piątek, 12 czerwca 2015

Laura Lippman "Kiedy ciebie zabraknie"
O pięciu kobietach targanych tęsknotą

Laura Lippman
Kiedy ciebie zabraknie
Wyd. W.A.B.
2015
352 strony
Prawdziwe historie nieszczególnie mnie interesują, ale zafascynowało mnie pięć porzuconych kobiet. Kim jest żona bez męża, córki bez ojca, kochanka bez ukochanego?* - tak Laura Lippman tłumaczy, dlaczego wzięła na warsztat historię Juliusa Salsbury'ego, który dorobił się na przedsiębiorstwie hazardowym. W 1970 roku żona widziała go po raz ostatni. Miał wówczas pięćdziesiąt osiem lat, córki, kochankę i kłopoty z prawem. Cztery lata później trafił na listę "most wanted" stworzoną przez Interpol. 

Dokąd uciekł? Jakie były jego dalsze losy? 

Amerykańską pisarkę kryminałów nie tyle zainteresował jego życiorys, co położenie kobiet, które pozostawił. Żona, trzy córki, kochanka. Każda z nich musiała sobie poradzić ze statusem porzuconej i niepewnością co do losów tak ważnego w ich życiu mężczyzny. Choć autorka mówi o swej powieści Kiedy ciebie zabraknie jak o kryminale i właśnie z twórczości w tym gatunku jest znana, to mam wątpliwości co do tego, czy klasyfikacja ta jest właściwa.


Moim zdaniem Kiedy ciebie zabraknie to powieść obyczajowa z rozbudowaną warstwą psychologiczną oraz dość słabo zaznaczonym wątkiem kryminalnym. Na tego typu opowieść radzę się nastawić, by uniknąć rozczarowania i cieszyć się formą i treścią, jaką książka Lippman przybrała. Co prawda mamy tu tajemnicze zniknięcie, znalezione w lesie kobiece zwłoki i detektywa wraz z jego śledztwem, ale zainteresowanie autorki skupi się głównie na tym, jak kobiety z otoczenia zaginionego radzą sobie z nieobecnością najważniejszego mężczyzny w ich życiu. 

Żona zostaje bez środków do życia, starsze córki mają tę przewagę nad młodszą, że ojca pamiętają (co w zależności od punktu widzenia, może być też przekleństwem), a kochanka... no właśnie. Julie Saxony ulatnia się w dziesięć lat po zniknięciu Feliksa. (Pytacie, kim jest Feliks? Powieściowym alter ego Juliusa, stworzonym pewnie po to, by zaznaczyć, że to jednak fikcja, a nie dokument, ani nawet powieść dokumentalizowana. Feliks zniknął sześć lat po Juliusie). Tak więc, Julie się ulatnia, co zaznaczam po raz drugi z pełną świadomością, że dobór słów jest tu mocno niefortunny, bo po tym, a raczej po kim, kto się ulatnia, nie pozostają kości. A po Saxony zostały. Mamy więc trupa, odkrytego przypadkiem i oczywiste pytanie o to kim jest morderca. Ale, moim zdaniem, nadal nie mamy tu trzymającego w napięciu kryminału, choć trzeba przyznać, że w finale dałam się zaskoczyć. Takiego rozwiązania się nie spodziewałam (co nie znaczy, że mnie przekonało). Samo śledztwo prowadzone jest niemrawo. Po prostu nie wciąga wcale.

