środa, 20 lipca 2016

Remigiusz Mróz "W cieniu prawa"
Panicz nie żyje

Remigiusz Mróz
W cieniu prawa
Wyd. Czwarta Strona
2016
536 strony
Remigiusz Mróz potrzebował ucieczki ze świata norm, orzeczeń i innych prawnych materii, dlatego początek roku 2014 podzielił między dwa zadania: rozprawę doktorską, a pisanie książki. Nie o Chyłce, nie o Forście, a zupełnie innych bohaterach.

Ja natomiast potrzebowałam takiej lektury, która wciągnie mnie na tyle mocno, że nie będę myślała o niczym innym. 

Myślę, że powieść W cieniu prawa, nam obojgu pozwoliła zrealizować plan ucieczki z tego co rzeczywiste, do literackiego świata. Dynamicznego, pełnego niespodzianek, niebezpieczeństw i tajemnic.

To chyba najlepsza rekomendacja, ale nie byłabym sobą, gdybym tekst o jakiejkolwiek książce zamknęła w tych kilku nędznych zdaniach. 


Martwy panicz, czyli dziedzic, który nic nie odziedziczy


Rzecz dzieje się nie współcześnie, a w Galicji z 1909 roku. Jak podróż to koleją lub powozem (choć jest i automobil wzbudzający podziw u jednych, a przestrach u drugich), jak korespondencja to nie sms czy e-mail, a list. Jak trup to panicz, jak podejrzany to czyścibut. I tylko charaktery ludzi takie same jak obecnie - z tych samych pobudek działają, w ten sam sposób wykorzystują pozycję, tak samo kochają, nienawidzą, kłamią, mataczą, wspierają, pomagają, plotkują, wykorzystują dobre i mroczne strony swych natur.

Miejscem zbrodni jest rezydencja Raisental, a ofiarą przestępstwa - dziedzic. Panicz z rodzaju tych, których hulaszcze życie niepokoi rodziców, męczy służbę, karmi plotkarskie języki. Zbrodnia szokuje, ale szczerych łez nad zwłokami dopatrzyć się niełatwo. Damy wprawdzie lamentują, ale taka już rola dam tamtych czasów. Nietrudno jednak dojść do wniosku, że śmierć Juliusa jest raczej dla wszystkich korzystna. Kto osobiście pokusił się o wysłanie młodzieńca na tamten świat? Nie wiadomo.

Żaden służący nie podniósłby ręki na członka rodziny. Nie mówiąc już o takiej brutalności. (...) Renoma pozostałych mieszkańców Raisentalu była nieskazitelna. W przeciwieństwie do dziedzica rodu, żaden z nich nie splamił się pijaństwem, cudzołóstwem ani innymi przewinami, które z jakiegoś powodu stanowiły ujmę dla wyższych warstw społecznych[1].

Nieskazitelna? Wierzycie w to? Takie określenie sprawia, że chce się poznać bliżej rodzinę Reignerów i sprawdzić, co znajduje się pod tą zgrabną, reprezentacyjną warstwą. Bo, że coś się znajduje, to więcej niż pewne.


Remigiusz Mróz, Warszawa 2016


Trudny los czyścibuta, czyli przyszłość z widokiem na stryczek



Pecha ma nie tylko uśmiercony panicz, ale i czyścibut Erik Landecki. Nowy służący w Raisentalu jest idealnym kozłem ofiarnym. Ledwie dołączył do brygady dbającej o to, by Reignerom żyło się wygodnie, a znaleziono zwłoki jednego z nich. Ten i ów złożył niekorzystne zeznania i teraz Erik ma nie lada kłopot, bo czasy dla oskarżonych o morderstwo są podłe, a stryczek nie jest muzealną dekoracją, a narzędziem wymierzania kary. Przyszłość Erika rysuje się mało różowo i ma kształt pętli. Nowy pracownik, z przeszłością niepewną i pochodzeniem nieciekawym (zgermanizowany Ślązak), biedny jak mysz kościelna, bez przyjaciół, bez alibi, bez szans... Nie brzmi to dobrze.

