poniedziałek, 5 maja 2014

Agata Passent "Kto to pani zrobił?"
Pełnoletnia felietonistka

Agata Passent
Kto to pani zrobił?
Wielka Litera
2014
368 stron
Wychowali mnie wybitni polscy felietoniści, Daniel Passent i Agnieszka Osiecka, których dowcip, kultura i erudycja kastrowały mnie od wschodu do zachodu[1] - pisze Agata Passent we wstępie do swej najnowszej książki, zbioru felietonów Kto to pani zrobił?. Fakt, mając takich rodziców z jednej strony ma się mobilizującego kopa na starcie, zabezpieczone tyły i pewnie jakąś wskazówkę na drogę, z drugiej, kieszenie wypchane kamykami strachu, bo oczekiwania własne i cudze, wobec córki takich rodziców, są podwieszone dużo bliżej sufitu niż podłogi. Porównań się nie da uniknąć. Ludzie porównywać uwielbiają. Swoje i cudze dzieci, domy, samochody, garsonki, fotki z wakacji (ważna jest liczba palm, bez uwzględnienia tych odbijających, egzotycznych twarzy, gwiazdek na hotelu, a także stopień nasycenia barw - choć to akurat da się podretuszować w obróbce), ale także kariery, osiągnięcia, zapełnienie kalendarza i liczbę stron jakie wypluwa wyszukiwarka po wpisanie w nią danego nazwiska.


Co tu dużo mówić, przed Agatą Passent, choćby najbardziej uzdolnioną, inteligentną, w woltyżerce słownej wyćwiczoną, wyzwanie stanęło całkiem spore. Czy podołała? Skoro od osiemnastu lat z powodzeniem publikuje felietony w Twoim Stylu, to czytelnik nie powinien mieć obaw przed sięgnięciem po zbiór elitarny, zawierający wybrane teksty. Kto to pani zrobił? składa się z kilku części. Autorka bierze na tapetę sześć aspektów życia, pisząc o życiu Polaka, mieszkańca Warszawy, kosmopolitki, matki-żony-kochanki, myślicielki i na końcu o życiu własnym, choć tego nie brakowało i we wcześniejszych rozdziałach.

Zacznę od tego, co mi się w tej książce nie podobało, a mianowicie od braku dat przy tekstach. Fakt, Agata Passent dotyka spraw, które się raczej nie dezaktualizują i właściwie moment powstania felietonu nie ma znaczenia, gdy na tapecie pojawiają się np. teksty o damsko-męskich relacjach. Gdy zaś pisze o czymś, co zajmowało nas jakiś czas temu (np. wprowadzenie zakazu palenia w lokalach) to przecież nie chodzi o to, by móc dokładnie umiejscowić ten moment na osi czasu (gdzieś między zaprzysiężeniem Bronisława Komorowskiego na prezydenta, a zakończeniem emisji Złotopolskich), a o sam fakt przetoczenia się przez kraj delikatnej, zbiorowe histerii palaczy, wieszczących upadek knajp, z których zniknie możliwość długich dysput nad żarełkiem, szklaneczką i dymkiem. Czemu więc się czepiam? Dla porządku. Bo lubię wiedzieć co kiedy powstało, jak ewentualnie zmieniał się styl felietonistki, czy od początku jest wierna tym samym poglądom, czy też ewoluowały one w czasie, czy są tematy, do których wraca, czy też tematyka jej tekstów się zmienia. I to jest pierwszy mój zarzut.

Drugi dotyczy właściwie jednego zdania. Nie podoba mi się stwierdzenie: Zwykle nie pisuję o dzieciach na łamach naszego miesięcznika [Twój Styl], bo są tylko dodatkiem do dorosłych[2]. Mam nadzieję, że dla moich rodziców byłam (jestem?) kimś więcej niż tylko dodatkiem.

Po przeczytaniu Kto to pani zrobił?, więcej wad nie stwierdzono.



