niedziela, 18 czerwca 2017

Olga Rudnicka "Życie na wynos"
[RECENZJA]

recenzje kryminałów
cykl z Emilią Przecinek, tom 2

- Kochana, ty piszesz o miłych facetach. W życiu znajdź sobie ogiera. Dzieci już masz, niezależność finansową zdobywasz, na co ci miły facet?*



Tymczasem u Przecinków...



Emilię Przecinek i jej nietuzinkową rodzinę znamy już z komedii kryminalnej Granat poproszę! I od tego tomu proponuję wam zacząć przygodę z familią Przecinków, bo w kontynuacji - Życiu na wynos - znajdziecie do niego nieco nawiązań, a nawet porządne spojlery. No, chyba, że nie czytacie książek Olgi Rudnickiej dla kryminalnej intrygi (a np. dla humorystycznych scen) lub nie planujecie wracać do początku, do tego momentu, w którym życie Emilii Przecinek zatrzęsło się w posadach. Wówczas, droga wolna. Możecie przejść do tego momentu, w którym zaczyna się fabuła Życia na wynos

Początkowo akcja toczy się niemrawo. Mniej lub bardziej zabawne dialogi budują kolejne sceny, Emilia pochyla się nad bohaterami swojej powieści, próbując nie pisać scen seksu, jej agentka Wieśka pochyla się nad Emilią, by namówić ją do napisania scen seksu, Kropka i Kropek, czyli Przecinki jr., żyją swym nastoletnim życiem uprzykrzanym im przez pterodaktyle w osobie obydwu babć, wraz z nimi zamieszkującymi dwupoziomowe mieszkanie.

Można więc powiedzieć, że właściwie niewiele w życiu Przecinków się dzieje. Do czasu.


Śmierć w eleganckich butach



Gdyby nogi mężczyzny znalezionego w piwnicy bloku zamieszkiwanego przez naszych bohaterów, zwieńczone były mniej eleganckim obuwiem, można by przypuszczać, że należą do pijanego sąsiada. I zupełnie się tym nie przejąć. Mieszkańcy muszą jednak stawić czoła trudnej prawdzie. W ich bloku zamordowano mężczyznę o nieustalonej tożsamości, a mordercą może być ktoś z nich! Podejrzenia padają początkowo na Emilię, która miała nieszczęście nie tylko na zwłoki trafić, ale także malowniczo przy nich zemdleć, po czym z lukami w pamięci wylądować w szpitalu. Kto wie, czy nie ona, straciwszy do reszty kontakt z rzeczywistością, dokonała zabójstwa? Co prawda biedziła się raczej nad romansem, ale trud pisania scen erotycznych mógł w niej wywołać skłonności mordercze, których ofiarą padł nie bohater powieści, a człowiek z krwi i kości.

Za śledztwo biorą się mundurowi, ale... nie tylko oni. Dwie starsze panie, mniej lub bardziej czule zwane pterodaktylami, prowadzą własne dochodzenie. A to po prostu nie może skończyć się dobrze, choć bez wątpienie będzie zabawne.


Pterodaktyle, nierandki i inne atrakcje



W Życiu na wynos jest wszystko to, za co czytelnicy kochają prozę Olgi Rudnickiej. Nietuzinkowe, przejaskrawione postaci, poplątane relacje międzyludzkie, humorystyczne dialogi, komizm sytuacyjny, zabawne zbiegi okoliczności i intryga kryminalna, która bawi zamiast przerażać. Wszystko to napisane lekko, dzięki czemu powieść pochłania się błyskawicznie.

Motorem napędowym fabuły są... pterodaktyle. Bez Adeli i Jadwigi byłoby zdecydowanie spokojniej i mniej interesująco. Starsze panie tworzą duet nie do zatrzymania i to one odpowiadają za większość najciekawszych, najzabawniejszych scen, jak choćby ta w windzie. Amatorski duet detektywistyczny wiele wie, wiele widzi, wiele słyszy, a jeśli w tej wiedzy są luki, to szybko je wypełni czy to faktami, czy też plotkami, domysłami, czymkolwiek. To prowadzi do różnych absurdalnych sytuacji i opadu kończyn górnych, tak pozostałych Przecinków, jak i śledczych - komisarz Rzepki oraz jej przystojnego partnera Żurkowskiego.

