poniedziałek, 11 stycznia 2016

[5] Andaluzyjska przygoda: Granada (Alhambra)



Gdybym przed wyjazdem miała wymienić jedno miejsce w Andaluzji, które koniecznie, ale to koniecznie chcę tam zobaczyć, to byłaby to położona w Granadzie Alhambra. Ten muzułmański kompleks pałacowy bez wątpienia jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc regionu i trzeba przyznać - robi wrażenie.

Naoglądałam się mnóstwa zdjęć Alhambry. Jak się okazało, te najbardziej charakterystyczne, tak jak i moje z nagłówka, były robione z Mirador De San Nicholas, punktu widokowego, o którym pisałam Wam w poprzedniej notce dotyczącej wycieczki do Andaluzji.



Wejście do Alhambry.

widok z Alhambry na Mirador de San Nicholas

jedna z bram Alhambry


Odrobina historii


Alhambra to położony na wzgórzu La Sabika kompleks pałacowy zbudowany w latach 1238 - 1273, w późniejszych latach rozbudowywany. Początkowo mieściła się tu warowna twierdza mauretańska, Alcazaba, z czasem forteca rozrastała się, tworząc imponujący, zamknięty dla obcych, zespół pałacowy Nasrydów, ostatniej dynastii arabskiej panującej w Hiszpanii. W XIV wieku, za panowania Yusufa I, a następnie jego syna - Muhammada V, nastąpił największy rozkwit Alhambry. To nie była już twierdza, to nawet nie był pałac, a całe miasto królewskie, z budynkami mieszkalnymi, meczetami, urzędami, koszarami, szkołami, stajniami, cmentarzami, łaźniami oraz przepięknymi ogrodami, które wrażenie robią do dziś. 

Schyłek panowania muzułmańskiego przypada na koniec wieku XV, kiedy to królestwo trawiły konflikty wewnętrzne, a ponadto władcy katoliccy dobijali się do bram miasta. W 1492 roku Alhambra, ostatnie miejsce muzułmańskiego oporu w Hiszpanii, trafiła w katolickie ręce. Wtedy też, na jej terenie pojawiły się niekoniecznie pasujące do całości renesansowe budynki: Pałac Karola V i Convento de San Francisco. 


Fontanna Karola V powstała w 1543 roku.


Po śmierci Karola V, w połowie XVI wieku, Alhambra zaczęła, delikatnie mówiąc, tracić na świetności. Tam, gdzie niegdyś przechadzali się muzułmańscy władcy, schronienia szukali bezdomni i żebracy, a w późniejszych latach budynki służyły jako koszary dla wojsk napoleońskich. Niewiele brakowało, by ci ostatni zostawili po sobie jedynie sterty kamieni. Na szczęście Alhambra przetrwała do dziś. W 1984 roku wpisano ją na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.



Zwiedzamy!


Najważniejsze części kompleksu to Alcazaba (najstarsza część, pełniąca funkcję obronną, z której roztacza się wspaniały widok), Generalife (letni pałac Nasrydów), pałac Karola V (którego niestety nie udało nam się zwiedzić) oraz Pałace Nasrydów (o nich napiszę Wam w kolejnej notce). Wymienione miejsca otoczone są ogrodami.

Ponieważ pogoda była niepewna, a prognozy paskudne, choć do pewnego momentu na szczęście się nie sprawdzały, od rana co chwilę zadzierałam do góry głowę (głowę, nie nosa!). Bilet do Pałaców Nasrydów mieliśmy zarezerwowany na 18.30. Tuż po 14 stanęliśmy w gigantycznej kolejce do wejścia do Alhambry. Na szczęście ta dla posiadaczy biletów (na temat biletów możecie poczytać na końcu notki) posuwała się bardzo szybko i już po kilku minutach stawialiśmy pierwsze kroki po muzułmańskich ogrodach.






Pomijając fakt coraz większego stresu na widok z minuty na minutę bardziej zachmurzonego nieba, z zachwytem zaglądałam w kolejne zaułki. Wędrując alejkami, dotarliśmy do Generalife, jedynego z ogrodów rekreacyjnych usytuowanych na wzgórzu, zachowanego do naszych czasów. To tu władca Granady uciekał w poszukiwaniu spokoju i odpoczynku od problemów dworskich. I wcale mu się nie dziwię. Sama chętnie zaszyłabym się tam na dłuższy czas.


















Zachwyciły mnie bogate zdobienia ścian i sufitów, a same ogrody... cóż... wyobrażam sobie, jak znikają z nich wszyscy pozostali turyści... Oj, można by wtedy odpocząć. Nawet, gdy nad głową złowróżbnie wiszą... granaty.




