poniedziałek, 15 czerwca 2015

Łukasz Orbitowski "Inna dusza"
Skorpion

Łukasz Orbitowski
Inna dusza
Wyd. Od Deski Do Deski
2015
432 strony
Non stop widzę czarne płatki, jakby obok coś się paliło, choć przecież nawet nie mogę się ogrzać. Chłód tylko. I to siedzi we mnie, i siedzi, i puścić nie może, a ja bym chciał, żeby ktoś mnie zabrał i wyleczył. Niech wyjmie ze mnie to straszne coś[1].

Wziąć rzeczywiste przestępstwo i utkać na jego podstawie powieść. Taką, która pozwoli spojrzeć na historię pod zupełnie innym kątem. Nie poprzestać na suchych faktach (śledził, zabił nożem, zadał x ciosów, ciało wrzucił do rzeki), ale i nie iść w stronę tabloidowych sensacji. Opowiedzieć historię zbrodni, ale i zbrodniarza. Kim był? Co sprawiło, że któregoś dnia odebrał życie drugiej osobie? Jakie miał motywy, o czym myślał nim zadał cios, dokąd błądziły jego myśli, gdy usuwał ślady?

Po świetnym Preparatorze Huberta Klimko-Dobrzanieckiego, niedawno powstałe wydawnictwo Od Deski Do Deski, proponuje kolejny tytuł, w którym fikcja miesza się z rzeczywistością, a prawdziwe morderstwo staje się fundamentem, na którym powstaje powieść fikcyjna, ale możliwa. Niezmiernie łatwo wyobrazić ją sobie w dobrze znanych nam realiach. I to wywołuje największe dreszcze.


Łukasz Orbitowski w powieści Inna dusza opowiada o człowieku o szerokim uśmiechu i zimnych oczach. O młodym mężczyźnie, który w odstępstwie trzech lat brutalnie zamordował dwie osoby. Ciarki przechodzą na myśl, że ten sam człowiek, który nie miał skrupułów, by odebrać życie dobrze sobie znanym osobom, wspierał cierpiących po stracie bliskich, pocieszał ich, towarzyszył im w trudnych chwilach. 

Historia, o której mowa, wydarzyła się w Bydgoszczy. Tam w 1996 roku zamordowano nastoletniego chłopca. Mordercy nie ujęto. Trzeba było trzech lat i kolejnej niezawinionej śmierci, by kajdanki zatrzasnęły się na właściwych przegubach, a zszokowani sąsiedzi stali się świadkami ujęcia kogoś, kto pozostawiony na wolności prawdopodobnie nigdy nie przestałby zabijać. W 2003 roku powstał krótkometrażowy film dokumentalny Będzie zabijał w reżyserii Jacka Łechtańskiego opowiadający historię Jacka B. (niestety nie udało mi się wspomnianego dokumentu obejrzeć). Łukasz Orbitowski pisząc Inną duszę, zmienił personalia bohaterów i pewne szczegóły historii, co nie wpływa na wiarygodność opowieści, za to wyraźnie podkreśla, że nie mamy tu do czynienia z reportażem, a fikcją, próbą odtworzenia podobnej historii, opowiedzenia jej w sposób pozwalający stwierdzić jak mogło wyglądać życie mordercy i jego bliskich, odgadnąć sposób myślenia zabójcy, być może motywację.

Obawiałam się tej lektury, bo porównań z genialnym Preparatorem nie sposób uniknąć. Łukasz Orbitowski nie zawiódł. Wybrał zupełnie inny sposób narracji, przede wszystkim oddając głos nie mordercy, a jego przyjacielowi Krzysztofowi (o ile wiem, jest to postać fikcyjna, stworzona na potrzeby powieści).

Mamy 2013 rok, Jędrek siedzi w więzieniu. Od lat odwiedza go tylko Krzysztof, kumpel z dzieciństwa. Razem grali na flipperach, razem jeździli na rowerach, razem włóczyli się po okolicy. Oni i ten trzeci, ten, którego już nie ma. Z pierwszego rozdziału poznajemy losy tych, którzy tę historię przeżyli. Małżeństwa, które nie przetrwało ciosu, jakim jest posiadanie syna-mordercy, matki pozbawionej jedynej córki, mężczyzny i opiekującej się nim kobiety - oboje stracili syna. Dzięki zwierzeniom Jędrka opowieść Krzysztofa staje się jaśniejsza, bardziej zrozumiała. Zamiast domysłów, mamy fakty z pierwszej ręki. Łukasz Orbitowski pokazuje nam krok po kroku, jak doszło do zbrodni i zatrzymania Jędrzeja Boruckiego, przeplatając wspomnienia Krzyśka z relacją jego kumpla.

W Innej duszy przeraża to, co szokuje ilekroć podobne historie trafiają na pierwsze strony gazet czy do czołówek wiadomości. Pospolitość środowiska, zwyczajność bohaterów. Bydgoszcz, blokowisko, rodziny jakich wiele, bohaterowie, którzy niczym się nie wyróżniają. I młody, dobrze zapowiadający się cukiernik. Może trochę zamknięty w sobie, może czasem zbyt wybuchowy, ale czy wyróżniał się jakoś szczególnie? Niekoniecznie.

Autor wiele miejsca poświęca na to, by ukazać nie tylko postaci Jędrka czy Krzyśka (postać ważną nie tylko dlatego, że przypadła jej rola opowiadacza), ale także opisać środowisko w jakim żyli i relacje z bliskimi. Mamy połowę lat 90', bazary z nielegalnymi towarami, meblościanki, muzykę słuchaną z kaset, flippery, rowery, marzenia o playstation, zakupy robione "na kreskę". Mamy też opowieść o dorastaniu. 

