poniedziałek, 9 października 2017

Carlos Ruiz Zafón "Labirynt duchów"
[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

Cień wiatru
Cmentarz Zapomnianych Książek, tom 4



Pod tytułem była dwustronna ilustracja wykonana piórkiem i tuszem. Obraz przedstawiał upiorne miasto, w którym budynki miały twarze, a chmury prześlizgiwały się pomiędzy dachami niczym węże. W powietrzu unosiły się dymy z ognisk i stosów. Nad miastem dominował ogromny płonący krzyż na jednej z pobliskich gór. Alicja rozpoznała na ilustracji obraz Barcelony. Była to jednak Barcelona inna. Barcelona przeistoczona w dręczący koszmar widziany oczyma dziecka. Przerzuciła kolejne strony i zatrzymała się na ilustracji przedstawiającej świątynię Sagrada Familia. Na rysunku bryła budowli zdawała się ożywać: niedokończona katedra pełzała niczym smok, a cztery wieże fasady Narodzenia Pańskiego wiły się, wyciągając ku niebiosom z siarki paszcze ziejące ogniem.*



Oczekiwanie


Czekałam na ciebie, Labiryncie duchów. Czekałam nawet wtedy, kiedy nie miałeś jeszcze tytułu, a ja nawet nie miałam pojęcia czy powstaniesz. Czekałam na ciebie mają w pamięci emocje ukryte na kartkach Cienia wiatru, powieści, dzięki której pokochałam Barcelonę jeszcze zanim po raz pierwszy zgubiłam się w plątaninie jej ulic. Czekałam, nawet gdy Gra anioła mnie nieco zawiodła. I później, gdy patrzyłam na Montjuïc nie widząc już w fortecy atrakcji turystycznej, a miejsce przerażające, wypełnione bólem, strachem, krzykami cierpiących. Tak, byłam wtedy po ponownej lekturze Więźnia nieba

Czekałam na ciebie, Labiryncie duchów. Cała byłam pełnym nadziei oczekiwaniem. Jesteś ostatnią cegiełką zamykającą tę historię. Teraz zostaną mi już tylko powroty. Na Cmentarz Zapomnianych Książek, do księgarni Sempere i Synowie, na Aleję Tibidabo i do wielu innych miejsc. Często niebezpiecznych, tajemniczych, obiecujących dreszcz emocji.

Zrobiło się niepokojąco sentymentalnie. Zajrzyjmy więc do powieści.




Ostatnie zlecenie



Pięć lat czekania i jest. Carlos Ruiz Zafón zamyka tetralogię Cmentarz Zapomnianych Książek tomem Labirynt duchów. To ostatnia okazja, by przejechać się Błękitnym Tramwajem z Danielem Sempere, odwiedzić jego ojca, Juana, w jego klimatycznej księgarni czy uśmiechnąć się słysząc życiowe mądrości Fermína. Wracają dobrze nam znani bohaterowie, ale i pojawiają się nowi. Wśród nich żyjąca i pracująca w Madrycie Alicja Gris, której przybycie do Barcelony zburzy spokój Daniela i jego bliskich.

Przed laty przecięły się ścieżki Alicji i Fermína, przyjaciela rodziny Sempere. Gris była wówczas dzieckiem, a w Barcelonie wybuchła wojna. Teraz mamy 1959 rok, Alicja wyrosła na kobietę piękną, inteligentną i... niebezpieczną. Pracuje jako agentka i doskonale sprawdza się w tej roli. Mimo towarzyszącego jej bólu powodowanego przez wojenną kontuzję, w tym fachu mało kto może jej dorównać. Najnowsze zlecenie ma być ostatnim, jakiego się podejmie, ale - jak się okaże - także i najbardziej niebezpiecznym. Dotyczy zniknięcia ministra kultury, Mauricia Vallsa, mężczyzny, którego życie nie jest wolne od mrocznych tajemnic, a życiorys kryje takie punkty jak posada dyrektora w więzieniu na barcelońskim Montjuïc. Znaleziony w domu ministra tom serii książek Labirynt duchów jest jednym z bardziej zagadkowych wątków śledztwa, które poprowadzi Gris i jej partnera z policji prosto do serca Katalonii.


