środa, 26 lipca 2017

Marta Matyszczak "Tajemnicza śmierć Marianny Biel"
[RECENZJA]

kryminał z humorem
Kryminał pod psem, tom 1


Na podłodze w tym całym bajzlu leżała kobieta. A raczej jej resztki. Ja umiem całkiem sporo przyjąć na klatę, ale kiedy obok przebiega najprawdziwszy szczur gigant z odgryzionym kawałkiem palca dyndającym w kleszczach pożółkłych zębów, zawinąłem ogon i zwiałem z piskiem na drugie piętro, pod drzwi mojego domu. 
To był pierwszy raz w dekadzie mojego życia kiedy straciłem ochotę na schaboszczaka[1].

wtorek, 25 lipca 2017

Na stosiku książki rosną #50



Wywiozłam do rodziców część przeczytanych książek, dzięki czemu mam miejsce na nowe. Cwane, prawda?

Zobaczcie na jakie książki potrzebuję wolną przestrzeń (celowo nie piszę o wolnych półkach, bo tych nie mam już od dawna).

sobota, 22 lipca 2017

piątek, 21 lipca 2017

Kino hiszpańskie: "Uśpiony głos"

la voz dormida, kino hiszpańskie



Dziś przenosimy się do Madrytu. Nie będzie jednak pięknie i kolorowo. Nie będziemy przesiadywać w parkach, zwiedzać muzeów, popijać cervezę w barach. Jest 1940 rok, a rządy w kraju sprawuje generał Franco.

Uśpiony głos Benito Zambrano to dramat, w którym niewiele jest miejsca na uśmiech i pozytywne momenty. Czasy są ciężkie, pełne przemocy i strachu. Choć wojna domowa się skończyła, niebezpieczeństwo nie minęło.

wtorek, 18 lipca 2017

Anna Kańtoch "Wiara"
[RECENZJA]



Cenne sekundy rozciągały się w nieskończoność w złocistym lipcowym upale, a każdy ruch wymagał nieproporcjonalnie dużego wysiłku, jakby duchowny był muchą próbującą przepłynąć słoik miodu. Oprzytomniał, słysząc kolejny gwizd: tory wibrowały już od ciężaru nadjeżdżającego pociągu. Dopiero wtedy uniósł ręce i zaczął rozpaczliwie machać. Sto dwadzieścia ton metalu pędziło na niego w jaskrawych rozbłyskach słońca odbijającego się w szybie lokomotywy. Powietrze przeszył przeraźliwy zgrzyt, gdy maszynista zauważył go i zaczął hamować. Potwór zwalniał - zbyt późno, za wolno[1].

niedziela, 16 lipca 2017

Fotoksiążka pełna wspomnień, czyli pierwsze spotkanie z Saal Digital



Odkąd zamieniłam wysłużonego analogowego "pstrykacza" na lustrzankę, oprócz szczęścia w postaci większych możliwości fotograficznych mam też pewien problem. Brak zdjęć. Serio. Choć robię ich mnóstwo to jednocześnie ich nie mam. Tkwią w swej cyfrowej postaci na dysku i nie sposób wziąć ich do rąk, bo zrobienie papierowych odbitek odkładam na wiecznej jutro.

Gdzie się podziały te czasy, kiedy katowało się krewnych i znajomych opowieściami z wakacji, pokazując kolejne fascynujące fotki w stylu "ja i pomnik", "ja i drugi pomnik", "ja i coś co miało być uroczym koteczkiem, ale się zamazało"? Teraz wprawdzie katuję Was w fotorelacjach z podróży, ale umówmy się - to nie to samo. Niestety nie widzę Waszych znudzonych min, a to odbiera mi połowę frajdy.

W końcu pomyślałam sobie, że najlepszym rozwiązaniem będzie zamknięcie wspomnień w fotoksiążce i... na myśleniu się skończyło. Aż w końcu wpadła mi w oko oferta, z której głupotą byłoby nie skorzystać - możliwość przetestowania foto książki od Saal Digital Polska

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...