piątek, 8 stycznia 2016

Joanna Grzymkowska-Podolak "Zakochani w świecie. Maroko"
Trzeba działać!

Joanna Grzymkowska-Podolak
Zakochani w świecie. Maroko
Wyd. Poligraf
2013
208 stron
Zakochali się najpierw w świecie, później w sobie nawzajem. Ona, dziennikarka. On, operator obrazu. Pracując w olsztyńskim oddziale TVP, spędzali ze sobą wiele godzin. Najpierw jako koledzy, później para, narzeczeni, w końcu małżeństwo. 

Poznawanie nowego kusiło ich ogromnie. Początkowo nie zapuszczali się daleko. Karkonosze, Bieszczady, Tatry, malowniczy Kazimierz Dolny. Na pierwszy zagraniczny urlop wybrali się z biurem podróży. Tydzień w Maroku okazał się strzałem w dziesiątkę. Joanna Grzymkowska-Podolak nie ukrywa, jak zachwyciła ją tamtejsza rzeczywistość, tak inna od znanej jej codzienności. Na zorganizowane wycieczki wybrali się także w kilka innych miejsc. Kto był na tego typu wyjazdach, ten zapewne wie, że nie podsuwają one ciekawego materiału na książkę. Skąd więc na rynku wydawniczym Zakochani w świecie. Maroko?


Złe dobrego początki i najtrudniejszy pierwszy krok


Czasami złe wydarzenia przynoszą dobre zmiany. Mąż Joanny, Jarek, miał zawał. Na szczęście serce nie zostało uszkodzone, ale tamte trudne chwile dały im do myślenia.

Oboje wiedzieliśmy, że otarł się o coś bardzo niebezpiecznego. O coś, co może zniszczyć plany i marzenia na przyszłość. A my za nic w świecie nie chcieliśmy ich stracić. W przygnębiającej szpitalnej sali, wśród zapachów szpitalnej kuchni i ludzi, którzy walczą ze słabościami swojego ciała, podejmowaliśmy, dziś już wiem, życiowe decyzje. Trzeba działać i spełniać marzenia! Póki jeszcze możemy![1]

Dlaczego piszę Wam o tym, zamiast przejść do głównego tematu książki, czyli samochodowej wyprawy do Maroka? Bo sama dopiero uczę się korzystać z danego mi czasu, z życia, które nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach się skończy, z możliwości, jakie mam tu i teraz, a których za moment mogę już nie mieć. Bo wiem, że wielu jest ludzi zbyt ostrożnych, zbyt niepewnych, żyjących na pół gwizdka, rezygnujących z marzeń, przytłoczonych codziennością. Bo Asia i Jarek są świetnym przykładem na to, że można zawalczyć o spełnienie marzeń i wygrać, że najtrudniej przełamać strach, zrobić pierwszy krok. Bo opowieść o ich pierwszej, samodzielnej wyprawie daje potężnego kopa. Sprawia, że marzenia same w sobie przestają wystarczać, mobilizuje do tego, by zacząć je spełniać.


Joanna Grzymkowska-Podolak i Jarosław Podolak, czyli Zakochani w świecie
[źródło]


Cienie i blaski podróżowania na własną rękę 


W Zakochanych w świecie. Maroko Joanny Grzymkowskiej-Podolak, ujęły mnie przede wszystkim dwie rzeczy: ogromna fascynacja obserwowanym światem i szczerość, z jakim autorka ten świat opisuje. Podróżniczka nie tylko pisze o tym co ją zachwyca, co wspaniale prezentuje się na zdjęciach, wywoła zazdrość u słuchaczy i da im poczuć jaki to wspaniały urlop przeżył małżeńsko-podróżniczy team. Jak jest źle, to jest źle, przy czym nie ma tu tego irytującego narzekania w stylu "biednemu zawsze wiatr w oczy, a trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona". Są za to fakty, wskazówki, które mogą pomóc tym, którym wpadnie do głowy pomysł odbycia podróży przez Europę do Maroka i zwiedzanie tego afrykańskiego kraju za pomocą własnych czterech kółek. Bo przecież na takich podróżników czyha wiele trudności, m.in. powodowanych nieznajomością terenu, języka czy odmiennością kultury.

