wtorek, 3 lutego 2015

[10] Wakacje 2014: Barcelona
("Cień wiatru",Tibidabo i Niebieski Tramwaj)



Panoramę  Barcelony można podziwiać z wielu różnych punktów. Jednym z nich jest wzgórze Tibidabo. Wznosi się na nim kościół Sagrat Cor, a jego główną atrakcją jest najstarszy w mieście park rozrywki. Widok stamtąd prezentuje się na przykład tak.





Jasnym dla mnie było, że by dostać się na Tibidabo, skorzystam ze słynnego Niebieskiego Tramwaju (Tramvia Blau). To właśnie na schodki tego pojazdu, wskakiwał Daniel Sempere, bohater Cienia wiatru Carlosa Ruiza Zafóna, gdy wybierał się do rezydencji Aldayów.



Znalezienie przystanku, z którego odjeżdża zabytkowy pojazd, nie było problemem. Tylko tam, oczekujący nie kłębili się w chaotycznym układzie postaci, lecz grzecznie stali tworząc długi ogonek. Bilety sprzedawał pewien spostrzegawczy pan, który zjawiał się natychmiast, gdy w kolejce pojawiali się nowi turyści.



Teoretycznie tramwaj jeździ według rozkładu, w praktyce "jak przyjedzie, to będzie". Na szczęście czas oczekiwania nie był zbyt długi, a ponieważ zajęliśmy odpowiednie miejsca ze strategicznego punktu widzenia, ominęliśmy pierwszy zatłoczony pojazd, a do drugiego wsiedliśmy jako pierwsi, była więc okazja na kilkusekundowe obejrzenie wnętrza, nim zrobiło się tłoczno,.



Tramvia Blau kursuje od 1901 roku, przemieszczając się po stromych uliczkach willowe dzielnicy Barcelony.





Na Placu Doctora Andreu przesiedliśmy się wagoników kolejki szynowej (Fenicular De Tibidabo) i tak dotarliśmy na samą górę. Bilety na przejazd kolejką tam i z powrotem można było kupić różnych wariantach - na sam przejazd lub z dopłatą za możliwość skorzystania z kilku atrakcji w Tibidabo Amusement Park. Z szaleństw w parku zrezygnowaliśmy. Tego dnia mieliśmy w planie dalsze zwiedzanie i nie chcieliśmy utknąć na Tibidabo na cały dzień, o co nie jest trudno.

Na pierwszym planie karuzela, na drugim świątynia. I, o dziwo, nic tu z niczym się nie gryzie. Można wyszaleć się na diabelskim młynie, a później w ciszy pomodlić w chłodnych, kościelnych murach.



Było ciepło i gwarno. Dzieciaki ganiały, dorośli opychali się fast-foodami. Z różnych stron dobiegały krzyki amatorów szaleństw na wysokościach, a my podziwialiśmy widoki.





Park Atrakcji to idealne miejsce dla tych, którzy do Barcelony przyjeżdżają z dziećmi. To jedno z najstarszych tego typu miejsc na świecie, oficjalnie otwarte w 1901 roku.


















Nie daliśmy się wciągnąć w wir zabawy, za cel obierając Kościół Najświętszego Serca (Temple Expiatori del Sagrat Cor). Budowa neobizantyjskiej świątyni trwała sześćdziesiąt lat i ostatecznie zakończono ją w 1961 roku. Sagrada Familia to nie jest, ale też robi wrażenie.


Na szczycie kościoła wznosi się figura Jezusa. Siedem i pół metra, prawie pięć ton wagi - postać ta widoczna jest z daleka. A nawet bardzo daleka.







Mimo gwaru na zewnątrz, w środku świątyni panował spokój, a podniosły nastrój potęgowała lecąca z głośników muzyka.









Po wyjściu ze świątyni udaliśmy się na krótki spacer po parku.


I zaprzyjaźniliśmy ze strażnikiem tamtych terenów.



