środa, 16 marca 2016

Anna Kańtoch "Łaska"
Kim jest Kartoflany Człowiek?

Anna Kańtoch
Łaska
Wyd. Czarne
2016
400 stron
O twórczości Anny Kańtoch słyszałam wiele dobrych i bardzo dobrych opinii. Jednak do tej pory, autorka uparcie przesiadywała w dziale fantastyki, a tam niekoniecznie jest mi po drodze. Ucieszyłam się więc, gdy wśród lutowych zapowiedzi znalazłam informację o premierze Łaski. Z tą książką autorka wskoczyła na moją ukochaną półkę kryminalną. I mam nadzieję, że nie będzie to jedyny taki skok.

By było jeszcze milej, autorka sięgnęła po jeden z moich ulubionych motywów: nierozwiązaną zagadkę z przeszłości. Rzut okiem na okładkę sprawił, że nastawiłam się na lekturę mroczną, klimatyczną, a widniejącą na niej twarz potraktowałam jako zapowiedź historii emocjonalnie trudnej. I choć budowanie oczekiwań na podstawie okładkowej grafiki zwykle nie jest najlepszym pomysłem, w tym przypadku przeczucie mnie nie zawiodło. Tym bardziej nie zrobiła tego Anna Kańtoch.



Naznaczona


"Naznaczona". Gdy była młodsza, tak właśnie o sobie myślała. Kiedy jeszcze w podstawówce, a potem w liceum widziała ukradkowe spojrzenia kierowane w jej stronę i wychwytywała szepty za plecami. Myślała, że przez te wszystkie lata ludzie zapomnieli, ale oczywiście tak się nie stało. Nauczyciele, a prawdopodobnie także starsi uczniowie - wszyscy musieli wiedzieć. Trzydzieści lat. Ile czasu trzeba, żeby pogrzebać przeszłość?[1]

Był rok 1955, gdy zaginęła sześcioletnia Marysia. Znaleziono ją po tygodniu, w sukience pokrytej krwią, z włosami ubabranymi czymś o wiele bardziej paskudnym niż leśna ściółka. Co wydarzyło się w ciągu tych siedmiu dni? Jakiej tragedii dziecko było świadkiem? Jakim cudem przetrwało jesienne chłody? Co jadło, co piło, gdzie znalazło schronienie?

Kartoflany Człowiek


Trzydzieści lat później, dorosła Maria Lenarczyk, samotna, izolująca się od ludzi polonistka, nadal nic nie pamięta z tamtych dni. Nie znaczy to, że dramatyczne wydarzenia nie wpłynęły na jej życie. Przeciwnie. Co więcej, któregoś dnia ich wpływ przybierze na sile. Stanie się tak, gdy jeden z uczniów, na kartkówce zamiast spodziewanych odpowiedzi na zadane pytania, narysuje coś, co zmęczona nauczycielka początkowo zignoruje. Czworo dzieci i Kartoflanego Człowieka, przygarbioną, wysoką postać, której twarz pokryta była naroślami. Gdyby Maria zastanowiła się nad tym dłużej, być może jakiś czas później, nie znaleziono by martwego chłopca powieszonego na gałęzi.

Samobójstwo? Być może. Wojtek był chłopcem wyśmiewanym przez rówieśników, nieco opóźnionym w rozwoju, bitym przez ojca, niedocenianym przez matkę. Feralnego dnia widziano go jednak w dobrym humorze, podekscytowanego, jakby czekało na niego coś miłego.

A później przypadkowo osoba znajduje jego ciało. I giną kolejne dzieci. I robi się coraz paskudniej. I nie wiadomo jak to powstrzymać.

Tajemnice


Akcja kryminału Łaska rozgrywa się w niewielkiej miejscowości w styczniu 1985 roku. Jedynie co jakiś czas będziemy mieli okazję spojrzeć wstecz o trzy dekady, by ze strzępków informacji złożyć w całość dramat, który rozegrał się w okolicznych lasach. Mgielnica, niewielka miejscowość na południu Polski, jak wiele sobie podobnych, skrywa rozmaite, mniej lub bardziej mroczne tajemnice. Kronika kryminalna co jakiś czas rozrasta się o kolejna tragedię, ale czy to możliwe, żeby na tejże prowincji grasował seryjny morderca? Pytań jest oczywiście więcej. O tożsamość przestępcy, o kierujące nim motywy, klucz wyboru ofiar. Muszę przyznać, że dość łatwo przyszło mi odgadnięcie tego, kto też może mieć na sumieniu morderstwa, ale w wyjaśnieniu motywu działania, musieli pomóc mi prowadzący śledztwo bohaterowie.

