poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Remigiusz Mróz "Immunitet"
Patronka spraw beznadziejnych

Remigiusz Mróz
Immunitet
Wyd. Czwarta Strona
2016
648 stron
cykl Chyłka i Zordon, tom 4

premiera: 31 sierpnia


Tuż obok stał drugi wazon, a w nim pojedyncza czarna róża. Nietypowy prezent, choć dla kobiety uwielbiającej Iron Maiden Może być adekwatny.
Podeszła do kwiatka i zobaczyła, że tuż obok leży złożona na pół kartka papieru. Otworzyła ją i przebiegła wzrokiem krótką wiadomość. Sprowadzała się do jednego zdania.
"Zostaw tę sprawę, jeśli nie chcesz problemów".*


Zawrotne tempo pisania


Remigiusz Mróz nie kazał swoim czytelnikom zbyt długo czekać na kolejny tom kryminalno-prawniczego cyklu i Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim zwanym Zordonem. Jeszcze nie zdążyli się otrząsnąć po tym, co wydarzyło się w Rewizji, a pojawiła się informacja o premierze czwartego tomu - Immunitetu.

Z jednej strony na tę książkę czekałam, ciekawa jak autor rozwiąże problem relacji pomiędzy głównymi bohaterami, z drugiej - tempo pojawiania się kolejnych tytułów jest nieco zawrotne i po lekturze Immunitetu zaczynam mieć wrażenie, że odbija się to na jakości książek. To, co niegdyś wzbudzało silne emocje, teraz zdaje się zaledwie letnie. Spada tempo akcji, brakuje w niej mocnych zwrotów, a cięte dialogi zdają się tracić na ostrości i odrobinę nużyć. Być może to ja potrzebuję odpoczynku od Chyłki i Zordona, ale może też być tak, że schemat według którego powstają kolejne tomy po prostu przestaje się sprawdzać.

Iskry


Na linii Chyłka - Zordon iskrzy od początku. Oryński nabrał pewności siebie, wyszkolił się w operowaniu ciętymi ripostami i od pewnego czasu niemal dotrzymuje kroku Chyłce we władaniu słowem. Iskrzy między tą parą na linii zawodowej, bo Kordian zaczyna mieć własne zdanie, niekoniecznie zbieżne ze zdaniem Joanny, iskrzy na linii prywatnej, bo oboje mają się ku sobie, choć wciąż nie decydują się na przekroczenie linii, zza której nie będzie powrotu do dawnych relacji. Te zresztą ewoluują dzięki kolejnym doświadczeniom i z tej relacji pomiędzy pewną siebie patronką, a młodym zagubionym prawnikiem, zostało już niewiele. Obserwowanie przepychanek między bohaterami zaczyna już niestety nudzić, choć zakończenie Immunitetu pozwala wierzyć w to, że w ich znajomość wkradnie się coś nowego, świeżego, interesującego. Zordona nachodzą pewne wątpliwości zawodowe, Chyłka ma zaskakującą nowinę do przekazania, Remigiusz Mróz kończy tom czwarty i po raz kolejny zostawia czytelników w chwili, w której rośnie ich ciekawość dotycząca dalszych losów bohaterów. 

Sędzia mordercą?


Sprawa, która stanowi główny temat Immunitetu dotyczy kolejnego przypadku z rodzaju tych beznadziejnych, bo wiadomo, że Joanna Chyłka, patronka takich właśnie spraw, innej się nie podejmie. Jest świetna w swym fachu i szuka wyzwań. Ot, doktor House polskiej sceny prawniczej.

Mamy więc coś ekstra - najmłodszego w historii sędziego Trybunału Konstytucyjnego publicznie oskarżonego o popełnienie przed laty morderstwa. Prokuratura chce doprowadzić do uchylenia immunitetu i postawienia Sebastiana Sendala w stan oskarżenia. Sam sędzia oczywiście nie przyznaje się do winy. Denata nie zna, w Krakowie w tym czasie nie był, i w ogóle nie wie o co chodzi, bo jest stuprocentowo niewinny. Jak na niewinnego ukrywa jednak sporo niewygodnych faktów, a im więcej ich wychodzi na jaw, tym trudniej wierzyć w krystaliczność jego charakteru i przeszłości. 

To kolejny przypadek w karierze Chyłki i Zordona, kiedy ktoś, kogo obrony się podejmują, zdaje się robić wszystko, by im to utrudnić. Kłamie, kluczy, ukrywa sporo. Jego niewinność wcale nie jest taka pewna, choć i winy na razie udowodnić nie sposób. To jednak dopiero początek sprawy, która równie dobrze może być nieporozumieniem, jak i spiskiem na szeroko zakrojoną skalę. Niczego wykluczyć się nie da. W grę mogą wchodzić ludzie ze szczyt władzy lub mafijne porachunki. Nieszczerość Sendala nie ułatwia pracy prawniczemu duetowi.


