wtorek, 15 marca 2016

Alexis Ragougneau "Madonna z Notre-Dame"
"Dyżurny wariat. Idealny sprawca"

Alexis Ragougneau
Madonna z Notre-Dame
Wyd. Sonia Draga
2016
240 stron
Musiał przyznać, że trafić na mordercę bez wątpienia szalonego, a jednak ostrożnego, inteligentnego i działającego zgodnie z dokładnym planem, stanowiło z intelektualnego punktu widzenia wyzwanie, które musiało wzbudzać wielkie zadowolenie. Bo przecież trzeba było ogromnej determinacji i woli, by stworzyć scenerię śmierci godną ezoterycznego thrillera: ofiara ubrana w biel, śliczna jak z obrazka, odnaleziona w sanktuarium Marii Panny, gdzie pozostawiono ją, nie wiedzieć jak i kiedy, z błoną dziewiczą odtworzoną z wosku*.

Zbrodnia w najsłynniejszej paryskiej katedrze


Już sama okładka przykuła moją uwagę, a opis wydawcy dodatkowo podsycił ciekawość. W końcu miejscem akcji miała być paryska katedra Notre-Dame, imponujący, gotycki budynek, jedna z wizytówek francuskiej stolicy, atrakcja chętnie fotografowana i odwiedzana przez turystów. Podobno dziennie stawia się tam ok. 50 tys. ludzi.

Na mnie Notre-Dame zrobiło ogromne wrażenie. Zafascynowana przyglądałam się architektonicznym detalom fasady, wyobrażałam garbatego Quasimodo w otoczeniu kamiennych gargulców, wbijałam wzrok w witraże, rzeźby, obrazy. Nie wpadłabym wówczas na to, że to niesamowite miejsce mogłoby stać się sceną zbrodni.

Taki pomysł przyszedł do głowy Alexisowi Ragougneau, francuskiemu dramaturgowi, który przez kilka lat pracował w paryskiej katedrze. Motyw ten wykorzystał w swym debiutanckim kryminale, Madonna z Notre-Dame, przy okazji umieszczając w nim spostrzeżenia z okresu pracy w świątyni.

Obiekt w kusej sukience


Młoda kobieta, siedząca od dłuższego czasu w jednej z katedralnych ławek, przykuła wprawdzie uwagę mężczyzn, gdyż kusa, biała sukienka nie licowała z powagą miejsca, za wiele zdradzając, zbyt dużo obiecując, świętość kalając, grzeszne myśli rodząc, ale skupiwszy się na krągłościach figury, pracownicy katedry nie zauważyli pustych oczu i bladej cery obiektu swych nieprzyzwoitych rozmyślań. Wrzask jednej z modlących się turystek przerwał prowadzoną mszę i nikt już nie miał wątpliwości, że nie żarliwa modlitwa utrzymała w pozycji klęczącej ową młodą piękność, a śmierć, dopadłszy ją przedwcześnie i z niejasnych przyczyn.

Rozpoczyna się dochodzenie. Prowadzą je komendant Landard i porucznik Gombrowicz przy wsparciu prokurator Claire Kauffmann, która, choć pozornie twarda, wewnątrz jest wrażliwą kobietą z bolesnym sekretem pieczołowicie skrywanym przed światem. W świecie, w którym pani prokurator przebywa, skorupa jest jej potrzebna. Musi być twarda, choć stałe udowadnianie własnej siły i kompetencji, nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Zwłaszcza, że wśród męskich bohaterów tej książki, nie brak takich, którzy kobiety sprowadzają do roli obiektów seksualnych. Nieprzyzwoite myśli, niewybredne komentarze czy seksistowskie dowcipy są tu na porządku dziennym i towarzyszą tak stróżom prawa, jak i pracownikom Katedry. Wzbudza to niesmak i wywołuje chęć trzaśnięcia tego i owego, otwartą dłonią prosto w pysk. Tzn. w twarz, oczywiście.



Polskie wątki


Kandydat na mordercę znajduje się bardzo szybko. Czy właściwy - czas pokaże, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej układance ktoś wkłada puzzle na siłę, nie bacząc na to, czy tworzą logiczną całość. Grunt, żeby kogoś za tę zbrodnię zamknąć. Oprócz śledczych, swoje dochodzenie prowadzi także ojciec Kern, który tamtego feralnego dnia prowadził w Notre-Dame mszę. Ciekawość i upór doprowadzą go tam, gdzie można się nabawić jedynie kłopotów. 

W kryminale Alexisa Ragougneau nie brak przemyconych paryskich bolączek, do których należy problem imigrantów i stosunku do nich, choć autor nie rozwija go zanadto. Jest też wątek polski, który co prawda sprowadza się do włóczęgi w brudnej kurtce, ale za to jest to Krzysztof  będzie miał w tej historii ważną rolę do odegrania. Jest jeszcze Gombrowicz, choć on jakoś niespecjalnie zapada w pamięć i właściwie nawet nie wiadomo skąd pomysł na to, by francuskiemu policjantowi dać takie właśnie nazwisko.


katedra Notre-Dame


Co poszło nie tak?


