sobota, 23 kwietnia 2016

Kazimierz Dolny - spaceru część pierwsza

lipiec 2015


Właściwie wybieraliśmy się tylko do Lublina. Mąż służbowo, ja jako rzep. Do Lublina doszło rodzinne Lesko, Zamość, który zawsze chciałam zobaczyć, a który nieco mnie rozczarował i spontaniczne zwiedzanie Majdanka

Kazimierz Dolny zasugerował mi Tata, powstał więc nowy plan powrotu do Poznania. Do przystanków w tak malowniczych miejscowościach, namawiać nas nie trzeba. Śniadanie zjedliśmy jeszcze w słonecznym Lublinie, wymeldowaliśmy się z hotelu i w towarzystwie coraz bardziej niepokojąco kłębiących się chmur, ruszyliśmy w drogę.






Po drodze lalo, wiało, żabami rzucało i gałęziami też. Wszystko wskazywało na to, że natura postanowiła utrudnić nam zwiedzanie Kazimierza, a nawet w ogóle je zepsuć. Na szczęście im bliżej celu, tym opad mniejszy. Do pełni szczęścia i błękitnego nieba sporo brakowało, ale była szansa na spacer bez parasolek. Cieszyło mnie to ogromnie, bo widok zza szyby przedstawiał się wspaniale. Urokliwy Kazimierz na żywo wygląda jeszcze piękniej niż na zdjęciach.

Dotarłszy na miejsce zostawiliśmy samochód na parkingu w pobliżu jakiegoś sklepu i ruszyliśmy w stronę rynku w poszukiwaniu Informacji Turystycznej. Gdy już ją znaleźliśmy - odbiliśmy się od drzwi. No tak, poniedziałek. Dzień, w którym zwiedzający mają zwykle pod górkę, nawet w środku sezonu turystycznego. Muzea często zamknięte, biura obsługujące turystów też. Aż dziw, że w poniedziałki nie zasłania się zabytków banerami, a na kawiarniach nie pojawiają się tabliczki "wstęp tylko dla mieszkańców".




Jako, że z aplikacjami podróżniczymi zaczęłam się zaprzyjaźniać dopiero niedawno, mapy nie mieliśmy, a pani ze straganu, do którego podeszliśmy w pierwszej kolejności, wzbudzała taką sympatię, że nawet zakupu pamiątkowego magnesu mi się odechciało, a co dopiero zadawania pytań, postawiliśmy na spontaniczny spacer i kierowanie się tam, dokąd zapraszały drogowskazy. A trzeba przyznać, że Kazimierz Dolny jest przepiękny! Zauroczyły mnie rynek, architektura, niewielkie galerie sztuki, malownicze widoki. Nagle okazało się, że pochmurny poniedziałek to idealny dzień na spacerowanie po tym mieście. Nie było tłoku, miasteczko zdawało się nieco senne




Najstarsza wzmianka zawierająca nazwę "Kazimierz" pochodzi z 1249 roku, jednak wcześniej, w tym miejscu istniała już osada. Nazywano ją Wietrzną Górą. XVI i XVII wiek to okres dla Kazimierza bardzo łaskawy. Dzięki położeniu nad Wisłą miasteczko znalazło się wówczas na na szlaku handlowym. Handlowano głównie zbożem. Dziś pamięć o tamtym okresie tkwi w murach zachowanych spichlerzy. Dobre czasu odeszły wraz z potopem szwedzkim. Po upadku powstania styczniowego, Kazimierz stracił nawet prawa miejskie. Odzyskał je w 1927 roku. Dziś jest to przede wszystkim miasto artystów i turystów.





Gdy w końcu się przejaśniło, zrobiło się jeszcze piękniej. Oczekując na zamówiony w jednej z kawiarenek deser lodowy, nie mogłam usiedzieć na miejscu, tylko ganiałam po rynku pstrykając kolejne zdjęcia.







Kamienica Gdańska z 1795 roku, po II wojnie światowej odbudowana



kamienica pod św. Mikołajem i Krzysztofem
kamienica pod św. Mikołajem i Krzysztofem


Zanim pożarliśmy setki kalorii sprytnie ukrytych w lodach, spacerowaliśmy po okolicy. Kazimierz jest idealny do takich nieśpiesznych wędrówek i nawet mi udało się zwolnić, choć zwykle raczej maszeruję niż spaceruję, a i czasu nie mieliśmy zbyt wiele, bo chcieliśmy do Poznania dotrzeć o jakiejś w miarę przyzwoitej porze. Trudno jednak pędzić mając wokół takie widoki.














