki "Pokój", zawsze możesz ją napisać.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nowościami wiecznie jestem do tyłu. Tak to jest jak się próbuje nie kupować książek. ;)

      Nie lubię pisać recenzji po kilku miesiącach od przeczytania książki. Jak to się mówi, pamięć mam dobrą, ale krótką. ;) Po kilku miesiącach, moim zdaniem pamiętam za mało, by coś sensownego napisać.

      Usuń
  4. Całym sercem kibicuję Filipowi Springerowi i "Miedzance" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym komentarzem czuję się zachęcona do lektury. ;)

      Usuń
  5. Ja sięgam po inną listę. ;) A tak serio, ani jednej książki nie czytałam. Myśliwskiego teoretycznie powinnam znać, ale jakoś tak mi umknął i chyba zamieniłam sobie jego książki jakimś innym autorem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz listę wyjątkową, niedostępną innym. ;)

      Zdradzić Myśliwskiego z innym? No wiesz!

      Usuń
    2. Ależ dostępną, nawet ogólno. ;)
      "Gnój" teoretycznie też powinnam znać... :P

      Usuń
    3. O, to ja o czymś nie wiem. Myślałam o tym, co Ci WM podrzuca. :)

      Czemu teoretycznie?

      Usuń
    4. No tak, ale ta lista przeczytanych książek jest na lubimyczytać, a na biblionetce nawet mam te, które powinnam przeczytać. ;)

      Bo w spisie lektur był. :)

      Usuń
    5. Na lubimyczytac.pl nie byłam całe wieki. W sumie nie bardzo się tam zadomowiłam. Skala ocen mi nie pasuje, bo już przyzwyczaiłam się do tej B-netkowej. Idę pogrzebać w Twoim schowku biblionetkowym. =)

      A, to wszystko tłumaczy. Gdyby był w moim spisie lektur, pewnie też bym nie znała. :P

      Usuń
    6. No to ja z kolei bardziej tam, choć sama nie wiem, czemu. ;)
      Ja miałam listę lektur do wyboru, jak mi coś nie pasowało, to zastępowałam tym, co mi się bardziej podobało. :) Tym sposobem wywaliłam prawie całą poezję. :P

      Usuń
    7. Gdybym najpierw trafiła na tamtą stronę, to pewnie tam bym zapuściła korzenie. A tak - skoro już od kilku lat siedzę na B-netce, to już nie chce mi się przeprowadzać nigdzie indziej.

      Akurat wywalanie poezji rozumiem, ale wywalania Myśliwskiego już nie.

      Usuń
    8. Aaaa, znam ten powód - lenistwo. :P A do Myśliwskiego MOŻE kiedyś zajrzę. :P

      Usuń
    9. A-wcale-że-bo-nie. Nie pasuje mi skala ocen, źle się ją przelicza na system b-netkowy.

      Źle rozkładasz akcent.

      Usuń
    10. Ależ nie ma się czego wstydzić, lenistwo to natura! :P

      Usuń
  6. Prestiż tej nagrody z roku na rok jest coraz mniejszy. Oczywiście Nike śledzę. Moim faworytem jest Franaszek, ale chyba wygra Tulli. Swoją drogą, w którymś z wcześniejszych numerów "Znaku" w debacie o stanie polskiej krytycy i pisarze postawili tezę (uproszczając), że ludzie polskiej beletrystyki nie czytają. Tegoroczne nominacje są tego potwierdzeniem: po jednej pozycji z prozy i poezji, przeciwko pięciu tytułom z literatury faktu - to mówi samo za siebie.

    PS: Tadeusz Słobodzianek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosyć często spotykam się ze stwierdzeniem, że ten czy tamten polskich powieści nie czyta. Nie rozumiem, ale przyjmuję do wiadomości. Szkoda tylko, że większość z tych osób nie potrafi sensownie uzasadnić takiego podejścia.
      Co do Tulli, to nie jestem pewna. Póki co, szczęście jej nie sprzyja. ;)

      PS: Oj tam, oj tam. :P

      Usuń
    2. W tym roku jej sprzyja ;)
      http://nagrodaliterackagdynia.pl/index.php/oto-laureaci-literackiej-gdyni-2012

      Usuń
    3. Ale Nike już trzy razy przeszło jej koło nosa. ;)
      Przez tą dyskusję nagle nabrałam ochotę na bliższe poznanie tej autorki. Na razie czytałam tylko "Skazę" i nie była to łatwa lektura. Na dodatek niewiele już z niej pamiętam.