W drogę powrotną również zabraliśmy się kolejką szynową, ale tym razem postanowiliśmy nie przesiadać się na tramwaj, ale Av. Tididabo przejść na piechotę podziwiając stojące wzdłuż ulicy wille. Miałam w tym swój dodatkowy cel. Koniecznie chciałam odnaleźć rezydencję rodziny Aldayów z powieści Carlosa Ruiza Zafóna!




Trzeba przyznać, że było co oglądać. Wyobraźnia szalała. Nie miałabym nic przeciwko, by choć na kilka dni móc zamieszkać w którymś z tych okazałych domów, zwiedzić posesję i budynek, a na końcu zaszyć się z książką w ogrodzie.




Przy Aveniguda Tibidado uwagę zdecydowanie przykuwał Casa Roviralta (Biały Mnich) z początków XX wieku, niegdyś należący do Dominikanów, następnie katalońskiego biznesmena. Dziś mieści się tu restauracja. Budynek jest dziełem architekta Joan Rubió i Bellver, ucznia Antonio Gaudiego, którego kreatywny umysł darzę miłością bezgraniczną.


Casa Roviralta


Ten sam architekt zaprojektował stojące w pobliżu Casa Casacuberta (1907 rok) i Casa Arnús (1903 rok).

Casa Casacuberta

Casa Arnús

Interesujących budynków było znacznie więcej. Większość kryła się za wysokimi murami i żelaznymi bramami.





Cały czas szukałam tego wyjątkowego budynku, który koniecznie chciałam zobaczyć - powieściowej rezydencji Aldayów, ogromnie tajemniczego i pełnego bolesnych wspomnień miejsca z powieści Cień wiatru. Muszę przyznać, że ostatecznie jego widok nie co mnie rozczarował. Na tej samej ulicy dostrzegłam kilka innych willi, które o wiele bardziej działały na wyobraźnię.




Carlos Ruiz Zafón dobrze zna ten budynek. Mieści się w nim agencja marketingowa, w której kiedyś pracował. Stąd pomysł, by to właśnie tu umieścić ten ważny dla bohaterów powieści punkt. Tak szczerze Wam powiem, że wolę moje własne wyobrażenie rezydencji Aldayów.

Zmęczeni upałem dotarliśmy do miejsca, w którym rano czekaliśmy na Niebieski Tramwaj. Tam opadliśmy na ławkę bez sił, ale przezornie kupione po drodze kanapki, zdołały dodać nam nieco energii. Mimo trudności z komunikacją (angielski kierowców autobusów był równie dobry jak nasz hiszpański) udało nam się wsiąść do właściwego pojazdu. Tam, dokąd jechaliśmy, pałętaliśmy się trochę bez sensu i właściwie ten punkt wycieczki z powodzeniem moglibyśmy sobie odpuścić, ale wówczas nie mogłabym Wam opowiedzieć pewnej historii. Historii o przebiegłych papużkach.

***

Zapraszam też tutaj


35 komentarzy:

  1. Chcę do Barcelony :( Albo chociaż w inne miejsce Hiszpanii, byłam tylko w Toledo i Walencji... Swoją drogą nie wiedziałam, że w Barcelonie też mają Jezusa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chcę do Toledo i Walencji. I wielu innych miejsc. :D

      Mają. I to jakiego! :D

      Usuń
  2. Piękne widoki! Mieliście cudną wycieczkę :)...

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę! Niektórzy to naprawdę wiedzą jak wsiąknąć do książki :) Piękne wspomnienia minionych wakacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo te książki wcześniej wsiąkają w niektórych. :D

      Usuń
  4. Musisz mi wybaczyć, z uwagą obejrzałam pierwszych trzydzieści kilka zdjęć, potem moja uwaga pozostała przy pięknym strażniku i nie chciała przenieść się na kolejne fotki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzgórze Tibidabo? To o nim mówił Joey w jednym z odcinków "Przyjaciół"? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... Czemu ja tego nie pamiętam? Kojarzysz, w którym?

