czwartek, 14 stycznia 2016

Kate Atkinson "O świcie wzięłam psa i poszłam..."
Więcej niż kryminał

Kate Atkinson
O świcie wzięłam psa i poszłam...
Wyd. Czarna Owca
2016
448 stron
cykl z Jacksonem Brodiem, tom 4

Zachodnie Yorkshire w roku 1975 stało się królestwem seryjnych zabójców[1].

To właśnie w tym roku wydarzyło się coś, co zdawałoby się, że zostało pogrzebane przez upływające lata, przysypane kurzem, otulone zapomnieniem. A jednak przeszłość lubi wychylać swój kłopotliwy łepek zza winkla i łypiąc oczami, dopominać się uwagi. Bo jak to tak? Dać o sobie zapomnieć ludziom, którzy nie mają czystych sumień? Nie tym razem.

Więcej niż kryminał


Podczas gdy jedni robią co mogą, by przeszłość ich nie dopadła, inni wręcz przeciwnie - próbuję do niej dotrzeć. To dlatego detektyw Jackson Brodie przyjeżdża do Leeds. Nie to, żeby miał ochotę wydobywać trupy z własnej szafy, bo złych wspomnień ma zbyt wiele, by zapuszczać się tam z własnej woli, ale jako prywatny detektyw dostał zlecenie odszukania biologicznych rodziców swojej klientki.

To nie jest jednak powieść o śledztwie, a przynajmniej nie tylko. Kate Atkinson w O świcie wzięłam psa i poszłam... buduje coś więcej niż kryminalna intryga.


Śledztwo Jacksona Brodie utyka w martwym punkcie, więc mamy chwilę, by przyjrzeć się pozostałym bohaterom. Ważne są szczególnie dwie postaci. Tilly i Tracy.

Pani z demencją i pani z kompleksami


Tilly jest aktorką z postępującą demencją. Nietrudno zgadnąć, że w pracy jej to nie pomaga. Poza planem także nie jest lepiej. Drogi Tilly i Jacksona przecinają się w chwili, gdy w centrum handlowym pracownik oskarża ją o kradzież. Kobieta jest wystraszona, zdezorientowana, w głowie ma chaos. Brodie, który na miejscu jest zupełnie przypadkiem, próbuje ją uspokoić. Tylko tyle i aż tyle. Po tym wstępnie niejednokrotnie będziemy się spotykać z Tilly i zawsze będzie to spotkanie trudne. Bezradność kobiety jest rozczulająca i przygnębiająca. Z miejsca przypomniała mi się chora na Alzheimera Alice, bohaterka powieści Motyl Lisy Genovy. To skojarzenie nie podnosiło na duchu. Obserwowanie Tilly w chwilach, w których traci ona kontakt z rzeczywistością, bezradnie szuka słów, nazwisk, wspomnień, nocą buszuje w kuchni zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, która jest godzina, stopniowo pogrąża się we własnym świecie, z coraz większym trudem odnajdując w tym zewnętrznym, było doświadczeniem trudnym, emocjonalnie ciężkim. Czułam się tak, jakbym przez dziurkę od klucza podglądała kogoś w momentach upokarzających go, obnażających całą jego słabość. Długo nie wiedziałam, po co autorce ta postać, dlaczego poświęca jej tyle czasu. Ale Tilly ma do odegrania pewną rolę.

Druga z ważnych bohaterek, Tracy Waterhouse kiedyś była policjantką, obecnie jest szefową ochrony w tym samym centrum handlowym, w którym Tilly oskarżono o kradzież. Ten dzień, w którym trzęsąca się aktorka siedzi na zapleczu sklepu, dla Tracy będzie przełomowy. Tego dnia Waterhouse kupuje... dziecko. Nie zdradzę nic więcej ponad to, czego nietrudno się domyślić. Tamta chwila szaleństwa stanie się początkiem serii zdarzeń, których lawinę trudno będzie powstrzymać, choć może lawina, jako twór dynamiczny, jest nie do końca trafnym określeniem.

