poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Bo to co dobre, szybko się kończy
* barcelońskie przechadzki kulturalne *

pozowanie w stylu azjatyckiej turystki
Barcelona, Poble Espanyol, 2014

Tydzień temu wydawało mi się, że tydzień to bardzo dużo. Teraz już wiem, że wcale tak nie jest, a przynajmniej nie w sytuacji, gdy człowiek ma urlop i spędza go w sposób niemal idealny, czyli słaniając się na nogach wędruje z miejsca na miejsce, by zachłannie obejrzeć jak najwięcej.


Pomysł powrotu do Barcelony okazał się strzałem w dziesiątkę. I, jak się okazuje, nadal mamy tam po co wracać. Jeszcze tyle miejsc jest do odkrycia!

To był intensywny tydzień. Dzięki temu, że w tym roku lądowaliśmy na lotnisku w Gironie, a nie - tak jak w zeszłym - na El Prat w Barcelonie, zwiedziliśmy przeuroczą Gironę oraz wybraliśmy się do kilku innych katalońskich miejscowości: Besalú (które wypatrzyłam na blogu Ireneusza Gębskiego), Figueres (odkrytym częściowo dzięki książce Renaty Kosin), a także położonych na Costa Brava Cadaqués i Port Lligat.

W samej stolicy Katalonii spędziliśmy cztery i pół dnia. Wykorzystaliśmy je maksymalnie, choć czasami pogoda nas zaskakiwała krzyżując plany. Nie wszystkie punkty z listy udało się "odhaczyć", ale za to wiele innych dopisało się do niej znienacka, jak choćby fantastyczny koncert rumby catalana, na jaki przypadkiem trafiliśmy udając się do lokalu La Rumbeta, polecanego przez Remigiusza Mroza. I pomyśleć, że szliśmy tam tylko po to, by zjeść patatas bravas, rodzaj tapas, na który miałam szaloną ochotę po lekturze książki Przystanek Barcelona Katarzyny Wolnik-Vera. Inna z niedawno czytanych książek, Do zobaczenia w Barcelonie Anny B. Kann, natchnęła mnie do poszukiwań rzeźby pewnego kota, Diamentowy Plac Mercé Rodoredy do odnalezienia pomnika Colomety, a Cień wiatru Carlosa Ruiza Zafóna - do wyprawy niebieskim tramwajem na Tibidado. Kolejną z inspiracji do zwiedzania Barcelony, okazał się film Pachnidło. Zdjęcia do niego kręcono m.in. w Parku Labiryncie Horta oraz Poble Espanyol. 

Połączenie podróżowania z kulturą - to lubię najbardziej. Bez żalu zrezygnowałam więc z plaż i przesiadywania w parkach, wybierając intensywne zwiedzanie i zaglądając do muzeów. Rekin pływający nad głową, niesamowite wnętrze świątyni Sagrada Familia, muzeum miniatur, w którym ową świątynię obejrzałam wymalowaną na... główce od szpilki, szalone wizje Salvadora Dalego czy muzeum kina - oto mój mały raj, trawiony co prawda w pośpiechu, ale za to popity mohito i sangrią.

O tym wszystkim i o wielu innych przeżyciach (m.in. o tym jak prawie okradła nas pewna parka w parku oraz o fieście, która od piątku trwa w dzielnicy Gracia) na pewno Wam jeszcze opowiem). Zrobiłam ok. 4 tys. zdjęć i możecie być pewni, że przez najbliższy rok, co jakiś czas będę Was nimi męczyła (no dobra, może nie wszystkimi, ale jednak...).

Na koniec, chciałam zameldować, że przez ostatni tydzień nie przeczytałam ani jednej książki. To tylko świadczy o tym, że to był naprawdę udany wyjazd.

54 komentarze:

  1. Oj takiego relaksu, resetu psychicznego, absolutnie, masakrycznie, niesamowicie wam zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relaks to nie był, bo na nogach byliśmy po kilkanaście godzin dziennie, ale za to było świetnie! :)

      Usuń
  2. Już się cieszę na kolejne notki :) Barcelona to miasto, które pragnę odwiedzić od lat. W tym roku na pewno się to już nie uda, ale zamierzam przynajmniej odwiedzić to miasto dzięki książce "Przystanek Barcelona" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco zachęcam do lektury, a później do pakowania walizek. :)

      Usuń
  3. Wyjazd widać, że udany, skoro nic nie czytałaś, tyle zwiedziłaś i zdjęć narobiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle co odrobinę w samolocie. Pogoda mogłaby być ciut lepsza, ale ogólnie było super! :)

      Usuń
  4. Do Barcelony można powracać wiele razy i za każdym odkrywać coś nowego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wciąż mam długą listę miejsc, które chciałabym zwiedzić.

      Usuń
  5. Ach zazdroszczę :) piękne wakacje, teraz będę wyczekiwać Twoich zdjęć :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Będzie co wspominać:) Wyjazd musiał być super i też po ukochanej Barcelonie chodziłabym do upadłego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze więcej świetnych wspomnień niż z zeszłego roku. :)

      Usuń
  7. Bardzo podoba mi się Twój pomysł na podróżowanie :) Też chciałabym się w przyszłości wybrać w taką wyprawę, podczas której będę szukać w danym miejscu tego, o czym przeczytałam w książkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie poszukiwania to świetna sprawa. Podobała mi się np. wycieczka Ani Urbańskiej po Londynie śladami serialowego Holmesa.

