sobota, 9 czerwca 2018

Charlie English "Przemytnicy książek z Timbuktu"
[RECENZJA]




Bruce Chatwin zauważył swego czasu, że istnieją dwa Timbuktu. Jedno jest realnym miejscem: znużonym miastem na szlaku karawan, gdzie Niger skręca ku Saharze. Drugie jest zdecydowanie bardziej baśniowe - to legendarne miasto z krainy marzeń, Timbuktu przynależące do dziedziny umysłu.*



Kiedyś i dziś



To legendarne miasto spędzało sen z oczu wielu podróżników. Charlie English, choć stawia sobie za cel opowiedzenie o niezwykłej akcji potajemnego wywiezienia cennych manuskryptów z okupowanego przez dżihadystów miasta, sięga także w odległą przeszłość. Do czasów, kiedy mit niezwykłego Timbuktu rozpalał wyobraźnię, a europejscy odkrywcy rywalizowali o miano pierwszego, który doń dotrze.

Przemytnicy książek z Timbuktu, to z jednej strony zapis zdarzeń z nie tak odległej przeszłości, z drugiej fascynująca podróż w czasie, do okresu znaczących odkryć geograficznych, kiedy to Afryka była bardzo słabo znanym lądem. Obydwie te opowieści autor serwuje czytelnikom naprzemiennie. Na zmianę przeżywamy więc to emocje związane z tajną akcją bibliotekarzy, to znów z kolejnymi eskapadami odkrywców po afrykańskim interiorze.


Bohaterska akcja czy wielkie kłamstwo?



Jak dyskretnie wywieźć cenne manuskrypty z okupowanego miasta? Żeby oddać skalę problemu warto zaznaczyć, że zbiory te liczyły ponad pół miliona dokumentów. Sprawa to niełatwa, na dodatek ogromnie ryzykowna. A jednak się udało. Dokonali tego bibliotekarze w Timbuktu, obawiając się o los zbiorów w mieście, które w 2012 roku zajęli dżihadyści.

Charlie English przygląda się całej akcji, ogromnemu przedsięwzięciu przewożenia skrzyń wypełnionych manuskryptami, woli uratowania dziedzictwa kulturowego przez zniszczeniem (co jest istotne z wielu względów, także i dlatego, że istniał pogląd, jakoby przed przybyciem Europejczyków, narody afrykańskie nie były zdolne rozwinąć się na polu kultury czy sztuki). Ci, którzy znają tę historię z doniesień mediów, mogą być nieco zdumieni tym, co udało się ustalić dziennikarzowi (i czego ustalić się nie dało). Choć całość wciąż budzi podziw, to po lekturze Przemytników z Timbuktu z nieco mniejszym zaufaniem traktuje się entuzjastyczne, sensacyjne relacje z tamtych zdarzeń.

Czy prawda jest taka, jaką przedstawiły media? Wątpliwości nie brakuje. Charlie English wskazuje nieścisłości czy wręcz kłamstwa. Zastanawia się na ile wszystko zostało wyolbrzymione, rozdmuchane na potrzeby międzynarodowych mediów i związane z zupełnie innymi interesami oraz niewłaściwie spożytkowanymi środkami finansowymi, z założenia mającymi wspomóc akcję. Wątpliwościom poddaje się wartość manuskryptów, ich oryginalność,  liczbę czy w ogóle zasadność przedsięwzięcia. Krótko mówiąc, dystans do opisywanych zdarzeń jest wskazany, a poziom ekscytacji nieco maleje.




Mityczne miasto



To rozczarowanie można porównać z tym, jakie stało się udziałem kolejnych odkrywców przemierzających niegościnną Afrykę. Towarzystwo Afrykańskie nie ustawało w wysiłkach, wysyłając w teren kolejnych podróżników. Efekty były rozmaite. Nie brakowało porażek i dramatów. Ten i ów zginął bez śladu. Tymczasem mityczne Timbuktu wciąż czekało na Europejczyków, a gdy już w końcu zostało przezeń "odkryte", cóż... Nie spełniło oczekiwań. Nie było tak wspaniałe, jak mówiono, z niską zabudową, przytłoczone upałem, zupełnie nie przypominające wyobrażanego, tętniącego życiem, złożonego z domów krytych złotem, miasta okolonego murami.

Charlie English przybliża historie śmiałków, którzy wędrowali przez kontynent afrykański, odkrywców chcących dotrzeć do Timbuktu oraz opowiada o samym mieście. Tym z przeszłości i tym z czasów współczesnych.

Po cichu muszę przyznać, że to właśnie ta część, związana z odkryciami geograficznymi, zainteresowała mnie daleko bardziej niż tytułowy wątek przemytników.

Historia, przygoda, podróże. Literatura oparta na faktach często z barwnymi, niemal powieściowymi opisami. Opowieść o ciekawości świata i dążeniu do spełnienia marzeń, ale i destrukcji oraz upadku. Miejscami pasjonująca, innym razem przytłaczająca nagromadzeniem faktów. Zderzenie rzeczywistością z wyobrażeniami, prawdy z nadinterpretacją. Mit Timbuktu sprzed lat i problemy współczesnego miasta. Nowoczesność i tradycja. Salafici i sunnici. Współpraca i konflikty.

Przemytnicy książek z Timbuktu to niezła historia. Gotowy materiał na film sensacyjny.


Charlie English
Przemytnicy książek z Timbuktu
Wyd. Poznańskie
2018
496 stron



*Charlie English, Przemytnicy książek z Timbuktu, przeł. Wyd. Poznańskie, 2018, s. 17.




18 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja,o książce słyszałam i też uważam,że niezły materiał na film :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakupilam te ksiazkevi czeka na swoja kolej :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo interesująca książka. Świetna recenzja! nie znałam wcześniej tej historii i mam wielką ochotę ją poznać:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydawnictwo Poznańskie ma dobrą rękę do książek. Mam z ich "stajni" "Poznać i zrozumieć historię" Jerzego Topolskiego. Pozdrawiam weekendowo ! A obowiązkowo poszukam e booka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kilka ich książek - fakttycznie dobre.
      Pozdrawiam również! :)

      Usuń
  5. Sam tytuł mnie zachęca, i to oba wątki powieści.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam, ale zaciekawiła mnie :) Twoja recenzja jak zwykle świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To coś dla mnie do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Timbuktu chyba na ten moment jakoś szczególnie mnie nie intryguje :) Ale chciałabym wreszcie zacząć częściej sięgać po literaturę faktu, bo jak na razie to tylko sobie to obiecuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się zdarza, ale nie tak często jakbym chciała. ;)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...