czwartek, 15 lutego 2018

Remigiusz Mróz "Nieodnaleziona"
[RECENZJA]




Wydawało Ci się, że znasz mnie od zawsze? Mnie też.
Patrząc w lustro widziałam tę samą osobę, co na co dzień ty. Ale żadne z nas nie miało świadomości, że to tylko odbicie.
Wiem, że powinnam powiedzieć ci o wszystkim, zanim było za późno. Ale skąd miałam wiedzieć, kiedy ten moment nadejdzie? Myślałam, że mamy wiele czasu. Byłam pewna, że czekają nas szczęśliwe chwile, nie chciałam ich psuć. 
Łudziłam się, że jesteśmy bezpieczni. Wiele osób, którym ufałam, zapewniało mnie, że tak jest.*




Uparta czytelniczka



Co sprawia, że uparcie sięgam po książki Remigiusza Mroza, choć marudzę coraz bardziej, że nie spełniają moich oczekiwań? Trochę w tym sympatii i podziwu dla autora, jego pracowitości i fantastycznego kontaktu z czytelnikami. Trochę przyzwyczajenia. Pojawia się na horyzoncie nowa książka i ja po prostu muszę ją mieć. Trochę ciekawości. Co też autor tym razem wymyśli? Trochę nadziei, bo przecież pamiętam jak świetnie czytało mi się cykl Parabellum, pierwsze tomy serii o Chyłce czy Forście. Może więc wróci ten Mróz, którego tak polubiłam na początku swojej przygody z jego twórczością?

Przeczytałam Nieodnalezioną z powyższych powodów. I cóż... Nie odnalazłam w tej książce ani tego Remigiusza Mroza, którego książki tak lubiłam, ani thrillera psychologicznego, którym ta powieść podobno miała być. Jest tradycyjnie dynamicznie, są liczne zwroty akcji, jest gra na emocjach czytelników i finał, który jak zwykle trzeba sobie dopisać samodzielnie, bo autor uparcie swoich opowieści nie kończy, nawet jeśli założenia są jednotomowe (czy Nieodnaleziona do jednotomowych należy - nie wiem, wszak historia Forsta miała być trylogią, a obecnie liczy już cztery tomy).

Czuję, że powoli kończy się moja przygoda z twórczością autora. Jeszcze tylko czekam na marcową premierę kolejnego tomu serii z Chyłką, a później... cóż... przyjdzie mi się chyba w końcu zderzyć ze smutną prawdą: dopóki Remigiusz Mróz będzie stawiał na ilość, a nie na jakość, nie mam co się łudzić, że kolejne książki pozytywnie mnie zaskoczą.


Remigiusz Mróz, Poznań 2017


Odnaleziona po dziesięciu latach



Nieodnaleziona sama się czyta. Siadasz do lektury i za chwilę jest koniec. Po drodze dzieje się wiele. Jest dynamicznie, sensacyjnie, ale brakuje w tym wszystkim... wszystkiego. I logiki, i domknięcia wątków, i wiarygodnych bohaterów, i klimatu, i ciekawego tła. Są fajerwerki, bo to historia, w której po prostu ma się dużo dziać, a czytelnik ma być zaskoczony. I pewnie jest. Jeden niektórymi rozwiązaniami fabularnymi, inny tym, że autor tworzy coraz mniej dopracowane książki. Dla mnie to już nie tyle powieść, ile szkic. 

Remigiusz Mróz opowiada w nim historię Damiana Wernera, który dziesięć lat wcześniej przeżył dramat. Nigdy się po nim nie otrząsnął. Tamtej nocy kilku mężczyzn napadło jego i dziewczynę, której chwilę wcześniej się oświadczył. Jego pobito, ją zgwałcono. 

Wtedy widział Ewę po raz ostatni. Teraz, po dziesięciu latach, wgapia się w zdjęcie zamieszczone przez kogoś na jednym z profili Spotted, pomagających odnaleźć osoby widziane w określonych miejscach, i widzi na nim właśnie Ewę. Ktoś poznał ją na jakimś koncercie i chętnie z nią by się spotkał, ale nie dysponuje żadnymi danymi kobiety. Zamieścił więc ogłoszenie, które teraz wisi przed oczami Wernera, a za chwilę wywróci jego życie do góry nogami.