Bez pośpiechu, za to ze szczegółami


Mam za sobą kryminał Kate Atkinson Kiedy nadejdą dobre wieści? (poprzedni tom cyklu z Jacksonem), więc wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać, a na co nie liczyć. W tym pierwszym mieści się zamiłowanie autorki do szczegółowego opisywania przeżyć, wydarzeń, tła, do wygrzebywania z przeszłości bohaterów rozmaitych szczegółów. To drugie łączy się właściwie z pierwszym - rozbudowane opisy spowalniają akcję. W przypadku O świcie wzięłam psa i poszłam... spowalniają ogromnie. Miłośnicy dynamicznych fabuł raczej się w świecie Atkinson nie odnajdą. Będą zadowoleni ci, którym nieśpieszno do finału, za to chętnie spędzą więcej czasu z bohaterami, towarzysząc im przy codziennych czynnościach i w przełomowych momentach. 

O świcie wzięłam psa i poszłam... należy do kryminalnej, Czarnej Serii. A jednak nie jest to wyłącznie kryminał, ale także przejmująca, dramatyczna powieść obyczajowa. Fabułę tworzą bohaterowie pokiereszowani przez los, samotni, nieszczęśliwi. Tilly ma demencję, problemy z funkcjonowaniem w rzeczywistości, jest samotna, nierozumiana, zdezorientowana, z głową pełną wspomnień pojawiających się nie wiadomo kiedy, nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo po co. Tracy, dobrze zbudowana, twarda policjantka, żyje sama, spisując swą kobiecość na straty, a właściwie nie wierząc w jej istnienie. Pod wpływem chwili podejmie najbardziej szaloną decyzję w swoim życiu. Decyzję bardzo kontrowersyjną z moralnego punktu widzenia, ale też taką, która sprawi, że być może po raz pierwszy kobieta naprawdę czuje, że żyje. Jackson, po wydarzeniach znanych czytelnikom poprzedniego tomu, boi się jeździć koleją. Jest samotny tym rodzajem samotności, która każe głosowi eks-partnerki rozbrzmiewać co jakiś czas, by stworzyć złudzenie czyjejś obecności. Nie ma szczęścia do kobiet, na szczęście ma psa. Podobnie jak w przypadku Tracy, także i Jackson w nietypowy sposób zdobywa dla siebie towarzystwo. A pies... Pies jest ważny, bo autorka nie ma w zwyczaju wprowadzania na scenę bohaterów, którzy nie mają przypisanej roli.


cykl z Jacksonem Brodiem


O samotności, o stracie, o zwichrowanych relacjach


Śledztwo się toczy, pojawiają kolejne tropy i zagrożenia. Drogi Tracy i Jacksona schodzą się i rozchodzą. Oni sami nie wiedzą jak bardzo mogą potrzebować siebie nawzajem. Póki co, nieufnie podążają własnymi ścieżkami. Ale nie są na nich sami. Zdaje się, że ich działania komuś są nie w smak. Robi się niebezpiecznie. Część kryminalna trzyma w napięciu i w pewnym momencie nabiera rumieńców. Dla mnie to jednak przede wszystkim opowieść o samotności, dysfunkcyjnych relacjach międzyludzkich, stracie. To proza, w której to co dobre, ledwie przebija się przez warstwę tego co trudne, przygnębiające, ponure. Nie brak tu momentów wzruszających. Zderzenia kobiety z postępującą demencją z coraz bardziej obcym jej światem, kolekcjonowanie drobiazgów przez kilkuletnią dziewczynkę, ojciec wdychający zapach frezji, wspominający ślub pogrążonej w śpiączce córki, pies ratujący życie swemu nowemu panu... Jest tu sporo momentów chwytających za serce.

