 |
Pierre Lemaitre
Koronkowa robota
Wyd. Muza
2015
416 stron |
- Dzisiaj rano dostaliśmy anonimowy telefon. Jestem teraz na miejscu. To... nie wiem jak to ująć...
- Mimo to spróbuj - przerwał mu lekko zirytowany Camille.
- Horror - wyrzucił z siebie Louis zmienionym głosem. - Jatka. Innego rodzaju niż zwykle, jeśli pan wie, co mam na myśli...
- Nie całkiem, Louis, nie całkiem...
- Czegoś takiego jeszcze nie widziałem...
[1].
Oszczędzę Wam tego, czego w Koronkowej robocie swoim czytelnikom nie szczędził francuski pisarz Pierre Lemaitre, a mianowicie - makabrycznych szczegółów. Scena jest bowiem upiorna. Mieszczą się w niej rozczłonkowane ciała, wypatroszone trzewia, kałuże zastygłej krwi, ekskrementy, popisana posoką ściana, ohydny, mdlący zapach, efekt działań szaleńca, obłąkańca, świra, psychopaty, wariata, pomyleńca, kogoś kto postradał zmysły, kto ciała dwóch kobiet zmienił w krwawe szczątki, kto zaserwował ofiarom przed śmiercią niewyobrażalną dawkę upokorzenia, bólu i strachu. Kto zdolny był nożyczkami obciąć jednej z kobiet wargi, a jej odciętą głowę umieścić na komodzie w sypialni. Kto jej przyjaciółce opalił brwi i rzęsy, głowę zaś przybił za policzki do ściany.
Ups. Miało być bez szczegółów.