Na pytanie o dalsze losy Erika odpowiedź znajdziecie w powieści W cieniu prawa Remigiusza Mroza, kryminale retro, który zbiera mieszane recenzje nawet wśród fanów autora. Być może zabrakło tu bohatera na miarę Chyłki czy Forsta, postaci z rodzaju tych, które swą charyzmą usuwają wszystkie inne w cień, ale przecież nie zawsze chodzi tu o to, by celnymi ripostami ciąć jak nożem, wykazywać się bezczelnością popadającą w skrajne tony i posługiwać się ironią równie sprawnie jak Chińczyk pałeczkami. Tym bardziej, że ciekawych postaci tu nie brakuje. Przeciwnie, mamy tu kilka kobiet o silnych charakterach i kilku mężczyzn, którzy dokładają wszelkich starań, by wykazać się w tej dziedzinie, w której są najlepsi, bez względu na to, czy chodzi o dbanie o rezydencję, bycie baronem czy torturowanie podsuniętych im ofiar. Poza tym, powieść jest z rodzaju tych, jakie pisarz zwykł serwować swym czytelnikom - pełna niespodzianek, zwrotów akcji i bezlitosna dla bohaterów., może bardziej chaotyczna niż zwykle, ale dynamiczna, wciągająca i gwarantująca rozrywkę.





Powieść-odskocznia, czyli maski opadają, a sekrety wychodzą na jaw



W cieniu prawa jest powieścią pełną sekretów. Fabuła wciąga, a bohaterowie zapewniają moc wrażeń. W drugiej połowie pojawią się sceny, które co wrażliwszych przyprawią o lekkie mdłości, ale autor stara się epatować przemocą, skupiając raczej na relacjach panujących między bohaterami. Sporo będzie o podziale na tych wysoko urodzonych i tych, których rolą jest im służyć, bo ten podział wymusza wiele decyzji i zachowań. Znajdzie się czas na szczerość i kłamstwa, miejsce na prawdziwe uczucia i złudne maski.

Morderstwo wcale nie jest w tym wszystkim najważniejsze. Śledząc kolejne sceny z udziałem Erika i pozostałych bohaterów, można wręcz zapomnieć, że Remigiusz Mróz zaczął tę powieść od trupa i to właśnie pojawienie się zwłok zapoczątkowało lawinę zdarzeń. Znacznie ciekawsze od znalezienia odpowiedzi na pytanie "kto zabił?" staje się obserwowanie tego jak zmieniają się relacje między bohaterami w miarę odkrywania kolejnych sekretów i opadania kolejnych masek.





Najnowsza powieść Remigiusza Mroza to powieść-odskocznia. Jest połączeniem prozy kryminalnej i obyczajowej, nie brakuje w niej prawniczych motywów, a na pierwszy plan wysuwają się tajemnice rodzinne. Zabrakło mi nieco mocniej zaakcentowanego tła, stworzenia tej klimatycznej otoczki, która sprawi, że zbliżając się czy to do rezydencji czy do innych ważnych fabularnie miejsc, poczujemy dreszcz niepokoju. Autor skupia się jednak na akcji, nie na budowaniu nastroju grozy. Miesza gatunki, co nie każdemu przypadnie do gustu i zawiedzie się ten, kto oczekuje klasycznego śledztwa jako wątku wiodącego. Mam też nieco wątpliwości co do postaci Landeckiego, co to ledwie litery składa, ale wysławia się na przykład tak; Powinienem był ich zabić, gdy tylko przekroczyłem próg tego domu, a zamiast tego bawię się w układanie planu zemsty zgodnej z literą prawa[2].

Krótko mówiąc, jakieś wątpliwości co do tej lektury mam, ale nie przeszkodziło mi to dobrze się przy niej bawić.

U Remigiusza Mroza nie można być pewnym tego, czy w finale powieści nie wywinie jakiegoś numeru. Jak było tym razem? Przekonajcie się sami.



***

Książkę polecam
miłośnikom klimatów retro
chcącym się przenieść do Galicji z początków XX wieku
wielbicielom gatunkowych miksów
szukającym powieści rozrywkowych z trupem w tle

***

[1] Remigiusz Mróz, W cieniu prawa, Wyd. Czwarta Strona, 2016, s. 27.
[2] Tamże, s. 278.





