czwartek, 21 kwietnia 2016

Radość odliczania,
czyli Jo Nesbø w Polsce i kilka słów o spotkaniach autorskich



W sobotę: kierunek Wrocław!

Odkąd usłyszałam, że w stolicy Dolnego Śląska zjawi się jeden z najpopularniejszych pisarzy kryminalnych, Jo Nesbø, siedzę i odliczam. Najpierw dni do dnia uruchomienia możliwości rezerwacji wejściówek, później minuty do otrzymania odpowiedzi na mojego rozpaczliwego maila, gdy wejściówka śmignęła mi sprzed nosa, teraz dni i godziny do samego spotkania.

Cieszę się ogromnie, bo wiem, że warto będzie tam być. 

Kiedyś wydawało mi się, że nie autor jest ważny, a jego książki. Zdarzało mi się wybrać na jakieś spotkanie, pójść po autograf, ale rzadko. Wolałam sięgnąć po produkt ostateczny pisarskiej batalii z literami, niż słuchać wynurzeń w odpowiedzi na pytania: Jak zaczęła się pana przygoda z pisarstwem? Skąd pomysł na fabułę? Czy opisując bohaterów wzorowała się pani na rzeczywistych postaciach?

Aż w końcu okazało się, że jednak warto zainteresować się tym, co autor ma do powiedzenia. Doszłam do tego dopiero prowadząc bloga, poznając innych czytelników, wydawców oraz oczywiście pisarzy. I nagle okazało się, że spotkania mogą być czymś więcej niż opowieścią o tym, że kogoś do pisania natchnął obejrzany film, a ktoś inny pisze wyłącznie w piwnicy, w szlafroku w różowe słonie i muzyką Bacha wwiercającą się w uszy. Że bywają spotkania mądre i pouczające, dające do myślenia, przybliżające nieznane mi światy, albo po prostu zabawne. Że takie spotkania potrafią zmienić postrzeganie książki, docenić ogrom pracy autora, poszerzyć wiedzę z tematyki, której dotyczy twórczość autora.

Nie chodzę zawsze i na wszystko, bo i czasu mi brakuje, i potrzeby takiej nie mam. Czasem chcę, a nie mogę, czasem mogłaby, ale wygrywa we mnie leń. Bywa i tak.

Ale że na spotkaniach bywać warto, przekonałam się niejednokrotnie. Bo Marcina Kąckiego, Andrzeja Stasiuka czy Mariusza Szczygła mogłabym słuchać godzinami. Bo na myśl o znalezieniu się oko w oko z Jaume Cabré do tej pory trzęsą mi się nogi. Bo Janusz Rudnicki potrafi rozbawić do łez jak mało kto, a Katarzyna Bonda czy Joanna Opiat-Bojarska ciekawie opowiadają o zbieraniu materiałów i współpracy ze specjalistami. Bo Jacek Hugo-Bader jest fantastycznym gawędziarzem, od Anny B. Kann bije niesamowicie pozytywna energia, a Anna i Krzysztof Kobusowie dbają nie tylko o to, by ich spotkanie było ciekawe pod względem informacyjnym, ale dbają też o oprawę fotograficzną i muzyczną. Bo na spotkanie z Olgą Tokaczuk czy Hanną Krall po prostu pójść trzeba.

Mało kiedy wychodzę rozczarowana, a jeśli tak się zdarza, to zwykle jest to wina prowadzącego, a nie samego autora. Tak było np. na pewnym spotkaniu z Marcinem Mellerem podczas krakowskich Targów Książki, kiedy to prowadzący nie wziął pod uwagę tego, że zjawili się tam też tacy, którzy książki Między wariatami jeszcze nie czytali. Tak było w Poznaniu na wieczorze autorskim Zygmunta Miłoszewskiego, kiedy to prowadzący zapomniał jaka jest jego rola i chyba najchętniej przeprowadziłby rozmowę sam ze sobą. 

Zwykle wracam z głową pełną wrażeń, inspiracji, pomysłów i listą książek do przeczytania, a często i z samymi książkami, bo gdy się wysłucha Małgorzaty Ronc, Remigiusza Grzeli czy Tomasza Sekielskiego i Piotra Głuchowskiego, trudno nie zrobić zakupów. Są spotkania, które szybko ulatują z pamięci i takie, które na dłużej zostają w pamięci. Jak wspomniany wieczór autorski Jaume Cabré i perypetie z nim związane, dająca do myślenia rozmowa Tomasza Pindela i Artura Domosławskiego z Martínem Solaresem na temat sytuacji w Meksyku oraz moja i autora radość z pierwszego autografu na polskim wydaniu książki, czy spotkanie z Olgą Rudnicką, które miałam przyjemność poprowadzić.

Teraz niecierpliwie czekam na sobotę i Jo Nesbø, a w przyszłym tygodniu mam nadzieję posłuchać ekipy z Busem przez świat, która będzie opowiadać o wyprawie do Australii. Ich dwie książki czekają już na mnie, wesoło machając kolorowymi okładkami. Na przełomie maja i czerwca do Wrocławia przyjadą pisarze kryminalni w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminalnego. Będzie można tam spotkać m.in. Tess Gerritsen.

Fajnie tak czasami wyjść poza książkę i spotkać się z tymi, którzy książki piszą.

Zdarza się Wam to czasami?

***

PS
Jeśli nie możecie być w sobotę we Wrocławiu, a ciekawi Was przebieg spotkania, zajrzyjcie na stronę lubimyczytac.pl. 23 kwietnia od godz. 13 ruszy transmisja online.

