piątek, 9 maja 2014

Dennis Lehane "Wyspa tajemnic"
Uciekaj!

Dennis Lehane
Wyspa tajemnic
Prószyński i S-ka
2010
286 stron
Nie jestem wariatką. Nie jestem. Ale rzecz jasna, każdy szaleniec zaklinałby się, że nim nie jest. Oto iście kafkowski dylemat, w całej swej jaskrawości. Jeśli ktoś nie jest wariatem, ale inni ogłosili światu, że jest, wszystkie jego protesty tylko umacniają świat w przekonaniu, że zwariował[1].

Krótko mówiąc, im bardziej wariat twierdzi, że wariatem nie jest, tym bardziej inni wariata w nim widzą. Ślepy zaułek. 

Dwa udane spotkania z twórczością Dennisa Lehane oraz tkwiące gdzieś w czeluściach pamięci ogromnie pozytywne wrażenia z seansu Wyspy tajemnic w reżyserii Martina Scorsese sprawiły, że nie mogłam się oprzeć lekturze powieści, na której podstawie ów film powstał. Na szczęście moja wybitna skleroza pozwoliła mi się cieszyć lekturą, z filmu pamiętałam głównie skały, ciemność i twarz Leonardo DiCaprio.


Aż trudno uwierzyć, że Wyspę tajemnic napisał ten sam facet, który stworzył cykl o Patricku Kenzie i Angeli Gennaro, błyskotliwym duecie prywatnych detektywów, mistrzów ciętej riposty z ogromnym poczuciem humoru, którzy nie stronią od niebezpiecznych przygód. Jakże inny klimat, od wspomnianego, dynamicznego i rozrywkowego, cyklu, ma rozgrywająca się na wyspie powieść. Zaczyna się niepozornie, ale to kończy mocnym uderzeniem.

Szpital Ashecliffe wznosił się na równinie pośrodku południowo-zachodniej strony wyspy. Wznosił się z wdziękiem, można by dodać. W niczym nie przypominał zakładu dla obłąkanych przestępców, a jeszcze mniej wspólnego miał z wyglądu z koszarami, za które wcześniej służył. W istocie kojarzył się nam raczej ze szkołą z internatem[2]. Tak swoje pierwsze wrażenie z pobytu na Shutter Island, opisuje doktor Lester Sheenan, jeden z pracowników mieszczącej się tam placówki. Być może tak było w istocie, miejsce do którego zabiera nas Dennis Lehane jest zwykłym budynkiem, w którym pomoc znajdują cierpiący na zaburzenia psychiczne. Być może nie działo się tam nic złego, ot, placówka jakich wiele (choć fakt, że umieszcza się w niej przestępców sprawia, że wieje "lekką" grozą). Z racji położenia na skalistej wysepce, w czasie sztormu może sprawiać wrażenie niegościnnej, ale przecież w czasie burzy świat tonie w barwach i dźwiękach, które nadają miejscom specyficzny charakter. Podczas nawałnicy wszystko zdaje się, a niekiedy po prostu jest, dużo groźniejsze. Morze, góry, własne podwórko. Nieprzypadkowo filmowi mordercy atakują w tym czasie, gdy przerażenie i tak sięga zenitu, dopływ prądu zostaje odcięty, deszcz wali w szyby, wiatr puka do okna gałęziami drzew, a w świetle błyskawic człowiek z nożem w ręce, wygląda dużo bardziej upiornie niż w środku dnia (kiedy to można wziąć go za obwoźnego handlarza sztućcami). 