Podziwiając kolejne budynki i fragmenty ogrodów, zbliżaliśmy się powoli w stronę najstarszej części Alhambry.









Poniżej widać fragment Partalu z Wieżą Dwórek.













W końcu dotarliśmy do budynku, który do całości pasuje jak pięść do nosa, czyli pałacu Karola V. Niestety był już zamknięty, więc jego wnętrza pozostały dla nas tajemnicą. Budynek został zaprojektowany przez ucznia Michała Anioła, Pedro Machuca, i jest uznawany za jeden z najlepszych przykładów włoskiego renesansu, jakie można znaleźć poza granicami Włoch. Na parterze znajduje się Muzeum Alhambry szczycące się zbiorem sztuki z czasów Nasrydów, na piętrze Muzeum Sztuk Pięknych, w którym znajdziemy m.in. dzieła sztuki związane z Granadą.





Udało nam się zajrzeć na dziedziniec i przy okazji zobaczyć wystawę zdjęć zatytułowaną Una visión inédita de la Alhambra autorstwa Jeana Laurenta i Fernando Manso. Zdjęć na wystawie nie można było robić, ale fotografie znajdziecie bez trudu w internecie. Mnie oczarowały. Alhambra wygląda na nich magicznie, majestatycznie, imponująco.




Następnie zajrzeliśmy do łaźni arabskich.






W końcu dotarliśmy do Alcazaby i wtedy... nastąpiło oberwanie chmury. Skryliśmy się w Wieży Straży. Wyjście z niej nie wchodziło w grę, choć wielu próbowało. Deszcz zmywał ich z powrotem na schody. Utknęliśmy więc u jej szczytu z gromadą azjatyckich turystów. Polska para, na hiszpańskiej ziemi, w muzułmańskim kompleksie, z azjatyckimi turystami. Multikulti pełną gębą. 

Radość mało towarzyskiego człowieka, który na długi czas utknął na wąskich schodach z obcymi ludźmi (i na osłodę - własnym mężem), ale w końcu wyszedł na świeże powietrze licząc ostatnie spadające krople deszczu, wygląda tak:




A Alcazaba z liczącą 27 metrów Wieżą Staży, na której w czasie ulewy można sobie utknąć, tak:




Zaś widoki z niej, tak jak poniżej. Oto Granada w wydaniu mroczno-nieprzystępnym. 






Z Wieży Straży można także dojrzeć Plac Broni. Niegdyś mieściły się tu niewielkie domy zamieszkiwane m.in. szefów garnizonu, płatnerzy czy kowali, a także lochy dla mniej szanowanego towarzystwa.




I to jest ten moment, w którym mijając koty i kwiaty, ustawiamy się w kolejce do Pałacu Nasrydów. O tym już jednak następnym razem.






Jak kupić bilety do Alhambry?


Bilety do Alhambry warto kupić z wyprzedzeniem. Na miejscu kolejki są gigantyczne, a do mieszczącego się w kompleksie Pałaców Nasrydów, może wejść ograniczona liczba osób, w związku z czym, zwłaszcza w sezonie, bez wcześniejszej rezerwacji można pocałować klamkę. 

Po wpisaniu w wyszukiwarkę adres: alhambra-ticket.es zostaniecie przekierowani na stronę ticketmaster.es. Tam możecie dokonać zakupu. Na maila dostaniecie potwierdzenie dokonania transakcji. Bilety można wydrukować w automatach przy wejściu do Alhambry (Alhambra Box Office). My skorzystaliśmy z innej opcji - drukując je w jednym z bankomatów Caixa. W obu przypadkach potrzebna Wam będzie karta, którą płaciliście za bilety i numer transakcji, który znajduje się na otrzymanym na maila potwierdzeniu.

Bilety można kupić na wejście poranne (8.30 - 14.00) lub popołudniowe (15 III - 14 X: 14.00 - 20.00; 15 X - 14 III: 14:00 - 18.00). W tym czasie można spokojnie poruszać się po kompleksie, pamiętając przy tym o jednym: do Pałaców Nasrydów wchodzi się o konkretnej, wskazanej na bilecie, godzinie (no dobra, prawie konkretnej, ale spóźnić się możecie nie więcej niż o pół godziny!). My mieliśmy rezerwację na 18:30, a w Alhambrze zjawiliśmy się tuż po 14.00 i możecie mi wierzyć, to wcale nie tak dużo czasu na spokojne zwiedzanie całości (nawet jeśli nie wliczać w to utykania w wieży). 





