środa, 31 sierpnia 2016

Anna Karpińska "Przekonaj mnie, że to ty"
Na rozdrożu

Anna Karpińska
Przekonaj mnie, że to ty
Wyd. Prószyński S-ka
2016
448 stron
Jak sprawić, że radośnie rzucę się na powieść obyczajową? Sposobów jest kilka. Jednym z tych bardziej skutecznych jest wplecenie w fabułę wątków hiszpańskich. To właśnie dzięki nim w jeden z sierpniowych weekendów leczyłam tęsknotę za Hiszpanią powieścią Anny Karpińskiej Przekonaj mnie, że to ty.

Niestety, efekt był odwrotny od zamierzonego. Jeszcze bardziej zaczęłam tęsknić za hiszpańskim słońcem, palmami, tapasami, luzem, wieczorami przy winie i tej radości z życia, która jakoś tak przygasa po każdym powrocie z wakacji. Zamarzyłam o fieście w Sewilli i pomyślałam o tym jak cudnie byłoby się wymknąć wieczorem na Explanada de España w Alicante. Potańczyć i bawić się tak, jakby jutra miało nie być.




Nadchodzą zmiany...


Wróćmy jednak do fabuły powieści, nim całkiem odpłynę myślami na Półwysep Iberyjski. Bo przecież historia opowiadana przez Annę Karpińską to nie tylko hiszpańska muzyka, wino, miłość, flamenco i paella, ale i przede wszystkim proza codzienności, zwyczajne problemy, rozterki, marzenia, kłótnie i życie w pensjonacie nad polskim, a nie hiszpańskim morzem.

Nasze główne bohaterki mieszkają w Krynicy Morskiej. Urszula i Edyta. Matka i córka, które właśnie straciły ukochaną osobą. Dwie kobiety, które muszą zastanowić się, jak pokierować swoim życiem.

Urszula kompletnie nie potrafi się pozbierać po śmierci męża. Niełatwo jej stanąć na nogi i niełatwo zapanować nad tym, co dzieje się w pensjonacie. Miejscu, które od wiele lat należy do rodziny, a teraz nie tylko przestaje być opłacalnym biznesem, ale też zachodzi obawa, że Ula nie będzie miała komu przekazać pałeczki szefowej. Jej córka niekoniecznie widzi się w roli właścicielki pensjonatu. Tak prawdę mówiąc, Edyta na razie nie widzi siebie nigdzie, zwłaszcza na studiach, nad czym jej mama bardzo ubolewa.

Po śmierci ojca, Edyta odwołała wyjazd do Hiszpanii, gdzie miała na jakiś czas załapać się do pracy. Postanowiła zostać w domu i wspomóc rodzicielkę. Czas jednak mija, a ona wciąż marzy o opuszczeniu rodzinnych stron i wyjeździe na słoneczne południe. Wciąż nie wie co chce robić w życiu, ale wie czego nie chce. Zostać w Krynicy i prowadzić pensjonat. Nie czuje się szczęśliwa tu gdzie jest.



Przemyślenia i dylematy


Powieść Anny Karpińskiej Przekonaj mnie, że to ty ma dwie bohaterki w różnym wieku, dzięki czemu ma szansę przypaść do gustu zarówno tym czytelniczkom, które nabrały już życiowych doświadczeń jak i tym, które dopiero zamierzają je gromadzić. To one są naszymi narratorkami i na zmianę poznajemy to punkt widzenia jednej, to drugiej postaci.

Urszula podsumowuje swoje życie, rozlicza się z tego, co przeżyła i rozmyśla o tym, co być może ją ominęło. Poznaje kogoś, ale wciąż pamięta o swym mężu. Lubi swój pensjonat, związanych z nim ludzi, dobrze znaną okolicę, ale jednocześnie zaczyna do niej docierać, że gdzieś tam są inne miejsca, możliwości, szanse. Jej wątek to w dużej mierze opowieść o tym, jak dalekie od ideału może być życie życiem niejako narzuconym, dopasowanym do potrzeb i oczekiwań innych, bezpiecznym, ale i zwyczajnie... nudnym.


Klif na Cabo de Palos, miejsce idealne na wycieczkę z uroczym Hiszpanem (Edyta), ukochanym mężem (ja).



Edyta sama nie wie czego chce (i bywa szalenie irytująca). Stabilizacja czy życie chwilą? Dorywcza praca czy może jednak studia? Ułożony, troskliwy, wykształcony partner mieszkający w pobliskim Gdańsku czy hiszpański amant, mistrz paelli i tańca ze słonecznego Alicante? Czas na nieograniczone szaleństwa czy może jednak na rozsądne kopanie fundamentów pod przyszłe życie? Te same wątpliwości towarzyszą wielu młodym ludziom wkraczającym w dorosłe życie, jeszcze chcącym korzystać z chwili, a już zmuszonym do myślenia perspektywicznego, całkiem serio.

