czwartek, 26 marca 2015

Remigiusz Mróz "Kasacja"
"Winny jak ocet"

Remigiusz Mróz
Kasacja
Wyd. Czwarta Strona
2015
496 stron
Jego zdjęcie znajdziecie w słowniku języka polskiego przy haśle sumienność, w frazeologicznym obok wyrażenia pracowity jak mrówka, a w encyklopedii gdzieś pomiędzy polscy pisarze, a wszechstronność. Jeśli w którymś wydaniu wymienionych pozycji owej fotografii nie będzie, to jest to rażące niedopatrzenie wydawcy.

Remigiusz Mróz, właściciel przepastnej szuflady pełnej różnorodnych pomysłów na książki, a także gotowych powieści, zadebiutował dwa lata temu kryminałem Wieża milczenia. Następnie zdobył serca czytelników wojenno-przygodowym cyklem Parabellum, wraz z lotnikami z powieści Turkusowe szale zaserwował swoim wielbicielom podniebne szaleństwa, zmieniając defianty na statek kosmiczny w Chórze zapomnianych głosów udowodnił, że sprawdza się w literaturze science-fiction, a jego najnowsza powieść, thriller prawniczy Kasacja, porównywana jest do twórczości Johna Grishama. To jeszcze nie koniec, bo autor pomysłów ma mnóstwo i jednego możemy być pewni - niejednokrotnie zabierze nas w intrygującą podróż w czasie i przestrzeni, zadziwi wszechstronnością zainteresowań i wciągnie przemyślaną, dynamiczną fabułą.


W dziale polski thriller prawniczy zionie pustką. Niewiele w nim można znaleźć. Remigiusz Mróz przyznaje, że na rodzimych salach sądowych nie jest tak interesująco jak choćby podczas rozpraw amerykańskich, gdzie dzieje się o wiele więcej, a tymczasem u nas zamiast głośnych sprzeciwów mamy grzeczne wysłuchiwanie drugiej strony, a występy przed ławą przysięgłych nie mają wielkiego znaczenia. Tak to przynajmniej wygląda w uproszczeniu, pewnie sporym, ale jednak... Polskie rozprawy są mniej medialne i nie tak łatwo więc przemieścić akcję powieści na salę sądową, nie zanudzając przy tym czytelników przebiegiem posiedzenia.

Kasacja nie trzyma się sztywno budynku sądu, a o nudzie nie może być mowy. Nie pozwalają na to dynamizm akcji, liczne "twisty" fabularne, utrzymujące się napięcie i niepewność, no i bohaterowie z gatunku tych, którzy wybijają się z szarej masy innych, nawet jeśli są chudymi specjalistami od zdobywania informacji zawodowo, a miłośnikami prozy Cormaca McCarthy'ego prywatnie. 

Zbrodnia, jaka stała się początkiem tej historii należy do tych paskudnych, które wzbudzają szok, niedowierzanie, obrzydzenie, długo nie schodzą z plotkarskich ust.

Remigiusz Mróz, Poznań 2015
Zabójca na przemian dusił, dźgał, miażdżył i bił swoje ofiary. Nie miało to nic wspólnego z torturami - według patologów każde z tych działań miało odebrać nieszczęśnikom życie. Oprawca jednak kilkakrotnie przerywał w ostatniej chwili, jakby się rozmyślił... jakby był niezadowolony z efektu i chciał czegoś więcej[1].

Na dodatek, po zamordowaniu dwóch osób, zabójca spędził z ciałami ofiar dziesięć dni w swoim luksusowym mieszkaniu. Dopiero odór rozkładających się zwłok zaalarmował sąsiadów. Policja aresztowała Piotra Langera, syna biznesmena, właściciela lokalu i domniemanego mordercę. To on otworzył drzwi stróżom prawa, a w świetle tego, co zobaczyli oni w jednym z pomieszczeń, trudno było uznać Langera za niewinnego. Mężczyzna jednak nie przyznaje się do zbrodni, choć też niczemu nie zaprzecza. Trudno bronić takiego typa, a to właśnie jest zadaniem Joanny Chyłki, pracownicy jednej z najlepszych korporacji prawniczych w stolicy. Choć Chyłka należy do tych kobiet, przed którymi inni czują respekt, znana jest z tego, że nie przebiera w środkach, wiele wymaga od siebie i swoich podwładnych, prowadzi samochód niczym sam szatan, nie uznaje półśrodków, język ma cięty jak brzytwa i zdecydowanie bardziej opłaca się być z nią, niż przeciwko niej, to w żaden sposób nie może zmusić Langera do zeznań, zwierzeń, czy podania choćby najmniejszego koła ratunkowego, dmuchanej kaczki czy rękawków-krokodylków, czegokolwiek, na czym mogłaby oprzeć obronę swojego klienta.