Szeryf federalny Teddy Danniels i jego nowy partner Chuck Aule, wyruszyli na Shutter Island, by rozwikłać zagadkę zniknięcia Rachel, jednej z pacjentek szpitala. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, a jak na "szkołę z internatem", budynek był naprawdę pilnie strzeżony. Jak kobieta zdołała niezauważona uciec boso z zamkniętego pokoju (drzwi na klucz, w oknach kraty, żadnych otworów wentylacyjnych ani możliwości zrobienia podkopu łyżeczką)? Trudno to sobie wyobrazić. Tak się jednak stało, więc panowie mundurowi biorą się do pracy. Węszą gdzie się da, choć śledztwo nie należy do łatwych, nie tylko ze względu na mocną zagadkowość zniknięcia, ale także znikomą chęć współpracy personelu zakładu. Szefostwo nie chce udostępnić akt pracowników (Danniels nie wyklucza, że któryś z nich pomógł pacjentce w ucieczce) i trudno się oprzeć wrażeniu, że ten i ów coś ukrywa. Teddy porusza się trochę po omacku, włażąc tam, gdzie go nie chcą i kierując się tajemniczymi wskazówkami, które w zaszyfrowanych wiadomościach zostawia uciekinierka.

Przy okazji wychodzi na jaw, że szeryf nieprzypadkowo znalazł się na wyspie. Przygnało go tu nie tylko śledztwo, ale i pewna prywatna sprawa. Przeszłość Dannielsa nie jest różowa i bez wątpienia rzuca mocny cień na jego obecne życie. Być może pewne posunięcia pomogłyby mu odciąć się od balastu dramatycznych wspomnień, ale jak to w tego typu historiach bywa, cel będzie trudny do osiągnięcia.

Wyspa tajemnic nie zaczyna się mocnym uderzeniem, ale od początku intryguje. Wszak znika pacjentka zakładu psychiatrycznego i to nie byle jakiego, bo dla poważnych przestępców. Nie brak wśród nich takich, którzy mają na koncie brutalne morderstwa. Często są winni śmierci swoich bliskich. Współmałżonków, dzieci. Mroczna, tajemnicza atmosfera wyspy robi swoje. Gdy wokół szaleje sztorm, ewentualna ucieczka na stały ląd jest niemożliwa. Woda rozbija się o skały, wiatr o mury, a próba rozwiązania zagadki o nicość. Im więcej czasu spędzamy na wyspie, tym mroczniejsza się ona wydaje. Ma w tym udział szaleństwo natury, ale i ludzie, którzy wiedzą więcej niż mówią lub mówią dużo, ale niekoniecznie z sensem. Z upływem czasu, nie tylko nie zbliżamy się do rozwikłania tajemnicy zniknięcia Rachel, ale wręcz zamiast odpowiedzi, pojawi się coraz więcej pytań. I niebezpieczeństw. Ktoś, kto ma coś do ukrycia, może nie chcieć by mundurowi zbyt intensywnie węszyli po kątach.

Powieść zaczyna się nieśpiesznie. Intryguje, ale nie zapowiada tego, co wydarzy się dalej. Stopniowo narasta ponury nastrój grozy, coraz mocniej wyczuwa się zbliżającą katastrofę. Mnożą się teorie, intryga komplikuje. Zakończenie powieści, uderza z siłą sztormu. Historia, którą sobie układamy z rozmaitych wątków, rozbija się w drobny mak. Wieje grozą, tajemnice mnożą się na potęgę, a wrażenie, że na wyspie dzieje się coś dziwnego, niekoniecznie zgodnego z prawem, towarzyszy aż do finału. Uciec się stąd nie da, zostać strach. 

Dennis Lehane stworzył ogromnie dopracowaną fabułę, w której niezauważalne drobiazgi nabierają znaczenia, gdy docieramy do finału. W tym świecie dzieje się źle, ale trudno dociec gdzie owe zło ma swe źródło. Nie tylko sam scenariusz zdarzeń robi wrażenie. Na uwagę zasługują sugestywne opisy, zarówno miejsca akcji jak i tego, co dzieje się w głowach bohaterów. Mają oni swoje tajemnice, które nie są bez znaczenia dla całej tej historii, a gdy w rzeczywistość wkraczają urojenia pacjentów, łatwo o dezorientację. Już nie wiadomo kto komu co robi, co z tego wynika, co jest projekcją chorego umysłu, a co dramatem ludzi, których słabości tak łatwo wykorzystać. Za zamkniętymi drzwiami może się wydarzyć się wszystko. Podobnie jak na odciętym od lądu skrawku ziemi.

