piątek, 11 stycznia 2013

Oscarowy zawrót głowy

Wczoraj Seth MacFarlane i Emma Stone ogłosili nominacje do 85. edycji wręczenia najbardziej znanych nagród w dziedzinie kinematografii, czyli Oscarów. Najwięcej nominacji zdobył "Lincoln" Stevena Spielberga. Film reżysera "Listy Schindlera", "Parku Jurajskiego" czy "Szeregowca Ryana" ma szansę na 12 statuetek. Jego najpoważniejszym konkurentem jest "Życie Pi" Anga Lee. Nominowany w 11 kategoriach obraz, dziś wchodzi na ekrany polskich kin.

źr. hollywoodreporter.com

Pełna lista nominacji w kategorii głównej wygląda tak:
  • "Lincoln" (12 nominacji)
  • "Życie Pi" (11)
  • "Les Miserables Nędznicy" (8)
  • "Poradnik pozytywnego myślenia" (8)
  • "Operacja Argo" (7)
  • "Django"(5)
  • "Wróg numer jeden" (5)
  • "Miłość" (5)
  • "Bestie z południowych krain" (4)

Janusz Kamiński
źr. filmweb.pl
Nie będę wypisywać nominacji w pozostałych kategoriach, bo można je znaleźć na wielu innych stronach, chociażby TUTAJ. Warto jednak wspomnieć o polskim akcencie. W kategorii "najlepsze zdjęcia" uwzględniony został Janusz Kamiński za zdjęcia do filmu "Lincoln". To jego szósta nominacja do Oscarów. Zdobył już dwie statuetki, za "Listę Schindlera" i "Szeregowca Ryana". Wygląda na to, że współpraca Polaka ze Spielbergiem przynosi sporą korzyść im obu.

Mam nadzieję, że podobnie jak w zeszłych latach, jeszcze przed galą uda mi się obejrzeć przynajmniej część z nominowanych produkcji. W środę wybieram się na "Życie Pi", skuszona przepięknym zwiastunem i mając w pamięci wspaniałą powieść Yanna Martela, na podstawie której powstał film. Ciekawa jestem, czy efekt 3D będzie równie dobry w całym filmie, jak w zwiastunie.
Poza tym mam ogromną ochotę zobaczyć Lincolna (12 nominacji to jednak coś, a i Spielberga lubię), "Les Miserables Nędznicy" (czekam na ten film już od dawna), "Miłość" (wiadomo - Haneke to klasa sama w sobie) oraz Django (dobry Tarantino nie jest zły). Najmniej z tej listy przekonuje mnie "Poradnik pozytywnego myślenia", ale kto wie - może dam się pozytywnie zaskoczyć?


Ubiegłoroczny zwycięzca, reżyser "Artysty", Michel Hazanavicius
źr. money.pl

Jeszcze kilka słów o kategorii "animacja". Powód? O statuetkę będzie walczyć "Frankenweenie" Tima Burtona. Moje wrażenia ze spotkania z psem-zombie znajdziecie TUTAJ. Do tej pory reżyser tylko raz miał szansę na Oscara, gdy w tej samej kategorii w 2006 roku nominację zdobyła "Gnijąca panna młoda". Konkurencją dla animacji Burtona był wówczas bardzo dobry "Ruchomy zamek Hauru" Miyazakiego oraz zwycięski, acz dla mnie z tej trójki najsłabszy, "Wallace i Gromit: klątwa królika" duetu Nick Park & Steve Box. Decyzji Akademii nie rozumiem, ale cóż - to nie pierwszy raz. Pozostałe animacje biorące udział w tegorocznym konkursie to "Piraci!", "Ralph Demolka", "Merida Waleczna", "ParaNormal".

