piątek, 10 sierpnia 2018

Romain Puértolas
"Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea"
[RECENZJA]




Dla przybysza z kraju zachodniego o nachyleniu demokratycznym pan Ikea wykoncypował co najmniej dziwny pomysł handlowy: przymusowe zwiedzanie swojego sklepu.
Jeśli zatem klient chciał się dostać do magazynu samoobsługowego na parterze, musiał wejść na piętro, przebyć długaśny, ciągnący się bez końca korytarz, który się wił między sypialniami, salonami i kuchniami pełniącymi rolę ekspozycji, przy czym co jedno, to piękniejsze, minąć kuszącą restaurację, zjeść parę klopsików lub wrapy łososiowe i dopiero potem udać się do działu sprzedaży, by zrealizować zakupy. Co mniej więcej wyglądało tak, że osoba, którzy przyszła po trzy śrubki i dwie nakrętki, wychodziła cztery godziny później z kuchnią w pełni wyposażoną i porządną niestrawnością[1].


Powieść niedoszłego fryzjera-trębacza


W moim prywatnym rankingu najdziwniejszych tytułów książek Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea zajęła bardzo wysokie miejsce. Treść jest dokładnie taka, na jaką wskazuje tytuł. Niezwykła, zakręcona, z fakirem w roli głównej oraz z szafą w roli, której producent raczej dla niej nie przewidywał. W przeciwnym razie, wyposażyłby ją w prowiant, toaletę, klimatyzację i do zapasowych kołków czy innych wkrętów dorzucił wi-fi.

Jeśli przed lekturą czytelnik przyjrzy się życiorysowi autora, to w pewnym stopniu przygotuje go na to, co kryje treść powieści. Romain Puértolas mieszkał to we Francji, to w Hiszpanii, to w Anglii. W dzieciństwie nie marzył o tym, by być policjantem czy strażakiem, lecz... fryzjerem-trębaczem. A przynajmniej tak głosi nota biograficzna, którą opatrzona jest książka. W niej też przeczytamy, że francuski pisarz, nim w końcu doczekał się zielonego światła od wydawcy (a łatwo nie było) wcześniej był: didżejem turntablistą (to jest ten moment, kiedy musiałam zajrzeć do słownika, bo mój własny ubogi był w słowo turntablizm), kompozytorem-wykonawcą, nauczycielem języków obcych, tłumaczem, stewardem, magikiem, na koniec spróbował szczęścia w rozcinaniu pań w austriackim cyrku. Z jakim efektem - tego nota nie głosi.

Czy teraz czujecie się gotowi na to, co czeka was w czasie lektury? Jeśli kiwacie głowami na tak, oszukujecie sami siebie.

O tym jak fakir kupował łóżko w Ikei


Naszym głównym bohaterem będzie Pooshyanoghart Ocoordhay. Tak, wiem. Teraz próbujecie to przeczytać na głos i zastanawiacie się, dlaczego autor nie nazwał swojego (h)induskiego bohatera Dulal albo Amrit. Na szczęście autor, we współpracy z tłumaczami (powieść przetłumaczono na ponad 30 języków), rzuca czytelnikom koła ratunkowe. Imię bohatera, wedle ich wskazówek można przeczytać na przykład: Powsinoga Okurde. Prawda, że od razu lepiej? Przy okazji w dwóch słowach oddaje charakter bohatera i reakcję czytelnika na jego przygody.

Powsinoga jest fakirem, który dzięki finansowemu wsparciu swych miejscowych fanów, wsiada do samolotu i leci do Paryża. Przepaskę biodrową w kształcie pieluchy zamienił na szpanerski garnitur, pożyczył krawat, a włosy, bakterie i wszy schował pod turbanem. Cel? Zakupy! Fakir leci po nabijane gwoździami łóżko z Ikei, za które zamierza zapłacić... Nie, więcej nie zdradzę.

Dodam jeszcze tylko, że jego wyprawa na Paryżu się nie skończy, sposób przemieszczania się będzie miał dość oryginalny, zaprzyjaźni się z pewnym nielegalnym emigrantem, a ścigać go będzie gniew starego Cygana. Lekko nie będzie, zabawnie - i owszem.

Humor. ciepło i nadzieja


Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea to szalona komedia jakich w literaturze mało (albo ja o ich istnieniu nie wiem, uparcie tkwiąc z nosem w kryminałach). Jest duża szansa, że jeśli polubiliście twórczość Jonasa Jonassona (patrz: Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął oraz Analfabetka, która potrafiła liczyć), polubicie także powieść Romaina Puértolasa, który poczucie humoru ma dość podobne.

Po tej lekturze możecie spodziewać się właściwie wszystkiego. Fakir-oszust co rusz pakuje się w absurdalne sytuacje, a komedia omyłek i pasmo zbiegów okoliczności zdają się nie mieć końca. W tle zmieniają się plenery, choć Pooshyanoghart turystą jest raczej marnym. Ma wprawdzie okazję zobaczyć kawał obcego mu świata, ale jest zbyt zajęty jest pakowaniem się w kolejne kłopoty, by móc w Barcelonie obejrzeć Sagradę czy w Rzymie zwiedzić Koloseum.

Powieść Francuza to jednak coś więcej niż zwariowana komedia z nietuzinkowym bohaterem. Romain Puértolas podtrzymuje teorię, że podróże kształcą i często są także podróżami wgłąb siebie. Otwierają oczy, umysł. Tak właśnie będzie w tym przypadku. 

Nie rodzimy się równi, nie mamy tych samych szans. O tym przekonają nas bohaterowie, o tym przekonuje życie. Cygański taksówkarz, nielegalny emigrant z Afryki, gwiazda wielkiego ekranu, hinduski stróż prawa legalnie zamieszkujący Wielką Brytanię - to tylko kilka postaci reprezentujących różne, zazębiające się jednak światy. Kolejne spotkania i przygody rodzą refleksje, a przekaz autora jest jasny: wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy podobne nadzieje, pragnienia, obawy, potrzeby i dobrze by było, gdybyśmy ludzi widzieli w sobie nawzajem. Oczywiście ten piękny przekaz jest przekazem uproszczonym, ale trafia do serca.

Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea absurdalnym humorem bawi do łez, a przy tym ma w sobie sporo ciepła, garść nadziei i mnóstwo dobrej energii. Niedawno fakir zagościł też na ekranach kin. Warto więc przeczytać lekturę przed seansem.

Pooshyanoghart miał trochę szczęścia. Odbył dziewięciodniową niezwykłą podróż, podróż do swego wnętrza, która go nauczyła, że dopiero odkrywszy, iż gdzie indziej istnieje co innego, można się stać kimś innym[2].


Romain Puértolas
Niezwykła podróż fakira, który 
utknął w szafie Ikea

Wyd. Sonia Draga
2015
240 stron



[1] Romain Puértolas, Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea, przeł. Bożena Sęk, Wyd. Sonia Draga, 2015, s. 21.
[2] Tamże, s. 226.




10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Uuuu... Wiele tracisz. :P Fakirowi jest smutno. :P

      Usuń
  2. Nie przepadam za takimi ksiązkami, ale recenzje wszystkich książek, które prezentujesz bardzo chętnie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, dziwaczny tytuł, a na dobry humor i energię zawsze mam chęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem dobrze jest odpocząć od mroczniejszych historii. :)

      Usuń
  4. Na poprawę humoru w deszczowy letni dzień, jak znalazł !

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...