Należę do tych naiwnych, którzy wierzą w to iż dobro popłaca, a wyrządzane zło w końcu odbija się rykoszetem i trafia w jego sprawcę. Coś jak w Powracającej fali Prusa, o ile mnie moja zawodna pamięć nie myli.
Wierna temu przekonaniu, zasiadłam jakiś czas temu przed ekranem, by obejrzeć House of Cards, serial polityczny rozgrywający się w USA, czyli coś co teoretycznie leży poza sferą moich zainteresowań. Fala zachwytów zrobiła jednak swoje. Ten i ów twierdził, że warto tę produkcję obejrzeć, a jako że w główną rolę - wyrachowanego polityka Francisa Underwooda - wcielił się Kevin Spacey, którego umiejętnościom aktorskim nie można nic zarzucić, postanowiłam sama sprawdzić skąd te zachwyty, nominacje i nagrody.
