wtorek, 5 lipca 2016

Kazimierz Dolny - spaceru część druga

lipiec 2015


Pamiętacie nasz spacer po Kazimierzu Dolnym? Jeśli Was wtedy z nami nie było, to zajrzyjcie tutaj. Czeka tam na Was kogucik, i kot, który będzie udawał, że Was nie widzi, i kundelek Werniks z nosem błyszczącym w słońcu. Znajdziecie kilka galerii i kościół oraz oczywiście przespacerujecie się po rynku, a ten ma swój niezaprzeczalny urok. A jeśli już napatrzycie się na widoki, wróćcie tutaj. Zabiorę Was w inne miejsca.

Będzie pięknie, choć początkowo w chmurach.






Z Rynku ruszyliśmy w kierunku Fary. Niewiele dokumentów dotyczących jego powstania zachowało się do dziś. Być może już w XII wieku stała tu murowana świątynia, ale potwierdzić się tego jednoznacznie nie dało, a pierwsze wzmianki pochodzą z akt datowanych na lata 1325 - 1328. Budynek był wówczas nieco mniejszy. Powiększono go na przełomie wieków XIV i V, rozbudowując nawę i dobudowując wieżę. W drugiej połowie XVI wieku kościół ogromnie ucierpiał w wyniku pożaru i przez następne ćwierć wieku straszył zrujnowanymi pozostałościami. W końcu go odbudowano, dawny gotycki charakter łącząc z renesansowym duchem nowych czasów. Budowę zakończono w 1613 roku.




Nieco poniżej Fary znajduje się Muzeum Kata - Kacia Nora, filia muzeum krakowskiego, w której znaleźć można m.in. dawne narzędzia tortur.




My jednak nie poszliśmy niżej, a wspięliśmy się na wzgórze. Wciąż jeszcze wisiały chmury, a my mieliśmy nadzieję, że nie są zapowiedzią deszczu, a tworzą tylko ponurą dekorację.




Gdzieniegdzie widać było zresztą skrawki błękitu, a to nastraja pozytywnie.




Na położoną dalej i wyżej Basztę niestety nie zdążyliśmy podejść, ale zdecydowaliśmy się obejrzeć z bliska ruiny zamku, niegdyś, za czasów panowania Kazimierza Wielkiego, monumentalnej budowli obronnej. W epoce renesansu budowla nabrała nieco ozdobniejszego, pałacowego charakteru. Ucierpiała znacznie w czasie starć ze Szwedami, nie oparła się pożarom. Odbudowano ją za panowania Augusta II, a właściwie próbowano, bo wojna ze Stanisławem Leszczyńskim przerwała plany króla. Część murów wysadzili Austriacy na początku XIX wieku i tak Zamek w Kazimierzu Dolnym, po drodze przysłużywszy się jeszcze w powstaniach, nie dostał swojej kolejnej szansy na powrót do świetności, dziś zapraszając w swe skromne, zrujnowane progi.














Obejrzeliśmy ekspozycję w piwnicach, a następnie przechadzaliśmy się murami zamku, ciesząc się ze zwycięstwa słońca nad chmurami. Z murów roztacza się bowiem przepiękny widok na dolinę Wisły i położone przy jej korycie zabudowania.







Napatrzywszy się na dolinę z góry, postanowiliśmy z zamku skierować się ku Wiśle. Ludzi było mało, atmosfera stawała się nieco senna i przyjemnie było przysiąść na murku wpatrując się w leniwie płynący rzeczny nurt. Takich momentów wyciszenia ogromnie brakuje mi na co dzień. Niełatwo więc było zmobilizować się do dalszej wędrówki. Robiło się już jednak późno, a my, przed powrotem do Poznania, chcieliśmy zajrzeć w jeszcze jedno miejsce.




















Uwierzycie, że mijając to miejsce nie tylko nic nie kupiłam, ale nawet nie zajrzałam do środka? Tak wiem, to tłumaczy brak zakupów, ale doceńcie moją silną wolę...




...i uszanujcie ludzką głupotę, o co w Kazimierzu ładnie proszą.





Zmierzaliśmy jednak nie na książkowe zakupy, a do domu Marii i Jerzego Kuncewiczów. Po drodze minęliśmy Wzgórze Trzech Krzyży, także, z braku czasu, dla nas niedostępne. Krzyże nawiązują do Golgoty, a postawiono je tu w 1708 roku. Upamiętniają one ofiary szalejącej na tych terenach cholery.




Było poniedziałkowe popołudnie, więc na zwiedzanie willi nie mieliśmy szans. Zadowoliliśmy się obejrzeniem jej z zewnątrz, ku uciesze chmary komarzyc. W drodze powrotnej miałam więcej śladów ukąszeń niż zdjęć i generalnie sama miałam ochotę gryźć ze złości, ale ostatecznie powstrzymałam swe krwiożercze zapędy.