W tej historii jest mnóstwo zadr, goryczy i pytań. Są skomplikowane relacje, niewiadome niepozwalające cieszyć się życiem, niewesołe myśli i twarda rzeczywistość. Narracja jest nieliniowa, autorka podrzuca nam fragmenty historii, co rusz fundując nam podróż wehikułem czasu. Raz jest rok 1976 i Feliks Brewer wsiada na pokład samolotu, innym razem przenosimy się do 2002 roku, pochylając się nad szczątkami Julie. W ten sposób staniemy się świadkami początków znajomości państwa Brewerów i dokładnie przyjrzymy się zmaganiom kobiet zostawionych na lodzie. Bez łyżew, ochraniaczy i bandy, której można się chwycić, by uchronić się przed upadkiem. By spojrzeć na całą historię z różnych perspektyw, towarzyszymy to jednej z córek, to znów Bambi (ksywka żony uciekiniera), to prowadzimy z Sandym śledztwo, albo wraz z Julie czekamy na sygnał od Feliksa. Kochanka przez lata wierzyła, że będzie jej dane do niego dołączyć. 

Teoretycznie wszystko jest jak należy. Kiedy ciebie zabraknie mogłoby być ciekawym studium przypadku radzenia sobie z czyimś odejściem, a wątek kryminalny i mógłby podkręcić atmosferę. Poniekąd tak jest, ale powieść pozostawia niedosyt. I przesyt zarazem. Powolne tempo akcji i zbytnia szczegółowość opisów w pewnym momencie zaczynają nużyć. Udane jest zamknięcie wątku morderstwa Julie, natomiast informacje na temat Feliksa zamieszczone pod koniec powieści, uważam za zbędne. W tej sytuacji przemilczenie losów Brewera wyszłoby historii na dobre, a każdy czytelnik mógłby sam je sobie dopisać. Niestety, zrobiła to autorka i wyszło banalnie. Szkoda. 

Ta powieść przypadnie do gustu tym czytelnikom, którzy lubią śledzić życiorysy bohaterów i składać je w całość ze strzępków, fragmentów, rozrzuconych kadrów, tym którzy nie potrzebują dynamicznej akcji, by wciągnąć się w fabułę i nie potrzebują widzieć Nadmiar informacji powieści nie służy. Fabuła się rozmywa, emocje też. Żaden z bohaterów nie był na tyle wyrazisty, by utkwić w mojej pamięci na dłużej. Zapomnę o tej książce chwilę po tym, jak odstawię ją na półkę. Taki jest los powieści przeciętnych.




***

Książkę polecam
miłośnikom powieści obyczajowych z wątkiem kryminalnym
wielbicielom niezbyt skondensowanych fabuł
czytelnikom, którym nie przeszkadza wolne tempo akcji
wielbicielom nieliniowych fabuł i licznych retrospekcji

***

* Laura Lippman, Kiedy ciebie zabraknie, przeł. Paweł Lipszyc, Wyd. W.A.B., 2015, s. 350.

***

egzemplarz recenzencki

10 komentarzy:

  1. Jeszcze się zastanowię, nie brzmi źle, chociaż oczekiwałam mocniejszej treści :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię literaturę opartą na prawdziwych wydarzeniach, ale lubię jak książka wyciąga ze mnie masę emocji, jeżeli w tej książce fabułą i emocje się rozmywają, to chyba jednak nie sięgnę po tę publikację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jakąś książkę tej autorki, ale nie pamiętam tytułu :P Całkiem niezła była.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, skup się i sobie przypomnij. :D

      Usuń
  4. Eee, to nie chcę. Jakąś książkę autorki, a chyba nawet dwie, czytałam i było jak należy, więc teraz też pewnie miałabym wobec niej oczekiwania. A po co mi takie rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze opcja, że Tobie bardziej przypadłaby do gustu. Nie mam stety/niestety porównania z innymi.

      Usuń
  5. Z jednej strony jestem ciekawa, ale też zniechęca to, że żaden bohater nie zapada w pamięć- zastanowię się jeszcze nad lekturą, bo temat zaginięć mnie intryguje ( i to jak sobie radzą osoby z otoczenia takiej osoby).

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie dla mnie, ale miło się czytało twoją recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Choć zainteresowała mnie historia Juliusa/Feliksa to jednak szkoda mi czasu na przeciętną książkę. Tyle świetnych książek jeszcze przede mną...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...