poniedziałek, 27 października 2014

O Targach na gorąco



W wielkim skrócie, bo padam z nóg, północ dawno już minęła, a urlop kończy się nieubłaganie. Jutro (a właściwie dziś) zaczyna się szaroburość codzienna, której oczywiście nie zamierzam się poddać, ale też trudno mi jej nie zauważyć. 


Wspaniałe były tegoroczne Targi Książki w Krakowie. Udało mi się zaspać i nie zdążyć pobiec po autograf Lisy See. Kupić książki, których zakupu nie planowałam (bo Remigiusz Grzela tak ciekawie opowiadał o swojej najnowszej opowieści) i nie kupić tych, które teoretycznie w planach były (w międzyczasie wyparował entuzjazm). Nie zdążyć zrobić kilku zdjęć, zrezygnować ze stania w kolejce po niektóre autografy (całe szczęście, że Olga Tokarczuk będzie niedługo w Poznaniu). Zgubić wejściówkę (znalazł ją mój mąż, dzięki czemu sam wszedł za free - cwaniak), rozpiskę z planami targowymi i siebie kilka razy. Zdobyć autograf nieuchwytnego Kiśla z Kłulika. Zapomnieć o kilku spotkaniach, przeoczyć zmiany w harmonogramie, nie poznać Krzysztofa Spadło. Wybrać na spotkanie z katalońskim pisarzem i nie zabrać słuchawek (wydało się przy okazji, że z kondycją kiepsko - bieg przez płotki tfu! tzn. schodki był iście zadyszkotwórczy). Pstryknąć zdjęcia nieplanowane, przeprowadzić rozmowy zabawne, zaskakujące, inspirujące, błahe i całkiem serio. Zjeść pierogi ze szpinakiem i wypalić sobie gardło śliwowicą. Zrobić z siebie pajaca kilka razy, ale niezamierzenie i z nadzieją, że będzie mi to zapomniane.

W większej hali więcej miejsca było głównie w piątek. W sobotę i niedzielę powrócił stary dobry ścisk. Kolejki do co bardziej popularnych autorów wiły się między stoiskami. Te do Jaume Cabré i C.J. Daugherty chyba nie miały końca. O tym komu udało mi się skraść kilka minut na fotki i autografy, opowiem Wam w najbliższym czasie. Teraz zdradzę tylko, że szalenie mnie ucieszyła możliwość wysłuchania Jaume Cabré i Remigiusza Grzeli oraz krótkie rozmowy z Marcinem Wrońskim i Markiem Krajewskim. Wreszcie poznałam Remigiusza Mroza i pewną psychofankę Leitnera (postaci z cyklu Parabellum), która na Targi przybyła w płaszczu w jednorożce, a swoją energią mogłaby obdzielić stado takich rogatych koni i jeszcze dla poczciwej naszej szkapy by zostało. Mnóstwo radości przynosiły niespodziewane spotkania między stoiskami. Z Pawłem Pollakiem, któremu obiecuję poprawę, z Ewą Bauer co ma śliczne kolczyki, z Renatą Kosin, której serdecznie dziękuję za książkę. I z blogerami, rzecz jasna, bo tych na Targach oczywiście nie brakowało. Powiem więcej - trudno było na jakiegoś nie wpaść, czy to przemykającego solo, czy to poruszającego się w stadzie ściskającym baloniki. 

Największym zastrzykiem pozytywnej energii okazało się właśnie sobotnie spotkanie z blogerami. Tego to już się naprawdę nie da opisać. Zdjęcia, rozmowy, wygłupy, losowanie książek, dyskusje o literaturze, różowych pokojach i o tym dlaczego pewien blogerski duet lubię tylko czasami (wcale nie dlatego, że oni ZAWSZE dotrą tam, gdzie ja się spóźnię i ZAWSZE zdobędą autograf od tych, których sama przeoczę). Udało mi się uściskać kilku blogerów znanych mi nieco wcześniej, poznać kilku nowych, dopasować twarze do nicków, a po wszystkim żałować, że to wszystko trwało tak krótko.

Więcej na temat Targów, jak się nieco ogarnę.


62 komentarze:

  1. Buuuuuu :((( Nie masz pojęcia, jak strasznie żałuję, że mnie tam z Wami nie było... czekam zatem na obszerną relację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączę się w bólu z Karoliną...

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że następnym razem się poprawicie, co?

      Usuń
  2. Miło było Cię choć przez chwilkę zobaczyć w tym szaleństwie "autografowym";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było bardzo "przez chwilkę", ale dobre i to. ;)

      Usuń
  3. A ja jeszcze nigdy nie byłam na targach:( Zawsze mam za daleko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę, że na to potargowe spotkanie blogerów dotarłaś ;). Brzmi miło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę także poznałam tego targowego szaleństwa:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa... Ale na mnie nie wpadłaś. :(

      Usuń
  6. Zazdroszczę tego potargowego spotkania... Niestety trzeba było do domu wracać:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, mam nadzieję, że następnym razem będziesz mogła się pojawić.