Damian za wszelką cenę chce odnaleźć narzeczoną. Tylko czy jest gotowy na to, by poznać prawdę o niej i jej życiu? Historia, w którą się wplącze szukając Ewy, będzie z rodzaju tych, które mogą odebrać nadzieję, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, a nawet życie.


Smutek rozstania



Remigiusz Mróz przyłączył się do akcji Kocham, szanuję, kampanii poruszającej temat przemocy wobec kobiet. Na stronie kochamszanuje.pl możemy przeczytać: Prawie milion kobiet rocznie doznaje jakiejkolwiek formy przemocy w Polsce. Co trzecia kobieta w Polsce przynajmniej raz w życiu doznała przemocy. Tylko 20% (oficjalnie zgłoszonych) sprawców przemocy zostaje skazana.  Cieszy mnie to, że autor wykorzystuje swoją popularność do tego, by nagłośnić tego typu akcję, że zdecydował się na napisanie powieści społecznie zaangażowanej. Niepokoi forma opowieści o tak delikatnym i trudnym temacie, której bliżej do tabloidowej sensacji niż poważnego potraktowania poważnej kwestii. Uczucie mam mocno mieszane. Ponieważ cała historia jest mało wiarygodna, także i wątek przemocy łatwo zbagatelizować, a przecież nie o to chodzi.

Nieodnaleziona może się podobać tak długo, dopóki nie przeanalizuje się jej treści. Im bliżej przyglądasz się fabule, tym więcej braków widzisz. Dlatego nazywam tę powieść szkicem. I choć to z założenia historia przemocy, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autor obecnie skupia się na tym, co zagorzali czytelnicy komentują najczęściej: na nagłych zwrotach akcji. Nieważne, czy mają one sens. Nieistotne jak bardzo są absurdalne. W fabule ma być od nich gęsto. Reszta to tylko dodatki. 

Remigiusz Mróz podbił serca wielu czytelników. Przybywa mu nowych fanów, ale jednocześnie coraz więcej osób z tych, które towarzyszyły mu od początków jego kariery, z zawodem kręci głowami. Smutne jest to, że coraz liczniejsze głosy mówiące o tym, że poziom twórczości tego autora leci na łeb, na szyję, trafiają w próżnię. Remigiusz Mróz kontynuuje swój pisarski maraton.

Podziwiam zapał, pracowitość, pasję. To jednak za mało, bym jako czytelniczka chciała towarzyszyć mu na dalszym etapie kariery pisarskiej. I możecie mi wierzyć lub nie, cholernie mi z tego powodu smutno.



Remigiusz Mróz
Nieodnaleziona
Wyd. Filia
2018
400 stron

***


* Remigiusz Mróz, Nieodnaleziona, Wyd. Filia, 2018, s. 173.


***

Przeczytaj też: 

Cykl Chyłka i Zordon 

Cykl Wiktor Forst 

Cykl Parabellum 

Cykl W kręgach władzy

Pozostałe powieści

Inne 




45 komentarzy:

  1. Mam podobne odczucia, według mnie dobrze było przez jakiś czas, potem trochę zaczęło się psuć, a ostatnie strony są całkowicie przekombinowane. Przede wszystkim nie dostałam odpowiedzi na kilka nurtujących mnie pytań. Nie zmienia to jednak faktu, że to niesamowicie wciągająca książka, ostatnio każdą z powieści czytałam po dwa tygodnie, a "Nieodnalezioną" dwa dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ten brak odpowiedzi mnie ogromnie denerwuje. Ale fakt - czyta się błyskawicznie i nie sposób się nudzić. Może w tym tkwi magia książek autora, która tak przyciąga do niego czytelników. ;)

      Usuń
  2. Ja jeszcze nie znam twórczości autora, ale w tym roku chcę to zmienić. Jestem ciekawa swoich odczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, którą książkę wybierzesz na początek, bo wybór masz spory. :D

      Usuń
  3. No właśnie. I dlatego mocno się waham przed sięgnięciem po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem "sięgnij" i nie powiem "nie sięgaj". ;)

      Usuń
  4. Bardzo smutne to, co piszesz i obawiam się, że prawdziwe. Coraz więcej podobnych do Twojego głosów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widziałam. Smutne.
      Z drugiej strony, nie brak też ogromnie entuzjastycznych opinii.

