poniedziałek, 21 marca 2016

Olga Rudnicka "Były sobie świnki trzy"
Jak zostać wdową,
czyli poradnik dla zdesperowanych

Olga Rudnicka
Były sobie świnki trzy
Wyd. Prószyński i S-ka
2016
360 stron
Wyobraź sobie siebie w roli żony bogatego męża. Tak, właśnie tak. Nie bogatej żony, a żony bogatego męża. Krótko mówiąc: on ma wszystko, ty tylko status małżonki. Jeśli się rozwiedziesz, zostajesz z niczym.

W takiej sytuacji są bohaterki najnowszej komedii kryminalnej Olgi Rudnickiej Były sobie świnki trzy. I wcale nie zamierzają się martwić o to, że czarny scenariusz wejdzie w życie, a one będą musiały odzwyczaić się od luksusów. Jak zwykle autorka tworzy takie postaci kobiece, które biorą sprawy w swoje ręce, a że wyobraźni im nie brak, za to pomysły wykraczają poza standardowe czynności wpisane w codzienność przeciętnego obywatela, można mieć pewność, że będzie się działo sporo, a zabawnych i zwariowanych scen nie zabraknie.

Chcę zostać wdową!


Jolka, Martusia i Kama. Trzy przyjaciółki z podobnym problemem. Osiemnastki już dawno za nimi, o tym jak słodko bywa w pierwszych latach małżeństwa zdążyły zapomnieć, za to coraz trudniej im zignorować niepokojącą rzeczywistość: wiek metrykalny i kondycję małżeństw. Młodsze się nie robią, a świat , jak na złość, jest pełen młodych, pięknych kobiet. Takich, za którymi oglądają się nie tylko mężczyźni wolni, ale i zaobrączkowani, na których w domach czekają partnerki niekoniecznie dwudziestoletnie. A co, jeśli któryś z małżonków naszych bohaterek postanowi zmienić partnerkę na nowszy model? Na przyjaciółki pada strach przed niepewną przyszłością i cień intercyz, których podpisania żałują jak mało czego.

Z tego strachu rodzi się plan.

- Muszę zmienić stan cywilny! - nieoczekiwanie oświadczyła Jolka.
Tamte dwie wymieniły zaskoczone spojrzenia.
- Chcesz zostać rozwódką? - Martusia nie wierzyła własnym uszom.
- Nie. Wdową*.

Plan nie tylko się rodzi, ale także powstają pierwsze próby wcielenia go w życie, jednak ponieważ mamy do czynienia z prozą Olgi Rudnickiej, pewni możemy być, że nic nie potoczy się tak, jak zakładały bohaterki.

Prawniczka i prostytutka


Olga Rudnicka, Poznań 2015
Podczas gdy przyjaciółki knują, spiskują, śledzą, zdobywają informacje, kłócą się, która czyjego męża zabije i w jakiej kolejności panowie znikać będą ze świata żywych, na scenę wkracza jeszcze jedna bohaterka, Sandra. W czasach gromadzenia funduszy na prawniczą edukację - prostytutka Sondra, obecnie, w okularach w rogowej oprawie i beżowym, skromnym kostiumie - nowy nabytek kancelarii, której współudziałowcem, a przy okazji szefem Sandry, jest... były klient kobiety. Tadeusz Markiewicz nie ma oporów przed wykorzystaniem sytuacji, a dla kariery, młoda prawniczka zdolna jest do wszelkich poświęceń. Nawet jeśli wymagają od niej ponownego wcielenia się w Sondrę i wszelkich związanych z tym upokorzeń. Prawniczka nie należy jednak do tych, którzy z pokorą godzą się na swój los. Któregoś dnia zechce wyrównać rachunki.

Ale to już było...


Były sobie świnki trzy to kolejna komedia kryminalna w dorobku Olgi Rudnickiej. Określenia "kolejna" użyłam celowo, bo znając poprzednie powieści autorki, nietrudno zauważyć pewną wtórność fabuł i kreacji bohaterów. Trzy przyjaciółki to ekipa plasująca się gdzieś pomiędzy dwiema nauczycielkami znanymi z cyklu Zacisze 13 oraz piątką sióstr szalejących w trylogii Natalii 5. Trudno się oprzeć wrażeniu, że to już było, że autorka znów sięga po sprawdzony motyw, ale to już za mało, by porządnie rozbawić swoich stałych czytelników. Jolka, Marta, Kama, a także Sandra różnią się od siebie charakterami, temperamentami, doświadczeniem, pozycją, ale są podobnie zwariowane, pyskate, posiadające umiejętność ładowania się w sytuacje równie dziwne, co zabawne. Ścierają się ze sobą, ale i świetnie uzupełniają, a ich działania i nieograniczona pomysłowość wycelowane są w mężczyzn, którzy grają tu drugorzędne role. Brzmi znajomo? Jeśli czytaliście poprzednie komedie kryminalne Olgi Rudnickiej, to na pewno. 

Nadal jest zabawnie, ale zabrakło mi w tej powieści czegoś, co wyróżniłoby ją na tle innych. Udało się to autorce w Diabli nadali, gdzie główna bohaterka była jedna, a charakterystyka środowiska firmowego bardzo trafna, nie bardzo udało w Były sobie świnki trzy. Widząc sceny z udziałem potencjalnych wdów, widziałam Natalie. Obserwując scenę z dywanem, miałam przed oczami śremski dom położony przy Zaciszu 13. 