Chyłka ma twardy orzech do zgryzienia i nowego partnera. Swoje pierwsze kroki w prawniczym Mordorze stawia Kordian Oryński, na dzień dobry ochrzczony Zordonem. Młody aplikant ma okazję akademicką wiedzę zderzyć z rzeczywistością, a że jego patronem jest Chyłka, a pierwszą sprawą obrona Langera, będzie to zderzenie bolesne. Dosłownie.

Remigiusz Mróz nie oszczędza swoich bohaterów, znęcając się nad ich zmysłami w każdy możliwy sposób. Jednemu zabija słuch muzyką Iron Maiden, drugiemu wypali gardło meksykańskim jedzeniem, jeszcze innemu postawi na drodze osiłka, który zechce go stłuc na miazgę. Obsada Kasacji jest doskonała. Nie ma tu postaci niedopracowanych czy mdłych. Zarówno pierwszy plan, jak i drugi, pełen jest niebanalnych bohaterów. Autor wyposaża je w wyróżniające atrybuty, co pozwala wydobyć to, co określa ich osobowość, choć nie stara się rozbudowywać warstwy psychologicznej powieści, zdecydowanie stawiając na akcję, a nie bitwę myśli. 

I tak mamy tu nieposkromioną elegancką prawniczkę o nieeleganckim stylu bycia, zdezorientowanego aplikanta ze słabością do łososia, specjalistę od informacji i McCarthy'ego, współwłaściciela kancelarii i jego PRL-owski domek, domniemanego mordercę o nieludzko kamiennej twarzy i wielu innych interesujących bohaterów. Główny duet jest świetny, z rodzaju tych, które z miejsca zyskują sympatię i dostarczają sporo rozrywki. Odmienne charaktery, różne style bycia, doświadczenia, statusy majątkowe. Jest ogień, jest dużo humoru, a Chyłka zostawia w tyle swoje literackie koleżanki. Niewiele jest bohaterek kryminałów czy thrillerów, które równie mocno zapadają w pamięć. To mocna, wyrazista postać.

Dynamizm Kasacji jest niezaprzeczalny. Nawet sceny z sali sądowej się nie dłużą. Pisarz udowadnia, że obok wbijających się w pamięć postaci, umiejętność utrzymania uwagi czytelnika i wywindowania napięcia na wysoki poziom, są wspólnym mianownikiem jego twórczości. Do atutów Kasacji należy dopisać ciekawe realia i umiejętność poruszania się po świecie prawników. Minusem jest tych kilka momentów, w którym to stylizacja językowa na slang młodzieżowy jest zbyt sztuczna. Ot, choćby na początku powieści. Padają tam sformułowania w stylu jeśli Chyłka raczyła drzeć sobie z niego łacha[2] czy wypadałoby pomielić po drodze jakąś mocniejszą gumę[3] i nijak mi one nie pasują ani do powieści, ani tym bardziej do bohatera. To taki trochę nienaturalny luz, choć może właśnie tak wyrażają się miłośnicy Willa Smitha jako rapera.

Kasacja najczęściej określana jest jako thriller prawniczy, ale sala sądowa nie jest ani jedynym, ani nawet najczęstszym miejscem akcji. Przemieszczając swoich bohaterów po Warszawie, Remigiusz Mróz zabiera ich do dzielnic eleganckich, podejrzanych, do samego centrum i na obrzeża miasta. Spacer z bohaterami po stolicy, przypomina bieg z przeszkodami. Akcja pędzi na łeb na szyję, a utrudnień nie brakuje, choć nie pełnią one roli progów zwalniających, lecz raczej zakrętów, które mocno zmieniają bieg zdarzeń, by w finale zaserwować "efekt wow".

Thriller prawniczy, czy też po prostu thriller, w wykonaniu Remigiusza Mroza jest prozą czysto rozrywkową i jako taka sprawdza się doskonale. Wystarczy kilka stron Prologu i już wiadomo, że sporo się tu wydarzy. Scena goni scenę, riposta ripostę i aż żal, że całość tak szybko się połyka. 

Chyłka i Zordon jeszcze wrócą, a ja na ten powrót czekam. 

Ukradł mi kilka godzin życia, świat nie miał w tym czasie żadnego ze mnie pożytku.
Remigiusz Mróz jest winny jak ocet. Bez dwóch zdań[4].

Wyrok: napisać kontynuację, a później kontynuację kontynuacji..
Prawo do wniesienia kasacji: nie przysługuje.




Iron Maiden Afraid To Shot Strangers

***

Książkę polecam
miłośnikom thrillerów, zwłaszcza prawniczych
wielbicielom Johna Grishama
ciekawym thrillera prawniczego w polskich realiach
mieszkańcom Warszawy i okolic
przyszłym i obecnym prawnikom
ciekawym czy Langer był winien morderstwa
ceniącym dynamiczną akcję
poszukującym literatury rozrywkowej na świetnym poziomie
lubiącym wyrazistych bohaterów

***

[1] Remigiusz Mróz, Kasacja, Wyd. Czwarta Strona, 2015, s. 11.
[2] Tamże, s. 17.
[3] Tamże. 
[4] Tamże, s. 8.

