niedziela, 23 grudnia 2012

Hanna Kowalewska "Maska Arlekina"
Anioł z jednym skrzydłem

Hanna Kowalewska
Maska Arlekina
Wyd. Zysk i S-ka
2006
300 stron
Gdybyś wtedy nie wyjechała na ten pieprzony obóz, to wszystko potoczyłoby się inaczej.[1]

Są ludzie, którzy nie potrafią żyć sami. Do takich należał Filip, mąż Matyldy.Malinowskiej-
Just. Był wszechstronnie utalentowany, potrafił niemal wszystko, ale tego jednego nie, nie umiał obyć się bez drugiego człowieka.[2] Matylda wyjechała na dwa tygodnie. Filip, nazywany przez znajomych Świrem, najpierw szukał towarzystwa kolegów, w końcu jednak wylądował u swojej dawnej kochanki, Olgi. Malinowska nigdy tak naprawdę nie odkryła, co zdarzyło się tamtej nocy sprzed ponad dziesięciu laty, gdy Świr wyszedł przez okno na czwartym piętrze akademika[3]

Kobieta nigdy nie zapomniała o swym jednorocznym mężu. Może to właśnie tamto wydarzenia zaważyło o tym, że mimo około trzydziestu lat, Matylda wikła się w kolejne, krótkotrwałe romanse, wciąż nie potrafiąc stworzyć stałego związku. Nadal czuje obecność Filipa. Czasami wydaje jej się, że mąż jest tuż przy niej, często spotyka go w snach. Upływ czasu nie zmniejszył tęsknoty, nie zagoił ran. I nagle na grobie Świra pojawiła się kosztowna i niezwykła rzeźba anioła, który miał tylko jedno skrzydło, z drugiej strony był garb i parę pierzastych wyrostków, jakby z niewiadomych przyczyn skrzydło nie urosło. Prawą ręką trzymał nowy krzyż, lewą tablicę z napisem, a skrzydłem, dużym, rozpostartym, trochę rzeczywiście uszkodzonym zdawał się zasłaniać grób od północnych chłodów i wiatrów.[4] Matka Filipa wpadła w szał, zszokowana, zniesmaczona. Tymczasem Matylda zaczęła łączyć ze sobą pewne fakty...

Dwa tygodnie wcześniej dostała kartkę z Arlekinem i nabazgranym na odwrocie pytaniem Czy mnie jeszcze pamiętasz?. Nie minęło kilka dni, gdy pojawiła się druga pocztówka. Znowu Arlekin, z różą przy ustach, melancholijnie zamyślony, i dwie aktoreczki, całe w koronkach, jedna słodko uśmiechnięta, wdzięcząca się do Arlekina, druga oddalona i nadąsana."[5] Na odwrocie Matylda znalazła dopisek On nie kochał nigdy żadnej z nas. Ta kartka ostatecznie rozwiała wątpliwości Malinowskiej. Już wiedziała, kto jest nadawcą.

Olga pojawiła się w jej życiu niedługo potem. Wprowadziła do mieszkania Matyldy nie tylko swoją trudną osobowość, ale i cały bagaż wspomnień, w tym dotyczących śmierci Filipa.

Ze stratą bliskiej osoby radzimy sobie różnie. Jedni głośno wyrażają swój żal, inni cierpią samotnie, w milczeniu. Są tacy, którzy czują potrzebę snucia wspomnień, inni opróżniają szafy, chowają zdjęcia, podejmując próbę rozpoczęcia życia na nowo. Każdy ma prawo do własnego sposobu przeżywania żałoby.

Olga i Matylda to kobiety o silnych charakterach. Jednak śmierć człowieka, którego obydwie kochały całym sercem, potrafiła je złamać. Spotkanie po latach nie będzie łatwe, wiele między nimi żalu, niedopowiedzeń. Oldze trudno pogodzić się z tym, że Świr wybrał Matyldę, że tamta go zostawiła, że nie udało się zapobiec śmierci mężczyzny. Matylda widzi w Oldze nie przebierającą w środkach rywalkę, kobietę, która była przy śmierci Filipa i być może mogła go powstrzymać przed zrobieniem kroku w nicość. Żadna z kobiet nie ułożyła sobie życia. Olga ma co prawda męża, nie przeszkadza jej to jednak w pakowaniu się w kolejne romanse. Rozpacz zalewa litrami alkoholu. Matylda zaś nie potrafi zbudować stałego związku.