Agata Passent pisze z humorem i ironią, wywołuje raz delikatny uśmiech, raz śmiechu wybuch. Nie obraża, nie wbija szpilek, nie krzyczy, nie każe, nie zabrania, nie wyzłośliwia się, nie udaje, że ma jedynie słuszną racje. Po prostu komentuje. Ocenia, ale oceny swojej nikomu nie narzuca. Obserwuje rzeczywistość, którą ubiera w zgrabne, iskrzące się humorem zdania. Z okładki patrzy z przymrużonym okiem, a ja z przymrużonym czytałam jej zbiór. Pisze ciekawie, dotyka wielu tematów bliskim nam na co dzień. O kawalerach co nie mieszkają w kawalerce, o ekologach, co wyłażą z własnej skóry widząc futro na cudzym grzbiecie, o ludziach żerujących na ludziach, dzieciństwie bez telewizora czy kompleksie czytelnika-ignoranta. 

Ze zbioru Kto to pani zrobił? wyłania się obraz kobiety nowoczesnej, niezależnej, zdystansowanej, z poczuciem humoru, która świetnie czuje się we własnej skórze, uwielbia sport i... krytykować mężczyzn. Panom dostaje się, oj dostaje. Zdominowali tematykę felietonów, więc mogą się pocieszyć tym, że najwyraźniej wciąż mają do odegrania na tym świecie jakąś rolę. Oberwali jednak ironią po uszach, a Agata Passent wyciągnęła na wierzch wszystkie ich wady i przywary. Zabawne to, choć z pewnością drażniące końcem szpileczki męskie ego. Sama do większości opisywanych przez felietonistkę przypadków, umiałabym dopisać choć jedno nazwisko. Nie mam jednak złudzeń, gdyby Agata była Agatonem, to i na kobietach nie zostawiłaby suchej nitki (choć żeby oddać autorce sprawiedliwość należy zaznaczyć, że nie idealizuje przedstawicielek swej płci, oj nie, o naszej płci felietonistka też ma coś do powiedzenia). 

Na szczęście nie jest jednak Agatonem, więc zamiast skupiać się na kobiecych fochach, słabościach, przypadłościach i przywarach, możemy przede wszystkim poczytać o płci przeciwnej: mężczyznach-marudach, pantoflarzach, wiecznych chłopcach, kiepskich ojcach, kryzysowych mężach. W felietonie wikt i opierunek pisze tak: Mężczyzna jest jedynym wydatkiem, z którego kobieta może zrezygnować, nie ryzykując choroby czy utraty pracy[3]. Auć.



Uwielbiam felietony. Spostrzegawczość ich autorów, często dość osobisty ton wypowiedzi, humor, ironię, celność uwag. Odnajduję w nich to, co zdarza mi się zaobserwować w domu, w pracy, na ulicy, wśród znajomych. Czasami także siebie, swoje wady i poglądy. Mam wtedy o czym myśleć. Zgodnie z tym, co napisano lub wręcz przeciwnie. 

Pełnoletnia felietonistka, Agata Passent, oddaje do rąk czytelników książkę, która pozwala się pośmiać z nas samych. Biorąc pod uwagę to, jak specyficzne, pełne wad i przywar z nas istoty, nie zabraknie jej tematów także i przez następne osiemnaście lat.

***

Książkę polecam
miłośnikom felietonów
ceniącym humor, błyskotliwość i spostrzegawczość
obserwatorom świata i ludzi
czytelnikom z dystansem do świata i siebie

***

[1] Agata Passent, Kto to pani zrobił?, Wyd. Wielka Litera, 2014, s. 5.
[2] Tamże, s. 279.
[3] Tamże, s. 67.

***

Zobacz też

***


38 komentarzy:

  1. Wow, dopiero wczoraj dowiedziałam się o istnieniu tej książki, a Ty już ją przeczytałaś i zrecenzowałaś. Przyznam się, że nawet przy niej się nie zatrzymałam , bo okładka jakaś taka nijaka (wiem, okropny nawyk oceny książki po okładce). Niemniej jednak po Twojej recenzji mogę śmiało przyznać, że z chęcią poznałabym te felietony, bo uwielbiam ów gatunek za jego aktualność, prześmiewczość, lapidarność i błyskotliwość.

