niedziela, 23 kwietnia 2017

Piotr Chmieliński "Rowerem po Amazonce"
[RECENZJA]



Nic dziwnego, że bracia Dawid Andres i Hubert Kisiński zostali nagrodzenie Kolosem 2015 w kategorii Wyczyn Roku. Rowerowa wyprawa od źródeł Amazonki do jej ujścia w Atlantyku to naprawdę coś! Bracia pokonali trasę o własnych siłach, częściowo drogą lądową wzdłuż rzeki, częściowo drogą wodną. I chyba nie muszę dodawać, że łatwo nie było.



Imponująca wyprawa



Dobrze pamiętam jedno ze spotkań tegorocznego festiwalu Śladami Marzeń i opowieści Emila Witta o spływie własnoręcznie zbudowaną tratwą po jednej z amazońskich rzek. Muszę przyznać, że pomysł i determinacja zrobiły na mnie wrażenie. Tym bardziej byłam ciekawa opowieści kogoś, kto wprawdzie pojazdu od podstaw nie zbudował, ale za to wpadł na szalony pomysł przebycia ok. ośmiu tysięcy kilometrów w towarzystwie imponującej Amazonki, płynącej przez kilka państw i nierzadko niegościnne, a nawet niebezpieczne, tereny. 

Zapowiadała się fascynująca lektura. Jedna z takich, które czyta się z wypiekami na twarzy i podziwem dla odwagi, determinacji i pomysłowości jej bohaterów. 

Pełna entuzjazmu zabrałam się do czytania i tu pojawiło się pewne rozczarowanie. Wprawdzie trudno by wcześniej umknęło mojej uwadze, że autorem książki Rowerem po Amazonce nie jest żaden z braci, ale myślałam, że jednak w tekście będzie więcej fragmentów relacji z pierwszej ręki. Tymczasem  stery opowieści przejęła osoba, która wprawdzie ma na swoim koncie równie niesamowity wyczyn, ale jednak w opisywanej wyprawie udziału nie brała. I pomyślałam, że chyba nie tego oczekiwałam.




Opowieść z drugiej ręki



W 1985 roku Piotr Chmieliński uczestniczył w kajakowej wyprawie Amazonką, przepływając rzekę od źródeł do ujścia. Tamte tereny więc zna i dla braci stał się przewodnikiem, dobrym duchem ich przedsięwzięcia. Służył radą, pilotował, pomagał w wielu kwestiach. Być może i bez niego podróżnicy by sobie poradzili, ale byłoby im zdecydowanie trudniej. Nie można autorowi książki Rowerem po Amazonce odmówić wiedzy, doświadczenia, znajomości specyfiki terenu. Nie można powiedzieć, że to autor z przypadku. Niemniej jednak w wyprawie nie uczestniczył, a to sprawia, że nie czyta się tej historii z takim zaangażowaniem, jak czytałoby się relację z pierwszej ręki.

Pochylając się nad Rowerem po Amazonce miałam wrażenie, że mam przed sobą powieść, a nie reportaż, relację czy wspomnienia. Historia niesamowitego przecież wyczynu, straciła przez to sporo mocy. Duża w tym niestety zasługa języka, jakim posługuje się autor. Rzeczowe opisy i komentarze, przeplatają się z dość kiepskimi charakterystykami przywodzącym na myśl raczej czytadła niż literaturę faktu (np. Rozżalenie, złość i zwątpienie spłynęły dwiema słonymi łzami po jego policzkach*). Szkoda.




Przeszkody, tajemnice i determinacja



Wyprawa Dawida Andresa i Huberta Kisińskiego wzbudza podziw. Poprzedziły ją długie przygotowania, zakończył zasłużony sukces. Po drodze nie obyło się bez kłopotów. Pierwotny skład uległ zmianie, pojawiły się problemy ze sprzętem, czasami ze znalezieniem drogi. Trasa wiodła przez niebezpieczne tereny, na których grasowali piraci lub niezbyt przychylnie nastawieni rdzenni mieszkańcy lasów deszczowych. Podróżnicy zaliczyli kilka spotkań, które mogły skończy się różnie...