32 komentarze:

  1. Zdania wstępu nie są wcale takie nędzne :) O całokształcie powieści jeszcze się nie wypowiadam, ale jestem już w połowie i niedługo wyrobię swoje zdanie w pełni. Mogę natomiast napisać, że wyraźnie inny klimat bardzo mi odpowiada, lubię tła historyczne więc jestem dobrym odbiorcą tej książki. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też odpowiada taka odsłona twórczości Remigiusza Mroza. Klimatu dawnych lat trochę mi zabrakło, ale i tak było ciekawie. :)

      Usuń
  2. Powieść z trupem w tle :D- coś co lubię najbardziej :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię książki Mroza. Tę też przeczytam o ile kiedykolwiek do mnie dotrze, bo czekam, czekam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu... To mam nadzieję, że w końcu się doczekasz.

      Usuń
  4. Ja jeszcze Mroza nic nie poznałam, ale mam w planach całą twórczość autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A wczoraj była promocja na tego e-booka. Ech!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się okładka. Takie retro klimaty mogłyby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki płodny młody pisarz! A ja jeszcze nic jego nie czytałam. Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo... Leci jak burza. Pod koniec sierpnia wychodzi jego kolejna książka.

      Usuń
  8. Czytałam tę książkę i zbieram ciągle myśli, aby napisać recenzję :) To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i wiem, że sięgnę po inne jego książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz czas na cykl o Chyłce! :D

      Usuń
  9. Mam podobne wrażenia - całkiem dobrze się bawiłam, ale książka ma też swoje słabsze strony. Przekrój bohaterów owszem dość różnorodny, ale odniosłam wrażenie, że każdy miał swoją przypisaną rolę i decyzje poszczególnych postaci nie były dla mnie zaskoczeniem, wiesz, zabrakło czegoś w sensie: ale numer, tego się po nim nie spodziewałam. Najbardziej to majordom przypadł mi do gustu. :) Ale bardzo podobało mi się umiejscowienie akcji w takim miejscu i czasie (literówka Ci się wkradła, Galicja z początków XX wieku), austriacki dworek miał swój klimat, ale nie miałabym nic przeciwko nieco większej dawce opisu ówczesnych realiów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, przydałoby się więcej takich klimatycznych opisów, jak choćby u Bartłomieja Rychtera.
      Co do postaci - to faktycznie. Jak tak teraz o tym myślę, to rzeczywiście masz rację. Choć ja np. myślałam, że młodszy brat denata okaże się nieco innym typem człowieka.

      Błąd poprawiony. :)

      Usuń
  10. Właśnie zdałam sobie sprawę jak bardzo do tyłu jestem z powieściami Mroza. Nie czytałam jeszcze żadnej, a na półce stoi tylko "Kasacja". Aż wstyd, że tak kiepsko u mnie ostatnio z czytaniem skoro autor w tak krótkim czasie tyle powieści napisał.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzieś nie do końca. Mam i czytałam bo Mróz, ale gdzieś mi coś zgrzytało. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się podobało. Dostałam to, czego szukałam. :)

      Usuń
  12. Ja znam tylko trylogię o Forście, ale dalej jeszcze nie wiem do końca, czy styl Mroza mi się podoba. Choć kryminały retro to nie mój styl, jak "W cieniu prawa" się napatoczy to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może sięgnij po cykl z Chyłką? Zupełnie inna bajka niż Forst.

      Usuń
  13. A ja nadal nie przeczytałam jeszcze nic tego autora. Na empiku sa mega promocje jego ebookow- chyba się na jakiś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc daj się skusić. Ciekawa jestem Twojego zdania.

      Usuń
  14. Kolejna książka tego pisarza a ja jeszcze żadnej nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Poszukam, lubię obyczajówko- kryminały, klimat retro też zacheca :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mi się podobała, a zakończenie jak zwykle mnie zszokowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczyłam na podobne zakończenie, ale wiadomo - z Remigiuszem Mrozem nie można być pewnym finału. ;)

      Usuń
  17. Ja tam znalazłam w powieści wszystko to, co lubię u Mroza, więc podobnie jak Ty, ustawiam się po stronie chwalących;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...