sobota, 6 października 2018

Zdarzyło się we wrześniu 2018




Ależ piękny był ten miniony wrzesień! Zwykle słoneczny, zdecydowanie intensywny, idealnie rozpoczęty, idealnie zakończony, choć pierwszego dnia przemokłam, a ostatniego przemarzłam tak, jak nawet zimą zdarza mi się rzadko. W każdym razie - działo się sporo, co, niestety, odbiło się na liczbie przeczytanych książek. I to właściwie... jedyny minus września.




Przeczytane we wrześniu


  1. Agnieszka Płoszaj Ogrodnik (ocena: 4/6) - recenzja
  2. Ewa Nowak Lawenda w chodakach (4) - recenzja
  3. Linda Polman Laleczki skazańców. Życie z karą śmierci (3,5) - recenzja
  4. Emma Beddington Zawsze będziemy mieli Paryż (3) - recenzja
  5. David Attenborough Przygody młodego przyrodnika (5) - recenzja
  6. Val McDermid Miejsce egzekucji (5) - recenzja
  7. Ryszard Ćwirlej Masz to jak w banku (4,5) - recenzja
  8. Rachell Abbott Podejdź bliżej (4) - recenzja
  9. Jeffery Deaver Tańczący Trumniarz (4,5) - recenzja

Pod względem ilościowym, czytelniczy wrzesień wypadł tak sobie. Pod względem jakościowym, niby ok, ale też bez szału. Z zainteresowaniem przeczytałam Przygody młodego przyrodnika, mocno wciągnęło mnie Miejsce egzekucji. Zabrakło jednak wielkiego hitu, czegoś, co mogłabym nazwać książką miesiąca i dorzucić ją do podsumowania rocznego z najciekawszymi lekturami jakie wpadły mi w ręce.


Obejrzane we wrześniu

  1. Bombowi sąsiedzi, reż. Borja Cobeaga (ocena: 5/10)
  2. Czarne bractwo. BlacKkKlansman, reż. Spike Lee (7)
  3. Smak zemsty. Peppermint, reż. Pierre Morel (6)
  4. Dogman, reż. Matteo Garrone (7)



Bombowi sąsiedzi to średnich lotów komedia krążąca wokół tematyki zrywu niepodległościowego Basków, z której to mamy wyciągnąć wnioski, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami i nakręcanie antagonizmów w imię jakiejś idei nie ma sensu.

Czarne bractwo w dość prześmiewczy sposób portretuje Ku Klux Klan i, o dziwo, nie wypada to niesmacznie. A gdy już widz się rozluźni, dostaje finałowymi scenami po ryju. Dobry zabieg.

Smak zemsty to opowieść o żonie i matce, której zamordowano bliskich. Kobieta znika na kilka lat, by powrócić jako żądna zemsty maszyna do zabijania. Trup się ściele gęsto. Ot, dynamiczna, odmóżdżająca sensacyjka, mająca z realizmem tyle wspólnego, co Hello Kitty z demonem. A może jeszcze mniej.

Dogman należy do tych produkcji, które ocenić mi trudno. Jest bez wątpienia klimatycznie i nastrojowo, a przy tym dramatycznie i brutalnie. Jest człowiek niedopasowany do rzeczywistości, która go otacza, łatwiej znajdujący język z psami niż ludźmi. Jest walka o odzyskanie poczucia godności. Walka, która wymyka się spod kontroli i prowadzi do tragedii. Ciekawe, niebanalne kino, wzbudzające skrajne emocje.


Słuchane we wrześniu


RSC Życie to teatr

Budgie Time To Remember

Electric Light Orchestra Ticket To The Moon

Iyeoka Say Yes


Zdarzyło się we wrześniu


Koncert Akademia Gitary: Wieczór Hiszpański nad Wartą

Zmokłam, zmarzłam, pięknie było!