    Pozdrawiam majowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nowości Wielkiej Litery śledzę bardzo pilnie. :)

      Mnie okładka też się nie bardzo podoba, a to z tego względu, że w ogóle nie lubię, gdy autor zerka na mnie z okładki. Niemniej jednak, felietony bardzo polecam. :)

      Usuń
  2. Patrzę na nią i patrzę i coś czuję, że następny wypad do księgarni zakończy się wyjściem z nią pod pachą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachy masz dwie, więc wykorzystaj je w pełni. :P

      Usuń
  3. Felietony Passent w "Twoim Stylu" czytywałam, więc myślę, że w wersji książkowej też bym się odnalazła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również lubię felietony, bo mogę je czytać w przerwach na kawę i na dodatek bez konieczności trzymania się chronologii, w to mi graj. Nie mam wyrobionego zdania na temat felietonów Agaty Passent, ale może warto poczytać o tym, co też ta Pani ma do powiedzenia. A'propos w cytacie naprawdę powinno być "...na łapach naszego miesięcznika"?, czy po prostu chochlik Ci się w kradł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie się je czyta w tramwaju, w drodze do pracy - 2 felietony. Z powrotem też. ;)

      U mnie chochliki grasują namiętnie. Gdybym chciała przyznawać Wam nagrody za ich łapanie, poszłabym z torbami. :D

      Usuń
  5. Lubię bardzo Agatę Passent. Odkąd pamiętam. Jako felietonistkę. Jako kobietę. Jako człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją słabo znam, może to jest początek zmiany. ;)

      Usuń
  6. O wszystkim i o niczym w tej chwili ni tak ni nie sama nie wiem- czy bym chciała po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mogłaby Ci się spodobać. :)

      Usuń
  7. Ja miłośniczką felietonów nie jestem, a felietony kobiece omijam szerokim łukiem. No może poza tekstami Krystyny Jandy. Może kiedyś jeszcze zmienią mi się gusta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą, a gust zmienia się co jakiś czas. :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię felietony, choć rzadko je czytam. Polecam felietony Nosowskiej, które kiedyś pisała. Znaleźć je można w internecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka jej felietonów czytałam. Zdaje się, że pisała dla "Zwierciadła".

      Usuń
  9. Może warto byłoby spróbować, bo, jak widzę ta ksiązka nie ma prawie wad, a z formą felietonu spotykam się rzadko. Jeśli są to już takie dobre felietony, to muszę się z nimi zapoznać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ciekawa jestem, jak oceniłaby tę książkę płeć męska. :D

      Usuń
  10. Lubię czytać felietony, a z pani Passent jest całkiem fajna i mądra kobieta, więc tym bardziej ciekawi mnie co ma do powiedzenia na tematy wszelakie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, będziesz się dobrze bawić.

      Usuń
  11. Rzadko czytam felietony, ale może na te się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna, lekka lektura. :)

      Usuń
    2. Czyli coś dla mnie ;)

      Usuń
    3. W sam raz do busa. Do Twoich włóczęg po kraju idealna. ;)

      Usuń
  12. Jak będę miała chwilkę wolnego czasu to czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felietony można czytać jako przerywnik, po kilka między jedną książką a drugą. :)

      Usuń
  13. O kurcze, to zdanie na temat dzieci mnie odrzuca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "tylko" jedno zdanie. Reszta jest naprawdę fajna. Ale fakt faktem, jakoś nie pasuje mi to stwierdzenie.

      Usuń
  14. Zrobiłaś mi wielką ochotę na tę książkę. Poza tym strasznie podobają mi się jej okulary (te na okładce książki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasowałyby Ci, tak mi się przynajmniej wydaje. ;)

      Usuń
  15. Felietony autorstwa autorów pokroju Passent najlepiej sprawdzają się na plaży. W najbliższym czasie raczej się na żadną nie wybieram, więc i po ,,Kto panu to zrobił?" raczej nie sięgnę (przynajmniej na razie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tramwaju też się przydają! ;)

      Usuń
  16. Felietony zawsze były moim ulubionym działem w kobiecej prasie typu Twój Styl i od nich zaczynałam lekturę owych gazet, w tym od felietonów Agaty Passent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie w prasie kobiecej zawsze interesowało mnie niewiele więcej niż felietony. Dlatego przestałam ją kupować. :D

      Usuń
  17. Nie zwróciłabym uwagi na tę książkę, ale po Twojej recenzji jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz felietony, myślę, że Ci się spodoba. :)

      Usuń
  18. Czyli jestem felerna bo na razie bardziej mnie wkurzają. Ubawu nie znalazłam. Oby jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... No to nie wiem. Obyś znalazła, ale skoro nie udało się na początku, to nie wiem, czy później będzie inaczej.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...