sobota, 14 stycznia 2017

Katarzyna Puzyńska "Dom czwarty"
[RECENZJA]

Katarzyna Puzyńska
Dom czwarty
Wyd. Prószyński i S-ka
2016
576 stron
Cykl Policjanci z Lipowa, tom 7

Jedni do Lipowa wracają (czyli ja), inni nagle stamtąd znikają (czyli Klementyna Kopp). Dziś o moim powrocie, a przede wszystkim cudzym zniknięciu. W końcu trudno, by zagadkowa nieobecność jednej z najważniejszych postaci cyklu Policjanci z Lipowa, Katarzyny Puzyńskiej, przeszła bez echa.


Gdzie jest Klementyna?


Ci, którzy mieli już okazję spotkać lipowską ekipę mundurowych, bez trudu zauważą, że tragiczne wydarzenia opisane w poprzednim tomie, bardzo odcisnęły się na ich psychice. Zwłaszcza Klementyna, Daniel i Emilia mocno zostali poturbowani przez los. Emilia jest w rozsypce, Daniel jest dość niepokojącą wersją dawnego siebie, a Klementyna, jak już wspomniałam - zniknęła.

Tym, którzy po raz pierwszy spotykają się z ekipą z Lipowa śpieszę wyjaśnić, że w przeciwieństwie do Daniela i Emilii, Kopp nie służy już w policji. Nadarzyła się jednak okazja, by rozruszać szare komórki i sprawić, że instynkt świetnej śledczej się nie zmarnuje. Z byłą policjantką kontaktuje się jej matka. Klementyna pakuje manatki i po raz pierwszy od czterech dekad, jedzie do rodzinnych Złocin, by rozwiązać sprawę pewnego morderstwa. I prawdopodobnie dotarłaby do prawdy o pewnym morderstwie, gdyby w ogóle dotarła do Złocin. Świadków jednak na to nie ma, podobnie jak samej Kopp.

Daniel i Emilia muszą na moment odłożyć na bok swoje osobiste problemy (co nie znaczy, że im się to uda) i w towarzystwie potencjalnej profilerki Weroniki udają się z wizytą do rodziców Klementyny. Im dłużej tam węszą, tym bardziej są pewni, że przepytywani mają zbyt wiele sekretów, by tak po prostu podzielić się prawdą. Coraz więcej wskazuje na to, że była policjantka jednak w rodzinne strony dotarła. Ale gdzie w takim razie przebywa i co jej się przytrafiło? Nie wiadomo.


Echo zdarzeń sprzed lat



Katarzyna Puzyńska, po raz kolejny udanie łączy wątki z teraźniejszości z historiami sprzed lat, które stoją u podstaw obecnych zdarzeń. Tym razem sięga dość mocno wstecz, bo cofa się nie tylko w niedaleką przeszłość kiedy to popełniono morderstwo, ale i do tragicznych wydarzeń z 1939 roku. To wówczas nad pobliskim Jeziorem Bachotek hitlerowcy zamordowali kilkuset Polaków. I niestety, nie jest to fikcja literacka, a okrutna prawda historyczna. Jaki związek ma tamta rzeź z tym, co współcześnie trapi mieszkańców Złocin? To jedno z tych pytań, na które odpowiedzi będziemy szukać w trakcie lektury Domu czwartego, siódmego tomu cyklu o policjantach z Lipowa.


Katarzyna Puzyńska, Kraków 2016



Muszę przyznać, że Katarzyna Puzyńska znów bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła (może powinnam się przyzwyczaić?). Udanie wplotła w fabułę kryminału tragiczne, rzeczywiste wydarzenia z przeszłości opisywanego regionu. Jestem pewna, że to dzięki niej wielu czytelników po raz pierwszy "usłyszało" o tym, co wydarzyło się nad Bachotkiem. Tak było choćby w moim przypadku. O dramacie sprzed lat autorka opowiedziała w sposób przejmujący, ale bez epatowania przemocą. Doskonale wie, ile trzeba powiedzieć, by oddać dramat tamtych zdarzeń. Przy okazji sprawiła, że stał się on początkiem innej, zupełnie współczesnej historii. Oto dowód na to, że nigdy nie wiadomo, kiedy uderzy w nas echo dawnych zdarzeń.


Jest moc, jest klimat!



Dom czwarty ma ten niepokojący klimat niedopowiedzeń i niepewności, który sprawia, że czyta się go z dreszczem emocji i podszytym zdenerwowaniem oczekiwaniem na to, z jakimi mrocznymi sekretami przyjdzie nam się jeszcze zmierzyć. A tych nie brakuje. Atmosfera jest gęsta, a bohaterowie mają wiele do ukrycia i niełatwo zachęcić ich do zwierzeń.





Postaci w tej powieści są bardzo dopracowane. Intrygujące, niejednoznaczne, wiarygodne. Uwielbiam w twórczości Katarzyny Puzyńskiej to, jak nakreślone są ich sylwetki, jak bardzo autorka przykłada się do tego, by wypadali naturalnie, bez względu na to, czy ma do opisania postaci pierwszego czy dalszego planu. Każda ma swoje charakterystyczne cechy, wzbudza nie zawsze jednoznaczne emocje, daje się poznać od różnych stron i nie przemyka chyłkiem przez fabułę, a zostawia znaczące ślady. Autorka te ślady wykorzystuje, by wpuścić czytelnika w maliny. Bawi się z nim, gmatwa, prowadzi wciągającą grę. Ujęła mnie też książką w książce, czyli pewnym cudnie grafomańskim fragmentem pewnej powieści, którą napisała jedna z bohaterek. 