Kadry z wyprawy przeplatają się z opowieściami o Hubercie. O ile dla Dawida była to przede wszystkim przygoda, dla jego brata podróż ta miała dodatkowe znaczenie. Była dla niego szansą na odbicie się od dna, na oderwanie się do przeszłości i zdobycie motywacji i energii na to, by odnaleźć się w przyszłości. Jaki sekret kryje Hubert, dowiemy się w trakcie lektury. W tym miejscu dodam tylko, że to właśnie wypowiedzi Huberta oraz wspomnienia Piotra Chmielińskiego miały w tej książce największy ładunek emocjonalny, co potwierdza moją teorię, że opowieść z pierwszej ręki sprawdziłaby się zdecydowanie lepiej.




Razem, z uśmiechem, do przodu!



Mam ogromny problem z oceną Rowerem po Amazonce. Pomysł z opowiadaniem o wyprawie przez kogoś, kto wprawdzie miał stały kontakt z podróżnikami, ale jednak w niej nie uczestniczył, moim zdaniem w tym przypadku się nie sprawdził. Natomiast sama wyprawa jest niesamowitym przedsięwzięciem wzbudzającym szczery podziw.  Dawid Anders i Hubert Kisiński są doskonałą ilustracją teorii, że chcieć znaczy móc. Mimo różnicy charakterów i wielu trudności, mimo momentów zwątpień czy zdarzających się od czasu do czasu kłótni, wykazali się ogromną siłą charakterów i byli dla siebie wsparciem, razem przechodząc najcięższe próby. 

Opowieść o podróży, o mijanych miejscach i ludziach, przeplata się ze wspomnieniami Piotra Chmielińskiego i prywatnymi wątkami bohaterów, zwłaszcza dotyczącymi trudnej sytuacji Huberta. Historii smutnej, trudnej, ale stanowiącej dowód, że można odbić się od dna i zacząć na nowo. 

Całość ilustrują liczne zdjęcia, które doskonale obrazują przebieg wyprawy i są dowodem na to, że Amazonkę można przebyć na rowerze, a ludzka pomysłowość nie zna granic. Pozytywne nastawienie braci szybko zaczyna się udzielać. Po tej lekturze nie trudno uwierzyć w to, że niemożliwe nie istnieje.





Piotr Chmieliński
Rowerem po Amazonce
Wyd. Agora
2017
376 stron


***

Książkę polecam
zainteresowanych ciekawymi przedsięwzięciami podróżniczymi
lubiącym literaturę podróżniczą
wybierającym się do Amazonii
ciekawym za co nagrodzono braci Kolosem 2015
szukającym opowieści o ludziach z pasją

***

* Piotr Chmieliński, Rowerem po Amazonce, Wyd. Agora, 2017, s. 311.

***

Zobacz też:

***



18 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że książka nie jest autorstwa braci. Patrząc po cytacie nie byłaby to książka podróżnicza, która mogłaby mi się spodobać. A szkoda, bo temat był bardzo interesujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich wstawek jak ten cytat nie ma aż tak dużo, ale muszę przyznać, że źle mi się je czytało.
      Ale sama historia jest warta poznania. Chętnie bym posłuchała na żywo, co uczestnicy wyprawy mają do opowiedzenia na jej temat.

      Usuń
  2. Mówiłam już, że uwielbiam Twoje zdjęcia? Pewnie nie, ale są naprawdę wspaniałe! Jeśli chodzi o samą książkę, myślę, że mogłabym się na nią skusić, gdyż ostatnio mam ochotę na coś właśnie podróżniczego, o innych krajach, trochę o kulturze. Dopiszę sobie do listy do przeczytania :)
    Zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      A co do książki - niech Ci się dobrze czyta. :)

      Usuń
  3. Jak trafię na nią w bibliotece to pewnie sięgnę, bo lubię taką literaturę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że - mimo wszystko - książka zawierała to małe rozczarowanie. też uważam, że opowieść z pierwszej ręki byłaby lepsza, bardziej emocjonalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ktoś, kto nie uczestniczył w wyprawie bezpośrednio nigdy nie opowie jej z takimi emocjami, jak ten, który ją przeżył.