Dzięki Zakochanym w świecie zwiedzimy sporo ciekawych miejsc, mniej lub bardziej znanych zabytków, o których autorka książki chętnie opowiada, ale też poznamy cwanych naganiaczy czy przyjrzymy się produkcji oleju arganowego. Spędzimy noc na pustyni, dowiemy się, gdzie tak naprawdę była kręcona Casablanka, a gdzie można było spotkać Russela Crowe'a. Oczywiście zajrzymy też na targ, gdzie będziemy się, a jakże!, targować oraz kłócić, poszukiwać prezentów i zachwycać barwnymi tkaninami. Z entuzjazmem będzie o architekturze, ze zgrozą o ruchu ulicznym, zwłaszcza w wielkich miastach. Czasami zdarzy nam się zgubić drogę, innym razem nocleg wypadnie nam tam, gdzie przez dziurę w ścianie można by dojrzeć nie tylko oko, ale nawet i cały łeb potencjalnego podglądacza.




Nie tylko główne szlaki


Joanna Grzymkowska-Podolak nie tylko opowiada o zwiedzanym kraju, ale także o tym z jakimi niespodziankami może wiązać się samodzielna podróż samochodem, zwłaszcza do tak egzotycznego kraju, jakim jest Maroko. Nasi bohaterowie zaprowadzą nas nie tylko tam, gdzie można zobaczyć najważniejsze zabytki tego kraju, ale często zjeżdżając z głównych szlaków, pokazują miejsca mniej uczęszczane, gdzie niekoniecznie znajdziemy luksusowy hotel elegancką restaurację. Na takich udogodnieniach podróżnikom wcale zresztą nie zależy. Ich środek lokomocji, land rover zwany Dragonem, został świetnie przystosowany do podróży. Można w nim przenocować, a jeśli ktoś ma ochotę na prysznic na pustyni, pewne zmyślne rozwiązanie ułatwi mu higieniczne zabiegi przy jednoczesnym zachowaniu odrobiny prywatności. Zakochani jadają tam, gdzie tubylcy, nocują w miejscach, którym raczej nie przyznaje się gwiazdek. Dzięki temu poznają kraj takim, jaki jest, a nie takim, jakim chce się go pokazać turystom.




Chcieć to móc!


Zakochani w świecie. Maroko to zapis pierwszej samodzielnej wyprawy Joanny i jej męża. Po raz pierwszy muszą się zmierzyć z wieloma, często niespodziewanymi, sytuacjami. Kolejne dni przynoszą nowe doświadczenia, kolejne sytuacje pozwalają wysnuć wnioski przydatne przy organizacji następnych wyjazdów. Tak, były następne, dzięki czemu trzymam teraz w rękach Zakochanych w świecie. Indie, a biorąc pod uwagę to, że obecnie małżeństwo przebywa w Malezji, liczę na to, że i o tamtym kraju będę mogła poczytać (na razie zadowalam się zdjęciami i komentarzami na ich stronie na Facebooku). Para podróżników udowadnia, że chcieć to móc, że podróże uczą, a po trudnych początkach jest już o wiele łatwiej. Dla mnie jasnym jest też, że żadna wycieczka z biurem podróży nie dostarczy tylu wrażeń i takiej satysfakcji, jak wyjazd zorganizowany na własną rękę.




Do zakochania jeden krok


Jeszcze kilka słów o wydaniu. Nie jest źle, bo wielu debiutantów może pomarzyć o wkładce z kolorowymi zdjęciami, ale jeśli położyć obok Maroka kolejną książkę, tę o Indiach, widać wyraźnie, że dopiero ta druga dostała taką oprawę, na jaką zasługuje opowieść o podróżach, spełnianiu marzeń i radości z poznawania świata. Zakochani w świecie. Maroko nie dostarczą wam literackiej uczty, oferując w zamian coś innego: radość odkrywania świata, wraz ze wszystkimi jasnymi i ciemnymi tego stronami.

