niedziela, 6 grudnia 2015

Wojciech Chmielarz "Wampir"
Ostatni lot

Wojciech Chmielarz
Wampir
Wyd. Czarne
2015
328 stron
cykl z Dawidem Wolskim, tom 1

Do trzech razy sztuka. Wojciech Chmielarz trzykrotnie nominowany był do Nagrody Wielkiego Kalibru dla najlepszej polskiej powieści kryminalnej lub sensacyjnej. Kolejne tomy serii z komisarzem Mortką, PodpalaczFarma lalek oraz Przejęcie zdobyły uznanie srogiego jury, które ostatecznie nagrodziło autora za ten ostatni kryminał.

Główny bohater cyklu pracuje nad rozwiązaniem kolejnej sprawy, ale póki co, poza zasięgiem wzroku czytelników. Tymczasem Wojciech Chmielarz rozpoczyna kolejną serię. Wampir jest pierwszym tomem planowanej trylogii z prywatnym detektywem, Dawidem Wolskim w roli głównej.

Spacerem po mrocznych zakątkach Gliwic


Akcję książki autor osadził w Gliwicach, swoim rodzinnym mieście. Wciąż trzyma się czasów współczesnych, więc miasto to poznamy takim, jakim jest obecnie, choć może niekoniecznie udamy się krokiem turysty do tamtejszego Zamku Piastowskiego czy Willi Caro. Co to. to nie. Zaliczymy za to kilka klubów, w tym jeden nieczynny od lat, po którym został walący się budynek, w którym zdarzyć się może wiele. Spacerując z psem rasy doberman miniemy masowy grób ofiar cholery. Przyjrzymy się niezbyt urodziwym blokom na Waryniaku. Wypijemy piwo w jednym z pubów na rynku, przejdziemy obok night clubu Gwarek, a na placu Inwalidów Wojennych strzelimy selfie (swoją drogą, czy sformułowanie zrobili tu sobie selfie[1] nie pachnie pleonazmem?). Pod Inferno, klubem go-go, damy się zaczepić trzem chłopaczkom. Zaskoczą nas swoją propozycją. Natomiast pod dawnym dworcem Gliwice Łabędy umówimy się na spotkanie. Spojrzymy też na miasto z góry. Z dachu jednego z bloków tworzącego położone na wzgórzu Osiedle Kopernik. Z góry rozciąga się niesamowity widok, ale gdy patrzy się w dół, może zakręcić się w głowie.

Cichy lot w dół


Czy tak było z Mateuszem? Czy mógł to być nieszczęśliwy wypadek? Może tamtego dnia wypił za dużo i stanął zbyt blisko krawędzi dachu? A może zrozpaczony zerwaniem z dziewczyną postanowił skacząc skończyć swoje cierpienie? Jest jeszcze jedna opcja. Ktoś zepchnął go nocą, a bezwładne ciało spadło w dół bez szans na to, że po kontakcie z podłożem wciąż będzie ciałem żywego dwudziestolatka. W tę ostatnią wersję wierzy matka Mateusza. Dlatego wynajmuje detektywów. Dlatego przemieszczając się z jednym w nich w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, co wydarzyło się tamtej nocy na dachu jednego z gliwickich wieżowców, poruszać się będziemy po knajpach, blokowiskach i miejscach, które zwykle nie mają pocztówkowego uroku.

Wojciech Chmielarz, laureat NWK 2015
gala we Wrocławiu
Młody prywatny detektyw, Dawid Wolski, będzie musiał mocno się postarać, by trafić na jakiś ślad. Co prawda odkrycie, jak daleko Mateuszowi było do wizerunku idealnego synka, nie jest specjalnie trudne, ale wszyscy, którzy chcą z nim rozmawiać, dzielą się tylko częścią posiadanej wiedzy. Gdziekolwiek Wolski nie ruszy, tam odbija się to od kłamstw, to od milczenia. Penetrując zawartość komputera dwudziestolatka, udaje mu się poprzez Facebooka nawiązać kontakt ze znajomymi chłopaka i wyciągnąć od nich kilka informacji na jego temat. To jednak wciąż za mało, by potwierdzić przypuszczenia matki Mateusza. Właściwie im więcej Dawid wie, tym bardziej jest skłonny uwierzyć, że to jednak było samobójstwo. Życie syna klientki nie należało do ciekawych. Może rozstanie z dziewczyną sprawiło, że ostatecznie uznał on, że nie warto się go kurczowo trzymać?