Mrok i tajemnice



Labirynt duchów to blisko dziewięć setek stron i sporo wątków. W tle trochę Madrytu i mnóstwo Barcelony. Wszystko skąpane w klimacie tajemnicy i sporej dawki mroku. Ten kryje się nie tyle w zaułkach miast, co w ludzkich duszach. Carlos Ruiz Zafón zaczyna od wybuchu wojny domowej, kończy na śmierci Franco, więc czas akcji przypada na okres bardzo trudny, pełny niepokojów, przemocy, podziałów, ludzi zdolnych do niewyobrażalnych okrucieństw. Autor nie ucieka w fikcję całkowicie zapominając o rzeczywistości. Tło tworzą zdarzenia znane z historii (przerażające jest to, że prawda o pewnym procederze, którą odkryła Alicja nie jest wytworem fantazji autora) i miejsca, które znajdziemy na mapie, dzięki czemu podróż śladami bohaterów jest jak najbardziej realna. 

Główna intryga ma mocne zabarwienie kryminalne. Będzie tajemniczo i niebezpiecznie. Poleje się krew, a krzyki bólu będą obijać się echem o ściany barcelońskich kamienic i willi. Tajni agencji prowadzą swoje tajne śledztwa, a mundurowi nie wahają się przed sięgnięciem po najbardziej okrutne metody, by wydobyć prawdę z przesłuchiwanym lub ukarać tych, którzy psują im szyki. Zaginięcie polityka to zaledwie czubek góry problemów, z jakimi zmierzą się bohaterowie, a sekrety, które przy okazji wyjdą na jaw, dotkną ich także prywatnie. 

W Labiryncie duchów nie zabraknie miejsca na historie miłosne, piękne i tragiczne. Czasem pojawi się i powód do uśmiechu, bo znajdzie się tu kilka postaci o ciętym języku, humorystycznym usposobieniu, biegle posługujących się frazami zaprawionymi ironią. Wśród bohaterów wyróżniają się rubaszny Fermín i niejednoznaczna Alicja (która bierze na swoje barki rolę wiodącej postaci i myślę, że wychodzi jej to na tyle świetnie, że zasługuje na osobną opowieść, zwłaszcza, że akurat jej wkroczenie w życie rodziny Sempere wydaje mi się wątkiem stworzonym odrobinę na siłę). Także wielu innych bohaterów zapada w pamięć, nawet jeśli ich role nie są przesadnie rozbudowane. Rozczarowuje kreacja postaci Daniela, mdła i nijaka.


El Pinar


Dekadencka atmosfera, filmowe kadry



Cieniem wiatru Carlos Ruiz Zafón zaprosił czytelników do odbycia niesamowitej podróży w miejscu i czasie. Klimatycznej, zagadkowej, emocjonującej. Labiryntem duchów udanie tę podróż zamyka i ten właśnie tom przynosi emocje najbliższe temu, co przeżyliśmy na początku tejże wyprawy. 

Atmosfera finałowego tomu jest gęsta, duszna. Choć nie brak iskierek humorystycznych, choć pojawiają się ludzie prawi i wątki pozwalające wierzyć w ludzkie dobro, to lwią część emocji stanowią te z przeciwnego bieguna. Bo Labirynt duchów to opowieść o zemście i nienawiści, o złu przybierającym różne postaci, o błędnych wyborach, obsesjach, upokorzeniach, krzywdach wyrządzanych niewinnym. Atmosfera jest raczej dekadencka. Nie brak tu paskudnych postaci, upiornych miejsc.  W opuszczonych willach słychać kroki i krzyki, cmentarz książek może być schronieniem i śmiertelną pułapką, a kolekcja lalek potęguje dojmującą samotność właścicielki. Choć pewnie nigdy nie doczekamy się ekranizacji (autor jest jej przeciwny), podobnie jak poprzednie tomy, tak i ten jest bardzo filmowy. 

