wtorek, 19 stycznia 2016

Marcin Grygier "Nie patrz w tamtą stronę"
Kobieta z głową... konia

Marcin Grygier
Nie patrz w tamtą stronę
Wyd. Prószyński i S-ka
2016
448 stron
Po polskie debiuty kryminalne sięgam z dużym zainteresowaniem i ogromną nadzieją na to, że trafi w moje ręce twórczość kogoś, kto namiesza w czołówce pisarzy gatunku, która od kilku lat trwa w niemal niezmienionym składzie. Ostatnim z takich intrygujących mnie debiutów, był kryminał Marcina Grygiera Nie patrz w tamtą stronę.

Po reprezentującej literaturę obyczajową Katarzynie Kołczewskiej, multigatunkowej Katarzynie Mlek oraz twórcach kryminalnych: Marcie Zaborowskiej oraz Nikodemie Pałaszu, jest to piąty absolwent Pasji Pisania, szkoły stworzonej przez nauczyciela kreatywnego pisania Jakuba Winiarskiego, po którego książkę sięgnęłam. Mając w pamięci dobre, a czasem nawet bardzo dobre, książki "poprzedników", nastawiałam się na kolejną lekturę, od której trudno będzie się oderwać.



Kilka historii złożonych w jedną


Marcin Grygier stworzył całkiem zgrabną fabułę, choć użył w tym celu motywów doskonale znanych fanom gatunku. Z tego powodu, fabuła Nie patrz w tamtą stronę będzie zaskakująca przede wszystkim dla tych, którzy literaturę kryminalną lubią, ale niekoniecznie siedzą w niej zakopani po uszy. Na razie przenieśmy się jednak to Puszczy Kampinoskiej, a tam...

Ofiara leżała na brzuchu, Skóra zdążyła już zsinieć pod wpływem niskiej temperatury. Kończyny nie były skrępowane. Nogi i ręce ułożono jak na słynnym obrazie da Vinci - tym z człowiekiem w okręgu. Ciało było zupełnie nagie i... niekompletne. Brakowało głowy. W miejscu, w którym powinna się znajdować, leżał koński łeb. Śnieg wokół niego barwiła brunatna czerwień*.

Śledztwo w sprawie brutalnie zamordowanej młodej dziewczyny prowadzi policyjne trio, nadkomisarz Roman Walter, podkomisarz Alicja Danysz i aspirant Maciej Krępy, przy czym nasza uwaga skupi się przede wszystkim na tej pierwszej postaci. Roman Walter to typowy powieściowy glina z problemami i traumą z przeszłości. Pali, pije i wciąż nie może pozbierać się po dramacie sprzed dwóch lat. Na zmianę to towarzyszymy mu w prowadzeniu śledztwa, to poznajemy kulisy tragedii, która go dotknęła. W tym drugim przypadku znamy jej finał, szybko dowiadujemy się kto był sprawcą, pozostaje prześledzenie rozwoju wypadków. Trochę mało, by utrzymać napięcie. Gdy już dowiemy się, co stało się z żoną i córką komisarza, autor w miejsce tego wątku, wstawia dwie zupełnie inne historie (także sprzed lat) i tym razem to one będą się przeplatać z prowadzonym śledztwem i oczywiście w pewien sposób się z nim łączyć.

Patchwork


Nie patrz w tamtą stronę to udany patchwork popularnych motywów. Jest więc makabryczna zbrodnia z bezgłowym ciałem w roli głównej. Nie tylko widzimy efekt poczynań mordercy, ale też przez moment możemy spojrzeć na sytuację oczami przerażonej ofiary, co dodatkowo potęguje przerażenie. Mamy tu paskudne przesyłki, dobrych i złych gliniarzy, uczucie rodzące się pomiędzy członkami śledczego duetu, grę, jaką morderca podejmuje z komisarzem, demony z przeszłości głównego bohatera i łączące się z nimi problemy, ważny temat stojący u podłoża całej historii, a przede wszystkim - mocno rozwinięty motyw zemsty. Pewne zabiegi bardzo ułatwiły śledczym rozwiązanie sprawy (np. bystra ofiara i czytanie z ruchu warg), a autorowi zamknięcie historii, ale dla niektórych czytelników mogą one być zbyt mało wyszukanym pomysłem na doprowadzenie do finału. 