Detektyw bez skrupułów


Zdobywając informacje Dawid odkrywa jak bezwzględny bywa świat młodych ludzi i jak niewiele wiedzą rodzice o tym, co ich dzieci robią ze swoim życiem. Sam Wolski jest postacią równie interesującą, co paskudną. Młody mężczyzna za nic ma wszelkie zasady. Być może przyczyny należy szukać w wydarzeniu z przeszłości, które mocno odcisnęły się na jego psychice, zepsuły relację z rodziną, zmieniły plany zawodowe, ale nawet znając tę tragiczną historię, niełatwo spojrzeć z sympatią na detektywa. Choć zwykle literaccy śledczy mają swoje nałogi i przywary, zdarza im się balansować na granicy prawa, czy prawo łamać, to jednak mają swój prywatny kodeks zasad. Dawid Wolski zdaje się takiego nie posiadać. Laptopa denata wykorzystuje nie tylko do prowadzenia czynności śledczych, ale logując się na jego konto w grze World of Tanks zapewnia sobie rozrywkę na spokojniejsze wieczory, zachwycony tym, że Mateusz zapłacił za wiele uatrakcyjniających grę dodatków. Spoliczkowany przez kobietę, oddaje jej pięścią, a na do widzenia częstuje kopniakiem, gdy ta oszołomiona bólem leży na podłodze. Stręczenie gimnazjalistki dorosłemu facetowi także nie jest dla niego problemem. Groźby i szantaże są dla niego równie naturalne jak klepanie pacierza przed snem przez gorliwego katolika. 

Oprócz wątku Mateusza, autor wprowadza do fabuły tajemniczy motyw zaginięcia nastolatki. Robi to w ciekawy sposób. Tworzy na Facebooku grupę Znajdźmy Alicję i to z wpisów jej członków poznajemy tę historię. Na forum jak to na forum - wpisy są mniej lub bardziej na temat, czasami wnoszą wiele treści, czasami sprowadzają się do spekulacji, innym razem ewidentnie wskazują na to, że ich autor prowadzi nudne życie i pozornie anonimowe dyskusje dodają jego egzystencji kolorów. Fajny temat do badań psychologicznych i socjologicznych, co też autor w swej książce zauważa. 

Zwykle pozornie nie mające związku historie zawarte w jednej książce okazują się mieć wspólny mianownik. Nie inaczej będzie i tym razem. Pomiędzy tym wszystkim znalazło się miejsce także na opowieści z życia głównego bohatera. Poznajemy nieco tajemnic Dawida Wolskiego, spotykamy jego rodzinę, zaglądamy do jego mieszkania, rzucamy szybkie spojrzenie na przeszłość, towarzyszymy mu w pracy. Oprócz sprawy śmierci Mateusza, zarabia on na śledzeniu małżonków, których drugie połówki mają wątpliwości co do ich wierności. Moim zdaniem, zajęcie paskudne i mało ambitne, ale Dawid potrafi wyciągnąć z tego korzyści. Przynajmniej do pewnego momentu.