Muszę przyznać, że Madonna z Notre-Dame zainteresowała mnie czymś innym niż sama intryga kryminalna, która nie jest najmocniejszą stroną tej książki. Autor zdaje się korzystać z metody Agathy Christie - jeśli na scenie pojawia się pistolet, musi on prędzej czy później wystrzelić. Sama intryga zdała mi się jednak dość niedopracowana. Brakuje w niej napięcia, a dla tych, którzy po zbrodniczą literaturę sięgają często, nie będzie zaskakująca. Jak na debiut wyszło nieźle, ale zdecydowanie za słabo by stanowić konkurencję dla takich mistrzów jak Maxime Chattam czy Pierre Lemaitre. Mam wrażenie, że autor bardziej skupił się na przeżyciach wybranych bohaterów niż samym wątku morderstwa, ale i przy opisach życia wewnętrznego owych postaci i ich losów, wiele spraw odsunął na margines, choć zdają się kluczowe dla zrozumienia postępowania bohaterów (np. wątek brata Kerna). Niektóre momenty wydały mi się absurdalne. Chętnie przeprowadziłabym test, w którym nieznającym polskiego Francuzom, przeczytałabym wypowiedzi Krzysztofa i poprosiła o ich przetłumaczenie. Ciekawe, czy okazaliby się równie bystrzy jak ojciec Kern. Dziwi mnie też luźne podejście do tajemnicy spowiedzi, nie przekonują niektóre zbiegi okoliczności (np. motyw wosku), Ponadto, bardzo przeciętnie wyszły dialogi, które przeczytane głośno często brzmią sztucznie.


wnętrze katedry Notre-Dame


Co wyszło ciekawie?


Tym, co stanowi najmocniejszy punkt książki, są obserwacje dotyczące samej katedry i ludzi, którzy wstępują w jej mury. Oprócz turystów, którzy wpadają tam na chwilę z aparatami w dłoniach oraz tymi, którzy uczęszczają tam na msze lub od czasu do czasu modlą się w ciszy, nie brak tam dających się zapamiętać oryginałów. Po raz kolejny fascynujące wydało mi się to, jak inaczej na dane miejsce patrzą ci, którzy nie są związani z nim przelotnie, a na dłużej. To, co dla mnie jest niesamowitym zabytkiem, dla kogoś jest jedynie miejscem pracy, a ludzie... cóż... wśród tych pięćdziesięciu tysięcy nie brak stałych bywalców. Niekiedy z czasem wtapiających się w tło, ale i takich, którzy są kłopotliwi, irytujący, a nawet szkodliwi. Ludzi pokrzywdzonych przez los i szukających ratunku w katedralnych murach, modlitwie, boskim towarzystwie czy świrów żyjących w wyimaginowanym świecie, który rozumieją tylko oni sami.

Niebezpieczna podróż


Madonna z Notre-Dame nie okazała się tak dobra, jak się spodziewałam, ale mimo to, warto było odbyć tę niebezpieczną podróż do Paryża, podczas której trzeba uważać komu staje się na odcisk, którędy włóczy się nocą, koło kogo siada na ławce w katedrze, kogo zaczepia w czasie procesji i komu ufa. Alexis Ragougneau umieścił w swym kryminalne kilka ciekawych obserwacji i choć do koronowania na króla francuskiego kryminału jeszcze daleko, to możliwość spojrzenia na Paryż jego okiem, okazała się interesującym doświadczeniem. Swoją drogą, ciekawa jestem ogromnie, jak na publikację książki zareagowały władze Notre-Dame. Podejrzewam, że ten kryminał nie został ich ulubioną lekturą.



***

Książkę polecam
miłośnikom tematyki paryskiej
ciekawym, co mogłoby się wydarzyć w katedrze Notre-Dame
zainteresowanych mroczną odsłoną Paryża
wybierającym się do stolicy Francji
niewymagającym wielbicielom kryminałów

***

* Alexis Ragougneau, Madonna z Notre-Dame, przeł. Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, Wyd. Sonia Draga, 2016, s. 30-31.

***

19 komentarzy:

  1. Lubię kryminały, ale raczej jestem wymagająca :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, szkoda tej niedopracowanej intrygi, bo cała reszta brzmi kusząco - i otoczenie, i pomysł na fabułę... wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, szkoda. Ale pomysł super! I obserwacje też. :)

      Usuń
  3. Nazwisko Gombrowicz mnie... powaliło na łopatki. Jak będę miała okazję, to sięgnę po ten kryminał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie "zobaczę" mroczną stronę Paryża

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko raczej odpuszczę sobie czytanie tej powieści, bo ostatnio trafiam na sporo historii, w których intryga kryminalna nieco kuleje i mam już dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ta otoczka na tyle podobała, że lektury nie żałuję, ale gdyby intryga kryminalna była lepiej dopracowana - to mogłaby być naprawdę mocna książka.

      Usuń
  6. To może coś dla mnie :) / C.

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Na tę książkę miałam ochotę jak tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach i mimo tego, że może nie jest tak dobra jak można było się spodziewać to i tak bym się na nią skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie bardziej się spodoba? Warto to sprawdzić.

      Usuń
  8. Czyli jednak kryminał.....tak podejrzewałam, gdy widziałam ja na Twoim stosiku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, kryminał.

      Ale, ale... Czytam właśnie "Rzymski poranek". Przyjrzyj się tej książce, może trafi w Twój gust. :)

      Usuń
  9. Szkoda, że intryga kryminalna została odsunięta na boczny tor, ale może kto wie, kiedyś skuszę się na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może za jakiś czas, jak nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że wątek kryminalny jest niedopracowany, gdyż to w końcu on miał grać pierwsze skrzypce. Raczej odpuszczę sobie tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na tę chwilę mnie nie ciągnie do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. bywam wymagająca,więc byłabym również krytyczna

    OdpowiedzUsuń
  14. Okej, to na razie jej nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...