wtorek, 31 października 2017

Karolina Wilczyńska "Dom pełen słońca"
[RECENZJA]

cykl Stacja Jagodno, tom 6




Często coś jest zupełnie inne niż na pierwszy rzut oka wygląda. Czasami warto zaryzykować, zaufać swojej intuicji. Prawdziwa sztuka to stworzyć coś pięknego, kiedy wszyscy już spisali to na straty[1].




Związek do renowacji?



Ledwie skończyłam Życie jak malowane, a już znów wróciłam do Jagodna, ciekawa co tym razem Karolina Wilczyńska przygotowała dla swoich bohaterów. 

W szóstym tomie Stacji Jagodno do grona dobrze nam znanych bohaterów dołączyła Sylwia. Kobieta należy do tych szczęściarzy, dla których praca jest jednocześnie pasją. Przywraca blask starym meblom, wkładając w to całe serce. Do Jagodna pasuje więc idealnie, bo praca przy remoncie dworku trwa i czas przygotować pokoje dla gości. Choć Sylwia w pracę angażuje się ogromnie i od razu widać, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu, to jednak nie wszystko w jej życiu układa się równie dobrze, a do pełni szczęścia jeszcze nieco brakuje. 

Kryzys wkroczył w jej związek z pewnym mężczyzną, zdawałoby się, że idealnym. Im bardziej o nim myśli, tym częściej dochodzi do wniosku, że dała zamknąć się w złotej klatce i nie tak wyobraża sobie partnerstwo. Na wsparcie nie ma co liczyć, bo ani jej rodzina, ani bliscy Piotra nie są przychylni ich uczuciom. Czy magia Jagodna zadziała i tym razem? A może kobieta znajdzie miłość gdzie indziej?


Rozmowa to podstawa



Nie zawsze warto się upierać. Czasem lepiej ustąpić. Chora duma to najgorszy doradca[2]

Również u pozostałych bohaterów nie wieje nudą. Związki międzyludzkie do łatwych nie należą, zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi zraniona duma czy strach przed ujawnieniem wstydliwych sekretów. Ten i ów będzie miał z tym problem. Niełatwo wybaczyć, niełatwo się przełamać, niełatwo walczyć o uczucie, gdy druga strona uderza na oślep broniąc się w ten sposób przed zranieniem.

Tak jak w poprzednich tomach cyklu Stacja Jagodno, tak i w Domu pełnym słońca Karolina Wilczyńska wplata w fabułę szereg życiowych problemów. Od kompleksów związanych z wychowaniem na wsi przez związek ze starszym mężczyzną po współuzależnienie. Swoim zwyczajem, rozpracowuje je krok po kroku po raz kolejny pokazując, jak ważna jest szczera rozmowa zamiast dąsów, awantur czy milczenia. 

Trochę czasu spędzimy z bohaterami włócząc się po Borowej i okolicach, trochę spacerując po Kielcach. Autorka opisuje te miejsca w taki sposób, że nie ma wątpliwości co do tego, że są one bliskie jej sercu. A przez to stają się bliższe i czytelnikom.


Odpędzić burzowe chmury



Dom pełen słońca trzyma poziom. Znów można liczyć na życiowe problemy, które nie są nie do rozwiązania, znajdziemy sporo ciepła, czasem trudnych momentów, ale przede wszystkim pozytywnych emocji. Jest uroczo, przyjemnie, ale nie zawsze różowo. Na szczęście nawet najciemniejsze chmury udaje się rozpędzić. Czasem rozwiązywanie problemów przychodzi może trochę zbyt łatwo (wątek rozwodu Kaśki zapowiadał się na bardziej burzliwy, tymczasem rozeszło się po kościach), ale taki już urok tej serii. Ma pocieszać, podnosić na duchu, pokazywać, że można znaleźć wyjście z wielu sytuacji, jeśli otworzymy się na druga osobę zamiast ślepo upierać się przy swoim. 

Czasami jest nad wyraz zabawnie, a w tym wypadku ciężar rozbawiania czytelników wziął na siebie szarmancki Anglik, który zamierza udowodnić, że nie jest tylko wymuskanym elegancikiem, ale także prawdziwym mężczyzną, co to żadnej pracy się nie boi. Osobiście najbardziej byłam ciekawa wątku hrabianki Zuzanny, jednej z sióstr zamieszkujących remontowany dworek. Od pewnego momentu jest to moja ulubiona postać. Szorstka, ironiczna, niedostępna, ale intrygująca, z wielkim sercem i sekretem, który w końcu wyjdzie na jaw.

Podoba mi się w tej serii to, że wspomniana łatwość rozwiązywania problemów nie wiąże się z tym, że bohaterom owe rozwiązania same spadają z nieba, ale z tym, że wokół są ludzie gotowi nieść wsparcie, podsunąć pomysł, pomóc w realizacji. Sukces jest efektem pracy, nie jałmużny.

Dom pełen słońca wpisuje się w klimat poprzednich tomów. Jeśli lubicie ciepłe, pokrzepiające powieści, to znak, że i wy powinniście wybrać się do Jagodna.


Karolina Wilczyńska
Dom pełen słońca
Wyd. Czwarta Strona
2017
320 stron



[1] Karolina Wilczyńska, Dom pełen słońca, Wyd. Czwarta Strona, 2017, s. 208.
[2] Tamże, s. 257.



Zobacz też:

Cykl Stacja Jagodno 

Inne





21 komentarzy:

  1. Czyutałam pierwsze cztery tomu, nie wiedziałam, że ukazały się następne. Muszę po nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatnio odkrywam polskich autorów a w zasadzie autorki. Od wieków od nich stroniłam z uwagi że nie miałam miłych doświadczeń. Zatraciłam się w literaturze zagranicznej i to był błąd, który obecnie powoli naprawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy błąd, ale zdecydowanie warto poznać twórczość naszych pisarzy. Mamy naprawdę sporo interesujących nazwisk reprezentujących różne gatunki.

      Usuń
  3. Wstyd mi, ale nie czytałam jeszcze tej serii.Postaram się nadrobić.:)

    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, czemu wstyd? Nie da się przeczytać wszystkiego.

      Usuń
  4. Przydałaby się ta powieść, by rozwiać te chmury krążące od kilku dni:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam i raczej nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, jeżeli to już szósty tom, to chyba czas rozejrzeć się za tą serią :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie cztery pierwsze tomy były rewelacyjne, piąty i szósty już są nieco słabsze moim zdaniem. Bardzo polubiłam Anglika, a hrabianka Zuzanna również należy do moich ulubionych bohaterek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najmniej podobał się czwarty. Zbyt cukierkowy jak dla mnie. A Anglik jest najlepszy w ostatnim tomie. Rozbroił mnie. :P

      Usuń
  8. Może w końcu uda mi się sięgnąć po tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie wysiądę na stajo Jagodno, bo uwielbiam takie opowieści:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie zapoznałabym się z cyklem Jagodno :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...