Autor zastosował dość prostą odmianę zasady: pozwól czytelnikowi wierzyć, że zna rozwiązanie, a później go zaskocz. Mnie niestety nie zaskoczył. Krótkie rozdziały dodają fabule dynamizmu. Nie ma tu szokujących zwrotów akcji, tempo jest raczej równomierne. Autor skupia się przede wszystkim na śledztwie. Dodatkowe wątki mniej lub bardziej się z nim łączą, pozwalając rozgryźć zagadkę nim zrobi to komisarz.


Źródło: materiały promocyjne


Dobra, rzemieślnicza robota


Gdybym miała podać przykład dobrej, rzemieślniczej roboty twórcy kryminałów, to Nie patrz w tamtą stronę byłoby doskonałym jej przykładem. Logiczny ciąg zdarzeń, poszczególne elementy wskakujące na swoje miejsce, bohaterowie wiarygodni (choć bez pazura), tempo niezłe, wodolejstwa brak. Trochę mi jednak zabrakło w tej historii czegoś, co wyróżni ją na tle innych. Jest sprawnie przeprowadzona intryga, kryminał czyta się z zainteresowaniem i skłamałabym pisząc, że nie wciąga, ale i nie zapada w pamięć, nie powoduje, że chce się dla niego zarwać noce. To wszystko gdzieś już było. W książkach, w filmach.

Marcin Grygier wie jak skonstruować ciekawą, logiczną fabułę. Teraz czekam z zainteresowaniem na jego kolejny krok. Na kryminał nie tylko dobrze zaplanowany, ale taki, który znokautuje mnie emocjonalnie, chwyci za gardło i nie puści. Kryminał z pazurem, którego tutaj niestety nieco zabrakło.


***

Książkę polecam
miłośnikom polowania na debiuty kryminalnych
poszukującym motywu zemsty w kryminale
ciekawym jak wygląda dopracowany rzemieślniczo kryminał

***

* Marcin Grygier, Nie patrz w tamtą stronę, Wyd. Prószyński i S-ka, 2016.

***


42 komentarze:

  1. Trochę osłabiłaś entuzjazm, jaki czułam do tej powieści, choć i tak spróbuję ją gdzieś znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też nieco oklapł, ale mimo wszystko chcę przeczytać ten kryminalny debiut.

      Usuń
    2. Nie zrażajcie się. Przeleciałam internetowe recenzje i wiele z nich jest bardzo dobrych. :)

      Usuń
  2. Lubię polskie debiuty, lubię kryminały, więc oczywistym jest, że książka w planach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już takie akademicko poprawne książce. Nie są złymi lekturami, ale faktycznie brak im iskry, mimo to jestem bardzo ciekawa tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem ciekawa czy powstanie kontynuacja (podobno tak) i czy kolejny to będzie miał więcej ikry. :)

      Usuń
  4. Mi tem kryminał bardzo się spodobał. Nie spodziewałam się że wpadnie mi w ręcę tak udany debiut, chociaż owszem, ma kilka wad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na debiut - jest naprawdę dobrze. Dlatego jestem ciekawa, co autor wymyśli w kolejnej książce.

      Usuń
  5. Może debiutantowi należy się taryfa ulgowa?

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, policjant po przejściach? (I kolejny Roman, ciekawe czemu to imię tak pasuje go gliniarza? Pewnie przez to twarde R na początku). I źli bandyci zamordowali mu rodzinę (że tak błyskotliwie obstawię - zgadłem?)? Jedyne, co by mnie pociągało to Puszcza Kampinoska, ale pewnie wystąpiła wyłącznie jako miejsce znalezienia zwłok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym twardym "r" coś jest na rzeczy, błyskotliwy czytelniku. :D Ale pamiętajmy, że prawdziwie twardy Roman może być tylko jeden i ten tytuł na razie przysługuje Romanowi Mariusza Ziomeckiego.

      No, niestety - taka rola Puszczy w tej książce.

      Usuń
    2. Toteż i ja na razie pozostanę przy Rrromanie Ziomeckiego :) Szkoda, że takie ładne okoliczności przyrody jak Puszcza zostały zignorowane.

