wtorek, 3 stycznia 2017

Zdarzyło się w grudniu 2016



Wielu blogerów zdążyło już podsumować ubiegły rok, a ja dopiero śpieszę z podsumowaniem grudnia. Mam na grudniowym koncie 11 przeczytanych książek, 5 obejrzanych filmów i 2 wyjazdy - do rodziców w Bieszczady na Święta i do Berlina na jarmarki. I mimo, że miesiąca nie zamknęłam huczną imprezą w jakimś wyjątkowym miejscu, to z czystym sumieniem mogę go uznać za udany.




Przeczytane w grudniu

  1. Beata Pawlikowska Blondynka w dżungli (ocena: 2/6) - recenzja
  2. Remigiusz Mróz Świt, który nie nadejdzie (4) - recenzja
  3. Meik Wiking Hygge. Klucz do szczęścia (4,5) - recenzja
  4. Filip Springer Miasto Archipelag (4.5) - recenzja
  5. Sylwia Chutnik Smutek cinkciarza (4,5) - recenzja  
  6. Mariusz Ziomecki Pójdź na sąd boży (4) - recenzja 
  7. Marlon James Krótka historia siedmiu zabójstw (5) - recenzja
  8. Chris Carter Jeden za drugim (5) - recenzja
  9. Aleksandra Marinina Egzekucja w dobrej wierze (3) - recenzja 
  10. Anna Janowska Monsun przychodzi dwa razy (4) - recenzja 
  11. Michael Cunningham Dziki łabędź i inne baśnie (5) - recenzja


Grudniowy zestaw lektur był bardzo różnorodny. Oprócz historii kryminalnych, znalazło się miejsca na monumentalną powieść, literaturę podróżniczą, reportaż, a nawet opowiadania i poradnik, czyli coś, po co nie sięgam prawie wcale.


Obejrzane w grudniu

  1. Alan Rickman Odrobina chaosu (7/10)
  2. Francis Veber Plotka (7)
  3. Patryk Vega PitBull (7)
  4. Baran bo Odar WHO AM I. Możesz być kim chcesz (7)
  5. Jon Lucas, Scott Moore Złe mamuśki (5)

Bardzo skromnie, ale gdy brakuje czasu, to właśnie filmy pierwsze idą w odstawkę. 

Grudzień rozpoczęłam wyprawą do Wersalu za sprawą filmu Odrobina chaosu, w którym to projektanci ogrodów wzięli się do pracy, tworząc dzieło, które mam nadzieję zobaczyć kiedyś na własne oczy. Ładny film.

Jako, że francuskie komedie są dobre na wszystko, kolejną obejrzaną produkcją była Plotka, czyli historia mężczyzny, który ratuje się przed zwolnieniem w fabryce prezerwatyw w dość nietypowy sposób.

Wielu niedawno pobiegło do kina na najnowszy film Patryka Vegi, a ja tymczasem dopiero rozpoczęłam przygodę z PitBullem i muszę przyznać, że to faktycznie całkiem niezłe kino.

WHO AM I. Możesz być kim chcesz to wciągający thriller z niezłym zakończeniem. W roli głównej: hakerzy.

Amerykańskie komedie oglądam niezbyt często. Produkcje w stylu Złych mamusiek przypominają mi o tym, dlaczego tak się dzieje. Niby dobrze się bawiłam, niby się pośmiałam, no i uwielbiam Milę Kunis, ale po prostu szkoda mi czasu na takie historie - niby trochę prawdziwe i zgrabnie wyśmiewające rzeczywistość, ale w ogólnym rozrachunku do bólu przewidywalne, mocno odrealnione, zbyt stereotypowe, mało subtelne. To ja jednak wolę komedie francuskie.


Zdarzyło się w grudniu

Wyjazd do Berlina na jarmarki świąteczne i wypad do rodziców w Bieszczady na Święta, gdzie miałam okazję zobaczyć śnieg w ilości większej niż śladowa (woooow!). Cóż, nie był to dla mnie aktywny miesiąc. Byle do wiosny!



