wtorek, 5 kwietnia 2016

Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowka "Nie oddam szczęścia walkowerem"
Owocowy duet na rozdrożu

Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Nie oddam szczęścia walkowerem
Wyd. Czarna Owca
2016
464 strony
Premiera: 13 kwietnia


W sklepie z używaną odzieżą znalazły nie tylko nowe-stare ciuchy, ale także nową-starą przyjaźń. Jagoda Jabłońska i Magda Malinowska - owocowy duet przyjaciółek z dzieciństwa, po kilkuletniej przerwie spotyka się przy kotarze przymierzalni. Znajomość rozkwita na nowo i, jak się okazuje, rozkwita we właściwym momencie. Obie panie są na rozdrożu. Jeszcze nieświadome tego, jakie los szykuje im niespodzianki, jakie emocje i decyzje na nie czekają, ale już cieszące się na myśl o odbudowaniu relacji, o tym, że dzięki przypadkowemu spotkaniu zyskały coś cennego - przyjacielskie wsparcie, jakiego potrzebują. 

Nie tylko odjazdowe ubrania dostały od nas nowe życie - nasza nadwątlona przyjaźń też![1]


Ludzie maile piszą


Kobiety mają lat ponad trzydzieści. Obydwie pracują w redakcjach pism, choć są to skrajnie różne magazyny. Jagoda udziela się w piśmie kobiecym, Malina - katolickim. Obydwie mają dzieci. Jagoda dziewczynkę i chłopca, Malina córeczkę. Obydwie poznały smak niedobranych małżeństw i zakazanych związków. I to właśnie te ostatnie kwestie będą zaprzątać ich myśli i przewijać się przez maile, które od pamiętnego spotkania w sklepie, wymieniać będą z wielką intensywnością. 

Nie oddam szczęścia walkowerem ma dwie bohaterki i dwie autorki. Agnieszka Jeż-Kaflik i Paulina Płatkowska wybrały ciekawą formę opowiedzenia historii owocowego duetu. Ma ona postać powieści epistolograficznej na miarę XXI wieku, a więc złożonej nie z listów, a maili. Pomysł ciekawy, wykonanie świetne. Maile pisane są językiem żywym, emocjonalnym, jedynie z rzadka wpadającym w egzaltowane tony, co jednak nie gryzie, nie gniecie, nie przeszkadza, lecz pokazuje czytelnikom jak porywy serca, jak radości i rozpacze, każą palcom uderzać w wykrzykniki, podsuwając im zwroty pełne uczuć, które nie zdołały jeszcze ostygnąć kojone upływającym czasem. Jako redaktorki, bohaterki sprawnie posługują się słowem. Ich wiadomości to coś więcej niż babskie analizy, relacje, rozdrapywanie ran, dzielenie się niepewnością, szczęściem, opowieści o minionych dniach, nadchodzących spotkaniach, obecnych uczuciach. Te wiwisekcje są barwne, napisane żywmy językiem, absorbujące i pokazujące jak bardzo spojrzenie na kwestię zdrady małżeńskiej zależy od tego, w jakiej roli jesteśmy.

Ale po kolei.

Kobiety i ich mężczyźni


Jagoda ma męża i dwójkę dzieci. Nie ma problemów finansowych, zawodowych ani udanego pożycia małżeńskiego. Coś się wypaliło w tym związku, co bohaterka kładzie na karb pracoholizmu Piotra. Małżonkowie chodzą wprawdzie na terapię, ale czy przyniesie ona spodziewany skutek? Może to być trudne, bo Jagoda ukradkiem spotyka się z Jerzym. Kochanek (słowo, którego obydwie przyjaciółki starają się nie używać, jako że wydźwięk ma ono nienajlepszy) jest czuły, szarmancki, z poczuciem humoru i umiejętnością wywoływania u Jagi szybszego bicia serca. Pasują do siebie w łóżku, pasują jako przyjaciele. Mniej do tego uroczego obrazka pasuje jej familia i jego konkubina.

Malina ma status rozwódki, złamane serce i uroczą córeczkę. Mąż, już teraz były, przyprawił jej rogi niejednokrotnie, co serce strzaskało jej na wiele kawałków. Mieszka więc sama z Irenką, choć coraz częściej do jej drzwi puka pewien uwodzicielski pan o wspaniałej prezencji. To on budzi w niej kobietę, zabiera do Paryża, wypełnia pustkę, czaruje, podnieca, wywołuje motyle w brzuchu i drżenie kolan. Ta znajomość kręci się głównie wokół seksu, ale nie to jest problemem. Cień na tę znajomość rzuca fakt, że Wiktor jest mężem i ojcem. Zdradzanej przez męża, wierzącej i praktykującej redaktor magazynu katolickiego to wprawdzie przeszkadza, ale nie na tyle, by zatrzasnąć ognistemu kochankowi drzwi przed nosem.

Zdradzani i zdradzający


Nie oddam szczęścia walkowerem to dwie historie których motywem przewodnim jest zdrada. Najczęściej w literaturze to panowie okazują się tymi złymi, wiarołomnymi. W tej powieści także nie są bez winy. Zarówno Jerzy jak i Wiktor (oraz wspomniany eks Maliny), przyprawiają rogi swym partnerkom, lawirując między kłamstwami, odsuwając w czasie moment, kiedy będą musieli przyznać się do gry na dwa fronty i wybrać jeden z nich, ale i panie nie są bez skazy, choć nasze bohaterki nie mogą się zdecydować czy przyznać sobie statusy ofiar nieudanych małżeństw czy krzywdzących, niszczących cudze związki.

