sobota, 5 listopada 2016

Ryszard Ćwirlej "Śliski interes"
[RECENZJA]

Ryszard Ćwirlej
Śliski interes
Wyd. Muza
2016
512 stron
cykl Milicjanci z Poznania, tom 7


Gdy zamiast spodziewanego nastepnego tomu kryminalnego cyklu Milicjanci z Poznania pojawiły się kolejno Jedyne wyjście i Tam ci będzie lepiej, fani duetu Ryszard Ćwirlej & Teofil Olkiewicz stadnie zamruczeli z niepokojem. Czyżby milicjant z niezniszczalną wątrobą miał pójść w odstawkę?

Jego twórca zapewniał, że nie i słowa dotrzymał. Na rynku wydawniczym pojawił się Śliski interes, tom siódmy, w którym to na rozwiązanie czekają kolejne zagadki kryminalne, a Olkiewicz wciąż nie oszczędza wątroby, wlewając w siebie hektolitry alkoholu.



Chrzczona wódka i trup


Ze względu na swe wysokoprocentowe hobby, chorąży Teoś chętnie zająłby się budzącym grozę procederem chrzczenia wódki z Polmosu. Święta idą, flaszkę na stół trzeba postawić, a tymczasem krążą niepokojące wieści, jakoby jakiś diabeł wcielony wódkę fałszował, poznańską Wyborową rozcieńczał i w tej zupełnie nieakceptowalnej wersji serwował ją klientom. Olkiewicz oczami wyobraźni widzi już siebie, jak z poważną miną licującą z powagą sytuacji, testuje kolejne partie napitku, a następnie prowadząc brawurowo śledztwo dokonuje zatrzymania przestępcy, który ośmielił się zbezcześcić świętość gorzały. Niestety tak się pechowo zdarza, że w trakcie jego dyżuru pewien stróż natyka się na spoczywającego w pryzmie śniegu trupa. I to właśnie tę sprawę do rozwikłania przydziela Teofilowi szefostwo. Zamiast zimnej wódeczki, zimny trup. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

Diabli nadali tego trupa. I nocny dyżur też mu się przydał jak bolszewikowi różaniec. Ani z niego zastrzelić, ani się na nim powiesić. Pieprzony trup[1].


Cinkciarz w opałach



Tymczasem partner i kumpel Olkiewicza, podporucznik Mirosław Brodziak, milicjant, który nim skręcił na trakt mundurowej prawości, podążał ścieżką początkującego kryminalisty, pędzi na ratunek kumplowi. W przeciwieństwie do starego przyjaciela, Gruby Rychu przestępcą jest konsekwentnie, ze ścieżki zbaczać nie zamierza, choć ostatnio interesy nie idą mu najlepiej. Konkurencja nie śpi, co więcej - konkurencja nie tylko zepsuła mu biznes i sprzątnęła kilku kumpli, ale i na życie Rycha-cinkciarza dybie, więc mężczyzna zmuszony jest się ukrywać. W tym miejscu ukrycia odwiedza go Brodziak, chcąc ostrzec go przed niebezpieczeństwem, ale w drodze do kryjówki jest jeszcze ktoś... Ktoś, to zamiary ma raczej mordercze niż pokojowe.

Wkroczymy więc w świat przestępców, przemytników, zabójców, oszustów, cinkciarzy. Tu barwny świat PRL-u przybierze mroczniejsze tony.


Ryszard Ćwirlej, Poznań 2016


Kryminał z PRL-em w tle



Śliski interes, jak na dobry kryminał przystało, mieści w sobie worek intryg, przestępczy półświatek, stróżów prawa, niełatwe śledztwo i kilka trupów na dokładkę. Wszystko to zmiksowane razem dało interesującą fabułę. Śmiem jednak twierdzić, że to nie intryga kryminalna jest najmocniejszą stroną tej książki, a kreacje postaci, opisy rzeczywistości i humor.

Ryszard Ćwirlej funduje czytelnikom kolejną podróż w przeszłość, akcję siódmego tomu cyklu, osadzając m.in. w Poznaniu z 1983 roku. Świat PRL-u ożywa na kartach powieści, ze wszystkim cieniami i blaskami, tym niezwykłym kolorytem i absurdami, które po latach zdumiewają młodych, budzą sentyment u starszych, bawią przedstawicieli kolejnych pokoleń. To jest ta rzeczywistość, w której towary są reglamentowane, ocet straszy z pustych sklepowych półek, a kolejki do sklepów, w których miało się pojawić coś ekstra, wiły się na długo przed otwarciem placówek. To okres, w którym cytrusy z Kuby były towarem luksusowym, podobnie jak samochód, dostępny za kosmiczne pieniądze Fiat 126p wydawany tylko wybrańcom posiadającym przydział, talon czy inne przywileje. Kombinowanie było na porządku dziennym. Cinkciarze, w tym Gruby Rychu, prowadzili nielegalny handel walutą, cmentarne wiązanki sprzedawano po kilka razy, a pracownicy fabryk wynosili towary i produkty, by sprzedać je na czarnym rynku. Z Polleny znikał proszek, z Polmosu wódka, a hasło, że "Polak potrafi" znajdowało potwierdzenie na każdym kroku.