Również Emilia nie należy do nudnych postaci. W jej wykonaniu nawet "nierandki" są interesujące. Musicie bowiem wiedzieć, że namawiana przez Wieśkę Emilia umawia się na randki, by zdobyć inspiracje do pisania scen seksu. Dola pisarki nie jest bowiem łatwa, o czym przekonamy się w trakcie lektury niejednokrotnie.

Życie na wynos sprawdza się jako przerywnik w czytaniu cięższych lektur, jako wakacyjna powieść świetnie pasująca do zestawu kocyk plus ładny plener. Nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle poprzednich komedii kryminalnych autorki, ale uśmiech potrafi wywołać nie raz.

I pamiętajcie: Z nicnierobienia tylko kłopoty robią się same, nie rozwiązania.


***

Książkę polecam
miłośnikom komedii kryminalnym
szukającym powieści o zwariowanych rodzinkach
mieszkającym z mamą i/lub teściową
szukającym lekkiej lektury
czytelnikom z poczuciem humoru

***

* wszystkie cytaty pochodzą z: Olga Rudnicka, Życie na wynos, Wyd. Prószyński i S-ka, 2017.

***

Zobacz też

cykl Emilia Przecinek
2. Życie na wynos

cykl Martwe jezioro

cykl Siostry Sucharskie
2. Drugi przekręt Natalii
3. Do trzech razy Natalie

cykl Zacisze 13
2. Zacisze 13. Powrót

pozostałe






24 komentarze:

  1. Książki Rudnickiej mam na swojej długiej liście do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj. Będziesz się dobrze bawić. :)

      Usuń
  2. Nigdy nie czytałam nic tej pisarki, ale wydaje się trafiać w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Olgę Rudnicką! Za sobą mam dopiero cztery jej powieści, ale wciąż mam ochotę na więcej. Pamiętam zresztą, że w podróży do Rzeszowa w jedną stronę przeczytałam "Zacisze 13", a w drugą "Zacisze 13-powrót" - i to wszystko w łącznie 4 godziny!
    Ale teraz u mnie kolej na "Natalii 5", bo mam ją na swojej półce od dawnych czasów, a te humorystyczne kryminały są doskonałą lekturą na wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Natalii 5" to najzabawniejsza książka autorki, jaką czytałam. :D

      Usuń
  4. Jakoś nie mogę się przekonać do książek tej autorki. Nie wiem, co mnie od nich odpycha :)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze książek autorki, może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że tu się nieco zawiodłam. Emilia jest jeszcze bardziej nieżyciowa i irytująca, postacie jeszcze bardziej spłaszczone, do bólu nierealne i jednowymiarowe. Co do dowcipów, to jeśli jeszcze raz przeczytam o "homo" i "fobach", to zrobię coś złego komuś. Nie mówię, czytało się świetnie, lekko, czasem nawet się zaśmiałam, ale to nie ten poziom, do którego przyzwyczaiła nas autorka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, co do tego czym nie są staruszki to się zgadzam. Mnie też już się to znudziło.
      Książka zdecydowanie nie należy do tych najlepszych autorki, ale i tak dobrze się bawiłam. :)

      Usuń
  7. "Były sobie świnki trzy" dość mocno mnie zawiodły, jednak mam ochotę na poznanie Emilii Przecinek. Myślę, iż lato jest odpowiednią porą roku na takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Były..." to, moim zdaniem, jedna ze słabszych książek.

      Usuń
  8. Dawno nic od Rudnickiej nie czytałam, a przydałoby się na poprawę humoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że humor poprawi się i bez książek, ale z książkami na pewno będzie przyjemniej. :)

      Usuń
  9. Lubię humor Rudnickiej, ten tytuł będę mieć na uwadze. Starsze panie potrafią być niezłymi detektywami, oj potrafią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile zamieszania przy tym narobią. ;)

      Usuń
  10. Bardzo lubię książki autorki. Są idealne na obecną porę roku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najpierw mama będzie czytać, potem ja.

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę wreszcie się ogarnąć i sięgnąć po twórczość autorki

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...