Celowo nie piszę tu o policji, bo nie tylko mundurowi zainteresują się tą sprawą. Także Maria mocno się w nią angażuje. Czuje, że to co dzieje się obecnie jest kluczem do zrozumienia tego, co przytrafiło jej się przed laty. Anna Kańtoch starannie kreśli charaktery swoich bohaterów. Towarzysząc im, nie tylko śledzimy ich działania, ale i myśli. Pisarka zadbała o to, by czytelnicy mogli dobrze poznać najważniejsze postaci, ich problemy i emocje, a dzięki temu - lepiej zrozumieć ich postępowanie.




Po pierwsze: kariera


Wspomniałam o policji. Przedstawicielem służb, z którym będziemy widywać się najczęściej, jest porucznik Adam Bogusz, typ niegłupi, dbający o zdrowie, troszczący się o kondycję fizyczną i psychiczną. Spotkać go można ze Sto lat samotności w ręce, z porządnie zawiązanym krawatem, w starannie wypastowanych butach. Ambitny gliniarz mocno wierzy w to, że pisane jest mu coś więcej niż praca na prowincji. I tu dochodzimy do pierwszych rys na tym pozornie nieskazitelnym wizerunku, bo trudno spojrzeć przychylnie na człowieka, który pragnie, by samobójstwo Wojtka okazało się morderstwem, a on sam mógł zmierzyć się z pierwszą poważną sprawą, która miałabym mu zapewnić awans. Jakże daleko Boguszowi do detektywów, którym leży na sercu dobro sprawy. Porucznik patrzy na nią wyłącznie przez pryzmat własnej kariery. Wspinanie się po jej szczeblach, choćby miały być nimi dziecięce trupy, nie stanowi dla niego żadnego problemu.

Po drugie: fałszywe tropy


Postaci wykreowane przez Annę Kańtoch wymykają się jednak jednoznacznej ocenie, co jest oczywiście dużym plusem i daje nadzieję na to, że niejednokrotnie nas zaskoczą. Niejednokrotnie dojrzymy bohaterów z książkami w dłoniach, co jest miłym akcentem dla każdego mola książkowego. Autorka ciekawie rysuje dziecięce postaci oraz środowiska, z których się wywodzą. Różnorodność charakterów, zachowań, pozycji w gronie rówieśników to dodatkowy element wzbudzający zainteresowanie. Pozornie główne postaci dziecięce różni wszystko. W rzeczywistości coś je jednak łączy.

Pisarka podsuwa fałszywe tropy mieszając je z tymi, które delikatnie kierują uwagę czytelnika w stronę mordercy. Kto je wyłapie, ten ma szansę wskazać najczarniejszy z czarnych charakterów, jeszcze przed finałem. To oczywiście nie jedyne plusy Łaski, która pokazuje, że Anna Kańtoch nie potrzebuje motywów fantastycznych, by podbić serca czytelników. Nastrój tajemnicy wypełnia scenerię już od pierwszych stron. Autorka udanie kontrastuje radość ze zbliżających się Dni Miasta z dramatycznym śledztwem i strachem tych, którzy chcąc nie chcąc zostają zamieszani w sprawę, utrzymuje napięcie, dba o zwroty akcji, mnoży tropy, zgrabnie łączy przeszłość z teraźniejszością.

Po trzecie: witamy w dziale kryminalnym!


W świecie PRL-u panuje posępny, iście skandynawski klimat. Niewielka społeczność dusi się w sosie własnych tajemnic, a łaska zapomnienia zdaje się nie być takim dobrodziejstwem, za jakie niektórzy chcą ją uważać. Pobliskie lasy bywały niemym świadkiem wielu dramatycznych scen i wszystko wskazuje na to, że wiele jeszcze zobaczą. Opuszczony kamieniołom wywołuje dreszcze, a wśród podejrzanych znajdują się dalecy, ale i bliscy znajomi.

Łaska to bardzo zgrabne wejście do świata polskiej literatury kryminalnej.W tym dziale znajdzie się jeszcze sporo miejsca, na kolejne książki Anny Kańtoch. Będę ich wypatrywać niecierpliwie.

To już nie jest jedna banalna sprawa, tylko ciąg zbrodni, które zwracają na nas uwagę całego kraju[2].