      Usuń
  5. To smutne, że niektórzy autorzy tak gonią za pieniądzem, iż zamiast skupić się na jakości, lecą na ilość. Ja po "Behawioryście" nie mam ochoty na więcej - przynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat "Behawiorysta" się podobał. :)

      Usuń
  6. Ja jeszcze nie zaczęłam przygody literackiej z tym autorem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale miałam taki zamiar:)Tylko teraz nie wiem czy warto:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że warto. :)
      Przeczytaj "Parabellum" albo "Kasację".

      Usuń
  8. Tak czytam różne recenzje i jest coraz więcej opinii podobnych do Twojej, że kolejne książki Mroza są coraz mniej dopracowane. A szkoda. Pracowitość autora jest niesamowita, bo nie dość, że co chwilę słychać o nowej premierze jego powieści, to dużo go w mediach społecznościowych (zgadzam się, że ma świetny kontakt z czytelnikami), a nie można też zapomnieć o spotkaniach autorskich i innych akcjach. Mrozowa doba trwa chyba 48h. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co najmniej 48! Nie wiem jak można by ogarnąć to wszystko w ciągu standardowej doby. :D

      Usuń
  9. Podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś choć jeszcze nie miałam okazji poznać autora osobiście.
    Przeczytałam hmm 16 - 17 książek Mroza i z każdą kolejną jestem coraz bardziej rozczarowana, ale i tak po nie sięgam, więc może na tym polega jego fenomen? ;)
    Moje ulubione tytuły to "Świt, którego nie widać" (czy jakoś tak), "Ekspozycja" i 'Parabellum' (w sumie druga część chyba najbardziej mi przypadła do gustu).
    Najgorzej wspominam "Behawiorystę" i "Czarną Madonnę". No i czwarty tom, którego wcale nie powinno być. Nie lubię sytuacji, gdy coś miało być trylogią a nagle się rozrasta. Oby autor wyjaśnił wszystko w tym piątym tomie i nie ciągnął tego w nieskończoność jak Chyłki... To trochę kojarzy mi się z tymi wszystkimi dodatkami, nowelkami, malowankami, itp. niektórych serii i tworzeniem tego, aby po prostu zbić na tym kasę.
    Co do dalszego czytania Mroza to hmm... na pewno sięgnę po kontynuację Forsta jak kiedyś tam się pojawi. Najnowszą Chyłkę też pewnie przeczytałam, bo lubię kończyć to, co zaczęłam (przynajmniej jeśli chodzi o książkowe serie przy których nie muszę spędzać kilkunastu dni, bo czyta się je szybko :p). Co dalej, zobaczymy. Możliwe, że nie będę już sięgała po nowe pozycje tego autora. Niestety, też mi smutno z tego powodu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Behawiorysta" mi się podobał, ale co do "Czarnej Madonny" i czwartego tomu trylogii ;P - pełna zgoda.
      Chyłkę bardzo lubię, więc rozciąganie tej serii na kolejne tomy na razie mi nie przeszkadza. Gorzej z Forstem. Z jednej strony jestem ciekawa co dalej, z drugiej, czwórka była bardzo słaba i nie wiem czy chcę czytać piątkę.

      Usuń
  10. Ja z czasem coraz bardziej sceptycznie podchodzę do twórczości Mroza...
    Czy po tę sęgnę - nie mam pojęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zdecydujesz się na lekturę to koniecznie podziel się wrażeniami. :)

      Usuń
  11. Ja odpadłam po "Behawioryście". Przeczytałam jeszcze 4 tom Forsta, ale już praktycznie na siłę. "Nieodnalezioną" wrzuciłam sobie na wirtualną półkę w Legimi, ale chyba szkoda czasu skoro już na poprzednie książki kręciłam nosem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Behawiorystę" dobrze wspominam, ale już czwarty Forst był dla mnie bardzo słaby, nawet mimo hiszpańskich wątków.