      Usuń
    2. WITAM nazywam sie Hubert Kisinski i powiem tak Piotr uczestniczyl caly czas w naszej wyprawie relacje mial min raz w tygodniu i czesciej ,Ksiazka powstala na podstawie pamietnika prowadzonego codziennie oraz nagran wideo i zapiskow glosowych tylko reka pana Chmielinskiego napisala owa ksiazke

      Usuń
    3. Panie Hubercie, dziękuję za wyjaśnienia. :)

      Usuń
  5. Szkoda, że trochę cię ta książka rozczarowała. Za to ja wiem, że to kompletnie nie moja tematyka, więc ją sobie odpuszczę.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa. Nie zawsze się trafia idealnie. :)

      Usuń
  6. A mnie spodobał się pomysł na relację podróży braci przez - jakby nie było - także jej uczestnika, tyle że na odległość. To jest fajne połączenie dwoch wielkich wypraw po Amazonce, w trzydziestolecie tej pierwszej. Ciekawa jest rownież narracja, czyniąca tę pozycję nie suchą relacją, właśnie reportażem, który jest przecież gatunkiem na pograniczy literatury faktu i literatury pięknej. Przez to doskonale sie ją czyta, przenosząc się myślami do Amazonii i przeżywając wszystko to co było udziałem bohaterów. Ja goraco polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł na opowiedzenie o dwóch wyprawach jest faktycznie dobry, ale będę się upierać przy tym, że całość lepiej by się czytało, gdyby bracia opowiadali o swojej wyprawie, a Piotr Chmieliński o swojej. Na pewno udałoby się to zgrabnie połączyć w jedną, zajmującą książkę. Tu jednak cały czas miałam wrażenie zbyt dużego dystansu pomiędzy sobą jaką czytelniczką a uczestnikami tej drugiej wyprawy.

      Usuń
  7. ¡Feliz Día del Libro! W Barcelonie obchodzi sie dzis Sant Jordi i podarowuje róze i ksiazki. Milych lektur! (Jaume Cabré wydal niedawno najnowsza ksiazke, tym razem zbiór opowiadan. Eduardo Mendoza odebral w piatek Premio Cervantes, a najwiekszym bestsellerem jest w tej chwili genialna "Patria" Fernando Aramburu. Moze ktos sie skusi wydac po polsku).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ¡Gracias! Marzy mi się wypad do Barcelonie w tym terminie i mam nadzieję, że któregoś roku uda mi się wcielić ten pomysł w życie. :)

      O czym jest "Patria"?

      Usuń
  8. Dziękuję za słowa uznania dotyczące mojej i mojego brata podróży po Amazonce. Chciałbym jednak odnieść się przede wszystkim do kwestii, która Panią rozczarowała, a mianowicie autora książki. Obaj z Hubertem jesteśmy świadomi, że gdyby nie Piotr Chmieliński książka w ogóle by nie powstała. Po pierwsze, dlatego, że to on wyszedł z takim pomysłem, po drugie, bo zmobilizował nas do pisania dziennika, do obserwowania otoczenia pod kątem informacji, które później znalazły się w książce, zadając setki pytań "wyciągał" z nas to, czego sami nie dostrzegaliśmy w sobie samych, w naszych relacjach, w odwiedzanych miejscach i na co pewnie nie zwrócilibyśmy uwagi. A po trzecie, bo tę książkę napisał, co jest dla nas zaszczytem. Czy my zrobilibyśmy to lepiej? Gdybyśmy tak myśleli, to faktycznie sami byśmy ją napisali.
    "Rowerem po Amazonce" jest efektem naszych niezliczonych rozmów z Piotrem, tak w trakcie podróży, jak i po powrocie z Amazonki, a potem wielu godzin pracy już nad samą publikacją - mogę zaświadczyć, że jest wierną relacją naszych przeżyć i przygód. Nawet te "powieściowe" łzy złości, rozpaczy i smutku, o których Pani pisze, to także nie konfabulacja.
    Czytelnikom życzę przyjemnego czytania tej naszej podróżniczej powieści.
    Podpisany: Dawid Andres

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Dawidzie, ogromnie dziękuję za komentarz, który sprawił, że trochę inaczej spojrzałam na książkę. Choć nadal wolałabym usłyszeć Pana opowieść, Pana i pańskiego brata, bezpośrednią, nie przekazywaną przez kogoś, to widzę, że Piotr Chmieliński okazał się nieoceniony nie tylko podczas wyprawy, ale i ważniejszy w tej książce (a może dla tej książki?), niż wydawało mi się w czasie lektury. Rozumiem, że wspólnie dołożyliście starań, by książka była jak najlepsza i na pewno wielu czytelników to doceni.
      Ja pozostaję z moim uczuciem niedosytu po lekturze i niezmiennym podziwem dla samej wyprawy. Mam nadzieję, że nie ostatniej. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...