źródło: lubimyczytac.pl
 
 

40 komentarzy:

  1. Ja tam za Nesbo nie przepadam, ale jutro zaczynają się targi książki w Białymstoku i niestety nie pojadę, za to ruszam na spotkanie ze starymi książkami, a i w maju czeka mnie spotkanie autorskie w DKK. I tez nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzę pozytywnych wrażeń. :)

      Usuń
  2. Oj chyba będę oglądać on-line, bo do Wrocławia mam zupełnie nie po drodze :) Ja dopiero zaczynam odkrywać wartości płynące ze spotkań autorskich. Minusem jest niestety to, że w moim mieście rzadko pojawiają się pisarze, którzy mnie interesują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto skorzystać choć z tej oferty, która jest dostępna. :)

      Usuń
  3. Niestety, w moich "rejonach" nie ma spotkań autorskich :(

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nadal nie poznałam jego kryminałów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dobry moment, żeby to zmienić?

      Usuń
  5. W moich rejonach też mało bywa ciekawych spotkań autorskich (z tak ciekawymi nazwiskami jak z Nesbo, czy Cabre), ale w sumie to mnie do nich nie ciągnie - ja jednak jestem zdania podobnego do Eleny Ferrante - że pisarz wypowiada się w książce i basta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Poznania wielkie zagraniczne nazwiska też niezbyt często zaglądają. Za Cabre jechałam do Krakowa, za Nesbo do Wrocławia...
      Też byłam podobnego zdania, ale z czasem się ono zmieniło. Fajnie np. posłuchać w jaki sposób autor pracował nad reportażem, jak zdobywał zaufanie rozmówców, co działo się dalej z jego bohaterami, co nie zmieściło się w książce itp.

      Usuń
  6. Zastanawiałam się czy się nie udać, ale do Wrocławia mam trochę za daleko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by to nie powstrzymało, chyba, że spotkanie nie byłoby w weekend. ;)

      Usuń
  7. Melduję, że ja będę, jestem bardzo ciekawa spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I dlaczego ja już nie mieszkam we Wrocławiu? :( Z chęcią bym się wybrała!

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety do Wrocławia mam daleko :), ale będę czekała na Twoją relację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy będę ją pisać, bo relacja będzie na żywo. Ale może jakąś krótką notkę naskrobię.

      Usuń
  10. Zdarza się, zdarza! I zawsze po takim spotkaniu mam wielkiego powera do pisania bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż, większość moich ulubionych pisarzy ma tą trudną do obejścia cechę, że nie żyje (Doctorow, Brodski, Chandler, Kesey, Tolkien, Kaczmarski). Ci co żyją, mieszkają za oceanem i u nas są średnio znani (McMurtry, Ellroy, Wouk), albo są odludkami (McCarthy). Pozostają polscy - Dehnel (spotkania były nawet w moim marginalnym mieście) i Sosnowski (może kiedyś, jakoś nie mam szczęścia).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ sobie ekipę wybrałeś! :D
      "Musisz" się bardziej zaprzyjaźnić ze współczesnymi pisarzami. ;)

      Usuń
  12. Czekam na Twoją relację, Wrocław niestety daleko, a prozę Jo Nesbo bardzo sobie cenię. Zgadzam się stuprocentowo z tym, że autorzy mają dużo do powiedzenia, a spotkania autorskie są możliwością poznania twórcy ulubionej powieści z zupełnie innej strony. Jaume Cabré ma być na Targach Książki w Warszawie i może uda się i mi go spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy będzie relacja taka jak zwykle, ale pewnie jakaś krótka notka się pojawi.
      A do spotkania z Cabre zachęcam. Ciekawe, czy będzie tylko podpisywał książki, czy będzie też spotkanie.

      Usuń
  13. Mnie się nie zdarza chodzić na takie spotkania, bo albo są bardzo daleko ode mnie albo ja wtedy nie mam czasu, albo po prostu w rezultacie nie idę... Zazwyczaj unikam takich skupisk ludzi, bo się źle czuję :) Ale podziwiam Ciebie, bo spotkałaś naprawdę dużo pisarzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami są to bardzo kameralne spotkania. :)

      Usuń
  14. Ja też się nie mogę doczekać spotkania z Nesbo :) Tylko mniej cieszy mnie pobudka przed 5 rano :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrr... Ja planuje wstać trochę później. ;)

      Usuń
  15. Planowałam wybrać się na to spotkanie do Wrocławia, ale tak się składa, że do mojego miasta w tym czasie przejeżdżają podróżnicy na Bydgoski Festiwal "Podróżnicy", który zaczyna się już dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam jedynie jedną jego książkę u siebie i niestety nawet nie przeczytaną. Póki co raczej nie znam jego twórczości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, raczej nie. Masz co nadrabiać. ;)

      Usuń
  17. Tematów do rozmowy z pewnością nie zabraknie :) W mojej okolicy podobne spotkania zdarzają się bardzo rzadko... Podziwiam Cie za determinację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich chwilach cieszę się, że mieszkam w większym mieście. :D

      Usuń
  18. A mi wejściowka na Nesbo śmignęła przed nosem 2 razy! :( ale mimo wszystko i tak jadę, po autograf na książce. A spotkania autorskie to ciekawa rzecz, mimo że byłam póki co tylko na jednym, zwłaszcza, że w mojej okolicy nic ciekawego się nie dzieje, ale i tak uważam, że warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś się nie zjawi na spotkaniu i będzie możliwość wskoczenia na jego miejsce?

      Usuń
  19. Zastanawiałam się nad tym spotkaniem, jednak brakło czasu i motywacji, więc zostaję mi o tym nie myśleć i nie zastanawiać się jak wiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... Obyś nie musiała żałować. ;)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...