Kryminał inny niż poprzednie


Wampir różni się od poprzednich kryminałów Wojciecha Chmielarza. Zamiast obserwacji życia policjantów mamy prywatnego detektywa bez skrupułów, a sama fabuła jest mniej rozbudowana. Czyta się tę książkę bardzo szybko. Nie ma tu nużących opisów, bohaterowie nie mają skłonności do filozofowania, a autor do rzucania dygresjami. O Gliwicach znajdziecie tu akurat tyle, by wyobrazić sobie plener lub mając zaznaczone cytaty, ruszyć śladami bohaterów. No, może nie całkiem dosłownie, bo w pewnych sytuacjach i miejscach, z pewnością nie chcielibyście się znaleźć. Gliwickie społeczeństwo radzi sobie jak może. Ten i ów szuka dodatkowego zarobku lub chwyta się czego może, by przetrwać kolejny miesiąc. Jedni lądują "na kasie" w markecie, inni sprzedają trawkę. Hajs się liczy. Liczą się ludzie z hajsem. Kumpel z kasą zawsze będzie tym lepszym niż kumpel bez gotówki.

Zakończenie Wampira jest niezłe, zaskakujące, choć nie do końca pasuje mi do klimatu całości. Gdybym miała szukać obrazowych porównań, powiedziałabym, że to tak jakby po amerykańsku zakończyć skandynawską, mroczną opowieść. Mam też jedną małą wątpliwość, czy rodzice Alicji mogliby przeoczyć to, na co dość szybko wpadł detektyw? Może i tak, w końcu ze spostrzegawczością ludzi bywa różnie, ale mimo wszystko, wątpliwości zostają...

Śledztwa prowadzone przez Mortkę są bardziej spektakularne, mają większą moc i dotyczą zbrodni, od których włosy jeżą się na głowie, ale też przez to nieco mniej przerażają zwykłego czytelnika, któremu łatwiej opatrzyć je etykietką "fikcja literacka". Wampir może nie jest literackim nokautem, ale opisana w nim historia wywołuje dreszcze, bo nietrudno sobie uzmysłowić, że podobne zdarzenia mogą rozegrać się na sąsiednim podwórku. Albo i naszym. Wszystko to dlatego, że niektórzy mają zbyt dużo wyobraźni, a inni nie mają jej wcale.

Na dworze Dawid stanął tuż pod ścianą bloku i spojrzał w górę. Wyobraził sobie lecące w dół ciało, krzyczącego w noc chłopaka młodszego od niego o zaledwie kilka lat. A może nie było tak. Może chłopak nie krzyczał. Miał zamknięte usta i wpatrywał się z dziką stanowczością w zbliżającą się ziemię. Albo jeszcze inaczej. W ogóle nie patrzył. Nie krzyczał. Tylko się śmiał, rozkładając szeroko ramiona i wyobrażając sobie, że jest aniołem[2].
***

[1] Wojciech Chmielarz, Wampir, Wyd. Czarne, 2015, s. 137.
[2] Tamże, s. 20.

***

Cykl z Jakubem Mortką
3. Przejęcie
4. Osiedle marzeń

Cykl z Dawidem Wolskim
1. Wampir

***

Zobacz też:
Wojciech Chmielarz na blogu



24 komentarze:

  1. "Podpalacz" i "Farma lalek" bardzo mi się podobały, ale "Przejęcie" wciąż czeka. Obiecałam sobie, że nie kupię "Wampira" dopóki nie przeczytam poprzednie książki Chmielarza i zamierzam się tego trzymać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też "Przejęcie" czeka. Na zakup lub wypożyczenie. Nie mogę się zdecydować, bo poprzednie tomy miałam wypożyczone i bez sensu kupować nagle trzeci, a z drugiej strony... fajnie by było mieć je na własność.

      Usuń
  2. A przeczytałabym chociaż z tego powodu, że całkiem nieźle znam Gliwice, mieszkam niedaleko, chodziłam tam do liceum - ciekawa jestem, jak sportretował je autor ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, na Twoim miejscu też bym była ciekawa. ;)

      Usuń
  3. Chyba jednak wolę detektywa z kodeksem moralnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee... Ci źli też są spoko. Byle zostali w powieści.