Na scenie pojawili się kompozytor i gitarzysta Carlos Piñana, gitarzysta klasyczny Łukasz Kuropaczewski oraz perkusista Miguel Ángel Orengo w towarzystwie orkiestry Teatru Muzycznego w Poznaniu. Dyrygował Cesar Álvarez. Zagrali Concierto de Aranjuez autorstwa Joaquina Rodrigo oraz Concierto Rubato Carlosa Piñany. 
Nie będę udawać, że te nazwiska i tytuły wcześniej cokolwiek mi mówiły. Po koncercie mogę powiedzieć, że to był naprawdę piękny, poruszający występ.






Wypad do Madrytu i Toledo

Wakacje wyjątkowo krótkie, ale cóż... taki rok. Trzy dni w Madrycie i jeden w Toledo były jednak tak intensywne, że piątego dnia pewnie nie byłabym w stanie ruszać kończynami. 

Relację z pierwszego dnia wycieczki znajdziecie TUTAJ.
Reszta dopiero się pisze.











Poznański Festiwal Kryminału GRANDA

Jedna z moich najukochańszych imprez literackich. Do Poznania zjeżdżają się pisarze kryminalni, specjaliści związani z kryminalistyką, wydawcy i ludzie w różny sposób połączeni z tematem imprezy. Atmosfera jest nie do podrobienia, program fantastyczny, a ludzie... ach! Co roku przybywa mi nowych, ciekawych znajomości,  a te stare się zacieśniają. 

Po trzech dniach imprezy ledwie trzymałam się na nogach ze zmęczenia, a to znak, że było wspaniale i intensywnie. W dzień wykłady, spotkania oficjalne i zakulisowe, rozmowy, zdjęcia, autografy. Wieczorem - integracja. Długie rozmowy i mnóstwo śmiechu przy piwie.


fot. Kamila Białożyńska














Rowerem po Parku Mużakowskim

Smutna prawda jest taka, że na rowerze nie siedziałam od lat. Pomysł rowerowego zwiedzania położonego na granicy polsko-niemieckiej Parku Mużakowskiego był więc dość ryzykowny (i rzeczywiście, okazało się, że powinnam potrenować, jeśli chcę na parkowe górki wjeżdżać, zamiast wprowadzać na nie rower), ale było cudnie. Piękna pogoda, piękne miejsce.









Light. Move. Festival. Festiwal Światła w Łodzi

To było świetne zamknięcie miesiąca. Łódzki Festiwal Światła okazał się o wiele ciekawszym niż edycja toruńska. 

Więcej na ten temat znajdziecie TUTAJ.














20 komentarzy:

  1. Fajne podsumowanie. Urlop nawet jak krótki, to ładuje baterie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładuje, to fakt. Choć nadal go... nie odespałam. :P

      Usuń
  2. Zazdroszczę Madrytu! :) i gratuluję wyników ksiazkowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madryt piękny! A Toledo jeszcze piękniejsze. :)

      Usuń
  3. Ciekawe podsumowanie! Trochę się u Ciebie działo w tym miesiącu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tak naprawdę nie wszystkie fajne momenty. :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście sporo się u Ciebie działo. Choć może przeczytałaś kilka książek mniej, to raczej warto było to poświęcić na wyjazdy i spotkania z pisarzami, a nawet na rower. Zazdroszczę szczególnie tego spotkania autorskiego, na którym miałaś okazję poznać J. L. Horsta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Na czytanie będzie czas jak się zrobi zimno, szaro i ponuro. :)

      Usuń
  5. Toledo uwielbiam,super miesiąc ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękne miasto. Zakochałam się w tej sekundzie, w której wysiadłam z pociągu, bo już sam dworzec mnie zauroczył. :)

      Usuń
  6. Ach, byłam kilka razy w Parku Mużakowskim - urokliwe miejsce, szczególnie, kiedy wszystko w nim kwitnie, ale właściwie o każdej porze roku ma coś do zaoferowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... Czyli muszę się tam wybrać wiosną. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...