Katarzyna Puzyńska równie umiejętnie tworzy klimat historii, dbając o to, by utrzymać czytelników w niepewności o dalsze losy bohaterów. Tu mamy m.in. stary, podupadły hotel, w którym deski trzeszczą, sprzęty nie zawsze działają, a goście są raczej zjawiskami rzadkimi i budzącymi zdumienie. Do tego dochodzą takie "atrakcje" jak bezczelny karzeł z mrocznym sekretem (choćbym nie chciała, wyobraźnia podsuwała mi przed oczy serialową postać Tyriona Lannistera) czy niepokojące graffiti zdobiące niektóre ściany Złocin. Atmosfera jest tu gęsta.




Będzie nagroda?



Dom czwarty jest kryminałem mrocznym i intrygującym. Autorka nie waha się przed wplataniem w dialogi czy opisy wulgaryzmów, tworzy historię niebanalną z interesującym rozwiązaniem, mistrzowsko wodzi czytelnika za nos i pokazuje jak ciężkie przeżycia mogą odbić się na charakterze i postawie człowieka. 

Świetna rzecz, krótko mówiąc. Dla mnie to murowana nominacja do Nagrody Wielkiego Kalibru. A może i sama nagroda.

***

Książkę polecam
miłośnikom kryminałów
szukającym tajemnic rodzinnych w powieściach
wielbicielom intrygujących śledztw
ceniących dopracowanych bohaterów


***

Cykl Policjanci z Lipowa:
1. Motylek
2. Więcej czerwieni
3. Trzydziesta pierwsza
4. Z jednym wyjątkiem
5. Utopce
6. Łaskun

Zobacz też:

Katarzyna Puzyńska na blogu




28 komentarzy:

  1. Bardzo mnie ciekawi ten cykl będę musiała koniecznie przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedynie "Motylka", ale cykl chcę kontynuować. Drugą część mam już zakupioną więc niedługo się za nią zabiorę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam komplet, ale po te pierwsze wciąż jeszcze nie sięgnęłam.

      Usuń
  3. Póki co jestem na etapie "Motylka" i pierwsze podejście zakończyło się przerwaniem lektury. Ale miałam wtedy potężną niemoc czytelniczą, więc nie zwalam winy na książkę i na pewno jeszcze spróbuję, zwłaszcza że z opinii wynika, że cykl pięknie się rozwija. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam, że im dalej tym lepiej, więc troszkę boję się wracać do początku. W każdy razie - trzy ostatnie tomy są świetne! Koniecznie musisz zrobić drugie podejście. :)

      Usuń
  4. Na razie zatrzymałam się na 3 tomie serii. Objętość 4 tomy (chyba z 800 stron) jakoś osłabiły moje chęci, ale Twoja recenzja "Domu czwartego" jest tak zachęcająca, że chyba jednak wrócę do Puzyńskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, szybko się czyta. I warto. :)

      Usuń
  5. Ja uważam tę serię za odkrycie ubiegłego roku. Przy każdym kolejnym tomie(a pożyczam również koleżance z pracy i później omawiamy), mam to co Wy macie z Mrozem, uważam, że każda kolejna książka Kasi Puzyńskiej to ta najlepsza, a później ona pisze następną książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie książki Remigiusza są dość nierówne. Tzn. każdy znajdzie w nich coś dla siebie, ale nie jest tak, że kolejne podobają mi się bardziej. :)
      Za to mam tak z książkami Kasi tak właśnie mam, ale na razie tylko w przypadku trzech ostatnich. ;)

      Usuń
  6. Dla mnie "Utopce" i "Łaskun" były jednak lepsze, ale nie znaczy to, że "Dom czwarty" jest złą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba nie potrafię wybrać. Każda mi się bardzo podobała, każda kolejna niby bardziej nawet niż poprzednia, ale gdybym miała z całą pewnością powiedzieć, która jest najlepsza, to bym nie umiała. ;)

      Usuń
  7. Muszę poznać tę serię koniecznie, chociaż czytałam niedawno dwie recenzje, w których była wzmianka o tym, że autorka ma skłonność do powtarzania tych samych fraz i zwrotów. Trochę się obawiam, że będzie mnie to irytować, ale mimo tego sięgnę niedługo po pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to chyba było o pierwszym tomie? Albo którymś z pierwszych. Też widziałam takie opinie, ale dotyczące właśnie początkowych tomów, których jeszcze nie czytałam. :)

      Usuń
    2. Tak, to było o pierwszych dwóch częściach chyba, więc możliwe, że potem styl autorki się poprawił :)

      Usuń
    3. Podobno tak. Porównania nie mam, ale tym trzem tomom, które czytałam, nic nie mogę zarzucić.

      Usuń
  8. Aż wstyd się przyznać, że jeszcze nie czytałam żadnej powieści Puzyńskiej. Czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd może nie, ale nadrobić warto. :)

      Usuń
  9. Do książek Pani Puzyńskiej jeszcze nie dotarłam, ale z pewnością to nadrobię ;-) Obecnie nadrabiam (nareszcie!) Zygmunta Miłoszewskiego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie został do przeczytania "Gniew". ;)

      Usuń
  10. Czekam... Książka zaklepana w bibliotece!

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno przeczytam, jeszcze też "Łaskun" też mi został do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam tylko drugi tom, ale mam w planach też pierwszy. potem zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To już siódmy tom, a ja po raz kolejny naiwnie myślałam, że przewidziałam zakończenie. Kolejnym razem już nie dam się na to nabrać :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...