Remigiusz Mróz, Warszawa 2016


Kłody, trudności i ważne tematy


W Immunitecie Remigiusz Mróz poruszył kilka ciekawych kwestii. Ta tytułowa jest jedną z nich. Trzeba przyznać, że dzięki cyklowi o Chyłce i Zordonie, autorowi udaje się zapoznać czytelników z interesującymi tematami związanymi z prawniczym światem, a temat immunitetu i związanej z nim bezkarności bez wątpienia do takich tematów należy. Ponadto pojawi się też kwestia wagi roli adwokata czy wątpliwości moralnych dotyczących obrony winnych zarzucanych im czynów. Wśród pozostałych wątków tworzących fabułę znalazły się m.in. dwa wzbudzające wiele emocji: nielegalnych walk psów oraz warunków obrony koniecznej.

Prywatnie u bohaterów także sporo się dzieje. Zwłaszcza u Chyłki, wciąż walczącej ze słabością do alkoholu, ale i z upiorami z przeszłości. Czy uda jej się stanąć na nogi? Niestety nie jest to takie pewne...


A po lekturze zostaje niedosyt...


Nie jest tak, że Immunitet jest zły, słaby i przynoszący ogromny zawód. To wciąż mocne postaci, interesujący temat kryminalno-prawniczy i szereg ciekawych wątków dodatkowych. Nie czytałam jednak tej powieści z takim zainteresowaniem, jakie towarzyszyło lekturze poprzednich tomów. Zabrakło mocnych akcentów. Już Rewizja zwiastowała zmiany - spadek tempa i wzrost wagi tematyki społecznej. Immunitet udowadnia, że nie był to wyjątek, a konsekwentna metamorfoza stylu. Czy wychodzi na dobre? To już zależy od tego, czego kto w książkach Remigiusza Mroza szuka.

Dla mnie spadek tempa jest wadą, bo przyzwyczaiłam się do dynamizmu i mocnych scen, do tego, że wpadam w wir akcji i muszę być gotowa na niespodzianki, że wiele się dzieje i nie ma czasu na złapanie oddechu. Co zostało z tego, do czego autor przyzwyczaił czytelników? Niepokorni bohaterowie, trudne sprawy, słowne przepychanki, kłody rzucane pod nogi bohaterów, nawiązania do rzeczywistych zdarzeń i postaci czy elementów popkultury, niespodzianka w finale. Niby sporo, a jednak po lekturze najnowszej powieści czuję niedosyt. 

Mam też wrażenie, że autor zbyt gładko usuwa w cień wątki, które początkowo zdają się mieć dla opowiadanej historii duże znaczenie, jak choćby wątek ojca Chyłki czy cymelium owej bohaterki. Pojawiają się, mieszają, a gdy już spełnią swoją rolę, rozpływają się w powietrzu.

Czy sięgnę po kolejny tom? Oczywiście. Ale z coraz większą obawą, że pomysł na ten cykl już się wypalił.


***

Książkę polecam
miłośnikom thrillerów prawniczych
ceniącym cięte dialogi
wielbicielom postaci "z charakterem"


***

* Remigiusz Mróz, Immunitet, Wyd. Czwarta Strona, 2016, s. 17.




40 komentarzy:

  1. Kurcze, z tą jakością to mnie teraz przestraszyłaś. Nie da się ukryć, że książki tego autora ukazują się jak grzyby po deszczu, co bardzo mnie cieszy, ale jeżeli ilość ma wpłynąć na jakość to już mi się to nie podoba. "Immunitet" oczywiście przeczytam, ale przygotuję się na ewentualny niedosyt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam - np. Jerzy z "Kto czyta, żyje podwójnie", uznał tę książkę za najlepszą w cyklu. Nie zniechęcaj się. Może będziesz miała inne zdanie niż ja. :)

      Usuń
  2. To ja chyba nadal pozostaję bezkrytyczna wobec Mroza. Owszem, zauważyłam, że ten tom jest jakby spokojniejszy, ale nie przeszkodziło mi to pochłonąć go w siedem godzin;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam na mój egz. i też jestem wobec serii chyłkozordonowej bezkrytyczna. Ciekawe, jak odbiorę Immunitet.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że przy kolejnym tomie będę mogła wyłączyć tryb marudzenia. :D