Fabuła czasem toczy się dość przewidywalną ścieżką, innym razem zaskakuje. Autor domyka kolejne wątki, nawiązując przy tym do poprzednich tomów, więc choć można tę serię czytać w dowolnej kolejności, to myślę, że Labirynt duchów warto sobie zostawić na koniec. Objętość powieści jest jednocześnie jej wadą i zaletą. Wadą, bo trudno się oprzeć wrażeniu, że bez straty dla opowiedzianej historii, można by ja nieco skrócić. Zaletą, bo pozwala dłużej cieszyć się przyjemnością przebywania w świecie Alicji i pozostałych bohaterów. 

To była udana podróż. Fascynująca i pełna niebezpieczeństw. 

Carlos Ruiz Zafón, dziękuję. Za opowieść, za Barcelonę, za wywołujący dreszcze klimat i za każdy uśmiech wywołany pojawieniem się Fermína.



Carlos Ruiz Zafón
Labirynt duchów
Wyd. Muza
2017
896 stron



* Carlos Ruiz Zafón, Labirynt duchów, przeł. Katarzyna Okrasko i Carlos Marrodán, Wyd. Muza, 2017, s. 152.


***

Cykl Cmentarz Zapomnianych książek
2. Gra anioła
4. Labirynt duchów



28 komentarzy:

  1. W tym roku czytałam "Cień wiatru" po raz drugi, praktycznie będąc w Barcelonie. Nie mogę się doczekać kiedy znów odwiedzę Barcelonę Zafona. "Labirynt duchów" już jest w koszyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się teraz marzy rzeczywista wycieczka do Barcelony. :D

      Usuń
  2. Nie czytałam, ale czekam na jakiś dobry kryminał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu też go w pewnym sensie będziesz miała. :)

      Usuń
  3. Uwielbiam te książki, ten klimat, które jest w nich zaklęty. Na pewno przeczytam "Labirynt duchów" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za chwilę do mnie dotrze... Już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię. Ja skakałam z radości, gdy dotarł mój egzemplarz. :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nie tak jak "Cień wiatru", ale i tak bardzo dobra. :)

      Usuń
  6. Spora powieść, ale jak to u Zafona czuję, że mnie przeniesie w tamten czas i miejsce. Będę poszukiwać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tego autora długo przekonywać mnie nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie jestem w trakcie lektury. Bardzo lubię klimat powieści Zafona, a także postać Fermína za jego specyficzne poczucie humoru.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy będe mogła zatopić się w lekturze i przenieść do Barcelony!

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już dotarła i jesteś w trakcie lektury. :)

      Usuń
  11. Oh, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę lektury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty zamierzasz ją czytać w najbliższym czasie?

      Usuń
  12. Fermín i mnie potrafił rozbawić, gdy pojawiał się we wcześniejszych tomach :) A po "Labirynt duchów" sięgnę na pewno - Zafón to jeden z moich ukochanych autorów, więc nie odpuszczę sobie tej przyjemności. Mam tylko nadzieję, że uda mi się tak bardziej niespiesznie zatopić w lekturze - stron dużo, ale jakoś smutno będzie dotrzeć do ostatniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - stron dużo, czytałam długo, ale jak dotarłam do końca, to zrobiło się smutno.

      Usuń
  13. Ja chyba najpierw przeczytam poprzednie części... "Cień wiatru" już ledwie pamiętam, a "Więźnia nieba" w ogóle nie czytałam. Tylko, że nowości tyle czeka...ech, dylematy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda kolejność czytania może być dowolna, ale moim zdaniem warto trzymać się tej, w jakiej książki powstawały. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...