      Usuń
  7. A wiesz, że ową psychofanką prawdopodobnie była Anita z Book Reviews na yt? :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie była Anita. Wulkan energii i stado jednorożców. :D

      Usuń
  8. Chrzanić szaroburość! Dbać o wspomnienia, nawet kosztem niewyspania!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę!, ale tak pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To były moje trzecie targi i muszę przyznać, że najlepsze! :) Cieszę się, że wreszcie udało nam się spotkać na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Wreszcie wiem kto kryje się za myszą z avatara. :D

      Usuń
  11. Dziś w sieci dosłownie roi się od po-targowych relacji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę i bardzo żałuję, że mnie tam nie było. Czekam na kolejne relacje z Targów. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ehh ale Wam wszystkim zazdroszczę! Musiało być świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego, ach dlaczego mnie tam nie było? :(

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo się cieszę, że Cię poznałam! :))

    OdpowiedzUsuń
  16. To musiało być niezwykłe wydarzenie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że do Krakowa mam tak daleko. :(

    OdpowiedzUsuń
  18. To były piękne dni :-) Najbardziej się ciesze ze spotkania z Wami :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to spotkanie była mega pozytywne! :D

      Usuń
  19. Niestety na spotkanie potargowe nie dotarłam :/ Ale za to poznałam wielu blogerów podczas Targów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na Ciebie nie trafiłam. :(
      Choć pewnie bym Cię nie poznała. ;)

      Usuń
  20. Takich pięknych wspomnień z targów mogę tylko pozazdrościć. :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazdroszczę wizyty na targach, widać że się działo :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj, za rok muszę się wybrać! :) Koniecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ależ Ty się rozwijasz! :) W sumie to Kraków to tak jakby dość blisko mnie jest, następnym razem się (w)stawię - po Twój autograf!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak papier toaletowy zaatakowany przez kota. :D
      Ejże, właśnie. Masz bliżej ode mnie, więc następnym razem rusz szanowne d...uże pudło i przyjeżdżaj!

      Usuń
  24. Ania, cudnie było się spotkać, fajnie było na Cię wpadać co rusz :) Niektórzy piszą, że Targi im się nie podobały, że nie wypaliły - dla mnie były genialne, kochałam tam wszystko i wszystkich. I Ciebie też, niech Ci będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się lepiej naucz odbierać pozytywne fluidy. :P I reagować na nie. :P

      O mamuniu, skoro Ty mnie, to i ja Cię. Ale wyprę się, jakby co. :P

      Mnie się bardzo podobały, choć mam nadzieję, że w przyszłym roku Znak i Literackie będą dalej od siebie oddalone. :D

      Usuń
  25. Miło było ponownie się z Tobą spotkać :) Teraz czekam na szczegółową relację w Twoim wykonaniu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie! :D

      Jutro się ogarnę i coś naskrobię.

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. Sama sobie zazdroszczę. :P Szkoda, że było takie krótkie, ale i tak bezcenne. ;)

      Usuń
  27. Aniu... coś mi ten blogerski duet daje do myślenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz ich? Też Cię tak denerwują jak mnie? :P

      Usuń
    2. Aniu któż śmie Cię denerwować?!? ;)

      Usuń
    3. Ech, tacy jedni. Mówię Ci, nie mam już do nich siły. :P

      Usuń
    4. Jedyne wyjście pokochać z całym dobrodziejstwem inwentarza :P - po prostu - wtedy na pewno cały wnerw minie ;)

      Usuń
    5. No nie wiem, nie wiem. Chyba nie mam aż tak dobrego serca. :D

      Usuń
    6. Albo jeszcze o tym nie wiesz ;)

      Usuń
    7. I aż się boję tego momentu, kiedy ktoś spróbuje mnie przekonać, że się mylę. :D

      Usuń
    8. Hihi strach się bać po prostu :P

      Usuń
  28. Superrelacja na gorąco :) Ja jednak doszłam dziś do wniosku, że kończę fotoreporterską działalność, bo nie warto się starać, latać po kilka godzin między stosikami, polować na autorów, intensywnie pracować nad relacją, aby potem przeczytać pod nią od 67-letniego dziadka z W24, który sam jest amatorem (może nawet jeszcze większym niż ja, bo zdjęcia ma kiepskie), że: "No cóż amatorszczyzna i niski poziom. Czyli coś i nic"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He? Pfff... Też nie masz się czym przejmować. Rób to co lubisz. Mnie tam szkoda czasu na tych, którym nie szkoda na narzekania na cudzą pracę, zamiast zabranie się za doskonalenie siebie. Olej. :)

      Usuń
    2. Olałam i jeszcze dostałam wiele miłych komentarzy od innych użytkowników :)

      Usuń
  29. Ann no i mamy Hamletowski dylemat: Lubić? Czy nie Lubić? - oto jest pytanie... :P <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na następnych Targach uda mi się to rozstrzygnąć. :P

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...