      Usuń
  6. Uwielbiam Twoje zdjęcia, z radością oglądam i wmawiam sobie, że jestem w tych miejscach ;) budowle3 fantastyczne, wyobrażam sobie jakie muszą robić wrażenie na żywo, skoro zdjęcia tyle oddają z ich wspaniałości. Mam nadzieje, że kiedyś odwiedzę Barcelonę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie i z całego serca życzę Ci, żebyś tam pojechała!

      Usuń
  7. Rozgrzałaś mi serce tą relacją ;) Bardzo podoba mi się zdjęcie małej dziewczynki na karuzeli, jest fenomenalne. Zazdroszczę tak troszkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tej karuzeli spędziłam dłuższą chwilę. Widok rozradowanych dziecięcych buziek jest bezcenny. :)

      Usuń
  8. Świetne zdjęcia. Aż chciałoby się być w tych miejscach. Ten strażnik to straszne oczy ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spojrzenie mówi: weźcie ode mnie te wszystkie łapska. :P

      Usuń
  9. Ale widoki. Aż dech mi zaparło. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to wszystko wygląda na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa relacja z podróży i piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I ja tam byłam, miód i wino piłam, a niektóre zdjęcia mamy niemal identyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcia. Mam nadzieję, że w tym roku spełnię swoje marzenie i odwiedzę Barcelonę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę to kiedyś zobaczyć na własne oczy... Piękne zdjęcia - i tramwaj i panoramy. Nawet zaskakujące karuzele na tle świątyń. W sumie - dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już czekam na Twoje fotko. :)

      No właśnie: dlaczego nie? Po pierwszym szoku przestało mnie to dziwić.

      Usuń
  14. Chyba też jednak zostanę przy wyobrażeniu...

    Casa Roviralta przepiękny, obłędny! No i mam po co wrócić do Barcelony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Lekkie" rozczarowanie.

      Ha! Tylko nie odkryj przy okazji czegoś nowego, żebym nie musiała jechać ponownie Twoim śladem. :D

      Usuń
  15. Kościół Najświętszego Serca z tą karuzelą u jej stóp - niemal identyczny widok jak na paryskim wzgórzu Montmartre zwieńczonym bazyliką Sacre Coeur.

    Cudowna ta Twoja Barcelona... Ja ją na razie zwiedzałam tylko palcem po mapie i z cieniowiatrowym przewodnikiem Geela (Ty też z nim pojechałaś?), poznałam ją wówczas dość dobrze, ale w wersji 2D, niestety :( Wszystko jednak przede mną. Ty pojedziesz do Londynu, ja do Barcelony i piszemy tę książkę! ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Paryż. Tam też bym chciała. :)

      Przewodnik gdzieś posiałam. :P Ale pewnie w domu, więc kiedyś znajdę. Trochę mnie rozczarował, bo wydał mi się nieco naciągany, ale gdybym go nie zgubiła, to pewnie by się przydał.

      No ba! Pewnie, że piszemy. :D

      Usuń
  16. Muszę przyznać, że świetne są Twoje fotoreportaże. Przywołują wspomnienia, i z przyjemnością się je ogląda. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne zdjęcia, chciałabym kiedyś tam pojechać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fantastycznie klimatyczne zdjęcia. Aż nie chce się myśleć o sypiącym śniegu za oknem ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze chciałam odwiedzić Barcelonę, więc z przyjemnością przeczytałam i obejrzałam Twoją relację :)
    P.S.1 Życzę powodzenia w konkursie! ;)
    P.S.2 Jeśli mnie pamiętasz to tak, to ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko będziesz miała okazję, to nawet się nie zastanawiaj.

      Dziękuję.
      Jeśli masz imię na "D" to pamiętam. :P

      Usuń
  20. Byłam dwa razy w Barcelonie i muszę przyznać, że pokazałaś bardzo ciekawie miejsca, których ja nie widziałam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam dwa razy i założę się, że widziałaś sporo takich miejsc, do których ja nie dotarłam. Jest tam co oglądać, oj, jest.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...