Dom Kuncewiczów otoczony jest ogrodem, w którym można odpocząć po zwiedzaniu Kazimierza. Komary zapraszają i zapewniają doborowe towarzystwo, od którego trudno się opędzić. W budynku mieści się oddział Muzeum Nadwiślańskiego. Można tu zajrzeć m.in. do pokoju kominkowego, gabinetu Kuncewicza, salonu czy pokoju, w którym najpierw mieszkał Jerzy, a po jego śmierci Maria. W jednym z pokoi organizowane są wystawy.




Willa powstała w latach 1934 - 1936 według projektu Karola Sicińskiego. Była letnią rezydencją Kuncewiczów. Pod jej dachem bywali Julian Tuwim, Antoni Słonimski czy Kazimierz Wierzyński. Gdy wybuchła wojna to właśnie m.in. oni wraz z Kuncewiczami ruszyli szukać schronienia poza granicami kraju. Maria i Jerzy przez ok. dwie dekady tułali się po świecie. Mieszkali m.in. we Francji, Anglii, USA. Po powrocie do Polski także nie zatrzymali się w Kazimierzu na stałe, wakacje woląc spędzać raczej w cieplejszych Włoszech. 




Dopiero po śmierci Jerzego w 1984 roku, Maria podjęła decyzję o zamieszkaniu w willi. I tu właśnie autorka Cudzoziemki zmarła. W Willi pod Wiewiórką, dziś zwaną często po prostu Kuncewiczówką.





Zmęczeni obserwowaliśmy jak słońce opada coraz niżej. Wprawdzie miałam ochotę położyć się tuż obok tego kota i nijak nie chciało mi się wracać, ale cóż - dzień się kończył, podobnie jak weekend. 





Kot został, rycerz został, a my potoczyliśmy się drogą na Poznań, mają w pamięci piękne kadry z malowniczego Kazimierza.








33 komentarze:

  1. Rzeczywiście malowniczy ten Kazimierz. Szkoda, że Kuncewiczówka była zamknięta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale jest powód, żeby tam wrócić. :D

      Usuń
  2. Przecudnie! Zdjęcia bardzo zachęcają, chciałabym kiedyś zwiedzić ten malowniczy zakątek Polski :))

    OdpowiedzUsuń
  3. W Kazimierzu Dolnym nie byłam, ale w przyszłości na pewno tam zawędruję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym kiedyś pojechać do Kazimierza. Na pewno odwiedziłabym Muzeum Kata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to niestety zabrakło czasu, ale może przy okazji wizyty w Krakowie zajrzę do głównego muzeum. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że takie istnieje. ;)

      Usuń
  5. Nie byłam, ale bardzo chcę to zobaczyć wszystko na żywo! :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że wyprzedaż książek trwa tam na okrągło ;) Przywołałaś wspomnienia. Byłam na wieży zamku, ale nie widziałam eksponatów. A dom Marii Kuncewicz widziałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie doczytałaś notki do końca. :(

      Usuń
  7. Takie narzędzia tortur to bym sobie pooglądała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że masz takie mroczne zainteresowania. :D

      Usuń
  8. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości i ja się wybiorę do Kazimierza, bo wydaje mi się, że miasto jest magiczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle znanych mi kątów... Coś wspaniałego :)
    Marcin mnie namawia co weekend, żebyśmy pojechali, ale ja ciągle mam obawy, jak Zośka zniesie podróż. Przez Ciebie chyba jednak zaryzykuję, bo aż chce się pojechać tam kolejny raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz. Mam nadzieję, że wycieczka Wam się uda, a Zosia zobaczy miejsce wyjątkowe dla jej rodziców. :)

      Usuń
  10. W Kazimierzu byłam już dwa razy. A Ty właśnie zachęciłaś mnie do powrotu w tamte rejony :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na następny raz w Kazimierzu dopisz sobie do listy spacer wąwozami lessowymi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będzie więcej czasu to bardzo chętnie! :)

      Usuń
  12. I niech ktoś powie, że w Polsce nie ma naprawdę pięknzch miejsc :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mnóstwo pięknych miejsc! Tylko trzeba się wstrzelić w dobrą pogodę. :D

      Usuń
  13. Miło było sobie przypomnieć te miejsca, gdy po nich spacerowałam z rodzinką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię takie wspomnienia. :)

      Usuń
  14. Zamarzyłam żeby tam znowu pojechać. Tylko trochę daleko mam. Dziękuję za wirtualny spacer po moim ukochanym mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje życzyć, żeby odległość nie przeszkodziła w powrocie. :)

      Usuń
  15. Cudne kadry, aż chce się tam jechać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jutro będziemy w Kazimierzu i w planach mamy na pewno zamek, basztę, Muzeum kata i dom Kuncewiczów. Zobaczymy, co z tego wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Trzymam kciuki za to, żeby plan wypalił. Bawcie się dobrze! :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...