Wehikuł czasu



Te barwne czasy Ryszard Ćwirlej opisuje wspaniale. Z humorem maluje kolejne sceny i dialogi. Nie sposób się nie uśmiechnąć obserwując poczynania bohaterów, choć bywa, że im samym nie jest do śmiechu. Czasy są niełatwe, a na dodatek w kryminalnej fabule występują problemy nieco większe niż te, które serwuje peerelowska rzeczywistość. Tu trup, tam bezczeszczenie zwłok, tu porwanie, tam szantaż. Nudno nie będzie. Wprawdzie Śliski interes nie należy do powieści o dynamicznej fabule, ale spowalniające akcję opisy czasów i ludzi, wszelkie dodatkowe wątki i sceny budujące tło, stanowią wartość dodaną tej powieści, a nie mankament.

Siłą Śliskiego interesu są nie tylko interesujące czasy podane w bardzo atrakcyjny sposób, ale i bohaterowie - świetnie wykreowani, wyraziści, prawdziwi. Prym wiedzie chorąży Teofil Olkiewicz, urodzony pod szczęśliwą gwiazdą obibok, który albo właśnie obala flaszeczkę, albo rozgląda się za czymś wysokoprocentowym. Ma słabość do czerwonych, koronkowych, damskich majtek, nie znosi ajerkoniaku i nie lubi się przemęczać. Inteligentny jest w sposób pokrętny, urodę ma dyskusyjną, urok także. Nie sposób go jednak nie polubić. Zwłaszcza, gdy spływa na niego rzadki dar olśnienia lub dzieli się swymi życiowymi mądrościami. Ot, choćby:  Bandziory są przystojne i nieprzystojne. Tak jak normalni ludzie. Przystojność wcale nie bierze się z uczciwości, a nieuczciwość z brzydoty. Można być brzydalem uczciwym i bandziorem nieuczciwym i przystojnym[2].

Złote myśli Teosia, barwy peerelu, postaci z różnych środowisk - od robotników, przez handlarzy, po mundurowych i przestępców, humorystyczne perełki, no i oczywiście kryminalne śledztwa z wódką w tle, oto Śliski interes Ryszarda Ćwirleja. Wehikuł czasu i świetna rozrywka.



Z Ryszardem Ćwrlejem na poznańskim festiwalu Granda


***

Książkę polecam
miłośnikom kryminałów retro
chcącym poznać twórczość przemytnika historii
ciekawym czasów PRL-u
ceniącym humor w literaturze
wielbicielom niebanalnych postaci
szukającym kryminałów osadzonych w interesujących realiach

***

[1] Ryszard Ćwirlej, Śliski interes, Wyd. Muza, 2016, s. 30.
[2] Tamże, s. 469.





15 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji czytać nic tego Pana :( Pięknie ostemplowana i podpisana książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas to zmienić! :)

      Autograf z serduszkiem! :D

      Usuń
  2. Czytałem kiedyś "Tam będzie ci lepiej", ale obyło się bez fajerwerków. Mam nadzieję, że "Śliski interes" to powieść, która mnie oczaruje. Bo temat ciekawy, no i ten czas akcji! :)
    Radek Optymista

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej serii czytałam tylko dwa tomy, ale myślę, że ten cykl jest lepszy niż "Tam ci będzie lepiej". Więc bierz się za czytanie, Radku Optymisto. :)

      Usuń
  3. Narobiłaś mi apetytu. Czasy PRL-u i Poznań, to moje wakacje i ferie spędzane u babci w Poznaniu. Chętnie zobaczę co się tam, ku mojej nieświadomości - w tym Poznaniu o innej twarzy - działo;) A kiedy ktoś wspomina o przysłowiowym occie na półkach, to wciąż mam obraz córki znajomych przed oczami, która odpowiedziała swojemu ojcu: "Jak to na półkach tylko ocet? Szło się przez Carrefour i wszędzie tylko ocet?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O raju... Wyobraziłam sobie ten Carrefour z tą ogromną powierzchnią i mnóstwem półek. I wszędzie ocet. Ciekawa wizja. :D

      Usuń
  4. Ja polecę tę książkę mojemu tacie. Myślę, że będzie z niej zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem jak to się stało, że dotąd nie słyszałam o autorze. Muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie. Nie słyszałam o autorze, ale książka wydaje się na tyle interesująca by to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco zachęcam. Jestem pewna, że polubisz Olkiewicza. :D

      Usuń
  7. Podobały mi się poprzednie tomy, ten też będę chciała przeczytać :) Szkoda tylko, że okładka nie jest utrzymana w tej samej wersji (tj. komiksowej)... Ale to inne wydawnictwo wypuściło ten tom, więc to całkiem zrozumiałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam tylko dwa. Muszę w końcu nadrobić.
      A co do okładek - też żałuję zmiany. Miałam nadzieję zebrać całą serię w tych komiksowych okładkach.

      Usuń
  8. Mam w planach tę książkę i poprzednie z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...