      Usuń
    3. Widocznie w tych okolicznościach na podziwianie okoliczności przyrody nie było nastroju. ;)

      Usuń
    4. Zaraz tam nastroju. Się autor wychylić nie chciał, pisząc pierwszy kryminał puszczański :D

      Usuń
    5. Nie mam telewizora, ale z dawnych bogatych czasów pamiętam z reklam, że w puszczy wychylał się jedynie żubr. A przed żubra wychylać się nie wolno. Wychlać żubra tak, wychylać przed - nie bardzo.

      Usuń
    6. Puszcze Ci się pomyliły. A niedługo żubr nie będzie się miał skąd wychylać, bo mu drzewa wytną :( Swoją drogą, kryminał o żubrach, hmmm...

      Usuń
    7. A bo ja pisałam o puszczach w ogóle. :)
      Może nie wytną...
      Żubr w kryminale? W jakiej roli? Bo jak już angażować takiego zwierza, to chyba nie jako element tła?

      Usuń
    8. W kryminałach to nie ma wielu ról do obsadzenia: ofiara, sprawca, świadek albo śledczy. A skoro owce mogły prowadzić śledztwo, to czemu nie żubry?

      Usuń
    9. A pluszowy M. był oskarżonym! :D

      Usuń
    10. Czyli można? Można! Tylko trzeba chcieć.

      Usuń
    11. Tylko kto podejmie wyzwanie? :D

      Usuń
    12. Tyle teraz kursów "kreatywnego" pisania, w końcu trafi się jakiś zdesperowany absolwent. Albo jakiś z oryginalniejszym pomyślunkiem.

      Usuń
    13. O, skoro już jesteśmy przy tym temacie: wierzysz w sens takich kursów?

      Usuń
    14. Nie. Pisarzem z prawdziwego zdarzenia nie zostaje się dlatego, że zapłaciło się pińćset i dostało świadectwo ukończenia kursu.

      Usuń
    15. Ale może w jakiś sposób te kursy są w stanie pomóc? Nie mówię, że ktoś, kto nie potrafi sklecić sensownego akapitu, dostanie po nich literackiego Nobla, ale jednak wydaje mi się, że trochę pomagają. Choćby właśnie od takiej technicznej strony.

      Usuń
    16. Ale jakiej technicznej? Jak zapisać dialog? I co po poprawnym zapisie, skoro to będzie banalny, drętwy dialog? Gorzej, że ludzie kończą taki kurs i zaraz zabierają się za pisanie.

      Usuń
    17. Myślę tu przede wszystkim o takich osobach, które mają w głowie ciekawe fabuły, ale problem z ich zapisem i potrzebują kogoś kto im np. podpowie jak wprowadzić do fabuły bohatera, żeby nie wyszło sztucznie, na czym skupić się przy opisach, z jakich słów zrezygnować itp. Nie wiem, czy potrafię Ci wytłumaczyć, co mi chodzi po głowie, bo jestem właśnie z tych, którym coś tam chodzi, a nie wiedzą jak to zapisać. :D

      Usuń
    18. Chwytam, ale dalej jestem sceptyczny.

      Usuń
  7. To zdecydowanie coś dla mnie, lubię polskie kryminały, a ten zapowiada się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, życzę emocjonującej lektury. :)

      Usuń
  8. Ostatnio głośno o tej książce i nie ukrywam, że również chciałabym się z nią zapoznać. Szkoda, że nie ma pazura, czyli tego czegoś, co sprawia, że o historii myślimy jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony, ale skoro to dopiero debiut, to mam nadzieję, że następne powieści autora będą jeszcze lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to liczę. Podobno kontynuacja powstaje. :)

      Usuń
  9. Interesujące połączenie motywów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny debiut. Jestem nim zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie "tylko" niezły, ale nie żałuję, że przeczytałam. ;)

      Usuń
  11. Mimo, że to już było, chętnie sięgnę po ten debiut :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo wszystko i tak chciałybyśmy się z nią zapoznać, bo fabularnie zapowiada się interesująco, szkoda, że czegoś zabrakło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma dużo pozytywnych recenzji, więc moją letnią się nie przejmujcie. Jak zwykle najlepiej samemu sprawdzić. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...