Obecna cena biletu (ogrody Generalife + Pałac Nasrydów): 15,40€

Dzieci do lat 12 mają wstęp za darmo, ale ponieważ do Pałaców Nasrydów wchodzi ograniczona liczba osób, należy je uwzględnić przy zakupie biletów! Darmowy bilet, podobnie jak bilety opłacone, należy mieć przy sobie podczas zwiedzania. W kilku punktach kompleksu są one skanowane (Alkazaba, Generalife i chyba jeszcze gdzieś), no i oczywiście bez nich nie wejdziecie do Pałaców Nasrydów.

Możliwe jest też zwiedzanie nocne (9,40€), z przewodnikiem i w wybrane dni, ale nie wiem niestety na jakich zasadach się ono odbywa, choć nie ukrywam, że chciałabym się kiedyś na takie zwiedzanie wybrać.





Jak dojechać do Alhambry?


Do Alhambry można dojechać samochodem (przy kompleksie są parkingi), ale szczerze mówiąc, nie wiem czy to dobry pomysł, bo tłok jest spory. My pojechaliśmy autobusem z przystanku Pavaneras zlokalizowanym w centrum przy Plaza Isabel La Catolica. Do Alhambry kursują autobusy 30 i 32. Wracaliśmy pieszo, co jest świetnym pomysłem dla tych, którzy nie opadli z sił po zwiedzaniu kompleksu. Wyszliśmy bramą tuż przy Pałacu Karola V i przez park (+ pięć punktów za przyjemny chłód) Drogą Gomerów (Cuesta de Gomérez) zeszliśmy w dół, do centrum. Park opuściliśmy Bramą Granatów (Perta de las Granadas).


Brama Granatów



*** PODRÓŻE ***

34 komentarze:

  1. Świetne zdjęcia! I przepiękna sukienka :)

    Pozdrawiamy ciepło i zapraszamy do nas:
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ pięknie:)
    I nic bardziej spójnego nie jestem w stanie napisać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie, to fakt. Trochę pogoda nas postraszyła, ale koniec końców - było cudnie. :)

      Usuń
  3. Zdjęcia i wrażenia do pozazdroszczenia:) Alhambra imponuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za te piękne, słoneczne i ciepłe zdjęcia, bo u mnie za oknem od rana śnieżyca, a ja zaraz musze wyjść z domu... Nie wiem co gorsze - mróz czy śnieżyca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem - jako człowiek zdecydowanie ciepłolubny, nie chcę ani jednego, ani drugiego. ;)

      Usuń
  5. Byłam... I chciałabym jeszcze. Uwielbiam to miejsce, podobnie jak meczet w Cordobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, meczet cudny! Na Cordobę mieliśmy mało czasu (i trafiło akurat na ciężki dzień), ale meczet zwiedziliśmy i bardzo nam się podobał.

      Usuń
  6. Nic, tylko spakować walizki i pojechać! Pięknie!


    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż tutaj komentować. Twoje zdjęcia to po prostu petarda! Przepiękne.
    No ale dosyć komplementów i przechodzę do kwestii rezerwacji biletów z którą mam problem. Od jakiegoś czasu próbuję i nic z tego. Cały czas ich strona jest niedostępna.
    A jeśli nam się uda, czy potwierdzenie rezerwacji przychodzi od razu na mail, czy trzeba czekać jakiś czas?
    Aha, gdyby rezerwacja nie wypaliła to myślisz, że na początku marca mogą być problemy z zakupem biletu na miejscu?
    Proszę o opinię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wpisywałaś w pasek alhambra-ticket.es ?
      Wczoraj pisząc notkę nie miałam problemu z rezerwacją, dzisiaj też nie (patrzyłam na luty i marzec).

      Czytałam w necie przed moim wyjazdem, że można próbować rano przyjść przed otwarciem kas i jest szansa na zakup biletów na miejscu. To nie jest sezon, więc może nie będzie problemu. Ja bym nie ryzykowała, bo mocno bym się wkurzyła, gdybym była na miejscu, a nie mogła tam wejść, zwłaszcza, że przez Internet jest po prostu wygodniej, jeśli wiesz kiedy będziesz chciała tam iść. Ale to ja - a ja lubię mieć ważne dla mnie rzeczy pod kontrolą.

      Nie wiem czy mają jedną pulę biletów na sprzedaż na miejscu i przez internet.
      Jak teraz patrzę, to np. na piątek 11 marca na rano mają do sprzedania 609 biletów, na popołudnie 919. Na sobotę 12 marca jest 155 na rano, 891 na popołudnie. Na tę najbliższą sobotę jest 583 na rano, 614 na popołudnie - czyli tłumu chętnych nie ma. Teoretycznie więc, nie powinno być problemu z kupnem na miejscu, ale ja i tak wolałabym przez Internet, chyba, że nie jesteś pewna, kiedy tam będziesz, czy lepiej Ci na rano czy popołudnie itp.