Co tu dużo mówić: Shutter Island nie jest wymarzoną wyspą na letni odpoczynek, ale warto się na niej pojawić choć na kilka dni. Takich emocji nie zagwarantuje nawet najbardziej śmiała wyprawa na dzikie krańce świata. Jeśli się tam zjawisz, pamiętaj, by mieć oczy dookoła głowy, uważać co jesz, pijesz, mówisz. A gdy w głowie rozlegnie ci się ostrzegawczy głos: uciekaj! Nie wahaj się. Po prostu to zrób.


zwiastun filmu

***

Książkę polecam
miłośnikom thrillerów
poszukujących mocnych wrażeń
ceniących sugestywne opisy
wielbicielom dopracowanych intryg i niełatwych zagadek
lubiącym mroczny klimat
poszukującym powieści z akcją w szpitalu psychiatrycznym
tym, którzy nie widzieli ekranizacji, bądź słabo ją pamiętają

***

[1] Dennis Lehane, Wyspa tajemnic, przeł. Sławomir Studniarz, 2010, Prószyński i S-ka, s. 212.
[2] Tamże, s. 10.

***

Zapraszam tutaj

56 komentarzy:

  1. Uwielbiam książkę, uwielbiam film! :) I nawet Leoś mi się w nim podobał, mimo że jego fanką nie jestem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to? A to taki dobry aktor. :)

      Usuń
  2. Umiesz narobić apetytu, nawet takiemu tchórzowi jak ja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać. To tylko wyspa pełna chorych psychicznie przestępców. :P

      Usuń
  3. Nie słyszałam o filmie, ale na coś na pewno się skuszę, bo uwielbiam thrillery.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wątpię, że książka jest świetna. Film oglądałam z wypiekami na twarzy, cały czas trzymał mnie w napięciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie film też zrobił ogromne wrażenie. Niedługo mam nadzieję zrobić sobie powtórkę, bo chcę porównać go z książką.

      Usuń
  5. Film bardzo lubię, widziałam go kilka razy. Wierzę, że książka jest świetna, ale brakowałoby mi elementu zaskoczenia. Wiem, wiem, że zła kolejność - najpierw powinna być wersja papierowa, potem dopiero ekranizacja, ale początkowo nie wiedziałam, że film jest na podstawie powieści. Jednak z twórczością autora na pewno bliżej się zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko raz, ale zamierzam zrobić sobie powtórkę. Też nie wiedziałam, że film jest na podstawie powieści.

      Usuń
  6. Książki nie czytałam, ale oglądałam film, który jak dla mnie był rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka jest po prostu genialna - obiecałam obejrzeć film po lekturze, nie wiem, na co czekam! Dzięki za przypomnienie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem, ale nie czekaj dłużej. ;)

      Usuń
  8. Mam w planach wersję książkową i filmową. Podpadam pod prawie wszystkie punkty z twojej listy ,,książkę polecam" i jeszcze ten ostatni akapit recenzji dotyczący Shutter Island. Oj, muszę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę wielu emocji. :)

      Usuń
  9. Podobnie jak Ty najpierw obejrzałam film (o, niedobra ja! ;P), a książkę dopiero mam w planach. I liczę na to, że powieść spodoba mi się równie mocno jak film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej trochę odczekać między jednym a drugim.

