środa, 23 marca 2016

Xavier Velasco "Diabeł Stróż"
Skacz, Violetto!

Xavier Velasco
Diabeł Stróż
Wyd. Sonia Draga
2016
472 strony
Kimkolwiek dla ciebie będzie. Rosą del Albą, Violettą, anonimową kobietą. Zbuntowaną nastolatką, dziwką, złodziejką, oszustką, nieszczęśliwą kobietą, wyrachowaną suką, znudzoną sekretarką, żebraczką, klientką Saksa, narkomanką, Meksykanką, Amerykanką, blondynką, brunetką, rudą. W jakichkolwiek okolicznościach przyjdzie ci ją spotkać: w hotelu, na ulicy, po stronie amerykańskiej czy na meksykańskiej ziemi. Wysłuchaj jej. Warto.


Opowiem ci prawdę


Zapowiedziałam ci, że zamierzam powiedzieć prawdę, i właśnie próbuję to zrobić. Tyle tylko, że nawet ja sama nie wiem, jaka właściwie jest prawda. Ty byś to ujął tak: A kimże ja jestem, żeby wiedzieć kim jestem?[1]

Wyobrażam sobie, jak siedzi na podłodze łazienki. Z jej ust wylatuje potok słów echem odbijając się od ścian. Mówi i mówi, i mówi. Ma głos to silny, to drżący, to zmęczony, to pełen energii. Taśma się kręci, nagrywanie włączone. Show must go on.

Na początku opowieści ma lat szesnaście i zdawałoby się, że jest jedną z wielu zbuntowanych nastolatek, za nic mając rodzeństwo, gardząc rodzicami, snując wielkie plany, odkrywając własną kobiecość, śniąc o New Yorku (tak, właśnie tak!) i coraz bardziej obsesyjnie myśląc o pieniądzach. Nie jakichś drobnych, co to, to nie. O morzu dolarów (nie pesos!), o strumieniach gotówki, o luksusach, o których wielu nie waży się nawet śnić.

Upadek


Rosa, bohaterka powieści Diabeł Stróż Xaviera Velasco, którą od teraz, zgodnie z jej życzeniem, nazywać będziemy Violettą nie poprzestaje jednak na marzeniach i wyrażaniu buntu krzykliwym makijażem, imprezami zakrapianymi alkoholem czy trzaskaniem drzwiami. Kradnie pieniądze rodziców (swoją drogą, oni sami zdobyli je w taki sam sposób - kradnąc) i z torbą zawierającą ponad sto tysięcy dolarów, nielegalnie dociera do Stanów. Przez pewien czas szczęście się do niej uśmiecha. Opłacony, ale pomocny taksówkarz pomaga jej dotrzeć na teren Stanów, poznany już w po amerykańskiej stronie chłopak, dba o nią z zaskakującym zaangażowaniem i nawet dociera z nią do wymarzonego New Yorku. Ale z upływem czasu topnieje zawartość torby, a i szczęście jakby skręca w inną stronę. Violetta nie należy jednak do tych, którzy łatwo się poddają i rezygnują z osiągnięcia celu. A jej celem jest życie w luksusie, drogie hotele, markowa odzież, limuzyny, wykwintne jedzenie. Jak nastoletnia Meksykanka ma zarobić na takie życie? Jak w ogóle może zarobić na życie w New Yorku?

New York jest jak ja: śpieszy mu się, żeby być. Być czym? Czym zechcesz. Albo tym, czego wcale nie chcesz, ale tu nie ma opcji pośrednich. Możesz żyć z dala od ulicy, o niczym nie wiedzieć i być tak nieszczęśliwa jak tylko się da, ale wyjdź z domu, a zobaczysz New York cię wciągnie. "Chodź no tu, kurewko". A ty mówisz: Ja nie, mylisz się, co sobie wyobrażasz". Ale New York odkryje twoją cenę[2].


Xavier Velasco
[źródło]


Jest ciężko, a życie ponad stan szybko nadwyręża budżet. Dziewczyna jest jednak zdeterminowana, inteligentna, bezczelna, napędzona żądzą pieniądza pędzi przed siebie. Nie da się łatwo zatrzymać. Będzie oszukiwać, kraść, sprzedawać własne ciało. Wyda każdego zarobionego dolara, zanim zdąży zastanowić się skąd weźmie następne. Nie ma skrupułów, przed niczym się nie cofa. Jest cwana, ale to przecież New York! Miasto, w których marzenia się spełniają, ale i umierają. Miasto, które wiele oferuje, ale i odbiera. Miasto, które może cię w sobie rozkochać, ale i skrzywdzić. W końcu Violetta trafi na kogoś, kto ma jeszcze mniej skrupułów niż ona. Stanie się już nie łowcą, a ofiarą. A to dopiero początek lawiny nieszczęść, która porwie ją tam, skąd chciała uciec.