      Co do potwierdzenie - ja dostałam je chwilę po zakupie. Nie czekałam długo.

      Usuń
    2. Właśnie przybiegłam z radością do Ciebie, że w tym momencie mojemu mężowi udało się zarezerwować.
      Zrobił to na innym komputerze i jest ok. Przepraszam, że musiałaś tyle pisać, ale do teraz miałam z tym problem. Widocznie Twój post wyzwolił pozytywną energię:) Serdecznie dziękuję za informację:)
      A wracając do Twoich zdjęć - nie mogę wyjść z zachwytu:)

      Usuń
    3. No to super! Grunt, że jest ok. :)
      Teraz pozostaje mi życzyć cudnej pogody i przywiezienia jeszcze lepszych zdjęć. :)

      Usuń
  8. Jakoś tak się wakacyjnie poczułam i słonecznie. Dziękuję za ciekawą relację i piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście kolejne wakacje tuż, tuż! :)

      Usuń
  9. To miejsce jest zdecydowanie na mojej liście podróży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam. Pięknie, różnorodnie, nie sposób się nudzić.

      Usuń
  10. Tam jest przepięknie. Nigdy nie myślałyśmy, że chciałybyśmy się wybrać do Hiszpanii, ale chyba właśnie zmieniłyśmy zdanie. Chcemy do tych ogrodów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiszpania jest przepiękna, więc będę polecać całym sercem. Aż do znudzenia. ;)

      Usuń
  11. Patrząc na te piękne zdjęcia zamarzyły mi się wakacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię. Mnie też się marzą.

      Usuń
  12. 15 euro za takie cuda to nie tak drogo. Niesamowite miejsce, czuć historię. Co do pogody, to pomyśl, że przynajmniej nie masz kolejnych nudnych zdjęć z błękitnym niebem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem - zdecydowanie niedrogo. Wyobrażam sobie, ile za wstęp trzeba by było zapłacić, gdyby Alhambra była w Barcelonie. :D

      O, w ten sposób będę się pocieszać. :D

      Usuń
  13. Witam...fajne zdjęcia i dobrze opisane...wolę sobie nie wyobrażać ile by bilety kosztowały gdyby alhambra była w Barcelonie :)skoro wejscie do casa mila to 23 euro a to tylko jedna kamienica:)...mam pytanie...ile czasu,oczywiscie mniej wiecej potrzeba na zwiedzenie całego kompleksu a ile samego pałacu Nasridów???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Faktycznie, barcelońskie ceny są kosmiczne. My za Casa Mila za osobę płaciliśmy ponad 30 euro (kupiliśmy bilet na wejście dzienne i nocne).

      Co do zwiedzania Alhambry, to pewnie dużo zależy od tego, jak chcesz spędzić tam czas. My byliśmy na popołudnie, czyli od 14 godziny i zwiedzaliśmy ok. 5 godzin, w tym Pałac Nasrydów niecałą godzinę (obszar Pałacu jest stosunkowo mały w porównaniu do całego kompleksu, więc samego chodzenia nie ma zbyt dużo - pozostaje więc kwestia tego jak bardzo dokładnie chcecie wszystko oglądać). Gdybyśmy mieli okazję zwiedzić pałac Karola potrzebowalibyśmy jeszcze więcej czasu. Myślę, że na taki nieśpieszny spacer trzeba sobie zaplanować minimum 5-6 godzin. Tam naprawdę jest gdzie chodzić, więc jeśli ktoś lubi takie klimaty, to warto zaopatrzyć się w wodę, prowiant, wygodne buty i zaplanować zwiedzanie na dobrych kilka godzin.

      Usuń
    2. Dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedz:)...Ja też uwielbiam Barcelonę w ,której byłem już 3 razy i na pewno tam wróce a w Andaluzji będe po raz pierwszy i tylko tydzień więc już wiem że będę chciał tam wrócic :)Pewnie będę miał jakieś pytania do Ciebie bo lecimy dopiero w maju...po powrocie podzielę się wrażeniami :)...pozdrawiam z Irlandii :)

      Usuń
    3. Też byłam trzy razy i mam nadzieję jeszcze wrócić.
      Do Andaluzji też bym chciała, bo do zobaczenia jest tam mnóstwo miejsc. Wielu z nich nie widziałam.
      Jakby co, to pisz. Jak będę potrafiła, to na pewno pomogę (choć w przyszłym tygodniu wyjeżdżam na dwa tygodnie, więc w tym czasie się na pewno nie odezwę).

      Jaki macie plan zwiedzania Andaluzji? :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...