      Usuń
  10. Jak zwykle dostarczasz mi nowych pomysłów na lektury i o zgrozo jest tyle filmów na podstawie książek, a ja o połowie nie wiem, film mi się podobał, więc;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam. Często po seansie dowiaduję się, że to na podstawie książki. :/

      Usuń
  11. Film obejrzany, a na książkę brak już chęci - mnie jakoś jak wiem, o co chodzi to nie ciągnie do lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to akurat jestem w stanie zrozumieć. ;)

      Usuń
  12. To raczej nie książka dla mnie ;) Pamiętam, że swego czasu było głośno o filmie, zresztą DiCaprio na pewno też był tego przyczyną. Jednak nie oglądałam filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, mogłabyś się skusić choć na jedną wersję. ;)

      Usuń
  13. Nie znam ani książki, ani filmu. Jednak nie mam ochoty na lekturę, może to mój błąd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, choć szkoda nie poznać dobrej książki. ;)

      Usuń
  14. Uwielbiam Lehane'a. Uwielbiam wszystkie jego książki bez wyjątku. Nie trzeba mnie namawiać do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też coraz bardziej się wkręcam. :)

      Usuń
  15. Baaaaaaaardzo mnie zachęciłaś. Aż popiskuję!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zarówno film, jak i książka są znakomite :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ani o książce, ani o filmie, nie słyszałem, aczkolwiek po książkę z chęcią bym sięgnął. Mój styl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jak książka, ale o filmie było dosyć głośno. Tak czy inaczej - warto poznać jedno i drugie.

      Usuń
  18. Film oglądałam i żałuję, że najpierw nie sięgnęłam po książkę. :(
    Pora nadrobić!

    http://bibliotekamlodegoczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak zrobiłam, ale od seansu minęło już sporo czasu, więc wielu rzeczy nie pamiętałam.

      Usuń
  19. Przymierzam się do książek pisarza, bo bardzo jest chwalona i intryga i klimat- muszę się sama o tym w końcu przekonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam. A co do klimatu, to ten z "Wyspy..." jest diametralnie inny od tego z cyklu o Patricku Kenzie i Angeli Gennaro.

      Usuń
  20. Żałuję, że oglądałam film. Oczywiście uznaję go za rewelacyjny, ale książki już nie przeczytam. Rzadko robię takie wyjątki. Albo film, albo książka. I znowu wychodzi, że może lepiej książka... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej wychodzi, że lepiej książka. Choć bywają wyjątki. :)

      Usuń
  21. Mocne zakończenie recenzji <3 Film zrobił na mnie wielkie wrażenie i byłoby świetnie porównać to z książką. Muszę ją gdzieś upolować:)

    OdpowiedzUsuń
  22. E tam, ja dobrze pamiętałam akcję filmu, a mimo tego czytałam książkę z zapartym tchem. To dzięki zakończeniu filmu. Liczyłam, że znajdę parę odpowiedzi na kłębiące się po obejrzeniu go pytania. A podczas samego czytania ten sam mętlik nie mógł mnie opuścić. To się nazywa genialna powieść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja będę oglądać film, dobrze pamiętając książkę. Ciekawe, co z tego wyniknie. :D

      Usuń
  23. Książki nie czytałam. Oglądałam jednak film który strasznie mnie wciągnął i bardzo mi się podobał. Trzymał w napięciu do ostatniej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Film oglądałam i chyba tylko z tego powodu zrezygnuję z książki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj kilka lat i wtedy czytaj. :)

      Usuń
  25. Oglądałam film dawno temu. Każdy z Leo uwielbiam :) Ale książkę też chętnie przeczytam, bo w sumie już nie pamiętam fabuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To idealnie. Możesz przeżywać te emocje jeszcze raz. :)

      Usuń
  26. Ja trochę od złej strony do tego podeszłam bo najpierw widziałam film. Ale i tak doceniłam książkę bo jest naprawdę fantastyczna! Sama z kolei nie czytałam jeszcze żadnej z serii o parze detektywów :) polecam Ci za to "Rzekę tajemnic" tego autora - według mnie również świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rzekę..." na pewno przeczytam. Minęło już trochę czasu od seansu, więc mogę czytać spokojnie.

      Usuń
  27. Kocham tą książkę. Zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło i dało wiele do myślenia. Film też widziałam i również zrobił na mnie spore wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno "Rzeka tajemnic" też jest świetna.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...