piątek, 8 września 2017

[9] Hiszpania 2016: Barcelona - mix



Trudno było się rozstać z Barceloną, choć nie ona była naszym głównym celem podróży. Niecałe trzy dni wykorzystaliśmy maksymalnie. Dwa razy zwiedziliśmy Casa Milà (w dzień i w nocy), włóczyliśmy się uliczkami dzielnicy La Ribera, daliśmy się zamknąć na cmentarzu Montjuïc, uprzednio zaliczając przyjemny spacer po wzgórzu i  bez sensu tracąc kasę na przejazd kolejką. Mieszkaliśmy w hotelu z basenem na dachu i świetnym widokiem, ale wybraliśmy wypad na Turó de La Rovira z fantastyczną panoramą na miasto. Czasami, zmęczeni odpoczywaliśmy na plaży, dzieląc się ostatnim bananem wyciągniętym z dna plecaka.


Na śniadania obowiązkowo jedliśmy bocadillo de jamon serrano. W żołądkach mieszaliśmy kawę, sok pomarańczowy, sangrię i hiszpańskie piwo. Zajadaliśmy się paellą, patatas bravas, pan con tomate i w końcu dałam się namówić na spróbowanie żabiego udka. Upewniłam się, że crema catalana to niebo w gębie, w przeciwieństwie do crème brûlée, które nie smakuje mi nawet w Paryżu. 

Wsłuchana w muzykę ulicznych grajków na Pla de la Seu nie chciałam być nigdzie indziej. 

Do hotelu wracaliśmy późnym wieczorem, w plątaninie ulic szukając przystanku, z którego odjeżdżał nasz autobus. Przystanki nigdy nie były tam, gdzie być powinny, złośliwie zmuszając nas do krążenia w te i we wte. Ależ byłam wtedy na ciebie zła, Barcelono! A ty wynagradzałaś mi to widokiem błyskawic przecinających nocne niebo, kolorowymi fontannami, tapasami popijanymi Estrellą i ulicznymi występami Brazylijczyków. 

Miło było odwiedzić znane kąty i odkryć nowe. Zobaczyć, że w budowie bazyliki Sagrada Familia są jakieś postępy i nieśmiało dukając po hiszpańsku kilka słów, podjąć w końcu decyzję o zapisaniu się na kurs językowy. 

Być może kolejne wypady do Hiszpanii udowodniły i udowodnią, że Barcelona nie jest tym, co ten kraj ma najlepszego do zaoferowania, że jest wiele pięknych, intrygujących i nie tak trudnych miejsc do odkrycia, ale stolica Katalonii zawsze będzie tą pierwszą miłością, od której wszystko się zaczęło. I choć Katalończycy z pewnością by się na mnie o to obrazili, to jej zawdzięczam postępującego hiszpańskiego bzika i to dzięki niej na pewne sprawy zaczęłam patrzeć inaczej.

Poniżej jeszcze kilka barcelońskich kadrów, trochę jedzenia, trochę fasad, trochę zupełnie czego innego. 

Na razie jedziemy dalej. Zostawiamy Barcelonę za sobą. Ale jeszcze tu wrócimy pod koniec naszej podróży. Przecież nie mogło nas zabraknąć na jednej z największych barcelońskich fiest.


paella

patatas bravas

pan con tomate

sangria

żabie udka

crema catalana










pan con tomate































Zobacz też: 
*** PODRÓŻE *** 
*** KINO HISZPAŃSKIE ***



21 komentarzy:

  1. Ależ tam jest klimatycznie. Chciałabym kiedyś tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super fotki :). Takich ciekawych podróży to życzę jak najwięcej :). Sama się kiedyś tam chętnie wybiorę, może jak spokojniej będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam kciuki. To niesamowite miejsce! :)

      Usuń
  3. Byłam kiedyś w Barcelonie, ale panował taki upał, że ledwo udało nam się zwiedzić najbardziej znane miejsca. Latem nie ma co się tam wybierać. Tłumy turystów i gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z różnych przyczyn wszystkie moje wizyty w tym mieście przypadały na... sierpień. Upał mi nie przeszkadzał, ale tłok był faktycznie nieziemski.

      Usuń
  4. Pomijając klimat, architekturę, wyczucie estetyczne, słusznie wrzuciłaś zdjęcia z jedzeniem hiszpańskim, które nie ma sobie równych. Uwielbiam ten kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w przypadku kuchni bliżej mi do Włoch, ale z każdą wizytą coraz bardziej przekonuję się i do kuchni hiszpańskiej.

      Usuń
  5. Niesamowita jest ta Barcelona i za dni, i nocą! Oświetlone budynki zdają się żyć nocą nowym życiem.
    A i najadłam się u Ciebie... oczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nocą Barcelona jest magiczna i pełna życia. Aż żal wracać do hotelu. :D

      Usuń
  6. W Barcelonie byłam w sierpniu tego roku, dzień przed zamachem... Niestety tylko na parę godzin, udało nam się zobaczyć tylko najważniejsze miejsca. Wyjeżdżałam z silnym poczuciem, że chcę wrócić. Jeszcze wiele pięknych miejsc przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka godzin to faktycznie bardzo mało. Chyba nawet nie wiedziałabym dokąd pójść w pierwszej kolejności. :P

      Co do zamachu, aż zbladłam jak przeczytałam, kiedy byłaś. Dobrze, że miałaś tyle szczęścia.
      Ja sama nie mogłam przestać myśleć o tym, że w Bcn za każdym razem byliśmy właśnie w podobnym terminie, kiedy trwa feria de Gracia. :/

      Usuń
  7. Piękne miasto :) Pyszne jedzenie :) No i fotki mega cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie pierwsze opinie potwierdzam, za trzecią dziękuję. :)

      Usuń
  8. Lubię Barcelonę. Najgorsze jest to, że co jakiś czas dowiadujesz się, że znowu gdzieś w twoje ulubione miejsce wdarli się terroryści...
    Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam wrócić, ale już na kilka dni.
    Kurcze przez te Twoje zdjęcia głodna się zrobiłam:)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Pewne miejsca już nigdy nie będą takie same... Rambli nigdy nie lubiłam, po pierwszej wizycie staraliśmy się je omijać (choć nie zawsze się dało), a teraz będą się kojarzyć jeszcze gorzej.

      Trzymam kciuki za Twój powrót i mam nadzieję, że i mnie się uda. :)

      Usuń
  9. Nie byłam jeszcze Hiszpanii, ale mam na to ogromną ochotę. Skończyłam właśnie trzeci tom "Cmentarza zapomnianych książek" i mój apetyt na Barcelonę rośnie. Narobiłaś mi smaku tymi zdjęciami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiszpania jest piękna! Na razie znam tylko jej niewielki fragment, ale mam nadzieję, że uda mi się lepiej poznać i te miejsca, w których już byłam i te, do których dopiero dotrę. :)

      Usuń
  10. Na bogato widzę :D Razi mnie dużo tych zagranicznych nazw, bo nic mi nie mówią potrawy czy dania o których piszesz xD Ale domyślam się, że jesteś zachwycona a to najważniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee... Wcale nie na bogato, ale trudno tam być i nie spróbować choć trochę tamtejszej kuchni. :)

      Nazwy zagraniczne, bo i potrawy takie są. ;) Podpisałam zdjęcia, będzie łatwiej. :)

      Usuń
  11. Marzę o tym, żeby wybrać się kiedyś do Barcelony :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...