Anna Karpińska ciekawie rysuje relacje między bohaterami. Zwłaszcza te między matką i córką zasługują na uwagę. Pisarka pokazuje też, że bez względu na wiek i doświadczenia, możemy znaleźć się w sytuacji, w której poczujemy się zagubieni, niespełnieni. I że to nic złego, bo na każdym etapie zasługujemy na nową szansę, a na szukanie swojego miejsca na ziemi wcale nie musi być za późno, podobnie jak na realizację pragnień. Wśród bohaterów Przekonaj mnie, że to ty mamy i nastoletnią ciężarną, i starszą panią, i mężczyznę w średnim wieku, i młodzieńca startującego w dorosłość, i ludzi pewnych tego, czego chcą, i zagubionych, i ułożonych, i spontanicznych. Nie czekają na nich proste drogi i łatwe rozwiązania.

Ciepła, życiowa opowieść


Myślę, że Przekonaj mnie, że to ty łatwo trafi do czytelniczek znajdujących się na różnych etapach życia. Lekko pisana, czasem melancholijna, innym razem zabawna, to nastrajająca refleksyjnie, to przesyłająca pozytywną energię, niekiedy działa kojąco niczym morskie, bałtyckie fale, innym razem podrywa do działań w rytmie flamenco. Bywa, że pachnie smutkiem. Bywa, że rozciąga usta w szerokim uśmiechu. Ot, gromadzi w sobie wachlarz emocji udzielających się w trakcie lektury.





Anna Karpińska trafi do czytelniczek także dlatego, że każda z nas prędzej czy później znajdzie się w tym punkcie, w którym albo będzie musiała podjąć trudną decyzję dotyczącą swych dalszych losów, albo najdą ją gorzkie refleksje co do przeżytych dni, refleksje z rodzaju tych, które prowadzą do konkluzji "muszę coś w swoim życiu zmienić". Nie oszukujmy się, takie jest właśnie nasze życie - pełne trudnych wyborów i równie niełatwych chwil, w których musimy się zmierzyć z ich konsekwencjami. Takie historie znajdziemy w tej książce i takie na własnym podwórku.

Powieść Przekonaj mnie, że to ty, czyta się z uśmiechem nie tylko ze względu na sympatycznych bohaterów oraz sceny emanujące ciepłem czy pozytywną energią, ale i dlatego, że Anna Karpińska pokazuje, jak zdumiewającą formę może przybrać szczęście. Być może szukamy go nie tam, gdzie trzeba. Być może jesteśmy głusi i ślepi na szanse i okazje. Być może nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że to, co uważamy za szczęście jest tylko jego namiastką. I że mając tylko jedno życie, warto je przeżyć, a nie tylko przetrwać.

Tyle o samej książce i o garści przemyśleń, które towarzyszyły mi podczas lektury. A tak zupełnie prywatnie... Mam ochotę spakować walizkę i wrócić do Hiszpanii, a już wizja fiesty w Sewilli zadziałała na moją wyobraźnię tak, jak mało co.



***

Książkę polecam
miłośnikom powieści obyczajowych
wielbicielom hiszpańskich klimatów
ceniącym życiowe historie
stojącym na rozdrożu

***

Zobacz też:




13 komentarzy:

  1. Hiszpania jest piękna, ale niestety obyczajówki to nie moja bajka.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem jednak nie czuję, że to jest "to", więc raczej odpuszczę sobie czytanie. Wprawdzie przekonuje mnie argument, że to powieść dla wszystkich, na różnych życiowych etapach, ale mimo wszystko na razie lektura mnie nie intryguje na tyle, żeby poszukać własnego egzemplarza książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę. W taką lekturę trzeba się "wstrzelić" w odpowiednim momencie.

      Usuń
  3. widziałam ją w nowościach i chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już bardzo dużo o tej pozycji się naczytałam, niemniej jednak odnoszę wrażenie, że to nie moje klimaty, więc na razie podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tylko "Chorwacką przystań" tej autorki i o ile dobrze pamiętam, to coś mi w niej zgrzytało. Może kiedyś spróbuję dać jej drugą szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... To mnie zmartwiłaś, bo patrzyłam co autorka jeszcze napisała i pomyślałam, że sięgnę za jakiś czas po ten właśnie tytuł.

      Usuń
  6. Myślę, że książka spodoba mi się życiowa- różni bohaterowie, decyzje do podjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też dostałam tą książkę i wachlarz, który przydał się na te upały :) A książka bardzo dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przyjemnie się ją czyta. :)

      Usuń
  8. Zapowiada się bardzo pozytywna opowieść, więc chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogłabym się w niej odnaleźć i pewnie chociaż Edyta trochę by mnie tym niezdecydowaniem denerwowała, to może wtedy przypomniałabym sobie coś, co ostatnio ktoś mi powiedział - że na życiowym zakręcie trzeba czasami dać sobie prawo do powiedzenia "nie wiem co dalej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym akurat się zdarzam, ale Edyta i tak mnie irytowała. I nie chodzi tu o jej niezdecydowanie, a o charakter.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...