      Usuń
  8. Nieprawda, że nie przeczytałaś ani jednej książki.
    Czytałaś ponownie te, które były Ci przewodnikiem w wędrówce po Barcelonie, której Ci zazdroszczę, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te przeczytałam przed wyjazdem. ;) W czasie podróży czytałam tylko w samolocie i akurat ta lektura z Barceloną nie miała nic wspólnego. :)

      Usuń
  9. Ja mam ostatnio dużo obowiązków, więc bardzo zazdroszczę wyjazdu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, niestety tak to czasem jest. Ale urlop potrzebny jest każdemu, choćby i spędzony nad pobliskim jeziorem. Żeby nie paść, od czasu do czasu trzeba ładować akumulatory.

      Usuń
  10. Super :) Czekam na relacje! A co z ta pogoda bylo nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo chmur, czasem nawet deszcz, a to utrudniało robienie zdjęć, choć do zwiedzania pogoda była bardzo dobra, bo nie tak upalna.

      Usuń
    2. W Hiszpanii? W sierpniu? Co się dzieje z tym klimatem... Podobno we Włoszech też w tym roku nie ma szału...

      Usuń
    3. Sprawdzałam pogodę na ten tydzień i też bez szału. Nie da się tego porównać z ubiegłorocznymi upałami.

      Usuń
  11. A kota znalazłaś? Bo jak znalazłaś i masz zdjęcie, to chciałabym zobaczyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam. ;) Nawet dwa razy, bo za pierwszym było już dość ciemno, więc wróciłam tam poprawić zdjęcie. Postaram się wrzucić je na Facebooka. :)

      Usuń
  12. O, ale super! Udało Ci się fajnie spędzić urlop, to cieszy. Pokazuj zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza partia już jest. A będzie ich sporo. :P

      Usuń
  13. Oho, czekam na fotki i ciekawostki:
    A tak, czas na urlopie mija nie wiadomo kiedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błyskawicznie. Wierzyć mi się nie chce, że w poniedziałek śmigam już do pracy. :(

      Usuń
  14. Ładnie wyszłaś na zdjęciu ;)) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo, bo zwykle do publikacji nadaje się jedno zdjęcie na kilkadziesiąt. :D
      Dziękuję. :)

      Usuń
  15. Zazdroszczę, tak po prostu zazdroszczę;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. Wypoczywam dopiero teraz. W Barcelonie nie było na to szans. :D

      Usuń
  17. ja potrzebuję relaksu i będę się relaksować od środy;))) fajnie, że wyjazd był udany;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, bo mój relaks już się kończy. ;)

      Usuń
  18. Szybko minął ten tydzień, ale niecierpliwie czekam na zdjęcia i relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli będą się pojawiać. Pierwsza już jest. ;)

      Usuń
  19. W tym roku też zaliczyłem wyjazd zagraniczny, ale trochę bliżej (do Niemiec) i mniej wędrowny, a i zdjęć tyle nie narobiłem, bo nie umiem i wolę nie tykać się aparatu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia to fajna pamiątka, więc dobrze jest się zaprzyjaźnić z aparatem. A Niemcy chciałabym zwiedzić. Np. Berlin i Bawarię.

      Usuń
  20. Super, że wyjazd okazał się udany :)) Aż samej zachciało mi się intensywnie zwiedzać :) Czekam na te zdjęcia i ciekawe opowiastki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak oglądam cudze zdjęcia, to też zawsze mam ochotę pakować walizkę. :D

      Usuń
  21. W Besalu i Figueres też byłam kilka lat temu, i mieszkałam wtedy właśnie w Gironie. Rzeczywiście bardzo ładne miasto :)

    To jak się czyta książki na wyjeździe to znaczy, że wyjazd jest nieudany? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet się nie spodziewałam, że tyle tam chodzenia. I niekończąca się liczba schodów. :P

      Dla mnie tak, bo to znaczy, że na miejscu nie miałam innych atrakcji. A nie po to jadę w obce miejsce, by czytać. :P

      Usuń
    2. Ja mam trochę czasu na czytanie, czyli od kilku dni dozuję sobie jedną książkę (na plaży i wieczorami), ale nie uważam, by wyjazd był nieudany :P

      Usuń
    3. Co kto lubi. Ja czytałam tylko w samolocie. Na miejscu nawet w pociągu czy autobusie szkoda mi było czasu, bo wolałam obserwować to, co za oknem. :D

      Usuń
    4. Ja niestety poczytać sobie w drodze nie mogłam (ani w jedną ani w drugą stronę), chyba że posłuchać audiobooków, choć pewnie nic bym z lektury nie zapamiętała. Pozostawała tylko muzyczka :P

      Usuń
    5. Też dobrze. Można sobie pośpiewać przy okazji. ;)

      Usuń
  22. ahhh, ja chcę do Hiszpanii :)) Muszę w przyszłym roku udać się do Barcelony, bo ciągle tak kusisz, że szok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj skarbonkę, wrzucaj kasę i jedź. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...