      Usuń
  12. W sumie to... nie zaskoczyłaś mnie swoją opinią, choć nie czytałam ani jednej książki. Jestem bardzo ciekawa jego twórczości i wciąż planuję sobie, że w końcu go przeczytam (no bo jak nie znać Mroza!), ale ilość peanów przy ilości książek jest trochę zastanawiająca. Przecież i King, i Patterson i kilku innych zaczynają rozczarowywać, gdy książki zalewają księgarnie, a ich nazwisko w ogóle nie znika z kalendarza premier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo wytrzymałaś. ;)
      Ciekawe co wybierzesz na początek, gdy zdecydujesz się w końcu na lekturę :)

      Usuń
  13. A ja dalej nie czytałam nic Mroza :D Hmm.. ciekawi mnie jego twórczość, ale za dużo tych książek.. Myślę, że sięgnę po jego pierwsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzizas, ile on tego napisał. Na akord, czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale tempo jest zawrotne.

      Usuń
  15. Współczuję rozczarowania, bo rozumiem, że kiedy lubiany pisarz przestaje trzymać formę, to wiernym czytelnikom robi się szalenie przykro. Nie czytałam ani jednej książki Mroza jeszcze, planuję to niedługo zmienić, ale z dużą rezerwą podchodzę do jego twórczości. Myślę, że Mróz powinien wziąć urlop od pisania, zastanowić się w jakim kierunku ma jego kariera podążyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od dawna czekam aż coś przeczytasz. :D

      A co do urlopu, z taktycznego punktu widzenia to nie ma sensu. Czytelnicy go kochają i nie dadzą mu odpocząć. ;)

      Usuń
    2. Ten moment zbliża się wielkimi krokami :) "Kasacja" czeka :)

      Możliwe, że masz rację, chociaż jeśli coraz więcej wiernych czytelników zaczyna zauważać spadek formy to może autor się wypalił i taki reset pomógłby mu wrócić do formy. Ale to tylko takie moje gadanie :)

      Usuń
    3. Wszystko w rękach autora. My możemy tylko czytać albo nie. :D

      Usuń
  16. Jak widać, autor ma swoje wzloty i upadki. Szkoda, że książka nie spełniła Twojego oczekiwania, ale może kolejna okaże się bardziej satysfakcjonującą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam pierwszy tom "Parabellum", który nawet mi się podobał. Później sięgnęłam po "Ekspozycję", która okazałe się być totalnym nieporozumieniem. Po tej książce stwierdziłam, że szkoda czasu na kolejne dzieła autora i tak do dziś trwam przy tym stanowisku. Nawet mnie nie kusi, by zmienić zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle książek, że nie ma co się zmuszać. Sama się dziwię, że jestem taka uparta w tym przypadku. :D

      Usuń
  18. Czytałam już negatywne lub wypośrodkowane opinie o tej książce. Szkoda, że tak wypada, bo autora stać na naprawdę dopracowane i zaskakujące powieści. Pewnie sięgnę z ciekawości.

    Ja akurat czytam kolejny tom o Chyłce i Kordianie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czekam na kolejną, marcową Chyłkę. :)

      Usuń
  19. Ja uważam, że jego książki są bardzo dobre. "Nieodnaleziona" również ma swój styl, który lubi się albo nienawidzi. Ja osobiście przepadłam w tej książce.
    Może dlatego, że wole sytuacje, które są niedopowiedziane od tych, które są taki szczegółowo opisane, że człowiek zasypia już po kilku stronach.
    Uważam, że to również kwestia wyobraźni. Dla mnie to miało ręce i nogi. Może również kwestia tego, że głównie czytam takie książki?
    No i kolejna sprawa - został doceniony za granicą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnóstwo ludzi zachwyca się tą książką. Ja do nich nie należę. Bywa. :)

      Usuń
  20. Smutne to bardzo, ale zgadzam się z Tobą w pełni. Już chyba rok temu zaczęłam kręcić nosem na losy Zordona i Chyłki, z którymi się mocno zżyłam. Tymczasem tak mi się odmieniło, że dalej mam czwartą część przygód Forsta nieprzeczytaną. Tak jak piszesz, kolejne lecą bardziej z przyzwyczajenia, nie z tak wielką fascynacją i zaciekawieniem. Tak to jest jak się ciągnie wiele srok za ogon. Dla mnie fizycznie niemożliwe jest napisanie dobrej powieści w dwa miesiące. Czasami 10 lat to za mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.

      A czwarty tom cyklu z Forstem jest dla mnie totalnie zbędny. :(

      Usuń
  21. Kurcze, a ja przeczytałam dopiero "Behawiorystę"...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Wszelkie obraźliwe komentarze oraz reklamy stron będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...