Maska Arlekina różni się od poprzednich części. Kryje w sobie ogromne pokłady złości, żalu, niechęci, wręcz jadu. Olga robi wszystko, by zatruć życie Matyldzie, co ta toleruje (choć z wielkim trudem), widząc szansę na wyjaśnienie tajemnic z przeszłości. Jaki jest jednak cel Olgi? Dlaczego zjawiła się po latach, by nagle podzielić się swoją wiedzą o Świrze i wspomnieniami z okresu ich znajomości? 

Trzecia część cyklu Zawrocie Hanny Kowalewskiej to nadal kawał dobrej literatury, choć przyznaję, że w tym tomie po raz pierwszy pojawiły się nieco nużące dłużyzny. Olgę i Matyldę łączy właściwie wyłącznie osoba Filipa i to temat jego życia oraz śmierci zdominował powieść. Dawna kochanka Świra prowadzi z Malinowską grę, przeciągając w nieskończoność moment wyjawienia prawdy o tamtym tragicznym dniu sprzed dziesięciu laty. Przy okazji pozbawia Matyldę złudzeń, malując przed nią obraz Filipa tak odmienny od tego, który znała jego żona. Ujawnia nowe fakty, rozdrapuje stare rany. Bolesne wspomnienia przeplatają się z opisami pijaństwa Olgi. Kumulacja złych emocji jest w powieści ogromna. Brak w niej charakterystycznego dla serii ciepła. Zastąpił je smutek i cynizm.

Maska Arlekina to gorzka opowieść, mocne, niekiedy okrutne, ociekające jadem dialogi kobiet, ciągłych rywalek, które nawet po latach nie potrafią się pogodzić z istnieniem "tej drugiej". To historia miłości silniejszej niż śmierć, do której życie nie dopisało happy endu.

***

[1] Hanna Kowalewska, Maska Arlekina, wys. Zysk i S-ka, 2006, s. 247.
[2] Tamże.
[3] Tamże, s. 5.
[4] Tamże, s. 9.
[5] Tamże, s. 14.

22 komentarze:

  1. Radze - nie zniechęcaj się. To jedyna, według mnie, słabsza część zawrockiej sagi. Reszta jest znacznie lepsza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko - nie zniechęcam się. :) Czwartą część już przeczytałam, a trzecia choć słabsza i w innymi klimacie, to nadal jest dobra. :)

      Usuń
  2. nie zmam sagi, ale raczej nie skusiłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i znowu to "Zawrocie":) Nie przeszkadza mi, że ta część jest słabsza, jeśli poprzednie są bardzo dobre i warte uwagi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano znowu. I obawiam się, że na tym nie koniec. ;)
      Słabsza, ale tylko odrobinę. Nadal warto ją przeczytać. Pozostałe części też.

      Usuń
  4. jak spojrzałam na tytuł posta, to do głowy przyszła mi książka "Cień anioła" Czarkowskiej :D

    a po omawianą książkę nie wiem, czy sięgnę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam. Warto?

      Jeśli wciągnie Cię pierwsza część, to sięgniesz po wszystkie. ;)

      Usuń
  5. Brzmi zachęcająco, ale do takich książek trzeba mieć odpowiedni nastrój. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej bojowy, zważywszy na waleczność obu pań. ;)

      Usuń
  6. O proszę, tę część chyba najlepiej pamiętam. Może właśnie przez ten cynizm i smutek... :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Kowalewską zachwyciłam się po lekturze Letniej akademii uczuć, natomiast cykl o Zawrociu znam słabo, muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Ty bierzesz się za "Zawrocie", a ja za "Letnią Akademię". :)

      Usuń
  8. Właśnie przed chwilą dodawałam tę książkę na listę "chcę przeczytać" na LC i zastanawiałam się, czy już przeczytałaś i zrecenzowałaś ją :) Na półce już czeka pierwsza część Zawrocia, więc "Maskę Arlekina" też pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie porównam wrażenia. :)
      Skończyłam też kolejną część. Ale nie wiem czy się nie wstrzymać na razie z recenzją, bo Was zanudzę tym "Zawrociem". ;)

      Usuń
  9. Kochana, ależ ty mnie kusisz! Z każdą kolejną recenzją dotyczącą tej sagi mam wiekszą ochotę na przeczytanie. Jestem pewna, że jak tylko przeczytam książki, które dostałam w prezencie świątecznym, doczekasz się i u mnie recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przeczytam Twoją recenzję. Tak jakoś się składa, że wolę czytać o książkach, które już znam, żeby porównać wrażenia, niż o tych, które mam w planach (tzw. strach przed spoilerem).

      Usuń
  10. Rewelacyjna recenzja! Będę pamiętać o tej książce, bo zapowiada się mocna proza! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I oczywiście zachęcam do przeczytania całej serii. :)

      Usuń
  11. Dopisuję do listy. Ty to potrafisz człowieka przekonać!

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...