czwartek, 14 września 2017

Maciej Bernatowicz "Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko"
[RECENZJA]

książki o Hiszpanii




Hiszpania jest krajem inspirującym i zaskakujący. Potrzeba naprawdę sporo czasu, by go lepiej poznać, odwiedzić choćby niektóre ciekawe przyrodniczo czy historycznie miejsca - zwala z nóg sama liczba tych opisanych w przewodnikach - zrozumieć działające tu mechanizmy przyczynowo-skutkowe, co z czego się wzięło i czemu dziś przedstawia się tak, a nie inaczej. Ale i bez tego każda kilkudniowa wizyta pozostawi po sobie niezatarte i jakże pozytywne wspomnienia i refleksje[1].




Tytułem wstępu, czyli o miłości słów kilka




Z każdą wizytą zakochana coraz bardziej. W zaułkach wielkich miast, w malowniczych wioskach, w uśmiechniętym ¡hola! wykrzykiwanym na powitanie, w słońcu, palmach, morzu, górach, w tapasach, vino de naranja, rytmach flamenco i rumba catalana, w filmach Coixet, Saury, Almodóvara, w utworach Chambao, Bebe, Morata, w książkach Zafóna, Falconesa, Cabré, w architekturze Gaudiego, twórczości Dalí, Goi, Picassa, fotografiach Recuenco, gitarze Paco de Lucíi, spojrzeniu Tosara, ekspresji Cruz, magnetyzmie Bardema, w małych barach Saragossy, Sewilli, Barcelony, w kolorowych fiestach i paradach los gigantes, w smaku fig prosto z drzewa i kolorowych bramach strzegących wejść do barów czy sklepów. 

Ten przydługi wstęp ma na celu zwrócenie uwagi na fakt, który nie będzie nowością dla tych, co zaglądają tu od czasu do czasu. Zakochałam się w Hiszpanii. I właśnie dlatego na widok książki Macieja Bernatowicza Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko, zaklaskałam uszami i podskoczyłam do góry w powietrzu wycinając hołubce.


Maciej Bernatowicz Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko


Hiszpańskie emocje



Maciej Bernatowicz spędził w Hiszpanii prawie dziewięć lat. Głównie w Madrycie, co nie jest bez znaczenia, ale o tym za moment. Te dziesięć lat to wystarczająco dużo czasu, by całkiem nieźle poznać kraj, zwłaszcza, że w tym czasie działo się sporo. Kryzys, zamachy terrorystyczne, abdykacja Juana Carlosa to tylko niektóre z wydarzeń mających znaczący wpływ na życie Hiszpanów.

Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko to opowieść o tym co tworzy hiszpańską rzeczywistość. O tym jacy są Hiszpanie, jaki jest ich stosunek do siebie i innych narodowości, co ich kręci, o czym dyskutują, jak spędzają wolny czas i co wywołuje burzliwe dyskusje. Będzie o historii i polityce, o dążeniach niepodległościowych (Kraj Basków, Katalonia), ale nie zabraknie także lżejszych tematów i całej masy ciekawostek rozpalających chęć pakowania walizek i zobaczenia na własne oczy niewielkiej Grazelmy tonącej w deszczu, choć położona jest w spalonej słońcem prowincji Kadyks czy malowniczej Plaży Umarłych, której to malowniczość przez wieki psuły wyrzucane na brzeg ciała rozbitków.

Autor skupia się na Hiszpanii współczesnej, choć zdając sobie sprawę, że nie sposób mówić o teraźniejszości bez obejrzenia się wstecz, przybliża więc też najważniejsze fakty historyczne. Wszak do dziś jednym z najczęściej odwiedzanych zabytków jest mauretańska Alhambra w Granadzie, w wielu miejscach znajdziemy pozostałości architektury rzymskiej i nawet zrozumienie piłkarskich emocji związanych z meczem FC Barcelona vs. Real Madryt wymaga cofnięcia się o kilka dekad, by dowiedzieć się jak to wszystko się zaczęło i dlaczego przybiera tak znaczącą skalę.


