Kadyks opuszczaliśmy przed wschodem słońca. Za oknem było cicho i ciemno. Miasto jeszcze spało, gdy wymeldowywaliśmy się z hotelu i wsiadaliśmy do samochodu. Śniadanie planowaliśmy już w Tarifie, naszym następnym celu podróży.
Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę nad oceanem. Słońce dopiero nieśmiało wychylało się zza linii horyzontu, plaże były puste (i brudne!), a komarzyce cięły niemiłosiernie. Zrobiłam tylko kilka zdjęć i schowałam się do samochodu.