Malowniczy Kazimierz nad Wisłą od dawna przyciągał artystów. Do miasteczka przyjeżdżali oni już od końca XVIII wieku. Tu swoje dzieła tworzyli m.in. Aleksander Gierymski, Zygmunt Vogel, Józef Pankiewicz, Władysław Śliwiński, Wojciech Gerson (pamiętacie mój tekst o Sztukach pięknych pod Tatrami Teresy Jabłońskiej? Okładkę tego pięknego albumu zdobi Cmentarz w górach tego artysty). Tu przyjeżdżali studenci artystycznych kierunków, zamieniając Kazimierz w kolonię artystyczną. W 2000 roku powstała Kazimierska Konfraternia Sztuki, stowarzyszenie zrzeszające głównie związanych z Kazimierzem malarzy, ale także innych artystów m.in. rzeźbiarzy czy poetów.

Trudno się temu zainteresowaniu środowiska artystycznego dziwić, bo malowniczość okolicy i samego miasteczka jest niezaprzeczalna.




Kazimierz kusi galeriami sztuki. Jest ich tu sporo. Przykuwają uwagę pejzaże, awangardowe rzeźby. Oferta jest bardzo różnorodna i myślę, że wielbiciele rękodzieła, malarstwa czy innych artystycznych dziedzin, znajdą tu coś dla siebie. Nie brak oczywiście kiczowatych obrazków i figurek, ale i prac, które będą świetną pamiątką lub doskonale nadadzą się na prezent.










Wśród polskich legend, znajdziecie także i tę o kogucie z Kazimierza, co diabła przechytrzył. Stąd między miejscowymi wypiekami drożdżowe koguty. Stąd pamiątkowe koguciki w galeriach, na stoiskach, pocztówkach, magnesach.





Z leniwej atmosfery miasteczka korzystają miejscowe koty. Wygrzewają się na murkach i chodnikach, zupełnie nie zważając na turystów. Przekonanie poniższego okazu do spojrzenia w obiektyw, nie było łatwym zadaniem.




A skoro już o zwierzętach mowa...
Tuż przy rynku, przy uliczce wiodącej do kościoła farnego św. Jana Chrzciela i Św. Bartłomieja stoi brązowa figura psa.  Wytarty od głaskania psi pyszczek błyszczy w promieniach słońca. Także i z tym uroczym zwierzakiem związana jest pewna historia. A nawet historii kilka. Jedną z nich zna rzeźbiarz Bogdan Markowski, twórca posągu. Kundelek wabił się Werniks i wśród wielu bezpańskich psów wałęsających się po miasteczku, to on był przywódcą. Pewnego dnia znalazł właściciela i wraz z nim wyjechał do Gdańska. Wrócił jako szesnastolatek, prawie ślepy staruszek, by pozować rzeźbiarzowi.




W stronę wspomnianego kościoła pójdziemy w następnej notce, a tymczasem zajrzyjmy jeszcze do Franciszkanów. W Sanktuarium Matki Boskiej Kazimierskiej trwało właśnie nabożeństwo, więc nie zaglądaliśmy do środka, zadowalając się spacerem po okolicy.





Pierwszy, niewielki kościół powstał w tym miejscu w 1589 roku. Zajęli go reformaci i to oni doprowadzili do jego rozbudowy. Pół wieku później rozpoczęto stawianie klasztoru. Obydwa budynki znacznie ucierpiały w czasie pożaru w 1827 roku. Odnowiono je, ale niespełna 40 lat później klasztor zamknięto, a zakonników przeniesiono do Pińczowa, skąd do Kazimierza wrócili w latach dwudziestych XX wieku. W czasie II wojny światowej i okupacji niemieckiej, przez prawie dwa lata klasztor zajmowało gestapo, z piwnic czyniąc więzienie. Po wojnie, przez kilkanaście lat klasztor pełnił funkcję internatu dla chłopców ze szkół średnich.






obelisk Józefa Piłsudskiego

W tym miejscu skończymy nasz spacer, ale to jeszcze nie wszystko. Przed nami kilka ciekawych widoków. Zapraszam więc na kolejną notkę, która pojawi się... hmm... no właśnie... Jak tylko zdjęcia będą uprzejme się ogarnąć.