***

Książkę polecam
miłośnikom mrocznych historii
polującym na udane debiuty kryminalne
szukającym motywu tajemnic małego społeczeństwa
ciekawym kim jest Kartoflany Człowiek

***

[1] Anna Kańtoch, Łaska, Wyd. Czarne, 2016, s. 11.
[2] Tamże, s. 184.

***



25 komentarzy:

  1. Kańtoch w wydaniu fantastycznym nie bardzo mnie wciągnęła, natomiast po kryminał chętnie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, przyznaję, że mnie zainteresowałas :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka książki iście w skandynawskim stylu okładek ;) Zapisuję tytuł bo mnie zainteresował.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że masz tak samo jak ja. Kańtoch to było moje największe ubiegłoroczne odkrycie. Oczywiście słyszałem o niej od dawna, ale po prostu kojarzyłem ją z niskich lotów fantastyką i szansy nie dawałem. Aż do czasu Tajemnicy Nawiedzonego Lasu którą dość niechętnie postanowiłem przeczytać. A tam było wszystko idealnie wyważone. Fantastyka, Kryminał, powieść młodzieżowa. To było jak Wakacje z Duchami. I wtedy pamiętam że w swojej recenzji napisalem, że od Kańtoch wielu mogłoby się uczyć. Teraz mam za sobą kontynuację wspomnianej książki i jeden zbiór opowiadań. Zdania nie zmieniłem. Łaskę, która ma być typowym kryminałem, bardzo chcę przeczytać. Wierzę też, że jak Ty spróbjesz jej innych tekstów, to również się nie zawiedziesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wakacje z duchami" to jedna z moich najukochańszych książek ze szkolnych lat. Zaciekawiłeś mnie tym porównaniem.

      Usuń
  5. Gdy przeczytałam tytuł postu, przypomniało mi się powiedzonko detektywa z książki, którą właśnie czytam: "O żesz kartofel!". Jestem ciekawa tej pisarki i jej kryminału. Ale zauważam, ze często bohaterkami w powieściach są polonistki, nie matematyczki, nie historyczki, tylko polonistki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie, nie zwróciłam na to uwagi. ;)

      Usuń
  6. Takich kryminałów poszukuję, tytuł zapisany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie Kańtoch uwiodła przede wszystkim klimatem tej opowieści. Umiejętnie zaszczepia w człowieku niepokój. PS Zauważyłam, że w ostanim czasie sięgamy po te same książki: Slepikas, Ahnhem, Kańtoch :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie mów, że czytasz teraz "Rzymski poranek", albo zamierzasz zabrać się za "Były sobie świnki trzy". ;)

      Usuń
  8. Lubię PRLowskie klimaty w powieściach, a Annę Kańtoch znam z serii książek o Domenicu Jordanie. Dobrze mi się je czytało, a "Łaskę" chciałabym kiedyś poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od dawna planuję rozpocząć przygodę z książkami autorki. A ten PRL! Książkowe cudeńko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. za każdym razem napalam się na książkę, którą recenzujesz xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Choć fantastyka nie jest mi obca, to żadnej książki Anny Kańtoch jeszcze nie czytałam. Ale to się zmieni, bo intryguje mnie ten policjant z moją ukochaną książką pod pachą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jakie będziesz miała zdanie na temat tego policjanta. Bo ja bym go tą Twoją ukochaną książką zdzieliła po łbie. ;)

      Usuń
  12. Już sama okładka bardzo mi się podoba, przyciąga uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kańtoch znam tylko w wydaniu fantastycznym, po kryminał z przyjemnością sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak nie czytuje kryminałów to ten zapowiada się nieźle, chociaż bardzo mrocznie.
    Bohaterka jednak mnie bardzo zaintrygowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcić Cię do lektury kryminału, to byłby dla mnie duży sukces. :)

      Usuń
    2. Myślę, że byłby to niezły przerywnik w lekturze.....problem w tym, że w mojej bibliotece kryminałów na lekarstwo.
      Czytelników jest niecałe 400 osób, głównie kobiety, a te jak zauważyłam nie czytają kryminałów o biblioteka się w nie nie zaopatruje. Kiedyś namawiałam panie na serię Ake Edwrdsona, bo sama całą bym chętnie przeczytała.....musze sprawdzić efekt.

      Usuń
    3. To mnie zaskoczyłaś, bo myślałam, że kryminał to popularny gatunek.

      Usuń
  15. Czekałam na pierwsze recenzje tej książki i widzę, że warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem podobnego zdania, fantastyka to nie, ale kryminał już tak:) Będę wypatrywać tej książki w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...