piątek, 7 kwietnia 2017

Laura Lippman "To, co ukryte"
[RECENZJA]




Każdy w Baltimore kogoś nienawidził. Biali nienawidzili czarnych. Czarni nienawidzili białych. Ludzie z miasta nie lubili tych z przedmieść. Biedni nienawidzili bogatych. To było miasto, gdzie różnice ścierały się ze sobą, tworząc gryzący pył, równie niebezpieczny jak farba z ołowiem czy azbest. Ale tylko Alice i Ronnie - za młode, aby kogokolwiek nienawidzić - obarczano odpowiedzialnością za ten obywatelski upadek.*



Nastoletnie morderczynie?



To wszystko wydarzyło się siedem lat temu. Alice i Ronnie, jedenastoletnie koleżanki, znalazły pozostawione bez opieki dziecko. Jakiś czas później, to same dziecko znaleziono ponownie. Tym razem martwe. Dziewczynki stają się głównymi podejrzanymi. Szybki proces zaowocował siedmioletnim wyrokiem dla obydwu.

Teraz, już jako młode kobiety, wychodzą na wolność. Jeszcze całe życie przed nimi, jeszcze świat ich nie skreślił i mogą zacząć budować lepszą przyszłość. Trudno im zapomnieć o tamtym dramacie i o swojej w nim roli, to, co się wydarzyło, pozostaje w pamięci także ich rodziców, zajmujących się sprawą prawników i śledczych. Prawda o śmierci malutkiej Olivii Barnes jest szokująca, ale jeszcze bardziej przeraża fakt, że znowu znika małe dziecko. Dawne koleżanki po raz kolejny trafiają na celownik śledczych. Co wydarzyło się tym razem?


Pierwsza ocena bywa mylna



W kolejne porwanie są zamieszane te same osoby co przed laty. Sprawę prowadzi detektyw, która znalazła ciało Olivii, są te same podejrzane, a Alice ma nawet tę samą prawniczkę. Czy kolejne śledztwo będzie miało identyczny finał?

Laura Lippman w To, co ukryte zagląda poza to, co widoczne na pierwszy rzut oka. Przygląda się swoim bohaterom wnikliwie, stopniowo dążąc do ujawnienia prawdy o nich. Ta jej drobiazgowość jest niestety dość nużąca. Czytelnik spragniony dynamicznej akcji, napięcia i zwrotów fabularnych, będzie zawiedziony. Autorka szczegółowo opisuje swoich bohaterów i ich codzienne życie. Wątek kryminalny służy jej przede wszystkim do tego, by opowiedzieć o tym, jak mylna bywa pierwsza ocena człowieka, jak często prawda o człowieku ukryta jest głębiej i tylko nielicznym dane jest ją poznać.


Był potencjał, ale...



To, co ukryte ma raczej charakter psychologiczny i obyczajowy niż kryminalny. Autorka sprawę morderstwa Olivii i kolejnych dramatycznych wydarzeń wykorzystuje do tego, by opowiedzieć o problemie rasizmu i nierówności społecznych, by uświadomić czytelnikom to, o czym pisałam już wyżej - że pozory mylą, a prawda potrafi się całkiem zgrabnie kamuflować. W trakcie lektury nachodzą też refleksje na temat tego, czy dzieci powinny być sądzone jak dorośli. Czy młodocianego przestępcę usprawiedliwia jego wiek, niedojrzałość, być może niezdolność oceny sytuacji i konsekwencji czynów? 

Historia opowiedziana przez Laurę Lippman jest, moim zdaniem, dość przewidywalna. Zaskoczyła mnie wprawdzie rola w tej historii, jaką odebrała matka Alice, Helen, oraz to, co przydarzyło się jednej z dziewcząt w murach zakładu, ale samo zakończenie było takim, jakie nasuwało się od dość dawna. Myślę, że czytelnicy kryminałów raczej zdumieni nim nie będą.

Ta historia miała potencjał, ale wydaje mi się, że zbytnia dbałość autorki o szczegóły jej zaszkodziła. Liczne opisy znacząco spowolniły akcję, a nie zawsze wnosiły do fabuły coś istotnego. Zabrakło też jakiegoś mocniejszego uderzenia. Czegoś, co sprawi, że czytelnik naprawdę silnie zacznie przeżywać emocje towarzyszące tej, ogromnie dramatycznej przecież, historii.


Laura Lippman
To, co ukryte
Wyd. Marginesy
2017
384 strony


***

Książkę polecam
miłośnikom powieści obyczajowych z wątkiem kryminalnym
szukającym motywów nierówności społecznych i rasowych
poszukującym książek z małoletnimi przestępcami
mającym tendencje do oceniania po pozorach

***

*Laura Lippman, To, co ukryte, przeł. Maciej Nowak-Kreyter, Wyd. Marginesy, 2016, s. 314.


***

Zobacz też:

***



14 komentarzy:

  1. Nigdy nie czytałam o tak młodych mordercach... muszę zapoznać się z tą książką!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę jako nastolatka, czyli pewnie niedługo po premierze, ale niewiele z niej pamiętam. W zasadzie nic oprócz głównego zarysu fabuły i z tego co widzę, nie ma konieczności, bym sięgnęła po powieść jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie trochę za mało tu emocji, za dużo opisów.

      Usuń
  3. Kojarzę zapowiedź filmu, książkę bym chciała przeczytać- jestem ciekawa tej psychologii i rozwiązania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film muszę koniecznie obejrzeć. Ciekawa jestem jak wypadnie w porównaniu z książką.

      Usuń
  4. Ja za kryminałami tak średnio, więc w sumie tytuł mógłby mi się spodobać, skoro więcej w nim psychologii niż kryminału.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede wszystkim zaintrygowała mnie okładka! Pomysł na fabułę ciekawy. Myślę, że w niedalekiej przyszłości zapoznam się z tą powieścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, niech Ci się dobrze czyta. :)

      Usuń
  6. Mimo wszystko dałabym szansę tej książce bo zainteresowała mnie fabuła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właściwie po kryminały niemal nie sięgam, więc być może rozwinięty wątek obyczajowy i zogniskowanie uwagi na codzienności oraz kreśleniu portretów psychologicznych mógłby mnie zatrzymać przy sobie na dłużej :)

    Szkoda tylko, że brak powieści tej wewnętrznej siły, która rzeczywiście mogłaby zaangażować emocje. Z jednej strony wiem, że nie mogłabym się pogodzić z płytkością osądów i krótkowzrocznością, a z drugiej nieco się obawiam, że przewidywalne zakończenie osłabiłoby wydźwięk "Tego, co ukryte". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. Pewnie najlepszym rozwiązaniem byłby taki kryminał, w którym nie sama intryga kryminalna jest najważniejsza. Ale nie wiem, czy polecałabym Ci akurat ten tytuł. ;)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...