Na końcu pięć tytułów nominowanych w dla mnie jednej z najciekawszych kategorii, czyli "najlepszy film nieanglojęzyczny". W tym roku o zwycięstwo walczy:
  • "Miłość" reż. Michael Haneke (Austria, Francja, Niemcy)
  • "Kon-Tiki" reż. Joachim Roenning, Espen Sandberg (Dania, Norwegia, Wielka Brytania)
  • "No" reż. Pablo Larraín (Francja, USA Chile)
  • "Kochanek królowej" reż. Nikolaj Arcel (Czechy, Dania, Szwecja)
  • "Wiedźma wojny" reż. Kim Nguyen (Kanada)

Najbardziej jestem zainteresowana filmem niemieckim i kanadyjskim. Dzięki tej kategorii odkryłam wiele świetnych filmów, jak choćby "W lepszym świecie" (wygrana 2011), "Pogorzelisko" (nominacja 2011), "Ajami", "Biała wstążka", "Prorok" (nominacje 2010) "Walc z Baszirem" (nominacja 2009), "Tuż po weselu" i "Labirynt fauna" (nominacje 2007), "Tsotsi" (wygrana 2006), "Sophie School - ostatnie dni" (nominacja 2006), "Jak w niebie" i "Pan od muzyki" (2005) itd. Właściwie jest to temat na osobną notkę. I pewnie niejedna notka na temat Oscarów jeszcze powstanie. W najbliższym czasie może blog może stać się nieco bardziej filmowy niż książkowy, ale cóż... musicie mi to wybaczyć. :)

kadr z filmu "W lepszym świecie" - gorąco polecam!
źr. wydarzenia.o.pl

A Wy? Śledzicie rywalizację o Oscary? Widzieliście nominowane filmy? Macie swoich faworytów?

56 komentarzy:


  1. Nie poddaję się szaleństwu, ale ciekawa jestem filmów nominowanych i chętnie oglądałabym samą galę, gdyby nie była tak późno naszego czasu.
    Nie chodzę do kina / w młodości byłam kinomanką ale też inaczej mieszkałam/, gdyż nie mam takiej możliwości toteż nigdy nie oglądam nowości, dopiero później w tv.O tym kto wygrał z przyjemnością dowiem się dopiero w następnym
    dniu."Pogorzelisko oglądałam" - był świetny, pisałam cokolwiek o nim.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię czytać odpowiedzi nie tylko na moje komentarze, ale nie mogę sobie ich subskrybować na maila.
      Może to mogłabyś zmienić.)

      Usuń
    2. Pora wręczania Oscarów jest faktycznie dla nas zabójcza. W zeszłym roku oglądałam, w tym raczej mi się nie uda.

      Do kina też niezbyt często chodzę (na dwie osoby, z normalną ceną biletów to jednak spory wydatek). A "Pogorzelisko" faktycznie rewelacyjne. Mocno mną wstrząsnęło.

      Usuń
    3. Ojej, chętnie. Tylko nie wiem czy wiem jak. =/

      Usuń
  2. Trochę smuci mnie, że nie widziałam żadnego z nominowanych filmów, ale zamirzam to do 23 lutego nadrobić. Na pewno obejrzę "Nędzników", "Django", "Miłość", "Poradnik pozytywnego myślenia" i "Bestie z południowych krain". Poczekam na Twoją recenzję "Życia Pi" bo jakoś mnie do tej pory nie przekonał ten film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A książkę czytałaś?

      W tym roku w ogóle jestem do tyłu z premierami. Z nominowanych filmów też nie widziałam jeszcze żadnego, choć do "Miłości" przymierzałam się od jakiegoś czasu.

      Usuń
    2. Nie czytałam - do tej pory mnie jakoś nie ciągnęło, chociaż czytałam, że świetna.

      W tym roku premiery niektórych filmów w Polsce jakby później. Ja podobnie - "Miłość" od dawna mam w planach, podobnie jak "Bestie z południowych krain"

      Usuń
    3. Polecam. Ogromnie mi się podobała.

      W zeszłym roku premiery też były kiepsko rozmieszczone w czasie. Niektóre nawet już po gali. Irytujące.

      Usuń
  3. Chetnie nadrobie "Nedznikow" i "Zycie Pi".
    Obydwie ksiazki czytalam i bardzo mi sie podobaly, jestem wiec bardzo ciekawa, jak wypadna ekranizacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za "Nędzników" muszę się wreszcie zabrać. Zaczęłam czytać wieki temu, ale wtedy mnie ta książka przerosła. Historię znam jednak dosyć dobrze z innej ekranizacji, więc lektury już sobie nie zepsuję i spokojnie najpierw obejrzę najnowszy film.

      A "Życia pi" jestem ogromnie ciekawa. Książka była świetna!

