sobota, 17 czerwca 2017

Paryż: paryska włóczęga
od Notre-Dame do Wielkiego Meczetu

2015


Muszę przyznać, że nieśpieszne spacery po Paryżu, dostarczały mi o wiele więcej frajdy niż bieganie od jednego punktu do drugiego i odhaczanie najważniejszych atrakcji turystycznych. Na jeden z takich spacerów wybraliśmy się spod katedry Notre-Dame, by przez Dzielnicę Łacińską dotrzeć do Wielkiego Meczetu.







Po drodze naszą uwagę przykuł kościół Saint Severin. 




Jego patron, św. Seweryn, wiódł w tej okolicy swój pustelniczy żywot. Po śmierci pochowano go w kaplicy, którą niestety wikingowie zrównali z ziemią. Odbudowano ją w XI wieku w zmienionej formie, choć tę obecną zawdzięczamy kolejnej przebudowie (wiek XV). Gdy w XIX wieku polscy emigranci przybywali do Paryża, to właśnie kościół św. Seweryna stał się ich ulubionym. Na mnie przestronna budowla zrobiła wrażenie, choć pozostała w cieniu pobliskiej katedry Notre-Dame.

Do dziś, w bocznej kaplicy wisi obraz autorstwa Walentego Wańkowicza. Kopię obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej powieszono tu w 1841 roku.







Nasza spacerowa trasa przebiegała koło budynków Sorbony, dawnego Uniwersytetu Paryskiego, która powstała w 1253 roku jako jedno z kolegiów uniwersytetu. Z czasem przyjęto nazwę tę stosować jako określenie całej uczelni. 

Paryż u progu XI wieku zaczął przyciągać intelektualistów z całej Europy i choć bywały czasy trudne, a paryska edukacja niejednokrotnie przeżywała kryzys, to przez lata przez uczelnię przewinęło się wiele znamienitych postaci i do dziś jest ona jedną z najbardziej prestiżowych uczelni naszego kontynentu. Wśród studentów Sorbony znaleźli się m.in. Honore de Balzac, Louis Pasteur czy Maria Skłodowska-Curie, która została pierwszą kobietą-profesorem Sorbony (wykładała fizykę). 






Naprzeciwko budynku Uniwersytetu, bez względu na pogodę, przesiaduje Michel de Montaigne. Prawy trzewik ojca eseju błyszczy w słońcu, wytarty dłońmi przechodniów. A może to studenci w ten sposób zapewniają sobie powodzenie na egzaminach?




Idziemy dalej, mijając kolejne uniwersyteckie budynki. Jest kwiecień, studenci śmieją się i rozmawiają. Ten i ów dyskutuje o czymś zapamiętale, ktoś czyta książkę siedząc na schodach, inni w mniejszych lub większy grupkach rozsiadają się na bruku pogrążeni w rozmowach.





Zbliżyliśmy się do Panteonu, który, ku mojemu rozczarowaniu, jest właśnie w remoncie. Zwiedzać go nie zamierzaliśmy, ale trochę mi żal "zepsutego" zdjęcia. Bo czy mogłam przypuszczać, że ten spontaniczny kwietniowy wypad nie będzie tego roku jedynym i kilka miesięcy później niemal z dnia na dzień kupimy bilety i polecimy do Paryża na Sylwestra?




Tymczasem zadzierałam głowę podziwiając fasadę Panteonu, wzniesionego w XVIII wieku jako kościół, obecnie pełniącego rolę mauzoleum. To tu spoczywają m.in. Maria Skłodowska-Curie wraz z mężem Piotrem Curie, Victor Hugo, Émile Zola, Wolter, Jean-Jacques Rousseau.




Za Panteonem majaczyła kolejna przykuwająca wzrok budowla. Kościół St Étienne du Mont jest stosunkowo niewielki, ale przeuroczy, jasny i przestronny, warto tam zajrzeć choć na kilka chwil. Wewnątrz znajduje się grobowiec matematyka Bleise'a Pascala i dramatopisarza Jeana Babtiste'a Racine'a.










W czasie wędrówki ulicami, co rusz wzrok padał na coś interesującego.