Plany na styczeń

Wpadłam w nastrój typu "to wy się bawcie, a ja idę spać i do zobaczenia wiosną". Chciałam więc czytać, uczyć się i planować wakacje. Wiem, nuda. Ale mam ciepły kocyk z króliczymi uszami i zamierzała spędzić w jego towarzystwie trochę czasu, mając gdzieś atrakcje oferowane na tym zimnym "na zewnątrz".

Brzmiało nudno i fajnie, ale życie namalowało mi własny plan. Czasu na czytanie będzie mniej, a Was proszę o trzymanie kciuków. Przyda mi się wsparcie. Choćby i wirtualne.






26 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki! :D Chociaż sama chętnie też bym zapadła w jakiś sen zimowy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam zatem kciuki, niech się dzieje! Zarówno w styczniu, jak i całym roku :)
    Rzeczywiście sięgnęłaś po różnorodne lektury. W tym roku postawiłam na czytanie od czasu do czasu przewodników właśnie, ponieważ zawsze omijałam je szerokim łukiem. Czas coś zmienić i dać szansę także innym książkom ;)
    Jarmark w Berlinie wciąż przede mną. Może uda się w tym roku? :)
    Pomimo tego, że w Niemczech mieszkam to do Berlina mam tyyyyle kilometrów, że dopiero w ubiegłym roku odwiedziłam to miasto :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam nadzieję, że będzie się działo wyłącznie pozytywnie, bo na razie mój optymizm został wystawiony na niezłą próbę. ;)

      Ja mam nadzieję czytać głównie kryminały, podróżnicze i reportaże, ale nie wiem co z tego wyjdzie.

      Jarmarki w Berlinie są cudne. Sama zamierzam tam jeszcze wrócić, choć w tym roku chętnie pojechałabym w inne miejsce. Może Drezno, które obiecywałam sobie odwiedzić w zeszłym roku?

      A co do zwiedzania Berlina, ja też nie mam daleko, a nigdy nie zwiedziłam go tak porządnie. Tyle co przy okazji wizyty na jarmarkach. ;)

      Usuń
  3. W takim razie trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och 11 książek to bardzo imponujący wynik, ja nie mogę sobie wybaczyć, że tak często brakuje mi chwili na lekturę, w końcu to kwestia organizacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami kwestia organizacji, a czasami po prostu ma się za dużo obowiązków na głowie. :)

      Usuń
  5. Grudzień bogaty ....
    Czekam na podsumowanie.
    I trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, coś jest na rzeczy już od początku roku. To trzymam kciuki!
    Ale ten kocyk z króliczymi uszami chciałabym zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj, trzymaj, bo się sporo poplątało. :(

      Kocyk pewnie pojawi się w jakiejś notce. :)

      Usuń
  7. Trzymam kciuki, mam nadzieję, że dzieje się pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Niestety nie, ale mocno wierzę w to, że wszystko jest po coś i jakoś odwrócimy to złe w coś dobrego. :)

      Usuń
  8. Trzymam kciuki - niech się wszystko jakoś ułoży! Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Kciuki się przydadzą. :)

      Usuń
  9. Grudzień pod względem czytelniczym miałaś rewelacyjny! Przepiękne zdjęcia, szczególnie to z jarmarku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekam. Poza wtopą z książką o Japonii, było naprawdę nieźle. :)

      Usuń
  10. Meik Wiking Hygge. Klucz do szczęścia - chętnie bym przeczytała.
    Z filmów znam tylko Pittbula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta książka zauroczyła. Ciekawe czy Ciebie też by mogła. :)

      Usuń
  11. A mnie interesuje, czy będziesz kontynuowała wyzwanie, czy umarło śmiercią naturalną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pytałaś. ;)
      Napisałam Ci, że kolejnej edycji nie będzie.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...