***


***

egzemplarz recenzencki

36 komentarzy:

  1. Nie spodziewałam się przeczytać niczego innego o tej książce:) Gdzie nie wejdę, tam same peany na cześć autora. Póki co przeczytałam tylko "Turkusowe szale", więc sporo ciekawych książek przede mną. Bo oczywiście "Kasację" przeczytam na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudnie, nie? Ale cóż poradzić, może kiedyś autor napisze coś kiepskiego, choć osobiście w to wątpię. ;)

      Usuń
  2. Ja podobnie jak Gosia, nie wyobrażałam sobie, że książka Ci się nie spodoba. To było zwyczajnie niemożliwe. :) To co? Czekamy na come back Chyłki?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy! A później zabieramy ją na piwo i steki. :D

      Usuń
  3. Ty tak piszesz o książkach z pasją, że jakbyś kiedyś się własną zdecydowała wydać to jestem pierwsza w kolejce do zakupu egzemplarza. A pana M. jeszcze nie znam, więc może zacznę od tej książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale obawiam się, że się tak szybko nie doczekasz. A może nawet wcale. :D

      Albo od "Parabellum" w zależności od tego, na którą tematykę masz większą ochotę. :)

      Usuń
  4. Dostałam we wpisie od Remika motywator do przeczytania, także chyba nie mam opcji, jak znajdę chwilę dla siebie to będzie pierwsza książka, do której przeczytania nie jestem zobowiązana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie skręca z ciekawości, co było w tym wpisie. :D

      Usuń
  5. Ostatnio ludzi opanowała Mrozomania i ja też muszę się jak najszybciej przekonać, o co ten szały szum :) "Kasacja " zapowiada się wyjątkowo ciekawie, ale na inne książki Mroza też mam apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj się zarazić! Daj się zarazić! :D

      Usuń
    2. Hehe, już czuję, że złapałam mrozowego bakcyla :)

      Usuń
    3. Tylko nie kichaj na to. :P

      Usuń
  6. Łazi za mną strasznie ta książka, na pewno prędzej czy później ją kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę czytałam i uważam, że jest rewelacyjna. Czekam teraz na ciąg dalszy perypetii Chyłki i Zordona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednym słowem dałaś się uwieść ;) Kasacja to książka niemal pozbawiona wad i jedno trzeba przyznać, Mróz ma głowę pełną pomysłów i mam nadzieję, że jest ona niczym studnia bez dna. Niech jeszcze napisze romans i będę go wielbić do końca życia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam na powieść z Barceloną w tle. I na western!

      Usuń
  9. Nie czytam takich książek, ale na tę wyjątkowo mam ochotę. :) Przekonałaś mnie do niej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jupi! Zobaczysz, Chyłka Ci się spodoba. :D

      Usuń
  10. Mroza czytałam Parabellum, za to Martyna jest wielką fanką pisarza, dzięki czemu na półkach mamy wszystkie jego książki. Na Kasację też mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj - nie pożałujesz.

      Usuń
  11. Wszyscy chwalą, wszyscy polecają. A ja jeszcze nie czytałam... :(

    OdpowiedzUsuń
  12. "Kasacją" rozpoczęłam swoją przygodę z twórczością R. Mroza, a że "Kasacja" absolutnie mnie nie zawiodła, toteż aktualnie czytam jego debiutancką powieść "Wieżę milczenia"... :) i z pewnością w najbliższym czasie nadrobię zaległości i przeczytam pozostałe książki tego autora :) Przyznam się, że tęsknię za głównymi bohaterami Kasacji, zwłaszcza za pyskatą J. Chyłką... czekam z niecierpliwością na kontynuację! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno przeczytam jeszcze "Wieżę...", "Chór..." to trochę nie moja bajka, więc się jeszcze waham. ;)

      Usuń
    2. Mnie jeszcze mocno ciekawi seria Parabellum :) z pewnością przeczytam :)

      Usuń
  13. Czytałam i jak najbardziej polecam :) Chyłka i Zordon są świetni :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Morderca, trupy, sąd... - wszystko co lubię w książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz co? Ty to jednak jesteś mistrzyni. Ja mam ostatnio tak, że im bardziej mi się książka podoba, tym gorzej mi napisać jej recenzję i nie wygląda ona potem tak, jakbym sobie tego życzyła. A Twoja jest genialna, taka z polotem i wdziękiem, dokładnie taka, jaka by mi się marzyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie wiem co powiedzieć. Dziękuję, ogromnie miło mi przeczytać taką opinię, zwłaszcza od kogoś, kto dużo czyta i pisze. :)

      Usuń
  16. Świetna recenzja, muszę koniecznie poznać tą "zbrodnię" pisarza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam jeszcze tego autora ale z przyjemnością czegoś poszukam , zabrzmiało ciekawie i fajnie będzie się poruszać w mych okolicach ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna :) było to moje pierwsze spotkanie z autorem i wiem że na pewno nie ostatnie :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...