      Usuń
  4. Widziałam dzisiaj zwiastun "Django" i jak do tej pory nie miałam ochoty iść na to do kina, tak teraz mam. I to bardzo wielką. A na "Nędzników" mam już zaklepany piątek, 25 stycznia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to pewnie obejrzysz szybciej ode mnie, więc mam nadzieję, że podzielisz się wrażeniami. :)

      Usuń
  5. Jakoś nie dziwią mnie te nominacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Widziałaś te filmy?

      Usuń
    2. Nie widziałam, ale czytałam o nich informacje. Mało chodzę do kina. Moim zdaniem wybór trafiony.
      Co do "nowej tendencji" to najwidoczniej się coś zaczyna dziać :)

      Usuń
    3. Skoro tak mówisz... Ja tam nie wiem czy trafiony. Takie nazwiska jak Spielberg, Haneke czy Tarantino dają pewne pojęcie o tym czego się spodziewać, ale trudno chyba ocenić trafność wyboru, gdy się nie widziało filmów.

      Ano. Sprzedawcy herbat znaleźli sposób na reklamę. ;)

      Usuń
  6. Nie widziałam żadnego z tych filmów, a niektórych mi szkoda - Haneke i Burtona konkretnie. "Nędzników" też jeszcze nie czytałam, więc nie ma mowy o oglądaniu wcześniej.
    Co do "Życia Pi", to parę lat temu ktoś omawiał tę książkę na kole naukowym i wydał mi się ciekawa - ale nie dopilnowałam i nie "dozapamiętałam", by ją przeczytać. Do nadrobienia wobec tego.
    Ostatnio czytałam dwie skrajnie odmienne recenzje ekranizacji - niesamowite (i niesamowicie piękne), jak różne mogą być oceny danej rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że jedni zobaczą w tym magię, inni naciąganą, kiczowatą bajkę. Ale to tylko taka pierwsza myśl, która nasunęła się po obejrzeniu samego zwiastuna, więc może się okazać kompletnie chybiona. No i są jeszcze fani powieści, którzy niekoniecznie mogą zgadzać się z wizją reżysera. Im bardziej o tym myślę, tym bardziej nie mogę się doczekać seansu.

      Usuń
  7. Ja śledzę wszystkie kategorie filmowe w Oscarach i Złotych Globach, i staram się, w miarę możliwości, obejrzeć wszystkie nominowane filmy. "Labirynt fauna" nawet kupiłam na dvd, tak mi się spodobał:) "Sophie Scholl" też rewelacja. Natomiast ubiegłoroczne "Rozstanie" trochę mi zgrzytało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przypuszczałam, że pod tym względem można na Ciebie liczyć. ;)

      Gdy pisząc notkę chciałam wymienić kilka filmów z kategorii nieanglojęzycznej, które bardzo mi się spodobały, to przy "Rozstaniu" się zawahałam i ostatecznie na liście się ten film nie znalazł. Niby mi się podobał, ale jakoś tak... no... bez szału. Oscara bym mu nie dała. Zresztą "W ciemności" też nie.

      Usuń
  8. No, no, sądzę, że nominacje nie są raczej wielkim zaskoczeniem, ciekawe jednak, jak ostatecznie się to rozegra na gali. Dziwi mnie tylko, że nie została nominowana piosenka z "Hobbita"... Ale poza tym nominacje jak najbardziej przewidywalne (zwłaszcza jeśli chodzi o "Lincolna" i "Nędzników" - choć nie widziałam, to ogolny szał i głośność tych dwóch produkcji mówiła sama za siebie; chętnie nadrobię seanse). Cieszę się, że "Django" dostał nominacje, moja niespełniona miłość do Tarantina sprawia, że zawsze trzymam za niego kciuki :) Choć "Bękarty wojny" na gali oskarowej zostały lekko mówiąc olane (nie wiem, czemu, dla mnie to było genialne), to mam nadzieję, że "Django" nadrobi braki poprzednika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szał i głośność to nie wszystko. Choćby taki ubiegłoroczny "Drive". Tyle hałasu (moim zdaniem całkiem zasłużonego) i co? I nic.

      W ogóle to rozdanie nagród, w którym brały udział "Bękarty..." były jakieś dziwne. Z kategorii głównej nie wiedziałam tylko filmu "Była sobie dziewczyna" i gdybym miała wybrać film, który miałby dostać statuetkę, byłoby ciężko.
      Większość produkcji z tej listy jest naprawdę niezła, ale jakoś nie jestem przekonana, czy którejś należy się statuetka.