      Usuń
  3. Liczyłam na rozbudowanie wątków osobistych i mocniejsze pchnięcie relacji naszej ulubionej dwójki, szkoda że w praktyce nie do końca zostało to zrealizowane. Oczywiście z pewnością w dniu premiery pobiegnę do księgarni po Immunitet, nie wiem jednak czy moje zdanie o całej serii nie zmieni się gdy jeszcze kolejny tom również pozostawi po sobie niedosyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat o rozbudowanie wątków osobistych nie musisz się martwić. A o pchnięcie relacji... Cóż... Chyba będziesz równie zaskoczona jak Zordon. :P

      Usuń
  4. Muszę w końcu znaleźć chwilę i zapoznać się z twórczością tego autora!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczynam być przerażona tempem pisania Mroza. Już nie chodzi mi o to, że zaległości wciąż rosną, bo jeszcze nie tknęłam ani jednej jego książki, ale trudno nie zastanawiać się czy jakość tych historii nie spada. Oczywiście jest możliwe, że Mróz po prostu takie ma tempo, ale brzydko mi się to kojarzy z takimi seriami romansów, gdzie pod jednym nazwiskiem wychodzi kilka książek w roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurcze mam praktycznie tak samo, ale chce przynajmniej sprawdzić chodź jedną książkę. Aniu od czego najlepiej zacząć?

      Usuń
    2. @Dominika - tempo faktycznie jest zawrotne, ale chętnych do czytania nie brakuje, więc trochę je rozumiem. Inna rzecz, że tego spadku formy się obawiam, a chciałabym móc sięgać po książki tego autora jak po pewniaki.

      @Marta - tak jak pisałam na FB, najlepiej "Kasacja" lub pierwszy tom "Parabellum". :)

      Usuń
    3. To ja dobrze zacznę, bo od "Kasacji" :)

      Usuń
  6. A mnie się ten tom chyba najmocniej podobał z wszystkich... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ on ma zawrotne tempo pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć. Jesienią kolejna premiera. ;)

      Usuń
  8. Lada dzień poznam wreszcie tak wychwalaną twórczość Remigiusza Mroza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co zamieszasz sięgnąć w pierwszej kolejności?

      Usuń
  9. Jeszcze nie zdążyłam "Rewizji" przeczytać, a tu już kolejny tom gotowy. :) Ciekawa jestem, co z tą Chyłką się dzieje, poza tym zaciekawiła mnie kwestia tego tytułowego immunitetu. A co do dynamiki, to autor przyzwyczaił czytelników do zawrotnej akcji, więc teraz pewnie trudno się przestawić na bardziej wyważone tempo. Muszę się brać za nadrabianie zaległości. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj, bo na horyzoncie majaczy już "Behawiorysta", czyli następny tom. :D

      Usuń
    2. "Behawiorysta" to oddzielna powieść, z tego co wiem.

      Usuń
    3. @Martyna - racja. Poplątałam. Nie nadążam już. :D

      Usuń
  10. Szkoda, że czujesz niedosyt- tak, dynamika była w początkowych tomach ogromna, a że teraz jest inaczej- nic trzeba przeczytać o wyrobić sobie zdanie :)
    P.s. poznałam z Twojej recenzji nowe słowo " cymelium".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Cymelium" zawdzięczasz Chyłce. :D

      Usuń
  11. Mróz to dla mnie nadal wielka tajemnica, ale wiem, że kilka jego książek jest u mnie w bibliotece, dlatego mam nadzieję, że wkrótce się z nimi zapoznam. Trochę zastanawia mnie jego tempo pisania - może jednak wpływa ona na ogólną jakość powieści... Mimo wszystko, zamierzam sięgnąć po "Kasację", a jeżeli mi się spodoba, to także po pozostałe części :) Tym bardziej, że cenię sobie charakterne postacie oraz rozważania polityczno-społeczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj. Ciekawe, czy dasz się porwać mrozomanii. :D

      Usuń
  12. Ten pan pod względem literackim jest ideałem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nic jeszcze Mroza nie czytałam, NIC! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaczęłam dziś czytać, lecz jestem dopiero w okolicach 150 strony. Na chwilę obecną moje odczucia bardzo przypominają te z poprzednich tomów i mam nadzieję, że taki stan utrzyma się do końca :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki! Baw się dobrze. :)

      Usuń
  15. No powiem Ci ze okrutnie mnie zaintrygowałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Punkt dla mnie. :D
      No to czekam na Twoją opinię. :)

      Usuń
  16. Masakra, chyba jako jedna z niewielu nie czytałam jeszcze nic Mroza, ale w tym roku mam zamiar zapoznać się w końcu z jego twórczością :D

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...