      Usuń
    4. Oj tam, ja też jeszcze nigdy nie dostałem Nike, i co z tego? Może kiedyś mi się uda ^^
      Mnie podobało się "W czerwieni" i ciekawie mnie ten zbiór opowiadań, gdyż jego lektura nie była mi dana do tej pory :)

      Usuń
    5. A naskrobałeś już coś? Jakby co, to ja poproszę egzemplarz recenzencki. Z autografem!

      Nie lubię opowiadań. Zanim się rozkręcę, jest po ptakach. =)
      Ale za to właśnie zajrzałam do biblioteki i wyczaiłam, że "W czerwieni" leży sobie na półce.

      Usuń
  7. Nie śledzę nagród literackich, jestem chyba bardzo prostym czytelnikiem, nagrodzone książki wydają mi się zawsze zaambitne i jakby z innego czytelniczego świata niż mój skromny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z chęcią zapoznałabym się z utworem Magdalena Tulli, "Włoskie szpilki". Jestem go bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zniechęca hasło "opowiadania", ale do twórczości Tulli chętnie bym wróciła.

      Usuń
  9. Raczej nie śledzę takich rozdań. Ale i tak o wynikach dowiaduję się, czasem przypadkiem, po prostu od innych :)

    "Gnój" Kuczoka czytałam, bo musiałam. Nie powiem, że powieść powaliła mnie na kolana, ale było w niej coś co sprawiło, że o niej pamiętam. Może przez jej zakończenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej przypadł do gustu film (nie tylko zakończenie, całość jest świetna). Po seansie książka nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia. może też dlatego, że nie znalazłam w niej tego, co mnie poruszyło w filmie.

      Usuń
  10. Ja też nie czytałam żadnej z tych książek, ale sięgnęłabym po eseje Bieńczyka. Rozdań nagród literackich raczej nie śledzę.
    Ale, ale... nie podobał Ci się "Gnój"? :) Ja miałam inne wrażenia, "Gnój" mi się podobał, natomiast "Senności" wprost nie mogłam ścierpieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było odwrotnie, "Senność" bardzo mi się podobało zarówno w wydaniu książkowym jak i filmowym, a "Gnój" wymęczył mnie strasznie, ale za to "Pręgi" zakasowały wszystko inne. :)

      Usuń
  11. Dla mnie nagroda literacka, a nawet dojście do finału jest rekomendacją dla książki, zwłaszcza gdy nie znam tytułu i na okładce znajdę informację o nagrodzie. Ale tymi nagradzanymi częściej się rozczarowuję, pewnie dlatego, że jestem wobec nich bardziej krytyczna, bo i oczekiwania wyżej mi się windują.
    Z tegorocznych finalistów Nike czytałam tylko "Miedziankę...", ale jej nie kibicuję. Z poprzednich lat - jedynie "Traktat...", było to dość dawno, ale bardzo dobrze ją wspominam, nawet lepiej, niż zaraz po skończeniu. Poza tym czytałam inne książki kilku laureatów, zwłaszcza Tokarczuk i Pilch mi podchodzą. A skoro już o laureatach Nike, to ciekawa jestem, jaka okaże się ta nowa książka Masłowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, wreszcie ktoś, kto lubi Pilcha. Często spotykam się z niepochlebnymi opiniami na jego temat, co mnie mocno dziwi. Tokarczuk też uwielbiam, choć akurat "Bieguni" nie są moją ulubioną książką autorki.
      Masłowską czytałam, ale tylko "Wojno polsko-ruską" i to właśnie dlatego, że zrobiło się zamieszkanie wokół autorki w związku z Nike. Mam w planie jeszcze "Pawia królowej", bo ciekawa jestem czy pisana jest w podobnym stylu.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...