      Póki co, muszę obejrzeć "Pulp fiction". Wstyd i hańba, ale jakoś ciągle odkładam seans na bliżej nieokreślone "potem".

      Usuń
    2. Powiem Ci, że Oscary już straciły - przynajmniej w moim odczuciu - tę wagę, jaką miały kiedyś. Kiedyś statuetka to była najlepsza rekomendacja, jaką mógł dostać film, a teraz Oscar nie ma aż takiego znaczenia. Myślę, że przy wyborze filmu duże znaczenie ma polityka i cała 'poprawność polityczna'. Że "Nietykalni" nie dostali nominacji??? Szok. Film może nie jest z najwyższej półki, ale czy nie powinno się też oceniać wpływu, jaki film wywiera na widzu i jego konotacje? Dziwne.
      Pulp Fiction, jak dla mnie, jest genialne. Zakręcone, zabawne i satyrycznie ośmieszające pewne konwencje. Musisz nadrobić zaległości koniecznie. To własnie lubię u Tarantina - ta jego zabawa stylami, wzorcami, naśmiewanie się ze schematów i powielanie utartych stereotypów. Pulp fiction wbrew pozorom nie jest "dla debili", wręcz przeciwnie.

      Usuń
    3. Coś w tym jest. Wystarczy przypomnieć np. przypadek "Melancholii". O "Nietykalnych" kompletnie zapomniałam, a to przecież naprawdę piękny film. Oceniłam go szalenie wysoko, bo emocjonalnie ogromnie mnie poruszył i cała reszta przestała mieć znaczenie. Właściwie to nawet nie jestem pewna, czy były tam jakieś niedociągnięcia, które powinnam zauważyć.

      "Pulp fiction" zaplanowałam na dziś. A później dla uspokojenia emocji poleci "Chłopiec na rowerze" (Grand Prix Festiwalu w Cannes 2011), który jak gdyby nic leżał sobie na półce w bibliotece. Miałam nic nie wypożyczać, ale nie mogłam się oprzeć. :)

      Usuń
    4. O proszę, jestem bardzo ciekawa Twojej opinii, serio! Jak obejrzysz koniecznie napisz kilka słów. Czuję się nawet trochę podekscytowana, wiesz, tak jak się czasem ma, jak się pójdzie z kimś do knajpy i zachwali deser bananowy, a potem nie spuszcza się wzroku ze znajomego, jak przełyka i jaką ma minę, czy smakuje? Takie nerwy... :) Tia, Tarantino to mój deser bananowy, mam nadzieję, że Ci posmakuje ;)

      Usuń
    5. Wiem, wiem. Ostatnio tak bardzo wszystkim wciskałam "Zawrocie", że teraz gdy widzę na znajomych blogach recenzje Kowalewskiej, to zestresowana od razu pędzę przeczytać końcowa opinię. ;)

      Nie wiem czy powstanie notka na ten temat, bo już i tak brakuje mi czasu na pisanie o tym, o czym bym chciała, ale na komentarz możesz liczyć. :)

      Usuń
    6. I co? Widziałam, że na filmwebie oceniłaś 9/10, ale gdzie komentarz? ;)

      Usuń
    7. Nic nie napiszę, bo za bardzo wzrosło napięcie. :P

      Powiem Ci tak, ubawiałm się na tym filmie jak głupia. Genialny chaos. Serce oddałam Travolcie. Willisowi łeb bym urwała za to, że go zabił, no ale na szczęście Tarantino wiedział co robi i dalej mogłam się cieszyć Travoltą bez przeszkód. ;)
      Próbowałam wybrać najlepszą scenę, ale każda kolejna wydawała mi się jeszcze zabawniejsza, więc odpuściłam.
      Dialogi to po prostu majstersztyk. Muzyka też. I aoktorstwo. Że o reżyserii nie wspomnę. Co tu dużo mówić - wyśmienity deser bananowy. ;)

