Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marat Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marat Joanna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2015

Joanna Marat "Jedenaście tysięcy dziewic"
Licz na siebie

Joanna Marat
Jedenaście tysięcy dziewic
Wyd Prószyński
2015
454 strony
Zwykle opisy na okładkach książek są niezbyt trafne. Czasami mam wrażenie, że czytam o zupełnie innej powieści niż ta, której lekturę mam za sobą. Zdarzają się też paskudne spojlery, albo opłacone rekomendacje. Tym razem było inaczej. 

To nie jest saga, bo nitka rwie się gdzieś w połowie ściegu i zamiast dumnego pochodu kolejnych pokoleń spod igły wyskakują same pojedyncze egzemplarze. Widocznie jakiś złośliwy krawiec spruł solidne szwy i cała rodzinna materia trzyma się jedynie na fastrygach[1].

Ten dość oryginalny komentarz staje się w pełni zrozumiały dopiero po zakończeniu lektury najnowszej powieści Joanny Marat Jedenaście tysięcy dziewic. Wtedy też docenia się jego trafność. Tak, to mogłaby być saga rodzinna, ciepła, pełna emocji, przekazywanych z pokolenia na pokolenie komódek, zastaw, biżuterii, opowieści. Anka i Wiesiek mieszkają w willi, której pierwsza właścicielka zatonęła wraz z niemieckim statkiem pasażerskim MS Wilhelm Gustloff, a to już jest przecież punkt wyjścia całkiem niezłej historii o kilku pokoleniach zamieszkujących ten dom. Willa mogłaby być milczącym świadkiem sukcesów i porażek kolejnych generacji, miłości, konfliktów, wspomnianego pochodu pokoleń.

Do tamtych, wojennych czasów autorka wpuszcza nas przez furtkę, przez piwniczne drzwi, pokazuje wycinek dramatycznych zdarzeń, każe wsłuchać się w odgłosy żołnierskich butów uderzających o podłoże, dźwięk rozdzieranego materiału, wrzasków i szlochów kobiet. Rok później na świat przyszło wiele niechcianych dzieci. To także dobry, choć niełatwy początek.

środa, 16 kwietnia 2014

"Po prostu lubię opowiadać"
* wywiad z Joanną Marat *


Joanna Marat jest laureatką konkursu na opowiadanie kryminalne zorganizowanego w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału 2010. Zadebiutowała rok później, jej tekst można znaleźć w antologii Zaułki zbrodni. Rok 2011 był rokiem podwójnego debiutu. Ukazała się bowiem pierwsza powieść Joanny Marat - proza obyczajowa Grzechy Joanny. Autorka ma także na koncie wyróżnienie w konkursie Literacka podróż po Gdańsku, jej opowiadanie Kaplica Jedenastu Tysięcy Dziewic jest jednym z tekstów promujących stolicę województwa pomorskiego. 

W marcowych zapowiedziach wydawniczych pojawiła się powieść kryminalna Joanny Marat Monogram, książka zupełnie inna od debiutanckich Grzechów Joanny. Jak Wam pewnie wiadomo, na hasło "kryminał" radośnie strzygę uszami, z podniecenia podskakując jak kauczukowa piłeczka (mieliście taką w dzieciństwie?). Książkę przeczytałam, wrażeniami podzieliłam się w notce Wstydliwe emblematy, a już po lekturze pomyślałam, że miałabym do autorki kilka pytań. No, może kilkanaście. 

Joanna Marat
(fot. dzięki uprzejmości autorki)

sobota, 5 kwietnia 2014

Joanna Marat "Monogram"
Wstydliwe emblematy

Joanna Marat
Monogram
Wyd. Prószyński i S-ka
2014
328 stron
Będzie się działo. Jest trup[1].

Zwłoki znaleziono w warszawskim Lasku Bielańskim.

Słuchajcie uważnie. Mamy denatkę. Jakieś sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu. Szczupła budowa ciała. Ze zdjęcia w dowodzie wynika, że miała włosy blond, krótko obcięte[2].

Mamy też sprawę do rozwiązania. Na wolności czai się morderca. Kto wie, czy to jego jedyna ofiara. Tak czy inaczej, cel mamy jasny: ustalić tożsamość zamordowanej kobiety i znaleźć sprawcę zbrodni.

A, nie wspomniałam o pewnym przykrym i komplikującym śledztwo szczególe. Ktoś odciął denatce głowę i zabrał ją ze sobą.

Teraz już wiecie, skąd uwaga o zdjęciu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...