Powieść, którą kocha się i nienawidzi


Diabeł Stróż to lektura mocna, której narracja płynie w rytm utworów Iggy'ego Poppa. Ma formę monologu Violetty, przerywanego co jakiś czas kadrami z życia tytułowego Diabła Stróża, powiernika kobiety. To jakby spowiedź, choć bez prośby o rozgrzeszenie. To opowieść pełna bólu. Z jednej strony brutalna, z drugiej momentami humorystyczna. To ostatnie zawdzięczamy stylowi Violetty, jej sposobowi spoglądania na świat, oceniania ludzi i ich zachowań. Złośliwemu, ironicznemu, wulgarnemu, ale i inteligentnemu komentarzowi bohaterki.

Akcja powieści Xaviera Velasco rozgrywa się w latach 90' ubiegłego wieku na terenie Meksyku i New Yorku, ale równie dobrze mogłaby rozegrać się współcześnie i zupełnie gdzie indziej. Mechanizmy są te same, ludzka natura niezmienna. Zasiadając do lektury Diabła Stróża należy przygotować się na historię opowiadaną bez zahamowań, na grę pozorów, prozę gęstą, ciężką emocjonalnie, niepozbawioną czarnego humoru. Liczne nawiązania do popkultury dodatkowo uatrakcyjniają lekturę, a językowa ekwilibrystyka każe pogratulować tłumaczce sukcesu, bo z pewnością przełożenie powieści na polski do łatwych zadań nie należało. Violetta nikomu niczego nie ułatwia, dlaczego miałaby ułatwiać tłumaczce?

Diabeł Stróż to powieść, którą się kocha i nienawidzi. Która intryguje, irytuje, fascynuje, nuży, wciąga, odrzuca, łapie za cojones, wykrzywia twarz. Oryginalna, szalona, pełna brudu. Wchodzisz w ten świat na własną odpowiedzialność, ze świadomością, że twoja przewodniczka zaprzedała duszę i ciało diabłu, że poprowadzi cię tam, gdzie wpadniesz po uszy w gówno, gdzie staniesz się pionkiem w czyjejś grze.

Pilnuj się i pamiętaj.

Ostrzegałam. 

Co to jest prawdziwe życie? Takie, kiedy chodzisz do szkoły? Kiedy masz pracę? Jeździsz do niej i podwozisz dzieci do szkoły? Kiedy masz wystarczająco dużo zdjęć, by wypełnić album? Pewnie to takie, o którym możesz opowiedzieć, jak przypuszczam. Któregoś nie musisz streszczać do magnetofonu w gównianej łazience gównianego pokoju w gównianym hotelu. I kiedy nie musisz się przed nikim ukrywać[3].




Iggy Pop Passenger


Książkę polecam
miłośnikom mocnych historii
wielbicielom oryginalnej prozy
poszukującym mocnych wrażeń
zainteresowanym narracją w formie monologu
szukającym dobrej lektury rodem z Meksyku


***

[1] Xavier Velasco, Diabeł Stróż, przeł. Magdalena Olejnik, Wyd. Sonia Draga, 2016, s. 80.
[2] Tamże, 166.
[3]  Tamże, s. 362.

***


16 komentarzy:

  1. O żesz w mordę, dobra książka się szykuje do przeczytania. Prozy meksykańskiej jeszcze nie miałam okazji poznać, więc czas to zmienić, dziękuję za polecenie!

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie wiem. Niby wydaje się ciekawie, ale monolog głównej bohaterki odstrasza. Zastanowię się jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo i mi przeszło przez myśl. Na razie spasuję.

      Usuń
    2. Odstrasza? Ale dlaczego? Moim zdaniem to bardzo ciekawy sposób opowiedzenia historii. :)

      Usuń
  3. Z jednej strony kusi... Z drugiej strony trochę sie boję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam mieszane uczucia, chyba na razie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czuję się przekonana- irytują mnie takie bohaterki/ ludzie co dążą po trupach do celu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też (w każdym razie w życiu), ale Violetta jest fascynującą postacią.

      Usuń
  6. Właśnie słuchałam Iggy'ego, kiedy zaczęłam czytać tę recenzję. Ciekawi mnie owa oryginalność prozy, więc czuję się zaintrygowana powieścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba znak, że powinnaś sięgnąć po tę książkę. :)

      Usuń
  7. Z pewnością nieszablonowa i mocna lektura. Może po nią sięgnę, chociaż mam pewne opory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do tego, żeby jednak spróbować. ;)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...