Na poprawę humoru


Uwielbiam książki Olgi Rudnickiej, bo jak mało które poprawiają mi humor. Czekam więc na coś świeżego i zaskakującego, co rozbawi mnie do łez. I wiem, że się doczekam, bo czego jak czego, ale pomysłów i poczucia humoru pisarce nie brakuje. Jej najnowsza książka spełniła rolę lektury odprężającej, ale nieco zabrakło jej oryginalności.

Były sobie świnki trzy to zabawny kryminał, odskocznia od codzienności, mnóstwo pozytywnej energii, zabawnych scen i dialogów, komedia omyłek, przestroga dla mężów, podręcznik dla żon. Bawi, relaksuje, zawiera wszystko to, za co czytelnicy kochają twórczość Olgi Rudnickiej. To ostatnie, jest jednak zarówno zaletą, jak i wadą tego kryminału. 

Jeszcze tylko kilka dni i życie ich wszystkich zmieni się bezpowrotnie.

***

Książkę polecam
miłośnikom komedii kryminalnej
szukającym zabawnych lektury
wielbicielom komedii omyłek
żonom planującym zmianę stanu cywilnego
mężom pewnym, że intercyza gwarantuje im święty spokój

***

*cytaty oznaczone kursywą pochodzą z: Olga Rudnicka, Były siebie świnki trzy, Wyd. Prószyński i S-ka, 2016.

***


Zobacz też



34 komentarze:

  1. Mi książka się podobała, poprawiła mi humor, ale przyznam że "Diabli nadali" była o wiele lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się "Diabli..." bardziej podobali. Mnóstwo tam świetnych postaci, a i fabuła o wiele bardziej przypadła mi do gustu.

      Usuń
  2. Też uwielbiam książki Rudnickiej. Przy lekturze każdej kolejnej sądzę, iż lepiej nie może być. I za każdym razem jestem w błędzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje życzyć, żeby się to nie zmieniało. :)

      Usuń
  3. Może w końcu i ja poznam twórczość autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Autorka ma kilka naprawdę fajnych pozycji rozrywkowych i nieco poważniejszego, bardzo udanego "Cichego wielbiciela".

      Usuń
  4. Tytuł postu boski :) A skoro Martusia jest jedną z bohaterek, to Martucha chętnie ją pozna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ;)

      Ciekawe czy przypadniecie sobie do gustu. :D

      Usuń
  5. Właśnie czekam na tę książkę i nie mogę się już doczekać lektury. Trochę mnie zamartwiłaś tą powtarzalnością, ale jestem pełna optymizmu i mam nadzieję na kolejną dobrą i poprawiającą humor książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawia humor - to na pewno, a co do powtarzalności, może akurat jej nie odczujesz. :)

      Usuń
  6. Też lubię książki Olgi Rudnickiej więc zapewne wkrótce przeczytam "Były sobie świnki trzy" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze przyjemności obcowania z literaturą tej autorki. Czas to zmienić! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poprawę humoru jak znalazł. ;)

      Usuń
  8. Przeczytałam na razie tylko 3 książki tej autorki, a mam zamiar przeczytać wszystkie, więc i ta zostaje dopisana do listy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi "Lilith", bo podobno jest inna niż wszystkie.

      Usuń
  9. Dwie ostatnie polecajki cudowne :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasami po lekturze smutnych książek, które mimo wszystko lubię, wspaniale jest sięgnąć po odskocznię, jaką stanowi powieść przywołująca uśmiech na twarzy. Ba!, wtedy nawet salwy śmiechu są wskazane. Cieszę się, że "Były sobie świnki trzy" czekają już na czytniku. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już nie mogę się doczekać kiedy wpadnie w moje ręce :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo uśmiechu w czasie lektury życzę. :)

      Usuń
  12. Lubię Rudnicką :) Przeczytałam kilka książek, kilka jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją lubię. I jej twórczość. ;)

      Usuń
  13. Nie przepadam za autorką. Może za jakiś czas wrócę do jej książek. Teraz mówię stanowcze nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę. Nie każdemu taki typ książek pasuje. A "Cichego wielbiciela" próbowałaś czytać?

      Usuń
  14. Do książek Olgi Rudnickiej jeszcze nie dotarłam, ale mam szczery zamiar to nadrobić ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, po co sięgniesz na początek. ;)

      Usuń
  15. Już widząc sam opis spodziewałam się, że autorka sięgnie po kilka sprawdzonych motywów, więc w sumie nie zaskoczyły mnie Twoje słowa. Z jednej strony szkoda, bo ileż można o tym samym? Z drugiej jednak - bardzo lubiłam 'Natalie' i chętnie przeczytam kolejną powieść w podobnych klimatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo lubię twórczość autorki, żeby ta powtarzalność miała mnie zniechęcić. Przynajmniej na razie tak jest. ;)

      Usuń
  16. Paulina czyta twórczość tej pisarki. Szkoda, że ta jest nieco powtarzalna i podobna do poprzednich książek autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale i tak czyta się fajnie. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...