Postaciom drugiego planu Orbitowski poświęcił tyle miejsca, ile potrzeba by nadać im wyróżniających cech i znaczenia, wzbudzić w czytelniku emocje, gdy pojawiają się na kartach powieści. Jednym z ważniejszych bohaterów jest ojciec Krzyśka, alkoholik, nieudacznik, kombinator. Taki typ, który wini za swoje niepowodzenia wszystko i wszystkich, sam stawiając się w roli ofiary spisku wszechświata. (Mimowolnie zaczęłam nucić utwór Synu Hasioka i Maćka Maleńczuka). Przyznam, że ten wątek śledziłam z jeszcze większym zainteresowaniem niż dotyczący Jędrka. Autor znakomicie pokazał rozpad rodziny alkoholika, oddał napięcie towarzyszące coraz mocniejszemu pogłębianiu problemu. W pewnym momencie zrozumiałam, do czego Łukasz Orbitowski zmierza i muszę przyznać, że ogromnie mi się ten pomysł spodobał. Zestawienie postaw dwóch kumpli, ich życiorysów, warunków, w jakich dorastali, skłonności i charakterów pokazuje wyraźnie, jak różne mogą być motywacje złych uczynków.

Poszczególne rozdziały Innej duszy opatrzone są datami, dzięki czemu upływ czasu jest stale pod kontrolą. Dodatkowo do każdego znajdującego się pomiędzy pierwszym (Wejście), a finałowym (Zejście) przypisany jest utwór grany w danym okresie. Dobrany nieprzypadkowo. Wszystko się może zdarzyć. Im więcej ciebie, tym mniej. Długość dźwięku samotności.
Znamy więc tempo rozwoju zdarzeń, widzimy jak niewiele tygodni minęło od zaszlachtowania kotów do zasztyletowania kuzyna. Tak, postać Jędrka potwierdza stereotyp, że chłopiec, który znęcał się nad zwierzętami, będzie w przyszłości krzywdził ludzi.

Wszystko w tej powieści zdaje się takie zwyczajne, szare, wręcz nudne. Nie ma tu rażących skrajności, są zwykłe problemy. Ludzie zmęczeni walką o byt, małżeństwa zgodne i te z problemami, dzieciaki niepokorne niepokornością charakterystyczną dla ich wieku. Są konflikty pokoleń, siłownie duszne od wysiłku i potu, jest ciekawość cielesności, czas beztroski i czas żałoby, wygłupów i podejmowania dojrzałych decyzji. Są marzenia o czystym domu, trzeźwym ojcu i nawalance na konsoli. Pospolitość przetacza się przez Bydgoszcz i nawet nagła, drastyczna śmierć nie ma tu spektakularnego charakteru. Jest cichym dramatem bliskich, milczeniem przy stole, pustym pokojem, w którym wszystko pozostało na swoim miejscu. 

Dlaczego Jędrek zabił? Czy tych zbrodni można było uniknąć?
W snach, martwy Darek zadaje pytania, na które nie ma odpowiedzi[2].

Stawiam Inną duszę tuż obok Preparatora i niecierpliwie czekam na więcej. Przeczucie mówi mi, że seria Na F/Aktach będzie czymś naprawdę nietuzinkowym. Dwa pierwsze tomy to potwierdzają. Jest ciekawie, jest realistycznie, jest z klasą. Bez nadęcia, bez epatowania przemocą, bez maniery z brukowców rodem. Do przeczytania od deski do deski.



***

Książkę polecam
miłośnikom tematyki zbrodni
wielbicielom powieści luźno opartych na faktach
poszukującym książek o zwykłych ludziach i dramatach, które ich spotykają
ciekawym jakie mogą być przyczyny zbrodni
ceniącym literaturę poruszającą trudną tematykę


[1] Łukasz Orbitowski, Inna dusza, Wyd. Od Deski Do Deski, 2015, s. 276-277.
[2] Tamże, s. 236.

***

egzemplarz
recenzencki

14 komentarzy:

  1. Bardzo zainteresowałaś mnie tą pozycją. Słyszałam, że Łukasz Orbitowski świetnie pisze, ale nie miałam jeszcze okazji poznać jego książek. Muszę to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym chętnie poznała jego wcześniejsze książki.

      Usuń
  2. Ciekawa fabua tej książki i wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ło matusiu!
      W liczbie mnogiej byłyby to zapewne dwie fabuy i nowe reguy zasad pisowni polskiej zarazem.

      Usuń
    2. Rzep znów w formie. ;)

      Usuń
  3. Czyli to całkiem innego niż np. "Szczęśliwa Ziemia". Jeśli tak, to biorę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ze "Szczęśliwą ziemią" jest nie tak?

      Usuń
  4. Autor w ogóle nie jest mi znany, ale skoro warto zapoznać się z jego twórczością to może kiedyś to uczynię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twórczość tego autora jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie czytałam nic Orbitowskiego, a co raz więcej pozytywnych opinii o nim i jego książkach... Muszę zatem koniecznie zapoznać się z jego twórczością :)!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze nic Orbitowskiego, ale gdzie się nie obejrzę, to ktoś go poleca. Chyba w końcu będę musiała się złamać ;) Tym bardziej, że oparcie na prawdziwych wydarzeniach kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostałych nie znam, ale tę polecam z czystym sumieniem. I "Preparatora" też!

      Usuń
  8. Bardzo dopracowana recenzja, aż żal nie przeczytać tej książki. Brr.. taka zwyczajność zbrodniarza przeraża, bo kto obok nas może nim być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)

      Takie historie działają na wyobraźnię.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...