      Usuń
    8. :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      Mi też ciężko wybrać co najlepsze.
      Uwielbiam taniec Travolty i Umy :)))
      I kocham jeszcze:
      Fabienne: Whose motorcycle is this?
      Butch: It's a chopper, baby.
      Fabienne: Whose chopper is this?
      Butch: It's Zed's.
      Fabienne: Who's Zed?
      Butch: Zed's dead, baby. Zed's dead.
      Uwielbiam!!!
      I mózg tego chłopaka w aucie... I Royale with cheese - bo w Europie mają system metryczny... :D
      Arcydzieło. Bardzo się cieszę, że Ci się podobało. Że smakowało :)

      Usuń
    9. Mózgu nie uwielbiam (choć ten w loczkach Samuela wyglądał uroczo), ale czyszczenie samochodu przez ten uroczy duecik już tak. ;)
      Kurcze, jak sobie zaczynam przywoływać z pamięci te sceny, to nie mogę sobie przypomnieć powodu, dla którego film oceniłam tylko na 9. =)

      Usuń
    10. Tak, tak - właśnie sprzątanie miałam na myśli ;) Mózg to tylko taki... skrót myślowy :)
      Tylko na 9... no, no - słaaaaabo ;)

      Usuń
    11. Mój mózg nie załapał. :P

      Cicho tam. Przemyślę to jeszcze. Jak za kilka dni nadal będą mi się przypominały scenki z filmu, to ulegnę delikatnej presji. ;)

      Usuń
    12. ;)))))
      Teraz Twoja kolej, by mi zaproponować deser... niekoniecznie bananowy ;)

      Usuń
    13. Ojojoj. To wymaga dłuższego zastanowienia. Moi ulubieńcy są raczej typowo moimi ulubieńcami i niekoniecznie się pokrywają z cudzymi gustami. Pamiętaj, że rozmawiasz z kimś, kto potrafił ocenić czwartą część "Piratów Karaibów" na 10, podczas gdy większość widzów w ogóle nie widziała sensu w kręceniu tego filmu i ogłosiła go najsłabszą częścią przygód Sparrowa. :P

      Usuń
    14. Bo nie było tam już Blooma i Knightley? ;)
      Mi też ich brakowało...
      Ale Johnniego Deppa kocham miłością bezgraniczną i bezwarunkową, więc Twoja ocena mnie nie dziwi, też mam kilka takich ocen, które nijak się mają do ogólnej oceny ;)

      Usuń
    15. Tia... Tęskniłam. Zwłaszcza za Bloomem. :P
      A zamiana Keiry na Penelopę to już w ogóle złamała mi serce. :P

      Uff... Od razu mi lżej.
      A jakie, na przykład?

      Usuń
  9. Widziałam nominacje do Oscarów, ale niestety nie mam zbyt wiele do powiedzenia w tej kwestii, ponieważ oglądałam jedynie "Meridę Waleczną". Jednak na pewno obejrzę "Les Miserables Nędznicy", "Miłość", "Bestie z południowych krain" i "Ralph Demolka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Meridzie..." słyszałam sporo dobrego, pozostałe animacje też chcę obejrzeć. W końcu to konkurencja dla "mojego" Burtona.

      Usuń
  10. Tak sobie ostatnio pomyślałam, że z tych nominowanych, tylko "Życie Pi" mnie zainteresowało. Może kiedyś obejrzę. "Ruchomy zamek Hauru" uwielbiam, chyba tak samo jak i "Gnijącą". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już obejrzę te filmy i znajdę wśród nich coś ciekawego, to będę Ci wciskać. =)

      "Ruchomy..." uwielbiam nieco mniej niż "Gnijącą...", ale i tak dużo bardziej niż "Wallace...". Nadal płonę z miłości do Kalcyfera, czy jak mu tam. ;)
      Swoją drogą, obiecałam sobie obejrzeć inne produkcje Studia Ghibli, ale na obietnicy się skończyło.

      Usuń
    2. Czekam z niecierpliwością, bo lista WM mi się prawie skończyła. :-(

      Tak mi się kiedyś wydawało, że miałaś obejrzeć. A ja sobie z chęcią "Ruchomy" przypomnę w ten weekend. :-) Albo poszukam czegoś Ghibli, czego nie oglądałam. Mnie zaraziła miłością do tego B.G. :-)

      Usuń
    3. Nie wierzę! Na pewno jeszcze sporo można do niej dopisać. Musisz mu zgłosić zapotrzebowanie na nową listę.

