czwartek, 29 grudnia 2016

Anna Janowska "Monsun przychodzi dwa razy"
[RECENZJA]

Anna Janowska
Monsun przychodzi dwa razy
Wyd. Muza
2016
304 strony
Podróżować można na różne sposoby i w różnym celu. Jedni podążają tropem znanych postaci, inni szlakiem zabytków, dla jeszcze innych najważniejsze są kulinarne doznania lub regularna dostawa zastrzyków adrenaliny.

Anna Janowska ruszyła śladem... pieprzu. Ale nie tylko on jest bohaterem jej książki Monsun przychodzi dwa razy, choć bez wątpienia w tej historii przypada mu główna rola.


Jedna książka, trzy miejsca


Anna Janowska. Podróżniczka, dziennikarka, fotografka. Właścicielka dwóch walizek, jednej już spakowanej, drugiej wciąż nierozpakowanej. Napisała książkę pachnącą przyprawami. Debiut, który jest efektem dziesięciu lat podróżowania.

W tym czasie, szlakiem przypraw dotarła na przeciwne krańce Oceanu Indyjskiego. Do Kerali w Indiach, skąd pieprz pochodzi. Na plażę Kappad, do Kalikatu i Koczinu dokąd w poszukiwaniu przypraw i korzeni dotarł Vasco da Gama, wytyczając drogę morską z Europy do Indii. I dalej, tropem starych szlaków handlowych, monsunowych wiatrów i gnanych nimi przez ocean łodzi dau, do Omanu, przez którego porty przez wieki przewijały się worki pełne przypraw. Stąd też pochodzili najlepsi żeglarze, nawigatorzy i najszybsze łodzie na świecie. Podróż prowadzi mnie wreszcie ku wybrzeżom Afryki, na pachnącą goździkami wyspę Zanzibar, dokąd jeden z sułtanów Omanu przeniósł niegdyś stolicę swojego kraju[1].

Jedna książka, trzy miejsca. Podróż szlakiem pieprzu odbywa się w czasie i przestrzeni. Ruszymy przez Keralę (Indie), Oman i Zanzibar, cofniemy się do epoki odkryć geograficznych. Autorka postanowiła zabrać czytelników nie tylko tam, gdzie obecnie pieprz się uprawia, ale i w przeszłość, tak istotną dla tego co tu i teraz.




Podróż szlakiem przypraw


Pieprz okazuje się doskonałym pretekstem do wyruszenia w podróż. Małe ziarenko, które na dobre zadomowiło się w naszej kuchni, ma swoją nie taką małą historię. Anna Janowska zabiera nas tam, skąd pieprz pochodzi i gdzie rośnie, opowiada o drodze, jaką jej bohater musiał przebyć kiedyś i musi przejść obecnie, by trafić do kuchni w różnych stronach świata. Dowiemy się co ma wspólnego z herbatą.

Autorka maluje przed nami kolejne kadry.

Półnadzy mężczyźni uderzają kijami w ziarna, by oddzielić je od szypułek. Czerwony pieprz moczy się w wodzie, by łatwiej było zdjąć z niego skórkę i otrzymać pieprz biały. Biznesmen z Kerali wspomina czasy "złotej ery pieprzu" ze smutkiem opowiadając o wielkiej suszy, spadku produkcji, o tym, że tamte dobre czasy już nie wrócą. Historia z sielskiego poszukiwania zamienia się w pieprzowy dramat. Główny bohater jest w niebezpieczeństwie[2].

Podróż szlakiem pieprzu zmienia się w wyprawę śladami innych przypraw. Ruszymy szlakiem kadzidła, trafimy na wyspę pachnącą goździkami, w nozdrza uderzy nas zapach wanilii.




Reportaże pełne zapachów


Anna Janowska miała ciekawy pomysł na temat swej samotnej podróży. W efekcie, pokazuje trzy różne regiony położone nad Oceanem Indyjskim, zależne od kaprysów pogody, a zwłaszcza tytułowego monsunu. Tego, który przychodzi dwa razy, studząc upał, przynosząc deszcz, przywracając do życia. Te trzy miejsca splecione są pieprzowym pnączem. Autorka odwiedza je, przy okazji dzieląc się anegdotami na ich temat. Czasami dotyczą one historii, innym razem współczesności. Podane są przystępnie, a całość lekko się czyta.

Monsun przychodzi dwa razy to pozycja dla miłośników podróży, ciekawostek dotyczących świata wokół nas oraz wielbicieli kuchennych szaleństw, które bez przypraw obyć się nie mogą. Reportaże z tego pachnącego świata przeplatane są fotografiami, dzięki którym okiem ich autorki, będziemy mogli spojrzeć na opisywany przez nią świat.

Pisarski debiut Anny Janowskiej to przyjemna lektura. Nie pieprzna, nie popieprzona, ale z pieprzem w roli głównej.






***

Książkę polecam
ciekawym świata
wielbicielom podróży
miłośnikom kulinariów
ciekawym skąd wziął się pieprz w naszych kuchniach

***

[1] Anna Janowska, Monsun przychodzi dwa razy, Wyd. Muza, 2016, s. 123.
[2] Tamże, s. 66.

***




18 komentarzy:

  1. Chyba nie dla mnie. Wprawdzie od dawna noszę się z zamiarem sięgnięcia po literaturę podróżniczą, ale może niekoniecznie zacznę od publikacji z pieprzem w roli głównej. Zwłaszcza że żadna ze mnie amatorka gotowania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa, po co ostatecznie sięgniesz. :D

      Ze mnie też żaden mistrz kuchni, delikatnie mówiąc. :P

      Usuń
    2. Sama jeszcze nie wiem, ale kilka książek zgromadziłam :)

      Usuń
  2. Pomysł na książkę podróżniczą faktycznie ciekawy. A jeżeli książkę czyta się dość lekko to chętnie zaryzykuję i dam szansę książce pani Janowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie wyprawy z pomysłem, ze słowem kluczem, z jakąś misją. :D

      Usuń
  3. Ooooo właśnie to, to, to, tego szukam! Mam ochotę na jakąś przyjemną literaturę faktu i przewiduje, że właśnie od tego zacznę. Ahhh, jak dobrze wrócić, tęskniłam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej lubię wchodzić na Twojego bloga, ponieważ zawsze masz recenzje książek, których sama w ogolę nie czytam i miło jest poznawać coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, moim sukcesem będzie, jak pod wpływem takiej recenzji, zdecydujesz się na lekturę książki. :D

      Usuń
  5. Lubię takie literackie podróże :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż poczułam zapach przypraw przed monitorem ;) To naprawdę musiała być przyjemna lektura!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko żebyś nie zaczęła kichać od tego pieprzu. :D

      Usuń
    2. To zdecydowanie nie byłoby porządne. Tyle później sprzątania... ;)

      Usuń
    3. Fakt. :D
      Jestem właśnie w trakcie przeprowadzki, więc wiem co znaczy dużo sprzątania. I nie jest to fajne. :D

      Usuń
  7. Chyba oszaleję, tyle ciekawych książek na mnie czeka, dlaczego doba nie trwa dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale mnie też by się przydała dłuższa. :D

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...