Gdzie nas sytuują zdarzenia ostatnich miesięcy? Po stronie zdradzonych czy zdradzających, pokrzywdzonych czy krzywdzących, dobrych czy złych?[2]

Tak łatwo przejść z jednego obozu do drugiego. Ze zdradzonej żony stać się powodem cudzego rozbitego małżeństwa... Tak łatwo uczynić innym, co i nam uczyniono. Wpaść w sieć kłamstw i pleść ją dalej. A inni? Jakoś będą musieli sobie z tym poradzić.

Ciekawym by było ujrzenie tej historii z punktu widzenia pozostałych bohaterów. O czym myślał Jerzy wracając do swej konkubiny? Jak zachowywał się Wiktor spędzając czas z żoną? Co czuli ci, którzy dowiedzieli się, jak bardzo są oszukiwani? Bo przecież kłamstwo ma krótkie nogi i nie ma co się łudzić, że romanse będą się toczyć bez przeszkód. 

Trochę dramatu, sporo humoru


Przyjaciółki wymieniają kolejne maile, tylko od czasu do czasu spotykając się w cztery oczy. Dzięki tej korespondencji na bieżąco towarzyszymy im we wzlotach i upadkach. Wiemy co czują tuż przed spotkaniem, jak przeżywają rozczarowania, co zajmuje ich myśli, z jakimi problemami muszą się zmagać. Szokuje postawa Maliny, która ze zdradzonej żony staje się kochanką, a mimo swej gorącej wiary w przykazania, z łatwością odsuwa na bok te, które mogłyby zakłócić jej związek z Wiktorem. Zraniona rani, zdradzona zdradza, oszukana oszukuje. Miota się przy tym, ale niewiele z tego miotania wynika. Sytuacja Jagody jest nieco inna, a związek z Jerzym częstokroć bliższy przyjaźni niż cielesnym igraszkom dwójki ludzi tkwiących w zimnych relacjach ze swymi partnerami. Jaga na czas trwania terapii małżeńskiej, chce zrezygnować z seksu z kochankiem, jakby nie zdając sobie sprawy, że zdrada emocjonalna, wiążąca się z potrzebami serca, umysłu, duszy, bywa częstokroć bardziej bolesna niż ta  podyktowana seksualnym pożądaniem. 

Nie oddam szczęścia walkowerem to rozpisana na dwa głosy opowieść o ludziach, którzy w plątaninie uczuć próbują znaleźć nitkę, która pozwoli im wysnuć nową, lepszą przyszłość. To opowieść o ludziach, którzy ranią. Siebie i innych. To opowieść o szczęściu, o które trzeba walczyć i o nieszczęściu, które zjawia się nieproszone. Bywa w tej powieści zabawnie, bywa ciepło i wzruszająco, bywa gwarnie, melancholijnie. Istna sinusoida uczuć. W końcu narratorkami są kobiety, ich maile zwykle powstają pod wpływem chwili, próby racjonalnego osądu przeplatają się z tym, co palce wystukały szarpane emocjami. W zestawieniu z niebanalnym stylem, jakim posługują się obie panie, całość wyszła dość oryginalnie, raz zabawnie, innym razem dając do myślenia lub wywołując skrajne emocje - od cichej aprobaty po głośne oburzenie. Zakończenia obu wątków nie są zaskakujące - z boku łatwiej dostrzec pewne schematy i przewidzieć to i owo, niż gdy samemu jest się uwikłanym w podobne zdarzenia. Chyba każdemu życie udowodniło to niejednokrotnie.

Współpracę Agnieszki Jeż-Kaflik i Pauliny Płatkowskiej można zaliczyć do udanych. O zdradzie pisano już wiele, a wciąż okazuje się, że można ten temat podać w atrakcyjny sposób. Nie oddam szczęścia walkowerem to połączenie obyczajowego dramatu z dużą dawką humoru. I wyprawa w poszukiwaniu tytułowego szczęścia. Drogą czasami krętą i wyboistą, ale wciąż prowadzącą do celu.




***

[1] Agnieszka Jeż-Kaflik, Paulina Płatkowka, Nie oddam szczęścia walkowerem, Wyd. Czarna Owca, 2016, s. 15.
[2] Tamże, s. 304.

***


15 komentarzy:

  1. Ciekawy pomysł na książkę - dwugłos autorski w dwugłosie bohaterek, i to e-mailowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Fajnie wyszło. :)

      Usuń
  2. Nie byłam tą książką zainteresowana, ale teraz się nad nią zastanawiam. Temat niby stary jak świat, ale skoro jest ciekawie potraktowany, nie brakuje mu humoru i wzruszających momentów, może jednak się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny przerywnik między kryminałami. I ciepły, i zabawny, i czasem dramatyczny. :)

      Usuń
  3. Bardzo podobała mi się ta książka. Rozśmieszyła mnie, wzruszyła i zaskoczyła. Świetny pomysł na książkę i naprawdę genialne wykonanie :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej książce, byłam nią zainteresowana głównie z powodu formy, bo rzadko można obecnie spotkać historię opowiadaną za pomocą listów, tudzież maili. Jednak po Twojej recenzji, jestem też ciekawa samych bohaterek i tego jak rozstrzygną się ich losy. Masz rację, że o zdradzie napisano wiele, ale to jest temat, który wciąż intryguje jeśli zostanie dobrze podany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu, wydaje mi się, że wyszło całkiem nieźle. :)

      Usuń
  5. Niby w fabule nie ma nic odkrywczego, a jednak ma ta książka w sobie jakiś urok:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł na fabułę, jestem za- ale nie lubię formy listów, maili itp.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno niecodzienna forma (emaile). Coś nas do niej ciągnie, ale to chyba jeszcze nie jest moment na lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa propozycja, może i przeczytam jak znajdę chwilę wolnego czasu :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...