      Usuń
  4. Mroczne zaułki Gliwic i nowa seria? Chętnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedno słowo a jak kusi...Wampir. Chętnie przeczytam :) I Gliwice! To tak blisko mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z książką na pewno się zapoznam, przede wszystkim ze względu na Gliwice, które są mi szczególnie bliskie. Na swoim koncie mam już jedną przeczytaną powieść tego autora i wspominam ją bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to zdecydowanie jedno z tych "kryminalnych" nazwisk, które warto znać.

      Usuń
  7. Jakoś mi Eberhardem Mockiem zalatuje, zwłaszcza po tym jak napisałaś, iż detektyw nie ma oporów przed uderzeniem kobiety. W związku z tym nie jestem przekonana do tej książki, chyba jednak zacznę od dwóch pierwszych powieści Chmielarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez różnicy - wszystkie warto, a skoro tamte mają Cię bardziej przekonać, to może faktycznie lepiej od nich zacząć.

      Usuń
  8. Jakoś tak jest, że klimatyczne miasto, jakim są Gliwice (tak różne od Zabrza, Chorzowa, czy Katowic, jak różny jest Kraków od Łodzi), nie doczekało się swoich autorów, którzy by je ciekawie opisali. Ja nie mówię, że mamy mieć od razu gliwickiego Joyce'a, czy Dickensa, ale jakoś tak... kogokolwiek brak. Dlatego od razu budzi lokalne zainteresowanie każdy utwór dziejący się w naszym mieście. Dlatego pewnie chwycę za te powieść, gdy znajdę trochę czasu, choć limit czasu i objętości na polskie kryminały wyczerpuje mi "Okularnik" Bondy. Mam nadzieję, że Chmielarz odda przyzwoicie atmosferę miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pisarze (zwłaszcza kryminalni) dopiero powoli zaczynają doceniać własne podwórko i to, że kryminał osadzony w konkretnych realiach, to coś więcej niż sama intryga. To także klimat miejsca, możliwość ruszenia śladami bohaterów, to lokalne historie, specyfika regionu i ich mieszkańców, sposób na opowiedzenie o problemach, jakie ich dotyczą. A kryminał ze społecznym wątkiem ma się nieźle.

      Usuń
  9. chciałabym poznać tego autora i muszę przyznać, te recenzja Aniu mnie przekonuje, ale porówanie z poprzednimi książkami autora sprawia, iż najpierw chcę sięgnąć po nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy siak, cieszę się, że zachęciłam Cię do poznania twórczości tego autora. Jestem pewna, że się nie zawiedziesz.

      Usuń
  10. Chyba to brak wyobraźni jest bardziej niebezpieczny. A tak z ciekawości - czy stworzył już ktoś literacką mapę Polski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic o tym nie wiem, ale gdybym miała czas, to chętnie bym taką stworzyła. Choćby tylko kryminalną. Niestety, to nierealne, więc tylko mam nadzieję wrócić do takich notek jak "Z książką po... Andaluzji" i "Z książką po... Barcelonie".

      Usuń
  11. I wciąż powiększa się grono polskich kryminalnych autorów, którzy jeszcze przede mną. A tak strasznie lubię polską twórczość! :)
    Będę musiała się skusić, tylko zastanawiam się, czy być na bieżąco i poznawać Chmielarza od "Wampira" strony, czy może lepiej poszukać tych starszych książek. Będę miała o czym rozmyślać nad parującą michą wigilijnych pierogów. :P
    Pozdrawiam i dziękuję za kolejną świetną recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kogo masz na liście, ale Chmielarza przesuń do góry. Jest naprawdę dobry! Moja ulubiona książka to na razie "Farma lalek".

      Usuń
  12. Ech, teraz żałuję, że ostatnio usunęłam z koszyka książkę Chmielarza. Wprawdzie nie był to "Wampir", ale przypomniałaś mi, że autora warto poznać. I to szybciej niż później :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie. Nie usuwamy. Wrzucamy! :D
      I wcale nie musi to być "Wampir". "Podpalacz" to także dobry wybór. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...