      Ano miałam. Podobnie jak kilkaset innych filmów. Dziś znów do listy dorzuciłam kilka tytułów. "Ruchomy..." obejrzałam dzięki Tobie. Co byś jeszcze poleciła z takich ciekawszych animacji? Bo mi się nie chce grzebać w ocenach. :)
      Żałuję, że jak na TVP Kultura był kiedyś miesiąc ze studiem Ghibli, to akurat nie bardzo miałam jak oglądać. =/

      Usuń
    4. Boję się, bo wtedy będzie krzyczał, że za wolno oglądam. :P

      Ja jeszcze bardzo lubię "Księżniczkę Mononoke", "Spirited Away: W krainie Bogów" i "Nausicaę z Doliny Wiatru". :) Chociaż niewiele już pamiętam... :P

      Usuń
    5. Jak wolno, jak Ci się lista kończy? A poza tym - myśl o mnie, bo ja też podpatruję, co oglądasz.

      O, zacznę od "Spirited Away", bo już sporo dobrych opinii słyszałam.

      Usuń
  11. Po prawdzie to żaden ze mnie filmowy czy oscarowy znawca. :P Lubię obejrzeć fragmenty gali, poczytać o laureatach, obejrzeć stroje z czerwonego dywanu. I tyle. :) Tytuły filmów są mi w większości obce, niektóre tylko obiły mi się o uszy. Ale bardzo bym chciała zobaczyć Nędzników. Oj bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, gdyby chcieli się wypowiadać tylko znawcy, to byłoby nudno (no, chyba że bardzo by się ze sobą nie zgadzali ;).

      Jak już obejrzysz "Nędzników" to się podziel wrażeniami. :)

      Usuń
  12. Na Oscarach się nie znam, ale filmy często oglądam.
    Ciekawa jestem kto w tym roku zdobędzie statuetki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też, ale skoro nic jeszcze nie widziałam, to nie wiem za kogo trzymać kciuki.

      W tamtym roku nie miałam faworyta, bo te najlepsze filmy obejrzałam już po gali. W tym, mam nadzieję, uda mi się zobaczyć większość jeszcze przed.

      Usuń
  13. Nie podobają mi się te nominacje. Czemu nie ma "Mistrza" Paula Andersona? Albo chociażby "Atlas Chmur"? O "Wstydzie" nie wspominając. Nie załapał się bo to świetny film który porusza kwestie uzależnienia od pornografii? Z zagranicznych to ubolewam nad "Nietykalnymi" i norweskimi "Łowcami głów" (notabene amerykanie szykują własną wersje i zgadnijcie co będzie za rok w nominacjach :) ). I teraz creme de la creme mojego hejtu, czyli gromy na PISF. Czemu do wyścigu po Oskary nie dali "Pokłosie" czy choćby "Obławy" To są świetnie nakręcone polskie filmy, ze świetnym montażem i scenariuszem. Nie mówiąc o grze aktorskiej. A cszanowanie nam panujący PISF dał "80 milionów"... Tempora o mores.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nieobecność "Atlasu chmur" i "Nietykalnych" może zdziwić. "Mistrza" i "Wstydu" jeszcze nie widziałam. "Łowcy głów" byli dla mnie rewelacyjną rozrywką, ale chyba nie widzę ich w jedenastce. Litości... Niech ktoś zabroni Amerykanom znęcanie się nad dobrymi filmami. Jeśli efekt będzie taki jak w przypadku "Millenium", to ja dziękuję za seans.

      O "Pokłosiu" i "Obławie" też niestety nic nie mogę powiedzieć. Wyczuwam przez skórę, że to może być niezłe kino, ale to tylko przeczucie. Cóż... W wyścigu po Oscary nasze rodzime kino nie ma szczęścia, a właściwie nie tyle szczęścia, co mądrych ludzi, którzy mogliby temu szczęściu pomóc.

      Usuń
  14. Widzę, że nie tylko ja śledzę Oscary na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie. Od jakiegoś czasu emocjonuję się nimi tak, jakbym sama miała coś wygrać. ;)

      Usuń
  15. Prawdę mówiąc ze wszystkich nominowanych filmów, interesuje mnie głównie "Życie Pi". Jestem ciekawa zarówno książki, której jeszcze nie miałam okazji czytać, jak i jej ekranizacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę gorąco polecam, film jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję, że pod koniec tygodnia będę już miała zdanie na ten temat.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...