31 komentarzy:

  1. Byłam 2 razy i za kazdym razem zachwycona wracałam do domu z... koszykiem! :) A jak o poranku w promieniach słońca zobaczyłam dom Marii Kuncewicz, to mi zabrakło słów z wrażenia, tak pięknie się prezentował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dotarliśmy tam tuż przed wyjazdem. Niestety dom był zamknięty, za to komary otwarte na nowe znajomości. :D

      Usuń
  2. Moja siostra była w Kazimierzu Dolnym i zachwalało to miasto... Teraz nie dziwię się jej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję, to koniecznie się tam wybierz. Jest gdzie spacerować z maleństwem. :)

      Usuń
  3. Do Kazimierza chętnie bym się wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam w Kazimierzu kilka razy, ostatni raz na wycieczce w liceum :) Z Warszawy jest do Kazimierza blisko, więc miasto jest punktem obowiązkowych dla mieszkańców stolicy ;) Urokliwe miejsce, które wspominam z sentymentem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dotarłam tam dopiero pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie ostatni.

      Usuń
  5. Nabrałam ochoty, żeby jechać tam już, zaraz;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Kazimierz. A do Pulaw dotarliscie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Z tego co kojarzę, przejeżdżaliśmy tylko przez Puławy. Na więcej przystanków nie było niestety czasu.

      Usuń
  7. Dzięki Twojej fotorelacji chcę tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne miasto :) Chciałabym się w te strony na weekend wybrać :) Marzy mi się jeszcze Sandomierz. Szkoda, że tak daleko od nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sandomierz też piękny, choć my akurat byliśmy tuż po powodzi, więc był to raczej przygnębiający widok.

      Usuń
  9. Byłam tam latem i zauroczyło mnie to miejsce. Mam nadzieje, że kiedyś tam wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rety, jak tam jest cudownie!

    Spędziliśmy w Kazimierzu swoje pierwsze wspólne wakacje, 8 lat temu. Zakochaliśmy się w Kazimierzu od razu, mimo że znajomi się podśmiewali, że do jakiegoś raju emerytów jedziemy ;) Kocham Kazimierz i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy. Mało fotografowaliśmy poprzednim razem, a też chcę mieć takie piękne pamiątkowe zdjęcia jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Przeurocze miejscem. Nigdy bym nie wpadła na to raj dla emerytów. :D

      Może wybierzecie się za dwa lata? Zońka będzie większa, a Wy będziecie mieć okrągłą rocznicę pierwszego pobytu. Byłby piękny urlop. :)

      Usuń
    2. Oj, byłoby fajnie :) Chociaż u nas lekkim problemem jest też to, że musielibyśmy targać ze sobą Kontrę, a to już jest większe wyzwanie, szczególnie w kwestii wożenia jej gdziekolwiek.

      Usuń
    3. No tak. O tym nie pomyślałam.
      Ale może coś wymyślicie. Trzymam kciuki. :)

      Usuń
  11. No cóż - Kazimierz to obok Nałęczowa główna weekendowa destynacja mieszkańców Lublina, więc o dziwo byłam, i to byłam nie raz jeden :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja we południowo - wschodniej Polsce to byłam tylko w Przemyślu kilka godzin w 2010 r. jak czekałam na pociąg do Ukrainy :) Oj koniecznie muszę się wybrać i pozwiedzać te piękne rejony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jest tam co oglądać. Bieszczady są przepiękne, skansen w Sanoku bardzo ładny. I Łańcut, i Przemyśl, i Odrzykoń i wiele innych miejsc. A wyżej właśnie Kazimierz, Sandomierz, Baranów i znów... wiele innych miejsc. ;)

      Usuń
  13. Same nie wiemy, niby miasto ładne, wszystko OK, ale nie jest to pierwsze miejsce, które chciałybyśmy odwiedzić w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trudno. Może drugim postem Was zachęcę. ;)

      Usuń
  14. Byłam w Kazimierzu dawno, dawno temu - nic nie pamietam :) Mam wielką ochotę tam jechać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nice collection ….keep posting such things

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...