Książka Joanny Grzymkowskiej-Podolak to moc pozytywnej energii, nawet, gdy deszcz, gdy korki, gdy parkingu brak. Pisana jest w taki sposób, że ta energia się udziela. Prosto, barwnie, ze szczerym, nieposkromionym entuzjazmem (pierwszy raz nadmiar wykrzykników mi nie przeszkadzał - sama wiem, ile radość potrafi ich wciskać w tekst). To trafia do czytelnika, przekonuje, Zachęca do postawienia pierwszych kroków na drodze do poznania piękna otaczającego nas świata. 

Czasem naprawdę do zakochania jest tylko jeden krok. Trzeba się "tylko" odważyć go zrobić.

Zapraszam. Zakochajcie się w świecie razem z nami![2]





***

Książkę polecam
miłośnikom literatury podróżniczej
wybierającym się w podróż do Maroka
początkującym podróżnikom
szukającym kopa motywacyjnego do tego, by zacząć spełniać marzenia


***

[1] Joanna Grzymkowska-Podolak, Zakochani w świecie. Maroko, Wyd. Poligraf, 2013, s. 14.
[2] Tamże, s. 16.

***

Zobacz też


20 komentarzy:

  1. Przepiękne są te zdjęcia w książce, taka przygoda to na pewno cudowne wspomnienia na całe życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Sama nie jestem gotowa na taką wyprawę, więc z tym większą radością czytam opowieści innych.

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie i zdjęcia bardzo zachęcają :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciekawe. I tak pełne energii!

      Usuń
  3. Zapowiada się niesamowicie wciągająca lektura! I do tego widzę, że opatrzona ciekawymi zdjęciami. Będę musiała się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz czytam "Indie" i są jeszcze lepsze! Ale "Maroko" ma swój urok. Entuzjazm i energia autorki są nie do podrobienia. :)

      Usuń
  4. Kurcze, nie moje klimaty, a jednak narobiłaś mi apetytu. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś pięknego. Zdecydowanie moje klimaty, albowiem uwielbiam książki podróżnicze. A tutaj dodatkowo mamy historię dwojga zakochanych ludzi w tle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytam "Indie" i ta książka jest jeszcze lepsza! Bardziej dopracowana i piękniej wydana. A "Maroko" ma tak pozytywny ładunek energii, że paszcza sama się cieszy. :)

      Usuń
  6. Znam podobną parę, która w dodatku podróżuje dużo z dzieckiem. Oni połączyli pasję z pracą, bo prowadzą biuro podróży. Małe, ale radzą sobie chyba całkiem przyzwoicie. Krzepiące są takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo. I pokazują, że chcieć to móc.
      Mnie imponuje np. małżeństwo Kobusów, którzy podróżują z dwójką dzieci.

      Usuń
  7. Zdjęcia przepiękne, jednak zupełnie nie moje klimaty, więc mimo wszystko ja podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, ale w razie wyprawy do Maroka - nie zapomnij o niej. ;)

      Usuń
  8. Kolorowe zdjęcia na pewno wyglądają super. Nie wiemy nic o Maroku, więc chętnie to nadrobimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. A chciałabym tam kiedyś dotrzeć, choć na chwilę.

      Usuń
  9. Książka faktycznie godna uwagi. Ostatnio szukałam czegoś o Maroku i kupiłam "Głosy Marakeszu".
    Niezła, ale świeże spojrzenie na to państwo nie zaszkodzi. A jeszcze pisane "piórem miłości"?
    Jestem za. Tym bardziej, że Maroko również jest w naszych dalszych planach podróżniczych.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Entuzjazm autorki jest niesamowity. Ujęła mnie energią i szczerością. No i wspaniale czyta się takie relacje kogoś, kto dopiero zaczyna podróżowanie i przeżywa tak wiele zaskoczeń.
      Czytam teraz "Indie" i to już zupełnie inna książka. Dojrzalsza, bardziej stonowana, lepiej napisana, ale "Maroko" ma swój niepodrabialny urok.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...