sobota, 3 marca 2018

David Lagercrantz "Mężczyzna, który gonił swój cień"
[RECENZJA]

kontynuacja Millenium Stiega Larssona, tom5



Czasem rodzeństwo bliźniacze zostaje utracone po porodzie, z powodu adopcji lub pomyłki. Niektórzy poznają się jako dorośli, inni nigdy. Bliźniacy jednojajowi Jack Yufe i Oskar Stohr spotkali się po raz pierwszy w 1954 roku na dworcu kolejowym w Niemczech Zachodnich. Dawniej Jack Yufe żył w kibucu i był żołnierzem armii izraelskiej. Oskar Stohr aktywnie działał w Hitlerjugend.
Ludzi, którym kogoś brakuje, jest wielu[1].



Najpierw powoli jak żółw ociężale...



Mężczyzna, który gonił swój cień to piąta okazja do spotkania z bohaterami kryminalnej serii Millenium, w tym druga zorganizowane przez Davida Lagercrantza, kontynuatora dzieła przedwcześnie zmarłego Stiega Larssona. 

Już przy okazji tekstu o tomie czwartym, Co nas nie zabije, narzekałam na to, że fabuła się momentami wlecze, a Salander straciła pazur. Takie same zarzuty mam wobec części piątej, choć muszę przyznać, że ta historia ma szansę mocniej wbić się w moją pamięć. Wciąż jednak nie dostaliśmy od kontynuatora takiej historii, która wciska w fotel i nie pozwala zasnąć.

Fabuła rozkręca się z wolna, niczym lokomotywa Tuwima. Trzeba się nieco uzbroić w cierpliwość,  posnuć nieco po więziennych zaułkach z genialną hakerką Lisbeth Salander lub na wolności podreptać za dziennikarzem śledczym Mikaelem Blomkvistem. Dziennikarz spotka się z odsiadującą wyrok koleżanką (pozwolę sobie tym niewiele mówiącym słowem określić ich skomplikowaną, niejasną nawet dla nich samych relację), a ta powie mu niewiele, ale i to wystarczy, bo oboje wpakowali się w kłopoty.


Tajemnice przeszłości, problemy teraźniejszości



Piąty tom Millenium rzuca światło na przeszłość Lisbeth. W więzieniu zjawia się dawny opiekun hakerki, wspominając o dokumentach, dzięki którym młoda kobieta może dowiedzieć się prawdy o tym, co wydarzyło się w jej dzieciństwie i co sprawiło, że jej świat rozpadł się na kawałki. Sama jednak niewiele może zdziałać, a Mikael nie bardzo wie czego szukać. Niejasne wskazówki Salander prowadzą go do pewnego maklera giełdowego. Co ma on wspólnego z przeszłością naszej bohaterki? To okaże się dopiero z czasem.

Tymczasem w więzieniu dla kobiet Lisbeth szybko zyskuje wroga. Choć stara się trzymać z dala od problemów, nie potrafi udawać, że nie widzi jak jedna z osadzonych, pochodząca z Bangladeszu Faria Kazi, staje się ofiarą prześladowań przez kogoś, kogo obawiają się i współwięźniarki, i strażnicy. Wrażliwa na przemoc wobec kobiet, Salander bierze sprawy w swoje ręce. To może się skończyć w tylko jeden sposób. Jeszcze większymi kłopotami.




Larssona cień



David Lagercrantz się nie śpieszy. Fabułę rozkręca stopniowo. Jeśli nie znuży cię tempo początku jest jednak duża szansa na to, że w finale wypieki na twarzy się pojawią. Może nie jakieś znaczące, ale jednak. Autor bierze na tapet kilka ciekawych tematów, z których na pierwszy plan wysuwają się dwa. Gorący dotyczący zasad islamu (zwłaszcza dotyczących kobiet) oraz ogromnie intrygujący związany z bliźniętami (w tym lustrzanymi) oraz tym na ile człowieka kształtują geny, a na ile otoczenie, środowisko, w którym żyje. Ten drugi temat będzie przedmiotem ciekawego, choć okrutnego eksperymentu. Ten pierwszy podniesie ciśnienie i podkręci tempo akcji. Gdzieś pomiędzy nimi wciśnie się świat giełdy i finansów czy hakerów jasno pokazujących, że cyberświat nie jest bezpieczny.

Z twórczością Davida Lagercrantza mam jednak pewien problem. Niby książki wciągają, choć początkowo trzeba uzbroić się w cierpliwość. Niby tematyka jest ciekawa, postaci przeze mnie znane i lubiane, a intryga nieźle nakreślona i wzbogacona o dodatkowe, intrygujące motywy (poprzednio choćby motyw sawantów, teraz bliźniaków lustrzanych). Niby widać, że autor się przygotował z tematyki budującej fabułę, a poszczególne motywy spiął w zgrabną całość. A jednak czegoś tu brak i emocje przeżywam zaledwie na pół gwizdka, choć po takich rewelacjach jakie serwuje autor w Mężczyźnie, który gonił swój cień, powinnam nie spać przez dwie noce i zastanawiać się nad tym, jak daleko można się posunąć w imię nauki i jak to z tymi genami oraz środowiskiem jest.

Emocje więc są, ale stonowane. Postaci wciąż ciekawe, ale jakby mniej wyraziste. Napięcie wyczuwalne, ale nie na tyle, by nie móc się oderwać od lektury choćby i z błahego powodu. Jest dobrze, ale choć obiecałam sobie unikać porównań, to jednak nasuwa mi się krótkie: to wciąż tylko cień Larssona.



David Lagercrantz
Mężczyzna, który gonił swój cień
Wyd. Czarna Owca
2017
424 strony



[1] David Lagercrantz, Mężczyzna, który gonił swój cień, przeł. Maciej Muszalski, Wyd. Czarna Owca, 2017, s. 286.


Zobacz też:

14 komentarzy:

  1. Mini jakoś ta książka nie kuś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobała mi się bardziej niż poprzednia. Też starałam się nie porównywać ale nie da się i już:) Dobry cień ale tylko cień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Pełna zgoda. :)

      Usuń
  3. Mam w planach tę powieść, ale fakt - już w czwartym tomie brakowało mi pazura.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie nie zmieniłam zdania co do kontynuacji Millenium, więc nie zabieram się za lekturę. Myślę, że niestety to było do przewidzenia, że inny pisarz będzie zaledwie cieniem tego pierwszego. To trochę jak z twórczością Christie i autorami próbującymi ją kopiować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja długo się zabierałam za lekturę, ale ciekawość zwyciężyła.
      A co do Christie nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby sięgnąć po książki Sophie Hannah z Pirotem. Po prostu nie i już. ;)

      Usuń
  5. Ja na razie przeczytałam jedynie trzy pierwsze tomy, więc wcześniej czy później dojdę i to tego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem pewna, ale jeszcze za nastolatki musiałam przeczytać chyba dwie książki tej serii, ale jakoś wyparłam to z mojej pamięci i nie kusi mnie kontynuować tej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te pierwsze trzy tomy czytałam wieki temu, ale mam nadzieję, że kiedyś je sobie przypomnę, bo bardzo mi się podobały.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...