Kate Atkinson sprawdza się jako twórczyni ciekawych fabuł, interesujących bohaterów, dopracowanych psychologicznie opisów, choć dla niektórych czytelników jej zamiłowanie do dzielenia się szczegółami, może być nieco męcząca. O świcie wzięłam psa i poszłam... łączy w sobie prozę obyczajową z dużą dawką dramatu i psychologicznego zacięcia oraz kryminałem scalającym poszczególne wątki. W całość autorka wplata cytaty to z Szekspira, to z Dickinson. Opowiada głównie o teraźniejszości, ale za pomocą retrospekcji stopniowo ujawnia zdarzenia z przeszłości tak silnie oddziałujące na tu i teraz. W niepojęty dla mnie sposób obrzuca czytelników szczegółami, nie nudząc ich jednocześnie (chyba, że ktoś ma totalną alergię na opisy). 

To, co zaczęło się od całkiem niewinnej prośby ("Chciałabym zapytać, czy nie podjąłby się Pan odszukania informacji na temat moich rodziców biologicznych?"), zaprowadziło go do labiryntu, w którym każdy zakręt oznaczał nową, ślepą uliczkę[2].
***

Książkę polecam
miłośnikom powieści psychologicznych
wielbicielom książek łączących powieść obyczajową z wątkami kryminalnymi
poszukującym mrocznych historii
nie potrzebującym do szczęścia dynamicznych fabuł
ceniących zgrabne, trafne, ale i szczegółowe opisy
szukającym w literaturze wątków dotyczących demencji
poszukującym motywu samotności w literaturze


***

[1] Kate Atkinson, O świcie wzięłam psa i poszłam..., przeł. Aleksandra Wojnicka, Wyd. Czarna Owca, 2016, s. 12.
[2] Tamże, s. 102.

***

Zobacz też:

***


24 komentarze:

  1. Szczegółowe opisy raz mnie nużą, a innym razem wciągają. Chyba to zależy od książki, tematyki i sposobu narracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak. W każdym razie, u mnie tak to działa.

      Usuń
  2. Ka na ksążkę czekam aż do mnie z Polski za jakiś czas przyjedzie. Czytałam wszystkie pozycje tej autorki i jedne podobały mi się bardzo inne umiarkowanie. Zobaczymy jak z tą będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A która podobała Ci się najbardziej?

      Usuń
  3. Mnie autorka uwiodła powieścią "Jej wszystkie życia". po kryminał raczej nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej serii, może kiedyś się skuszę. Na razie mam co czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O samej książce już trochę słyszałam i patrzę, że wydaje się być dla mnie idealna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, szybciutko bierz się za lekturę. :)

      Usuń
  6. Czytałam tylko "Zagadki przeszłości", ale mam w planach wrócić do serii z Brodiem, bo styl pisarski Atkinson mi pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia jak ona to robi - teoretycznie taka szczegółowość powinna mnie uśpić, a jednak czyta się jej prozę znakomicie.

      Usuń
  7. Zostało mi około 100 stron do końca książki i jestem pod ogromnym wrażeniem. Fenomenalny kryminał ♥ planuję zaopatrzyć się też w poprzednie tomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Nie czytałam pierwszych dwóch.

      Usuń
  8. Podobało mi się tylko "jej wszystkie życia", ale kryminały już nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, muszę nadrobić "Jej wszystkie życia".

      Usuń
  9. Chyba wolałabym jakieś mocniejsze akcenty, ale mimo wszystko jest to autorka, której mogłabym dać szansę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem dramatycznym - jest mocna.

      Usuń
  10. Nie znam twórczości autorki, ale czytałam inne powieści z Czarnej Serii i byłam zadowolona, dlatego jeśli trafi się okazja, to chętnie poznam powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Czarnej Serii mam jeszcze co nadrabiać. Wiele świetnych kryminałów przede mną. :)

      Usuń
  11. "Zagadki przeszłości" były niesamowite, na pewno poszukam dalszych tytułów tej pani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej książki niestety jeszcze nie znam.

      Usuń
  12. Martyna czytała ,,Zagadki przeszłości", ale zupełnie do niej nie przemówiła. Choć fabuła wydaje się niezwykle interesująca, raczej spasujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tej książki nie czytałam. Atkinson jest bardzo specyficzna, z pewnością nie każdemu się spodoba.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...