Maciej Bernatowicz Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko


Co ma piłka nożna do polityki i inne ciekawostki



Ta książka pełna jest ciekawostek, zdumień, absurdów.

Czy wiecie, że do niedawna mieszkańcy Islandii mogli legalnie posłać na tamten świat każdego Baska, który postawił stopę w ich kraju? I że jedyna droga do hiszpańskiej wioski Os de Civis wiedzie przez Andorę? W Hiszpanii (według badań z 2010 roku) na jeden bar przypada na stu dwudziestu dziewięciu mieszkańców, w wielkiej loterii organizowanej przed Bożym Narodzeniem bierze udział... 90% mieszkańców, a w 2014 roku, w Święto Narodowe Katalonii, mieszkańcy tej wspólnoty autonomicznej utworzyli łańcuch ludzki mierzący czterysta osiemdziesiąt kilometrów!

Maciej Bernatowicz składa obraz Hiszpanii z wielu elementów. Opowiada o fiestach i sjestach, szkołach i trybie pracy, oprowadza po ukochanym Madrycie, zabiera na mecz i na tapasy. Na każdym kroku podkreśla to, jak bardzo różnorodny jest to kraj. Z regionami biednymi i bogatymi, słonecznymi i skąpanymi w deszczu. Dużo czasu poświęca gorącym tematom niepodległościowym. Wspomina Kraj Basków i ETA, by za chwilę nawiązać do sytuacji Katalonii, tym bardziej rozpalającej emocje, im bliżej do październikowego referendum. Mówi o różnorodności językowej, o tematach dzielących ludzi: Gibraltarze, corridzie, piłce nożnej i polityce, która nie pozostaje bez wpływu na nic. Z Gibraltarem, corridą i piłką nożną włącznie.


Maciej Bernatowicz Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko


Świetna książka z małym "ale"



Muszę przyznać, że reportaż Macieja Bernatowicza czytałam z wypiekami na twarzy, choć w pewnym momencie zazgrzytałam zębami ze złości. Wiele się z tej książki dowiedziałam i gorąco polecam ją każdemu zafascynowanemu Hiszpanią lub choćby wybierającemu się do tego kraju, jednak autorowi nie zawsze udało się pozostać neutralnym wobec dzielących mieszkańców Hiszpanii kwestii. Najmocniej rzuca się to w oczy, gdy pojawia się krytyka działań alkad (burmistrz) Barcelony, którą autor określa jako lewacką aktywistkę dodając w nawiasie bez nazwisk, szkoda papieru. Bez względu na poglądy, taki komentarz w tego typu książce jest zbędny. Myślę, że nie powinno tu być miejsca na wstawki publicystyczne, bo nie taki jest cel i charakter tej książki. Można mi zarzucić, że moje oburzenie częściowo wynika z własnych sympatii, bo gdybyśmy się z autorem spotkali na meczu najważniejszych drużyn La Liga, on miałby koszulkę białą, a ja nucąc przeboje Shakiry kibicowałabym FC Barcelonie, ale nie zmienia to faktu, że ten krótki komentarz zabrzmiał po prostu źle. Z jednej strony więc mieszkanie w Madrycie zaowocowało ciekawą opowieścią o tym mieście, z drugiej zdaje się nie pozostawać bez wpływu na poglądy autora, co nie byłoby niczym złym, gdyby książka miała charakter publicystyczny, a autor swoje stanowisko uzasadnił czymś więcej niż oburzeniem o brak transmisji meczu w przestrzeni Barcelony.

A ta lewacka aktywistka to Ada Colau. I zasłużyła na szacunek.


książki o Hiszpanii



Pewnych rzeczy mi też w tej książce zabrakło. Świata kultury i sztuki. Było o dubbingowanych filmach, ale o kinie już nie. Zabrakło wielkich artystów - malarzy, rzeźbiarzy, architektów, pisarzy, poetów, muzyków, tancerzy, aktorów, filmowców... A to przecież także ważna część hiszpańskiej rzeczywistości. Z drugiej jednak strony, jest to chyba temat na osobną książkę, może nie tak rozpalający Hiszpanów jak La Liga czy gwałtowny napływ turystów (tym tłumaczę znikomą obecność tejże tematyki w książce), ale przecież fascynujący, bogaty, wart uwagi.

Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko to ważne tematy, drobne ciekawostki, nieco historii i polityki, sporo wyimków z hiszpańskiej codzienności. To spojrzenie na kraj pod różnym kątem, co ważne - spojrzenie kogoś, kto przez dłuższy czas był częścią opisywanej rzeczywistości. Nie turysty, a mieszkańca. Z zewnątrz, ale jednak wtopionego w codzienność.

Znajdą się tu i zdjęcia. Klucz ich doboru jest dla mnie zagadką, ale na hiszpańskie kadry zawsze jest miło popatrzeć. To książka napisana z pasją i sympatią do Hiszpanii, barwna, interesująca, przystępna.

W tym momencie docieramy do najważniejszego pytania.

Czy warto tę książkę przeczytać?

Bez wątpienia tak!


Maciej Bernatowicz
Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko
Wyd. Muza
2017
416 stron



[1] Maciej Bernatowicz, Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko, Wyd. Muza, 2017, s. 39.
[2] Tamże, s. 322.






13 komentarzy:

  1. Ha, ha! Nie sadze, by na poglady autora mial tak wielki wplyw fakt, ze mieszkal w Madrycie. Tutaj tez rzadzi "lewacka" burmistrz Manuela Carmona. Powodem jest raczej to, czyim autor jest synem, gdzie pracuje i jakie plany wobec tej instytucji ma rzad. Komentarz o Colau rzeczywiscie jest skandaliczny, zwlaszcza biorac pod uwage jej walke o ludzi wyrzucanych na bruk ze swoich domów przez banki. Banki, które otrzymaly miliardy Euro pomocy od panstwa i których w 75% nie zwróca- to jest wlasnie news tego tygodnia w Hiszpanii, podczas gdy bezsensowne plany niekonstytucyjnego referendum odwracaja uwage ludzi od korupcji klasy politycznej. Nie dziwi mnie natomiast brak kultury i sztuki w ksiazce o zyciu Hiszpanów. Komentarz sam w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madryt to moje skojarzenie ze względu na różnice pomiędzy Kastylią a Katalonią. Może błędne, ale tym tłumaczyłam niechęć do Colau.

      Ostatnio byłam na spotkaniu z Aleksandrą Lipczak i m.in. o tych działaniach Colau opowiadała, tzn. o pomocy dla eksmitowanych. I choćby w tym kontekście wydaje mi się, że komentarz autora na temat Colau jest nie na miejscu.

      Dzięki za jak zawsze merytoryczny komentarz!

      Usuń
  2. Szkoda, że nie postarał się o obiektywizm. Miałam zamiar poszukać tej książki, ale to mnie zraziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko - warto do tej książki zajrzeć. Jeśli interesujesz się Hiszpanią, dowiesz się wielu ciekawych rzeczy.

      Usuń
  3. hmmm, rzeczywiście szkoda z tym wrzucaniem swoich poglądów. Książka dużo wtedy traci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano. Trochę byłam tym rozczarowana. Ale i tak książkę oceniam wysoko. Dużo w niej ciekawych informacji.

      Usuń
  4. Też oburzyłby mnie ten komentarz - zupełnie niepotrzebny i po prostu słaby. Mimo wszystko książkę chciałabym przeczytać, bo też jestem zakochana w Hiszpanii. Poza tym zaintrygowało mnie czemu Islandczycy mogli legalnie zabijać Basków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj - to książka stworzona dla nas! (No, może poza tymi drobnymi zgrzytami ;).

      Usuń
    2. Już jest w koszyku, muszę tylko kliknąć zapłać :P Ostatnio czytałam polecaną przez Ciebie książkę Aleksandry Lipczak :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię takie książki. Interesują mnie różne zakątki świata :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, koniecznie musisz przeczytać. Na pewno sporo się dowiesz o Hiszpanii. :)

      Usuń
  6. Do Hiszpanii na razie niestety się nie wybieram, dlatego też tym chętniej po książkę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...