W końcu dotarliśmy do Arènes de Lutèce. Amfiteatr ten powstał prawdopodobnie w I wieku. Mógł pomieścić 17 tys. widzów, którzy emocjonowali się walkami gladiatorów i zwierząt. Niewiele brakowało, a nawet ruiny nie dotrwałyby do naszych czasów. W XIX wieku władze miasta chcąc rozbudować sieć transportu i zbudować w pobliżu zajezdnię, doprowadziłyby do zniszczenia pozostałości po amfiteatrze, które ledwie kilkanaście lat temu zaczęto wydobywać na powierzchnię. Jednym z obrońców Arènes de Lutèce był... Victor Hugo. To on napisał do rady miasta list, w którym bronił wartości historycznej tego miejsca. Odniósł sukces. Arenę wpisano na listę zabytków, wykopaliska kontynuowano. 







Posiedzieliśmy chwilę na trybunach i ruszyliśmy dalej.




Gdy na horyzoncie pojawiła się podobizna Cuviera, francuskiego zoologa, mogło to oznaczać tylko jedno - powoli zbliżaliśmy się do celu. Zmierzaliśmy w stronę Wielkiego Meczetu. Dlaczego? To jeden z tych pomysłów, które trudno wytłumaczyć. Ot, zobaczyłam go w jednej z nowelek tworzących film Zakochany Paryż i wymyśliłam sobie, że znajdziemy go podczas pobytu w stolicy Francji.


A Georges Cuvier - francuski zoolog, twórca paleontologii


Tymczasem, weszliśmy na teren Ogrodu Botanicznego. Spacer alejkami okazał się świetną odskocznią od zgiełku miasta. Co prawda przyroda dopiero z wolna budziła się do życia po zimowej przerwie, ale i tak było przyjemnie.









Paryski ogród botaniczny powstał dla króla Ludwika XIII. Założono go w 1626 i zaledwie po kilkunastu latach udostępniono go dla społeczeństwa. Obecnie składa się z kilku mniejszych ogrodów, m.in. różanego i alpejskiego. W czasie Rewolucji Francuskiej powstało tu Muzeum Przyrodnicze. Dziś działy zoologii, geologii, paleontologii, galeria gadów i płazów, galeria ewolucji oraz szklarnie, przyciągają zainteresowanych otaczającym nas światem. Sama chętnie zwiedziłabym ekspozycje i mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję. 










W końcu opuściliśmy ogród i stanęliśmy przy Wielkim Meczecie, największej świątyni muzułmańskiej znajdującej się na terenie Francji. Powstał on w latach dwudziestych XX wieku. Co ważne w kontekście problemu, z jakim borykają się m.in. Francuzi, nie sprzyja on ekstremizmowi islamskiemu. Budynek dostępny jest dla zwiedzających, ale my nie mieliśmy szczęścia - akurat w tamtym momencie  z jakiegoś powodu turystów nie wpuszczano. Cóż... Oto kolejne miejsce, które zostawiamy na tzw. "kiedyś".






Nieco zmęczeni, ruszyliśmy wzdłuż murów ogrodu w stronę Sekwany. Chyba wszystkie paryskie drogi prędzej czy później do niej prowadzą. 







Zobacz też:


13 komentarzy:

  1. Paryż na razie pozostaje w strefie moich marzeń, ale mam nadzieję, że kiedyś pojadę. Wczoraj udało mi się pozwiedzać Głuchołazy w Opolskim i trochę pozywtynie naładowałam się wycieczkowymi emocjami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Twój zapał. Mnie jakoś ciągle go brakuje, żeby dobrze poznać okoliczne województwa, a nawet własne. :D

      Usuń
  2. Bardzo chciałabym odwiedzić kiedyś Paryż, piękne miasto :) Dzięki Twoim zdjęciom czułam się prawie tak jakbym zwiedzała wraz z Tobą :) Dziękuję za wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że uda Ci się kiedyś zwiedzić Paryż na własną rękę. :)

      Usuń
  3. Dziękuję za niespieszny spacer. A Ty masz powody, by owe "kiedyś" urzeczywistnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do usług. :)
      I mam nadzieję, że na to "kiedyś" nie będę musiała zbyt długo czekać.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błąd, ale tak to jest jak starsza pani pisze bez okularów

      Usuń
    2. Aj tam, każdemu się zdarza. :)

      Usuń
  5. Usunęłam wcześniejszy komentarz, w ktorym napisałam podziękowanie za ten piękny spacer (wpis był z błędem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobał. Mnie bardzo miło było odkopać zdjęcia i wspomnienia. :)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia :). To musiała być dla Ciebie wspaniała podróż :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda nie od pierwszego wejrzenia, ale zakochałam się w Paryżu, to fakt. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...